Koncert w bramie
Tak na WarszeMuzik jeszcze nie było. Padał deszcz, fortepian stanął w długiej bramie na drugie podwórko Złotej 62, fagocistka, a później skrzypaczka – obok, a publiczność stała (i siedziała na leżakach) zarówno w tejże bramie, jak na podwórku.
To miejsce specjalne, bo przez te oba podwórka idzie się do fragmentu muru getta i tablicy pamiątkowej, więc wciąż przychodzą tam wycieczki, z których część zostaje na koncercie przynajmniej na chwilę. W ten sposób publiczność jeszcze się powiększa. Ale wydaje mi się, że tylu ludzi co dzisiaj jeszcze tu nie było.
Koncert był trochę inny niż pozostałe, bo z twórczości kompozytorów polsko-żydowskich pojawiła się tylko muzyka Aleksandra Tansmana; no, Morton Feldman, którego dzieło zabrzmiało na koniec, również był Żydem, ale amerykańskim, nowojorskim (jego rodzice pochodzili z Ukrainy i Białorusi). Część jednak koncertu zajęły utwory, które znalazły się na najnowszej, dziś mającej premierę płycie skrzypaczki Małgorzaty Wasiucionek-Potery i pianisty Andrzeja Karałowa. Można jej już słuchać. To druga już płyta tego duetu po Life and Beyond z 2019 r.
Najpierw jeszcze wspomniany Tansman – Sonatina na fagot i fortepian z 1952 r., czyli z czasu, gdy kompozytor powrócił już ze Stanów do Paryża i choć świat żył już inną muzyką, on pozostał przy swoim charakterystycznym neoklasycznym stylu, przy owej „pozytywności”, pogodzie ducha, która go cechowała zresztą jako osobę. Takie są skrajne części, kontrastuje z nimi liryczna część środkowa. Bardzo to miły w słuchaniu utwór. Grała go z tym samym pianistą znakomita fagocistka Alicja Kieruzalska, związana z wrocławską Orkiestrą NFM i kwintetem LutosAir.
Pierwszym utworem skrzypcowo-fortepianowym był Nokturn Lili Boulanger, owej legendarnej siostry Nadii Boulanger, która zapowiadała się genialnie, otrzymała nawet Prix de Rome (wyczyn, który okazał się niedostępny dla Ravela), ale zmarła mając zaledwie niespełna 25 lat. Prawie nie zna się jej muzyki, ale warto ją grać – Nokturn jest po prostu piękny. Pomiędzy dwa kolejne utwory, które znalazły się na płycie duetu – Summer Thoughts Einojuhani Rautavaary (dość skłębione, niespokojne te myśli) i Distance de Fée Toru Takemitsu (coś pomiędzy Debussym a Messiaenem) wstawiony został utwór na fortepian solo: At First Light Ashleya Johna Longa (który przyjechał osobiście na to prawykonanie), trochę pobrzmiewający Crumbem. Wreszcie na koniec również fortepian solo: wspomniany Feldman, Palais de Mari. Karałow jest znakomitym wykonawcom dzieł tego kompozytora, którego setną rocznicę urodzin obchodzimy w tym roku (dokładniej: miała miejsce w styczniu). Potrafił stworzyć atmosferę kontemplacji, której osiągnięcie w tak trudnych warunkach było dużą sztuką.
Piękny koncert. A później zaniosło mnie jeszcze na Starówkę, na występ Marcina Maseckiego & Boleros. Latynoska muzyka przepuszczona przez jego fantazję niosła dużo dobrej zabawy. Nie znałam jeszcze tego programu; po raz pierwszy usłyszałam więc, jak Marcin śpiewa – no całkiem, całkiem. Ale do tego przewrotna gra tonacjami, sprawiająca wrażenie, że ktoś tu fałszuje, a to było z pełną premedytacją. Świetne. I nawet powracający deszcz nie przeszkodził.
Komentarze
Dzisiaj o 23.20 oglądajcie arte — film o polskiej muzyce I muzykach
Realizacja Magdalena Zieba-Schmidt.
U nas nic takiego w programie dziś nie ma. Może w Niemczech?
Autorka nazywa się Zięba-Schwind, znalazłam trailer: https://www.youtube.com/watch?v=RywPBPV2CGE
A na nim trochę znajomych… 😉
Jeszcze taką informację znalazłam: https://www.facebook.com/kingaglykband/posts/tonight-august-23rd-at-1120-pm-arte-is-showing-the-german-version-of-a-documenta/1660042895479526/