Młodzież chce rozmawiać o marihuanie
Podczas dni otwartych uczniowie mojego liceum zaprezentowali gościom zażartą dyskusję – w formie debaty oksfordzkiej – o pożytkach płynących z legalizacji marihuany. Goście byli nieco zdziwieni. Szczególnie rodzice ósmoklasistów mieli nietęgie miny. Czy w szkole mamy z tym problem?
Koło debat oksfordzkich nie zajmuje się drobnostkami. Temat depenalizacji marihuany był jednym z najdelikatniejszych, dlatego zapewne został wybrany. To zaledwie mała przygrywka do tego, o czym chce rozmawiać młodzież licealna. I niekoniecznie dlatego, że sami mają z czymś problem. Problem raczej ma społeczeństwo, którego wnikliwymi obserwatorami są młodzi ludzie.
Dyskusja o marihuanie wyszła z sali, gdzie toczono debatę, i przybrała całkiem inny kształt. Ludzie, również nasi goście, dzielili się doświadczeniami, jak to jest z dostępem do miękkich narkotyków w innych krajach. Gdzie za to wsadzają do więzienia, a gdzie można legalnie i swobodnie. Niektóre kraje są warte grzechu. Jak posłuchałem różnych zwierzeń, to mnie się zrobiło nieswojo. I kto tu ma z tym problem? My, wy czy wszyscy?