Młodzież chce rozmawiać o marihuanie
Podczas dni otwartych uczniowie mojego liceum zaprezentowali gościom zażartą dyskusję – w formie debaty oksfordzkiej – o pożytkach płynących z legalizacji marihuany. Goście byli nieco zdziwieni. Szczególnie rodzice ósmoklasistów mieli nietęgie miny. Czy w szkole mamy z tym problem?
Koło debat oksfordzkich nie zajmuje się drobnostkami. Temat depenalizacji marihuany był jednym z najdelikatniejszych, dlatego zapewne został wybrany. To zaledwie mała przygrywka do tego, o czym chce rozmawiać młodzież licealna. I niekoniecznie dlatego, że sami mają z czymś problem. Problem raczej ma społeczeństwo, którego wnikliwymi obserwatorami są młodzi ludzie.
Dyskusja o marihuanie wyszła z sali, gdzie toczono debatę, i przybrała całkiem inny kształt. Ludzie, również nasi goście, dzielili się doświadczeniami, jak to jest z dostępem do miękkich narkotyków w innych krajach. Gdzie za to wsadzają do więzienia, a gdzie można legalnie i swobodnie. Niektóre kraje są warte grzechu. Jak posłuchałem różnych zwierzeń, to mnie się zrobiło nieswojo. I kto tu ma z tym problem? My, wy czy wszyscy?
Komentarze
@Gsopodarz
Prof. Śliwerski o centralistycznej grze w LANS POLITYCZNY pod hasłem „dobrostan ucznia” i przy okazji POPULIZMU PRAWNEGO w ramach zmian prawa oświatowego
ministry Bar(a)bary niejakiej Nowackiej wraz z wiernymi Staszkiem i Jakubowskim z IBE-PIB :
https://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2026/04/jak-men-wzmacnia-centralizm.html
Ludzie idący w jednym kierunku nie muszą zmierzać do tego samego celu, a zazwyczaj ich drogi na pewnym etapie się rozchodzą jeżeli nie uczestniczą w zorganizowanej manifestacji z której i tak rozejdą się do domów.
Dom, chociaż częściej obecnie mówi się o mieszkaniach, był kolebką cywilizacji. Dawniej ludzie żyli w domach których nie opuszczali całe życie. Wychodzili z nich i wracali. Mieli wszystko potrzebne do życia.
Jak robiło się ciasno należało wybudować nowy dom. Najczęściej w sąsiedztwie żeby nie utracić więzi z rodziną. Jeszcze do niedawna starania o mieszkanie było treścią i sensem życia, a lista osób zakwalifikowanych do przydziału mieszkania była dokumentem wielkiej wagi. Przejście do kapitalizmu początkowo w tej sferze niewiele zmieniło. Listy zakwalifikowanych dalej obowiązywały.
Zmiany jednak następowały w miarę upływu czasu. Prywatyzacja wielu zaskoczyła. Sprzedawano zakłady pracy i należące do nich budynki wraz z mieszkańcami. Nie o taką Polskę walczyłem, mówił Lech Wałęsa.
Brakuje obecnie dwóch milionów mieszkań do zaspokojenia potrzeb obywateli. Na rynku jest wiele wolnych mieszkań. Są tacy co uważają, że niedługo problem mieszkań sam się rozwiąże jak wymrą starzy. Powstanie kolejny problem kto zasiedli wolne mieszkania i czy będzie go stać na opłacenie czynszu. Należy się też liczyć z wędrówką ludów. Przyszłość może się okazać trudniejszą do życia niż w czasach Polski Ludowej.
@belferxxx
To ja specjalnie dla Pana mam coś o tym centraliźmie.
Wczorajszy artykuł Wyborczej, nie linkuję, bo nie ma Pan dostępu.
„Wewnątrzszkolne regulaminy nagminnie łamią prawo. W Katowicach opracują uniwersalny dobry statut.”
79,9 proc. przeanalizowanych statutów było niezgodnych z przepisami wyższego rzędu. Przewodnicząca Komisji Edukacji oraz wiceprezydent miasta powołali zespół do spraw opracowania Dobrego Statutu.
W artykule wymienione są dzieła Rad Pedagogicznych, tworzone w ramach niecentralizmu, przykłady:
– uczniowie mogą mieć obniżone zachowanie za brak okładki, brak znajomości życiorysu patrona
– surowiej karane FARBOWANIE włosów lub przebywanie w szatni niż ZNĘCANIE się na rówieśnikiem
– udział w bójce można odkupić przyniesieniem makulatury albo przyniesieniem upieczonego przez mamę ciasta
– zapis „uczeń ma obowiązek słuchać nauczyciela bez zbędnych komentarzy”
– zakaz golenia głowy przez chłopców z wyjątkiem przypadków, gdy ZALECI IM TO LEKARZ
– jeśli dziewczyny chcą się delikatnie malować,
MUSZĄ PRZEDSTAWIĆ ZAŚWIADCZENIE OD LEKARZA, że stosują makijaż w celach korekcyjno- dermatologicznych.
Autonomia, autonomia od rozumu.
Na ten temat ani Pan, ani pan prof. pedagogiki nie macie NIC do powiedzenia, prawda?
Kobieta w wieku balzakowskim rozmawiała z właścicielką warzywniaka w którym właśnie robiłem zakupy. Pytała o niskiego mężczyznę często kręcącego się w okolicy, któremu trzęsły się ręce. Taki znak rozpoznawczy jak te „trzesące się ręce” w tej okolicy musiał zwracać uwagę, jednak sprzedawczyni odpowiedziała przecząco. Klientka tłumaczyła, że pyta bo od pewnego czasu tego z trzęsącymi się rękoma nie spotkała.
Obie kobiety doszły do wniosku, że coraz więcej nieznajomych trudno jest spotkać, a ich los z pewnością kończy się na pobliskim cmentarzu.
Poruszony kwestią odchodzących w niebyt nieznajomych postanowiłem pochylić się nad ich losem poprzez częstsze spacery po okolicy i baczniejsze przyglądanie się mieszkańcom. Już po chwili zobaczyłem starsze małżeństwo idące wolno chodnikiem. Kobieta podpierała się laską, drugą ręką trzymając męża pod ramię. Oboje byli ubrani w ciemne kurtki o trudnym do ustalenia kolorze. Idąc dalej zauważyłem mężczyznę siedzącego na ławce. Dzieliła nas jednak zbyt duża odległość abym mógł określić wizerunek przydatny dla policji. Byłbym kiepskim sygnalistą pomyślałem że smutkiem.
Wróciłem do domu i włączyłem telewizor, a tam znajome z ekranu twarze dziennikarzy i ich goście. Mówili o zadłużeniu Unii Europejskiej i o wizycie premiera Donalda Tuska w Japonii. Przypomniał mi się Szogun towarzyszący podróży prezydenta Bronisława Komorowskiego po Japonii.
Donald Tusk mówił o cudzie, czyli naszym rozwoju gospodarczym. Mam duży szacunek dla Japończyków i na tym powinienem zakończyć.
@ Róża
MEN jeszcze nie ustalił jak to jest z chodzeniem do toalety – puszczać uczniów w imię praw człowieka czy nie puszczać ze względu np. (!) na odpowiedzialność za to co go tam może spotkać, a tu ma większe wyzwanie… 😉
Nowacka w mediach niedawno wiła się jak piskorz usiłując prawnie opisać jakieś ograniczenia dla stroju i wyglądu, bo jakieś (!) są potrzebne i … ZONK… 😉 Tyle, że jej dla politycznego LANSU potrzebny jest Nowackiej wizerunek Króla Maciusia I , który chciał (!) dobrze, a nie nadające się do stosowania w REALU ponad 20 tys. szkół PRAWO 🙁 To się nazywa POPULIZM PRAWNY … 😉
Śliwierski to biedny, (bo) zgorzkniały człowiek. Czy on kiedykolwiek cokolwiek, co nie wyszło spod jego ręki, pochwalił?
@belferxxx
Osobom uchwalającym, że do lekkiego makijażu nastolatki wymagane jest zaświadczenie od lekarza, potrzebny jest jaki wizerunek? Idioty?
@belferxxx
A poza banałami o Królu Maciusiu I, to konkretnie potrafi Pan napisać co zrobić z tą sytuacją żenujących głupot w statutach?
@belferxxx
Uprzedzając pytanie o przyczyny tych bredni w statutach – z góry odpowiadam – negatywna selekcja.
@PR
Tak, tak PR, pochwalił!!!
Wpis Tomasza Tokarza na fejsie z 13 stycznia, może Pan sprawdzić, zalajkował czyli pochwalił
„Od pracy w szkole publicznej nie odstraszają mnie zarobki i warunki pracy (wg mnie bardzo przyzwoite, stabilna praca, mnóstwo dodatków, ogromne możliwości dorobienia, dużo wolnego np.ostatnio 19 grudnia – 7 stycznia) tylko to co w skrócie nazwę – pokój nauczycielski …”
@PR vel Konarzewski
A tobie NIC nie wyszło i dożywasz na kieleckim za..piu sprzedając dyplomy w prywatnej szkółce SWGnG … 😉 A on tym przewodniczącym KNP PAN jednak był, ma też swoje (z bratem!) wydawnictwo Impuls… 😉
@Róża
Szkół jest ponad 20 tysięcy. Mniej więcej tyle ilu niezawisłych sędziów w PL. No i BYWAJĄ tacy, którzy mordują, gwałcą, molestują, kradną, dilują, piją, ćpają, biorą łapówki, wydają kuriozalne wyroki… itp.itd. WNIOSEK??? 😉
@belferxxx
1. Jaki chce Pan wyciągnąć wniosek z tego, że ok. 80 proc. Statutów miało zapisy z …(brzydkie słowo)?
Że nie ruszać? Bo ruszenie to centralizm? Xdddd
Niemieckie sądy jasno mówiły, francuskie podobnie (różnica to kwestie związane z religią), że szkoła nie jest od tego, żeby uczniowie podobali się nauczycielom, rozwój osobowości obejmuje także sposób prezentowania się na zewnątrz, szkoła nie ma zadania wychowywania do określonego smaku estetycznego, państwo (szkoła) nie ma prawa narzucać uczniom określonego stylu, gustu, poprawnego wyglądu, szkoła nie jest instytucją wychowania estetycznego w sensie przymusu. Ograniczenia mogą dotyczyć bezpieczeństwa.
Nasz NSA oceniając zapisy dotyczące „wyzywającego makijażu”, „pomalowanych na kolorowo paznokci”, „noszenia pirsingu)?)” podkreślił
„Art. 47 Konstytucji RP chroni prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. Regulacja statutowa wyglądu ucznia stanowi ingerencję w decydowanie o swoim życiu osobistym tego ucznia. Prawo to do chwili osiągnięcia pełnoletności posiadają rodzice oraz ewentualnie inni prawni opiekunowie dziecka. PRAWA DO INGERENCJI W ŻYCIE OSOBISTE UCZNIA NIE MA SZKOŁA”.
Jaki ma Pan pomysł, biorąc pod uwagę, że zrozumienie tego zwyczajnie przekracza możliwości poznawcze wielu nauczycieli, na tyle wielu, że głupota wpisywana jest w statuty, czyli przegłosowywana przez całe RP?
2. PR nie wygląda na Konarzewskiego. Wiekowo nie pasuje, musiałby mieć późno dzieci. Dzieci PR chodziły do gimnazjum. Poza tym PR jest takim kulturalnym panem, grzeczniejszy tu anonimowo niż Konarzewski nieanonimowo w wywiadach.
Jest taki wywiad Konarzewskiego z Mazurkiem
M: Rodzice prześladują nauczycieli, bo działa na nich czarna propaganda, a w dodatku nauczyciele słabo zarabiają, bo to nieudacznicy ?
K: Dochodzi do tego element kiepskiego wykształcenia nauczycieli. Gdzieś w środowisku wiejskim nauczyciel to wciąż jakaś elita, jest lepiej wykształcony niż reszta, ale w miastach? Tu nawet ta pinda z korpo, jak pan mówi, a nie, pan jakoś ładniej powiedział.
M: Mówiłem o „Angelice z korpo”.
To kawałek z wywiadu w Gazecie Prawnej z 2020.
Czy PR powiedziałby „pinda z korpo” i puścił to po autoryzacji?
@belferxxx
Sędziowie i nauczyciele ponoszą odpowiedzialność dyscyplinarną. Jak mordują karną. To są takie już banały na poziomie dziecka.
A co do kuriozalnych wyroków – przecież ma Pan dwuinstancyjność. Odwołanie do sądu wyższego rzędu. W niektórych sprawach jeszcze do SN.
To samo z decyzjami administracyjnymi urzędników, dwuinstancyjność, w niektórych sprawach jeszcze NSA. Też wiedza na poziomie dziecka, szkolny WoS czy coś w tym stylu.
Nigdy Pan nie napisał jak to widzi u nauczycieli.
Od kilku lat nie mogę się doprosić, popiszę Pan zawsze jakieś banały o autonomii, jakieś dziwne przykładziki, ale unika Pan odpowiedzi na pytanie co w razie kuriozalnych decyzji? CO ?!?
Kuratorium – źle, jacyś rzecznicy – też źle.
A co dobrze?!?
Robię co chcę, odpowiadam przed Bogiem i historią, bo takie mam widzimisię? A jeśli nie, to powrzeszczę PAJDOKRACJA!
I nie jest to durne?
A miało być o dostępie do maryśki
@Róża
1.Widzę, że się rozpisałaś, że nauczyciele są „głupi, brudni i źli” i to z negatywnej selekcji wynika. No to SKĄD ta negatywna selekcja??? 😉
2.No a teraz jesteś entuzjastką projektu min. Nowackiej, o którym pisze prof. Śliwerski. No i, żeby LANS POLITYCZNY niejakiej Nowackiej był pełny, to musi „ładnie brzmieć”. Więc granicami ograniczeń dla szkolnej młodzieży mają być, jak mówiła też Nowacka, „zasady współżycia społecznego”. No to teraz pomóż „głupim nauczycielom” (którzy nie są fachowcami od TWORZENIA prawa!) i podpowiedz w takich banalnych przypadkach :
Czy strój topless uczennicy (przy 30 stopniowym upale!) będzie z tymi „zasadami współżycia społecznego” zgodny czy sprzeczny??? 😉
Czy jeśli się część uczniów pomaluje tak po indiańsku, intensywnie na twarzy, albo założy maski (takie pełne, z otworami na oczy, mogą być kolorowe!) na lekcje, to to jest zgodne z tymi zasadami czy nie?
Czy koszulka z Che albo sympatią dla największego JUŻ światowego mocarstwa jest zgodna czy sprzeczna, a flaga Izraela ze swastyką???
I oczywiście koniecznie napisz jak to zapisać w statucie i go egzekwować bez dwuinstancyjnej pomocy sądu administracyjnego … 😉
@belferxxx
A to nie jest tak, że te przepisy są uchwalane po to, żeby nie szaleć w statucie i nie wymyślać ośmieszających głupot?
Jest zakaz propagowania różnych rzeczy, obsceniczności w kodeksie karnym czy wykroczeń.
Zasady współżycia społecznego – jakby to powiedzieć, to nie jest szczególnie trudne. Takie sformułowanie przewija się w różnych przepisach. I można by poczytać co to takiego. Strój kąpielowy – jest zgodny z nimi w określonym miejscu – plaża, basen. Na ulicy, w szkole, w restauracji nie. Ale krótka spódnica czy bluzka – tak, widzi Pan je na ulicach Ja bym doczytała jakbym czegoś nie rozumiała, zamiast robić z siebie głupka i udowadniać, że inaczej się nie da, to nie ja głupia, tylko okoliczności mnie krzywdzą i dlatego nawpisywałam durnot do statutów.
A jak wymyśla Pan już jakiś kuriozalny przypadek, to może należy zainteresować się czy nastolatek nie ma jakichś poważniejszych problemów, poważniejszych od tego co widać w stroju czy makijażu.
Też nie bardzo rozumiem po co wymyślać przypadki na siłę, niewystępujące w praktyce? Po to, żeby uzasadnić głupie zapisy, że dziewczyna nie może rzęs umalować?
Ta szkoła, która miała zapisane, że delikatny makijaż tylko po zaświadczeniu od lekarza- to na pewno z tego powodu, że bez tego zapisu pomalowałaby się jak Indianin? Prawda? No bo jak zapisać, że nie na Indianina, no jak inaczej, no zaświadczenie od lekarza. Żeby sobie klasa średnia, z listą kontaktów w telefonie do znajomych lekarzy, mogła się pośmiać z nauczycielek, no super. Pan sądzi, że oni łyknęliby takie tłumaczenie – no my musimy tak zapisać, no bo co jak w Indianina się pomaluje? To nauczyciele miedzy sobą tworzą sobie jakieś uzasadnienia dla głupoty, one dalej wśród ludzi nie chwytają, nie są przekonujące.
Selekcja negatywna jest między innymi stąd. Jaki inteligentny, młody człowiek przyszedłby pracować w miejscu opisanym przez Tokarza, w którym wymyśla się, że do pomalowania rzęs potrzeba zaświadczenia od lekarza? Wie Pan, że jak chodziłam do liceum wieki temu, to gdybym opisała to tacie, to byśmy się pośmiali i przyniósłby mi to zaświadczenie. Wieki temu. Nawet gorzej, ja bym sobie je sama przyniosła. Sama bym poszła do lekarza pośmiać się. A wy teraz chcecie klasie średniej mówić – no bo my nie wiemy jak zapisać, no bo Indianin. I ta klasa średnia ma zrozumieć, że do rzęs, to lekarz?