Jacek Kaspszyk dziś zadebiutował

…przed Orkiestrą Polskiego Radia na koncercie zamykającym jej sezon w Studiu im. Lutosławskiego. Tak się składa, że nigdy wcześniej warszawską radiówką nie dyrygował.

To był bardzo przyjemny, romantyczny koncert, złożony z samych hitów. W pierwszej części Mendelssohn – uwertura Hebrydy i popularny Koncert skrzypcowy z Jakubem Jakowiczem jako solistą. Uwertura może była mało tajemnicza, ale za to bardzo śpiewna, zwłaszcza piękna melodia drugiego tematu, który dyrygent poprowadził w wyraźnie wolniejszym tempie, żeby właśnie dać się tej muzyce wyśpiewać (nie wszyscy to robią tak wyraźnie). W Koncercie pięknie „śpiewał” też solista; utwór ten uchodzi za stosunkowo łatwy dla skrzypków, ale wyrazowo już wbrew pozorom taki łatwy nie jest – musi być grany z uczuciem, ale nie popadając w kicz. I tak właśnie grał Jakowicz, ale na bis nie odmówił sobie ulubionego Kaprysu polskiego Grażyny Bacewicz („to jest koncert klasyków, więc będzie klasyk” – zapowiedział).

II Symfonia Brahmsa – jakże inna interpretacja od przeciętnych, często nadmiernie pędzących. Wolniejsze tempa, refleksyjny nastrój. Zwykło się myśleć o tej symfonii jako o analogicznej do II Symfonii Beethovena w tej samej tonacji, co jest nieco zwodnicze, bo Beethoven pisząc swoją na wakacjach w Heiligenstadt miał lat 30 i jest to jedno z ostatnich dzieł młodzieńczego okresu, gdy jeszcze był pod wpływem Haydna, a 44-letni Brahms pracując nad swoim dziełem również na wakacjach, ale dalej od Wiednia – w Portschach w Karyntii – był już na etapie „smugi cienia”, i mimo tego, że jak na niego ta symfonia jest wyjątkowo pogodna, ten cień jest słyszalny. I w tym wykonaniu został nawet jeszcze bardziej uwypuklony, choć nie brakło także blasku w finale. Przy tym można było zaobserwować, w jakim stanie jest obecnie orkiestra: świetna pierwsza waltornia, trochę gorzej z resztą blachy, dobre drzewo (klarnet już dał się pięknie poznać w Hebrydach), śpiewające smyczki. Jest na czym budować. Obie strony – i orkiestra, i dyrygent – zadowolone ze współpracy i chętne do jakiejś dalszej w przyszłości.

To więc był koniec sezonu w siedzibie, ale faktycznie jeszcze nie całkiem: 29 czerwca Orkiestra Polskiego Radia wystąpi w ramach Centralnego Placu Muzyki, tym razem pod batutą swojego nowego szefa Bassema Akiki, a zagra z nią Lang Lang.

PS. Niedziela ma być dniem upałów i burz, więc jeśli ktoś zostaje w domu, a ma telewizor i kanał arte (można też oglądać streaming w komputerze na stronie arte.tv), to od 15:30 rozpoczyna się cykl Europiano – koncerty z różnych miast z udziałem wybitnych pianistów z Marthą Argerich na czele, a będzie i polski akcent: Filharmonia Poznańska pod batutą Łukasza Borowicza z Alimem Beisembayevem, zwycięzcą z Leeds z 2021 r.

Reklama