Rok po wyroku Sądu Najwyższego MEN wciąż nie wprowadził go w życie
W lutym 2025 Sąd Najwyższy orzekł, że nauczycielowi, który pracuje ponad 40 godzin w tygodniu, przysługuje wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych. MEN wciąż jednak nie wprowadził tego wyroku w życie, nadal więc nauczyciele nie mają płacone za pracę np. na kilkudniowych wycieczkach.
Zamiast jak najszybciej wykonać wyrok, czyli przestać łamać prawo, MEN organizuje zebrania grup roboczych i przeciąga sprawę. Kolejne spotkanie odbędzie się 9 marca (szczegóły tutaj). Nietrudno przewidzieć, jak to się skończy, gdyż władze oświatowe nie mają pomysłu, jak postępować zgodnie z prawem. Prawo będzie więc łamane dalej.
Kilkadziesiąt lat niepłacenia nauczycielom za pracę w godzinach nadliczbowych (ponad limit 40 godzin w tygodniu) doprowadziło do tego, że władze oświatowe utraciły zdolność do sprawiedliwego traktowania pracowników. Założyły, że nauczyciele nadal będą się poświęcać, czyli nie wyciągać ręki po zapłatę. Nie chcą się poświęcać? A to szkoda!
Komentarze
@Gospodarz
Szalenie „praworządne” Bar(a)bara niejaka Nowacka ze Staszkiem nie odpowiadają na wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich, nie realizują wyroków SN itp. itd. czyli realizują, za klasykiem, prawo jak ONE je rozumieją … 😉 Kiedyś to ładnie określono w „Samych swoich” „Sąd sądem, a sprawiedliwość MUSI być po NASZEJ stronie!”
Na lekcji etyki lub filozofii można zająć się prawem Brandoliniego:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Brandoliniego
a nawet zadać pytanie, dlaczego odkryto je tak późno.
Okazuje się, że przed Brandolinim był Jonathan Swift,
„Falsehood flies, and truth comes limping after it; so that when men come to be undeceived, it is too late; the jest is over, and the tale hath had its effect: like a man, who hath thought of a good repartee when the discourse is changed, or the company parted; or like a physician, who hath found out an infallible medicine, after the patient is dead.”
„Fałsz leci, prawda zaś wlecze się za nim, kulejąc; więc gdy ludzie w końcu mogą wyprowadzić się z błędu, jest już za późno; psikus się skończył, a opowieść osiągnęła swój skutek: są jak człowiek, który wymyślił dobrą ripostę po tym, gdy rozmowa zeszła na nowy temat lub towarzystwo się rozeszło; albo jak lekarz, który odkrył niezawodne lekarstwo po tym, gdy pacjent już umarł.”
To niesamowite, że w XVIII wieku ludzie stosowali tak rozbudowane zdania, choć na Księżycu nie bywali. Najwyraźniej do głów im nie przyszła myśl o twitterze, dzienniku telewizyjnym czy rapie.