Brzydkie zabawy Nawrockiego
Bartosz Wieliński słusznie przypomniał w „GW”, że kiedy minister Nowacka palnęła niechcący o „polskich nazistach budujących obozy zagłady”, prawica chciała jej ogolić głowę niczym Polce zadającej się z hitlerowcami w okupowanej Polsce. Ale ta sama prawica nabrała wody w usta, gdy Nawrocki palnął o polskich „obrońcach Monte Cassino”. Oczywiście też niechcący, bo przecież nie z niewiedzy, że to Wehrmacht bronił klasztoru przed szturmującymi polskimi żołnierzami 2. Korpusu generała Andersa, aby opóźnić marsz aliantów na Rzym w 1944 r. W szturmie zginęło prawie 1 tys. Polaków, ku których wojennej chwale do dziś urządza się rocznicowe uroczystości i śpiewa „Czerwone maki na Monte Cassino”.
I nie byłoby sprawy, gdyby Nawrocki lub Bogucki w prostych słowach za wpadkę przeprosili. Nowacka przeprosiła. Oni mają na politycznym koncie większe grzechy. Na razie wszystko, na co było ich stać, to usunięcie błędu z tekstu przemówienia na oficjalnej stronie urzędu. To jest ich linia: nigdy nie przepraszać, nigdy nie przyznawać się do błędu.
Prezydent, który – jak premier Tusk – jest z wykształcenia historykiem, powinien czytać z uwagą, co mu podsuwają, nim wygłosi przemówienie. Wątpię, by było ono do końca dziełem Nawrockiego. Niewykluczone, że błąd popełnił „ghostwriter”. W obu przypadkach – Nowackiej i Nawrockiego – błędy wywołały burzę, bo wypaczały prawdę historyczną dotyczącą naszych dziejów jako narodu i państwa. Kto jak kto, lecz minister czy głowa państwa takich wpadek nie powinni zaliczać. Z szacunku dla prawdy i dla społeczeństwa, do którego się zwracają. Wpadka Nawrockiego jest tym bardziej dotkliwa, że były prezes Instytutu Pamięci Historycznej nie zapamiętał, jak to było z Monte Cassino.
Burze wywołane wpadkami politycznych liderów sygnalizują przede wszystkim stan nastrojów społecznych. Wpadka jest darem z nieba dla przeciwników. W dobie internetów podkręca się ją do niebotycznej skali, aby dać upust złym emocjom już nie tylko z powodu konkretnego potknięcia, ale za całokształt. Nienawidząca Nowackiej prawica działała na zasadzie odruchu Pawłowa: jest wpadka, jest lawina hejtu. W przypadku głowy państwa działa ten sam mechanizm, ale krytycy pokroju red. Wielińskiego ograniczają się do meritum, nie przekraczają czerwonej linii, którą jest hejt i szczucie. Przynajmniej w debacie publicznej.
Mnie osobiście bardziej niż wpadka z Monte Cassino poruszyło nacjonalistyczne przeciwstawienie hasła Bóg, honor, ojczyzna, dewizy sił zbrojnych od 1943 r., unijnemu programowi SAFE. To nie było przejęzyczenie, tylko świadoma manipulacja uczuciami patriotycznymi i religijnymi. Nawrocki jako strażnik katolickiej tożsamości armii i państwa. Tusk jako reprezentant niepolskich interesów. Bo kto zabroni Nawrockiemu uderzać w polski rząd od rana do wieczora? Przecież od roku demonstracyjnie pokazuje, że sam sobie jest sterem ponad prawem i konstytucją. Naprawdę źle się bawią państwem polskim.
Komentarze
Z Nauroky’go tak historyk jak ze mnie buddysta…
Niektórzy bazgracze przemówień władz państwowych jedno mają za uszami: nie pamiętają czego się uczyli w szkołach.
Owszem, nie wszystkie przybytki naszego szkolnictwa zawsze prawidłowo nauczały historii. Szczególnie mogło się tak dziać jeszcze do nie tak dawna tam gdzie starsi wiekiem nauczyciele niejednoznacznie interpretowali nasze dzieje w niektórych pomniejszych szkołach po swojemu. Czy te wpadki są wciaz na porządku dziennym? Raczej chyba nie. Ale ze mogą zdarzać nie to ulega watpliwosci.
Ignorancja Nawrockiego jest irytująca. Może to nasuwać przeświadczenie, że swoje świadectwa wykształcenia zdobył on na zasadzie ‚Kolegium Tumanum’ albo jego uzależnienia wyżarły mu komórki mózgowe.
@Orteq:
Monte Cassino — powiedziałbym, że Nawrocki raczej wie, ale mówi szbciej niż myśli. W kampanii też mu się zdarzało — przecież cała afera z mieszkaniem wynikła z takiej wpadki Nawrockiego na wizji. Ale szybsze mówienie niż myślenie, to nie błąd edukacji historycznej.
Natomiast SAFE i Bóg, Honor, Ojczyzna, to celowa, nacjonalistyczna manipulacja. Czyli też nie jest to kwestia szkoły, niemniej jest to sprawa dużo powazniejsza.
Cytat za GW „dzięki wychowaniu patriotycznemu mieliśmy świętego papieża Polaka Jana Pawła II, Zbigniewa Herberta i innych wielkich obrońców Monte Cassino, obrońców Westerplatte”.
Wynika z tego, że Jan Paweł II i Herbert byli obrońcami Monte Cassino. Rozumiem przejęzyczenie obrońców/zdobywców ale dołaczyć do nich papieża?
Z tymi obrońcami Monte Cassino to jest tak, jak przysięgą małżeńską: niektórzy uczestnicy ceremonii czekają z nadzieją, że z ust panny młodej padnie uroczyste przyrzeczenie „.. i że nie dopuszczę Cię aż do śmierci”.
I czasem się doczekują.
Bób, homar i włoszczyzna tak mają, że potrafią zaćmić umysł.
o ile mieliśmy polskich nazistów i którzy zaczynają się coraz mocniej pojawiać , to w gronie obrońców Monte Cassino chyba nie było Polaków
@andrzejz
Kto wie? Mogli być, choćby Ślązacy, obywatele Rzeszy, zmobilizowani do armii.
Wpadka Nawrockiego z polskimi żołnierzami broniącymi Monte Cassino nie jest tylko wpadką typu przejęzyczenie. Jest fragmentem całego łańcucha patriotycznych memów, które ten historyk sobie przyswoił i które stara się często wygłaszać, ponieważ memy silnie działają na instynkty, a w jego głoszeniach-obwieszczeniach liczą się nie fakty, a intensywność oddziaływania patriotycznych memów na lud, który kupuje wszystko niezależnie od zawartości, byle by było opakowane patriotycznymi frazesami, zawołaniami typu „Bóg, Honor i Ojczyzna”.
Według Nawrockiego to hasło jest jakoby od setek lat wypisane na polskich sztandarach, co jest niezgodne z faktami, bo dopiero od 1943 r, było oficjalnie przyjęte na sztandary w polskich siłach zbrojnych na Zachodzie.
Niemniej każde podane przez Nawrockiego zawołanie, każde dobitnie wypowiedziane parapatriotyczne oświadczenie, każdy slogan typu jestem Polakiem, myślę po polsku, itd. w głowy ludu wnika gładko, choć słuchać hadko, jak osoba na świeczniku, wielki patriota nie wie na czym polega jego robota.
Now Rocki jest takim historykiem, jak Trump prawdomównym politykiem.
TJ
@andrzejz w gronie obrońców Monte Cassino chyba nie było Polaków
Zamiast „chybać” wystarczy przeczytać Wańkowicza „Bitwa pod Monte Cassino”:
„Gdy przeciwuderzenie niemieckie kosztem naszych sześciu zabitych i dwu rannych granatami odparto – w stronę naszych stanowisk pędzi jak oszalały młodzik w niemieckim mundurze. Żołnierze chwytają za broń.
– Dyć nie strzylejcie – jo Polok. Jo Polok.
– Ze Śląska Zaolziańskiego – woła wpadłszy wreszcie między swoich, nie mogąc złapać tchu.
I podczas kiedy trup Tadzia Gasińskiego leży jeszcze pod bunkrem, Jasio Gazur z Jabłonkowa, nie znając jeszcze naszego sprzętu, ujmuje nosze i nosi pod ogniem rannych. Jasio Gazur z Jabłonkowa przybyły z armii niemieckiej na uzupełnienie Tadzia Gasińskiego z niewoli rosyjskiej”.
A na przyszłość jak się nie ma nic do powiedzenia to nie ubierać tego w słowa.
Ok 450 tys Polaków (wliczając Ślązaków) +/- etnicznych było w Wehrmachcie. Prawie 100 000 zdezerterowało
Jeszcze trochę i dojdzie do obalenia naszej dumy narodowej: zdobycie Monte Cassino w 1944 roku. JNo bo jak rewizja historii to na całego. Czy gen. Andersa z ‚ziemi włoskiej do Polski’ tez będzie się zaliczać do mitów historii?
Adam Szostkiewicz
I byli.
https://dziennikzachodni.pl/prezydent-nawrocki-mowil-o-obroncach-monte-cassino-slask-pamieta-o-zolnierzach-walczacych-w-tej-bitwie-po-obu-stronach-jo-je-polok/ar/c1p2-29271385
Najnowszy rysunek ISKRY w Polityce – genialny ! (Koza też dobry)
I pomyśleć, że na prezydentów powinno się wybierać najlepszych z nas, najlepszych z całego narodu.
@kmp
Przed wojną prezydentów wybierał zwykle parlament, również w Polsce.Tyle że taka metoda podkreślała symboliczność urzędu. Republika demokratyczna potrzebuje silnego i sprawnego rządu, a nie głowy państwa mieszającej się ciągle w sprawy rządu. Ta ma godnie reprezentować państwo, a nie próbować rządzić z tylnego siedzenia. Chaos z tego wynikający ma doprowadzić do upadku rządu i faszyzacji kraju. I to się dzieje na naszych oczach, a kiedy Tusk wystawia Berka do TK, podnosi się lament, że zdradza praworządność, powtarzany natychmiast przez antydemokratyczną i antypraworządnościową opozycję.
@Adam Szostkiewicz
20 sierpnia 2026
7:48
„…podnosi się lament, że [Tusk] zdradza praworządność, powtarzany natychmiast przez antydemokratyczną i antypraworzadnościową opozycje.”
Lament podnoszą klasyczni pozyteczni idioci, jakby nie rozumieli sytuacji. A ta jest anormalna, wiec jej uzdrowienie wymaga nadzwyczajnych, niekonwencjonalnych środków.
@KMP
19 sierpnia 2026
23:48
Proszę nie zartować:))) Co znaczy: najlepszy? I wedle jakich kryteriow mamy kandydata testować? Wszędzie na swiecie głowa państwa jest zwiazana z jakimś ugrupowaniem i ideologią. Wyborcy winni na to zwracac uwagę, a nie na urodę, elegancje i ładna rodzinę, zwłaszcza zonę. Tak sie nie dzieje w Polsce i nie zadziało sie w USA. Winni sa wyborcy, a nie kandydaci, którzy naturalna koleja rzeczy ciagną do złobu, a ich zaplecze polityczne ich wspiera
@ red. A.S.
Rola prezydenta jest jasna, mimo że Konstytucja nie określa tego w sposób ‚łopatologiczny’. Wątpliwości podnoszone do rangi problemu to dzieło ludzi z deficytem dobrej woli.
Niekoniecznie wybór przez Zgromadzenie Narodowe podkreśla symboliczność urzędu. Premier też nie jest wybierany w wyborach powszechnych, a jego urząd trudno nazwać symbolicznym.
Ja kiedyś na tym blogu sugerowałem, że prezydent powinien być wybierany przez sejm +senat+ prezydenci miast, starostowie i burmistrzowie + wojewodowie. Można byłoby dorzucić delegatów z rad miejskich i starostw uzależniając ich ilość od liczby mieszkańców danej jednostki. Byłby to, mimo wszystko, przekrój osób o większej świadomości społecznej i wiedzy politycznej w porównaniu z przeciętnym wyborcą liczącym często na czarodzieja. Wybory powszechne w państwie z taki społeczeństwem to kłopoty na własne życzenie (nie wspominając o marnowaniu pieniędzy).
A co do uprawnień: ceremonialna rola prezydenta i reprezentowanie polityki rządu to dużo pracy i nic więcej dodawać do tego nie trzeba.
…kiedy Tusk wystawia Berka do TK, podnosi się lament, że zdradza praworządność, powtarzany natychmiast przez antydemokratyczną i antypraworządnościową opozycję….
Prodemokraci kręcą nosem, bo Tusk nie potrafi zrobić omletu nie rozbijając jajka czy urodzić dziecka nie tracąc cnoty.
Powinien rozwiązać kwadraturę koła i rozsupłać węzeł gordyjski tak, żeby esteci nie czuli się zniesmaczeni.
Wykonać wszystkie prace Herkulesa bezszelestnie, nie pocąc się i nie wzbijając kurzu.
Kompleks dziewictwa i niepokalanego poczęcia wiecznie żywy.
Braun z Batyrem uwolnią ich od tych dylematów.
Ostatnim przykładem „brzydkiej zabawy” prezydenta Karola z państwem jest odmowa podpisania ustawy lex szarlatan i odesłanie jej do kontroli w Trybunale Konstytucyjnym.
Szarlatan polityczny broni szarlatanów medycznych. Pierwszy tylko wskaże, człowiek jest skończony, drugi tylko spojrzy, człowiek uzdrowiony.
TJ
Broń nas Boże przed historykami. „Tusk wystawia Berka”. Dziwi mnie, że @Gospodarz nie rozumie dlaczego to zdanie napawa smutkiem. Pomijając wszystko, to jakby naplucie w twarz już wybranym sędziom do TK, również tym którzy walczyli o praworządność. Jestescie ciamajdami, ja wam tu przyślę rządowego komisarza. Przyganiał kocioł garnkowi.
„a kiedy Tusk wystawia Berka do TK, podnosi się lament, że zdradza praworządność”
Przypomnę że Tusk przed wyborami obiecał o odpolitycznieniu Instytucji takich jak TK itp.
Wystawienie Berka do TK stoi w sprzeczności
do własnych słów przedwyborczych.
Może nie jest to jeszcze droga PiSu ale zmierza w podobnym kierunku i budzi zdziwienie noe tylko moje ale też wybitnych konstytucjonalistów.
Czytam w komentarzu mecenasa Wawrykiewicza (GW):
„Proszę im się przyjrzeć. To Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Magdalena Bentkowska, Anna Korwin-Piotrowska, Marcin Dziurda, Dariusz Szostek i Sławomir Patyra. Po 10 latach powoływania do trybunału prawniczych troglodytów, którzy tę instytucję zniszczyli, mamy wreszcie świeży zespół doskonałych fachowców, z dorobkiem, tytułami, praktyką, powagą i autorytetem. Podjęli się trudnej misji, a swoim zachowaniem pokazują, że są odważni i kierują się wartościami. ”
Czy nie można wybrać kolejnego niezależnego sędziego z dorobkiem, powagą i autorytetem? Odważnych zabrakło? Jakiż to cudowny „plan” wyjmie z teczki Berek, którego ci ludzie nie mogliby zrealizować? Może ma ich do tego zmusić, jeśli plan będzie dla sędziów nieakceptowalny? Na nieszczęście dla Tuska, ci ludzie to nie Piotrowicz. Jeśli nie da się ich zmusić do czegoś co kłóci się z ich powagą i autorytetem, to plan upada, smród pozostaje i Święczkowski tryumfuje.
Mecenas Wawrykiewicz nie widzi problemu, problem jest taki, że sam jest posłem KO.
@Kalina
20 sierpnia 2026
9:12
@Jagoda
20 sierpnia 2026
12:45
Lament podnoszą klasyczni pozyteczni idioci, jakby nie rozumieli sytuacji.
Tu warto spojzec na ich osobista sytuacje z psychologicznego punktu widzenia. Razem z Trzaskowskim/Tuskiem przegrali decydujace wybory prezydenckie. Wiec „ktos” musi byc teraz winny. Oprocz siebie samych oczywiscie 😉
„Wygrana ma wielu ojcow a przegrana jest sierota.”
@Kalina:
Teoria jest taka, że czym więcej etapów pośrednich i wybranych reprezentantów tym lepiej, bo każdy taki etap wyboru jest selekcją, gdzie generalnie wybiera się lepszych od siebie (cóż, prezydent Nawrocki zapewne mówi po angielsku powyżej polskiej średniej krajowej, powyżej średniej jest też wykształcony…). Uwagi o wybieraniu przez parlament mają więc ogólny sens — zasada wyboru powszechnego daje większe szanse na taką populistyczną rywalizację.
> Wszędzie na swiecie głowa państwa jest zwiazana z jakimś ugrupowaniem i ideologią. Wyborcy winni na to zwracac uwagę, a nie na urodę, elegancje i ładna rodzinę, zwłaszcza zonę.
Widzę, że chcesz być złośliwa, ale wyborcy w Polsce zrobili dokładnie to, o czym piszesz: wybrali nielubianego człowieka, który lepiej reprezentował ich ugrupowania polityczne i dawał największe szanse na „kontrolę” działań rządu. (To ostatnie piszę w cudzysłowie, dla wyrażenia faktu, że taka była wyraźnie ich intencja i tak zapewne oceniają działania Nawrockiego, choć my oceniamy je zupełnie inaczej.)
Saga (dla cynikow opera mydlana) pt. ‚Rozliczenia’ wejdzie niedlugo w czwarty sezon.
Pytanie, czy nastapi wielki ‚twist and turn’ w tym serialu w sezonie piatym. Wiesc niesie, ze moze nastapic dramatyczna zmiana zespolu scenarzystow, aktorow i rezyserow. Producenci obiecuja wiele niespodzianek.
@act
Panu łatwo kpić z Australii, nam chodzi o coś więcej niż drwiny z Polski.
A.S.
Ta moja ironia jest bardzo gorzka.
Bardzo prosze nie zarzucac mi ‚drwin z Polski’.
@Jagoda
„Prodemokraci kręcą nosem, bo Tusk nie potrafi zrobić omletu nie rozbijając jajka czy urodzić dziecka nie tracąc cnoty.” problem w tym, ze nie tak dawno Tusk twierdził, nawet poparł to ustawą uchwaloną przez koalicję, że i jedno i drugie jest niedopuszczalne, bo niszczy podstawową cechę TK czyli jego niezależność. Kaczyński niszczył TK wprowadzając tam swoich polityków, Tusk go uzdrawia robiąc to samo ? Dlaczego tym uzdrawiaczem musi być członek rządu ? Nie ma wystarczająco mądrych i uczciwych sędziów ? Nie będą posłusznymi wykonawcami poleceń Tuska ? Czy czasem nie na tym polega niezawisłość sądów ?
@Kalina
„Lament podnoszą klasyczni pozyteczni idioci, jakby nie rozumieli sytuacji.”
Sytuacja w czasie uchwalania ustawy o karencji polityków przed wyborem ich do TK była inna ? Duda okazał się mężem opatrznościowym, bo zawetował ustawę rządu koalicji ?
„Stanowiska byłych prezesów TKProf. Marek Safjan:Przyznał, że ceni Macieja Berka jako wybitnego prawnika i urzędnika.Uznał jednak jego kandydaturę za niewłaściwą i stwierdził, że „nie jest dobrym pomysłem” kształtowanie składu TK w taki sposób, czyli poprzez bezpośredni transfer z rządu.Podkreślił wagę niezależności i zachowania koniecznego dystansu od bieżącej polityki.Prof. Andrzej Zoll:Określił dotychczasową praktykę przechodzenia osób z bezpośrednich funkcji politycznych/rządowych na stanowiska sędziowskie w TK mianem „po prostu fatalnej”.Zaznaczył, że wysokie kompetencje czy profesjonalizm danej osoby nie wystarczą, ponieważ kluczowe znaczenie mają standardy i zasady nienaruszalne dla apolityczności Trybunału.” – AI
W pełni podzielam opinię byłych prezesów TK.
Tusk na własne życzenie zmierza do utraty władzy i nie tylko tym „wybrykiem politycznym”.
I jeszcze jedna uwaga
Obrona Tuska, który wysunął na kandydata na sędziego TK Berka (swojego ministra) przyczyni się do spadku poparcia dla KO.
Skutek jest zawsze związany z przyczyną. O tym Tusk zapomniał i wielu jego obrońców.
Miało być inaczej.
@PAK4
Dlaczego „nielubianego”? Myślę, że pijarowcy Batyra wykreowali go znakomicie pod gust jego wyborców: na faceta z małą główką, zato z szeroką klatą i umięśnionymi kończynami. Takiego, który drze ryj i walczy z lewactwem. Ci wyborcy to rzecznicy prawej strony, która firmowała tego ćwoka. Dziś podobno ma 52% poparcia, w co chętnie wierzę.
Moim zdaniem bardziej powinniśmy się przejmować tym kto jak sprawuje urząd, a nie kto jest urzędnikiem (w tym wypadku – prezydentem).
Owszem, to pierwsze może wynikać z drugiego, ale nie musi.
Odkąd Polska przestała być monarchą dziedziczną, odtąd jakoś ciężko nam idzie z tymi wyborami, zarówno na królów, jak i na prezydentów, choć są wyjątki.
Może zatem wrócić do monarchii dziedzicznej ? Pobieżna lektura na temat potencjalnych pretendentów do tronu polskiego jest ciekawa. Jeśli odwołać się do Konstytucji 3-go Maja, to mówi się o Wettynach, jeśli uznać Kongresówkę jako ostatnią formę monarchii polskiej, to tutaj pada nazwisko Romanowów, a jeśli dokopywać się do Piastów, to ponoć ród heski jest spadkobiercą linii ostatnich Piastów (legnicko-brzeskich). Ślad po Jagiellonach ponoć prowadzi do Hohenzollernów…. Albo Niemiec, albo Ruski… Ślady po królach elekcyjnych również prowadzą za granicę i gubią się w dynastiach holenderskich, francuskich, itd. (Zebrane powierzchownie za portalem https://hrabiatytus.pl/2019/11/12/nastepcy-tronu-polskiego-kto-ma-prawa-do-naszej-korony/ ).
A może zatem zorganizować wybory na dziedzicznego króla i w ten sposób rozpocząć nową, współczesna dynastię ?
Wybory… no i jesteśmy w punkcie wyjścia.
Obejrzałam w Teatrze Telewizji świetny spektakl sprzed 30 lat ze znakomitą rolą Jana Frycza: „Iwanow” Czechowa. I zwróciłam uwagę na zdanie, które wypowiada wuj bohatera: póki jest nadzieja, nawet starość jest do zniesienia.
Orteq
19 sierpnia 2026
18:51
Obawiam się że już do rewizji tego mitu dochodzi. Pojawiają się bardzo krytyczne oceny tej operacji, zwłaszcza zbombardowania klasztoru. Pytanie, ile czasu nam zajmie zaakceptowanie tego faktu…
@Kalina
Od pożytecznych idiotów gorsi są prawdziwi idioci.
mfizyk
20 sierpnia 2026
14:42
Przegrana Trzaskowskiego, jeżeli faktycznie miała miejsce, to przegrana wszystkich polskich demokratów.
Jeżeli nie mamy demokracji bezprzymiotnikowej i trzeba wybierać pomiędzy demokracją jęczącą a demokracją walczącą, to ja opowiadam się po stronie tej drugiej.
@ Kalina
Ja nie potrzebuję żadnego kryterium by odróżnić muzykę od disco polo. Jeżeli ktoś potrzebuje to jego problem.
Adam Szostkiewicz
20 sierpnia 2026
7:48
” I to się dzieje na naszych oczach, a kiedy Tusk wystawia Berka do TK, podnosi się lament, że zdradza praworządność, powtarzany natychmiast przez antydemokratyczną i antypraworządnościową opozycję.”
Co łatwo było przewidzieć…i tylko nie chce się wierzyć że nikt inny, tylko dr Berek
…czyżby problem „krótkiej ławki” ?
@KMP
Owa wybieralność prezydenta przez sejm +senat+ prezydentów miast, starostów i burmistrzów + wojewodów jest odstępstwem od demokracji bezpośredniej. A takowa mamy obecnie w praktyce. Rozumiem ze czterdziestoczteroletni prezydent „Batyr” Nawrocki nie jest każdemu bliski ich lubieniu ale taka mamy sytuacje. Co będzie za kilka lat? Być może coś się zmieni i na tym polu..
@KMP
Brak kryterium w tym przypadku nie jest problemem „kogoś”, tylko państwa
@Stary Profesor
Obie kategorie są równie szkodliwe, tyle że prawdziwi idioci są przynajmniej usprawiedliwieni
@Piotr II
20 sierpnia 2026
20:43
……czyżby problem „krótkiej ławki” ?
Tak, brakuje ca. 1 miliona politycznie dojrzalych i doswiadczonych (czyli wytrawnych) demokratycznych wyborcow aby polska demokracje ustabilizowac 🙁
@Kalina:
> Dlaczego „nielubianego”?
Ja to pamiętam z artykułów tuż po wyborach, gdy badano preferencje i motywacje — wychodziło, że wielu wyborców Nawrockiego głosowało na niego z obrzydzeniem.
Nie mam pojęcia czy Tusk mógł wskazać kogoś innego na sędziego TK.
Ale nie wskazał.
Wygrał dla nas wybory w 2023.
Zatem idiotą nie jest – zakładam, że wie co i po co to robi.
„Miało być inaczej”.
Miało, ale nie jest i nie będzie dopóki mamy Batyra w roli prezydenta i Brauna w drzwiach do przyszłego rządu.
Trzeba się kierować tym co jest a nie tym co „miało być”.
Stanisław Stomma, człowiek niezwykle prawy, posługiwał się w mrocznych czasach PRL pojęciem mądrość etapu.
Apelował o realizm polityczny. O robienie tego co możliwe tu i teraz.
Też wolałabym, żeby było tak, jak „miało być”.
Skoro się nie da, stoję twardo przy Tusku, bo nie widzę nikogo innego, komu mogłabym zaufać.
Nawet nie dla siebie, ale dla dzieci i wnuków. Bo z tego co nam szykuje katopislam kraj się już nie podniesie.
Na coś trzeba się zdecydować.
Ja wybieram demokrację walczącą zamiast jojczącej u boku Tuska, nawet nieco kulawą i pogniecioną, bo najzwyczajniej w świecie boję się katopislamu.
Wczoraj Ewa Łętowska była bardzo powściągliwa w ocenie decyzji Tuska.
@PAK4
Biedactwa…
@ Orteq
A ty byś chciał/a demokracji bezpośredniej na każdym polu; chciałbyś wybierać premiera, ministrów, marszałka itd, itp?
Jaka to by była szansa na boskie kampanie wyborcze, ile szamba można byłoby wylać, ile nakłamać, ile wzniecić nienawiści i podzielić wyborców. Działoby się, bez tego nuda.
Może niech o wymarzoną pozycję walczą w ustawkach. Byłaby by szansa, że pan Szarż niekoniecznie by wygrał, są lepsze osiłki od niego.
Z tym katopislamem to nieco Pani Jagoda przegina pałę. Rozumiem antyklerykalizm i w Polsce bylibyśmy razem w klubie. Ale fanatyzm jest niestrawny. Polski KRK jest w dużej części ( nie wszyscy) zadufanym klerem, spragnionym władzy i pieniędzy ( jedno idzie z drugim) , o niskim poziomie intelektualnym. a tzw wierni są na tym samym poziomie moralnym i intelektualnym. Do tego tańca trzeba dwojga. Ale chyba nie ma Szanowną zielonego pojęcia czym jest totalitarny system zwany Islamem. Póki co żaden kato-integrysta nie pociąga w meczecie czy w suku za sznurek pasa z dynamitem wysadzając się i innych i wysyłając całe towarzystwo krótkim lotem na łono św Piotra , nie obcina głowy modlących w meczecie, Może dlatego że nie ma 70 hurys? Cholera wie. Raj islamski dla mężczyzn daje to, co jest niedostępne na ziemi: leniuchowanie na chaise longue na Łączce, picie wina i używanie rozkoszy cielesnych , rajcowanie, z pięknymi lalami, których dziewictwo się odradza każdego ranka. Marzenie każdego prawdziwego chłopa.
Wg hadiths, kobieta muzułmańska odnajdzie w raju jej męża i « będzie z niego zadowolona ». Sa więc dwa raje.
Używanie słów przesadne , ja rozumiem emocje Pani, pozbawia je znaczenia. Tak samo jak teraz : faszyzm, ludobójstwo, nazizm, lewica, ekolodzy, prawica. To wszystko straciło sens.
Ja bym chętnie pani przesłał speach jednego intelektualnego imama, który mówi jak powinna się zachowywać kobieta. Ale to i o po fr i nie wiem jak dać linka.
Cytat
„Jeżeli żona nie dopuści męża, to anioły w niebie będą ją przeklinać”
@Jagoda
21 sierpnia 2026
9:17
Tez to tak widze. Dziwne, ze to trzeba ciagle powtarzac. Nawet tutaj na blogu 🙁
Co ostatnio czytalem:
Współczesna psychologia emocji nie traktuje emocji jako zakłócenia rozumu, lecz jako mechanizm, dzięki któremu oceniamy wartość czegoś. Strach to ocena, że coś zagraża temu, na czym mi zależy. Oburzenie to ocena, że komuś stała się krzywda. Emocja ma treść, a tę treść można oceniać jako trafną albo nietrafną. Powiedzieć „nie odwołuj się do emocji” znaczy więc mniej więcej tyle, co powiedzieć „nie mów ludziom, co jest dla nich w tej sprawie ważne”.
…
Ja zakładam obywatela, który w najbardziej zdrowy dla człowieka sposób używa emocji wraz z racjonalnym myśleniem, aby podejmować ważne dla siebie decyzje.
…
państwa i społeczeństwa nie funkcjonują bez publicznych emocji: podtrzymują je przez symbole, ceremonie, pomniki, hymny, święta czy edukację. Pytanie nie brzmi więc, czy polityka ma kształtować emocje, lecz jakie emocje powinna wzmacniać i za pomocą jakich środków. Wspólnota, która rezygnuje z własnego języka uczuć, nie staje się neutralna, ale pozostawia po prostu wolną przestrzeń, którą ktoś inny prędzej czy później wypełni.
Specjalnie nie podaje autora, aby sie mozna bylo na spokojnie nad ta argumentacja zastanowic.
@mfizyk:
> Specjalnie nie podaje autora, aby sie mozna bylo na spokojnie nad ta argumentacja zastanowic.
No wiesz, w takim przypadku zaczyna się od sprawdzenia autora. Jakby to powiedzieć: nie ma kompetencji psychologicznych. No i swoim zwyczajem walczy z chochołem — przecież politycy i państwa cały czas grają emocjami — nie tylko populiści, czy prawica.
@PAK4
22 sierpnia 2026
10:19
w takim przypadku zaczyna się od sprawdzenia autora.
Bo liczy sie autor a nie argumenty?
No i swoim zwyczajem walczy z chochołem
Nie. Walczy z mitem, ze wybory wygrywa sie merytorycznymi programami i racjonalnym przekonywaniem. I ze wszystko inne jest beee…
@PAK4
22 sierpnia 2026
10:19
PS.
Konsekwencja tego mitu bylo np., ze demokraci walkowerem oddali populistom temat patriotyzmu.
Matczaka i Pantaka zostawiłbym w spokoju… to medialni gracze i oportuniści…
o żadnym doświadczeniu politycznym…i ciency intelektualnie sadząc z ich medialnej aktywności i wypowiedzi w ostatnim czasie.
Polityka nie żywi się logiką czy nauką (o tyle o ile), tylko grupowym interesem posiadaczy kapitałów… i wodzowskich ambicji.
Tam zapadają decyzje i otwierają się pola dla ich inwestycji…
@mario
22 sierpnia 2026
15:28
A remedium na to wszystko jest „Wielka Swiatowa Rewolucja Proletariacka” 😉
@mfizyk:
Marcin Napiórkowski napisał Turbopatriotyzm w 2019 roku. Książka w znacznej mierze mówi o „przejęciu patriotyzmu” przez prawicę, ale Napiórkowski nie zmyśla rzeczywistości jak Matczak — on szeroko opisuje próby wylansowania „pozytywnego patriotyzmu” pod egidą prezydenta Komorowskiego („Orzeł Może”) i to, jak ten plan zawiódł. Wskazuje przy tym, że nie jest to odosobniony błąd Komorowskiego, czy PO, bo identycznie nie udało się rządowi PiS świętować stulecia niepodległości w 2018 roku. Napiórkowski przypisuje to obecnemu modelowi funkcjonowania państwa, w którym zadanie „uczcić coś” prowadzi do sekwencji działań, od wygospodarowania środków, poprzez wyłonienie komisji/instytucji, zorganizowanie konkursu grantowego i rozdanie grantów… Co prowadzi do serii małych inicjatyw (czasem nawet dobrych i ciekawych samych w sobie), o zasięgu zwykle lokalnym, które nie docierają i nie odpowiadają na zapotrzebowanie „patriotycznego przeżycia”. Bo w 2018 jaka akcja objęła cały kraj? „Patriotyczne ławki”, które częściej opisywano w kategoriach afery niż narodowej dumy… Mogę tu dodać, że obserwatorzy opisując wpadki świętowania Dnia Zwycięstwa w putinowskiej Rosji, mówią o dokładnie tych samych problemach, gdy w ramach grantu prezentowano kartonowy czołg przenoszony przez dzieci…
Ale — skupiłem się na konkretnym aspekcie, wracając do ogólności — nie, strona demokratyczna nie lekceważy emocji. Rząd nas straszy Rosją, straszy PISem, czy KKP Brauna; lewica często odwołuje się do emocji, pokazując ludzkie tragedie związane z sytuacją ekonomiczną, dostępem do służby zdrowia, czy np. sposobów traktowania obcokrajowców. Emocjonalnie podchodzi też do kwestii ekologicznych. Hołownia płakał nad konstytucją — emocjonalne, nieprawdaż 😉 Praktycznie wszyscy odwołują się do patriotyzmu — co nie zawsze budzi dobre skojarzenia — na zapleczu partii Razem była spora dyskusji po tym, jak zorganizowano wieczorne spotkanie, pod zaplanymi pochodniami, poświęcone bohaterom walk o polską niepodległość (krytykowano odwołanie się do nacjonalistycznej estetyki). To dlatego piszę, że Matczak walczy z chochołem — przyjął prawicową tezę, wiążącą skrajną prawicę z patriotyzmem, zmyślił w oparciu o tę tezę fakty, a teraz ze swoimi zmyśleniami polemizuje…
@PAK4
23 sierpnia 2026
14:42
Matczak nie twierdzi, ze demokraci wogole nie odwoluja sie do emocji:
Wybór, przed którym stoimy, nie brzmi więc „mówić do ludzi z emocjami czy bez”, tylko „mówić z emocjami świadomymi czy przypadkowymi”.
Na dodatek w przytoczonym artykule polemizuje z konkretna pozycja polityczna:
Niestety, pozbawiony emocji człowiek, którego model Pantaka zakłada, nie jest typowym obywatelem, ale raczej pacjentem Damasia. .
Co do dyskusji wsrod demokratow (szczegolnie lewicowych) o pojmowaniu patriotyzmu to dokladnie pamietam taka propozycje: „Patriotyzm to uczciwe placenie podatkow”. Az serce podskakuje, nieprawda 😉 Notabene tez tak wtedy argumentowalem 🙁 Ale na moje usprawiedliwienie jestem fizykiem (a nie np. socjologiem).
Emocjami trzeba umiec grac (albo sie nauczyc). Bo np. czekoladowy orzel Komorowskiego czy pochodnie RAZEM to po prostu obciachowe emocje dla tych, do ktorych mialy trafic. Zdecydowanie nie o takie demokratom (lewicowcom) chyba chodzilo.
Ale dla prawicowcow i narodowcow pochodnie i race np. na Marszu Niepodleglosci to kwintesencja patriotyzmu. I nikt im tego nie obrzydzi! To jest swiadome, nieprzypadkowe i skuteczne granie emocjami.
@mfizyk:
> Wybór, przed którym stoimy, nie brzmi więc „mówić do ludzi z emocjami czy bez”, tylko „mówić z emocjami świadomymi czy przypadkowymi”.
Ale przecież odwołują się do emocji w sposób jak najbardziej świadomy. Na wielu poziomach.
Natomiast może być coś takiego, jak to co opisywał Haidt w „Prawym umyśle” — lewicowe i prawicowe poczucie etyki różni się rozłożeniem akcentów; tak też lewicowe i prawicowe rozłożenie emocji może się różnić.
> Co do dyskusji wsrod demokratow (szczegolnie lewicowych) o pojmowaniu patriotyzmu to dokladnie pamietam taka propozycje: „Patriotyzm to uczciwe placenie podatkow”. Az serce podskakuje, nieprawda
Czujesz pozytywne podekscytowanie takim zdefiniowaniem patriotyzmu, że to umieranie za ojczyznę w przegranych bitwach? Bo jeśli tak, to jesteś nieźle zmanipulowany 😉
> Bo np. czekoladowy orzel Komorowskiego czy pochodnie RAZEM to po prostu obciachowe emocje dla tych, do ktorych mialy trafic.
Raz, to jest rzecz, którą cały czas piszę w naszym sporze o populizm — populizm „demokratów” w Polsce, jest populizmem, który budzi poczucie obciachu u odbiorców, a nie zachętę do poparcia.
Dwa… z Komorowskim szło o wykonanie, nie o kierunek starań.
Trzy… spotkałem wiele krytycznych słów o Zandbergu, ale tu jeszcze nie wiemy, jakie przyniosło to sumarycznie efekty. A nawet jeśli niedobre, to znowu pójdzie o wykonanie, nie o kierunek starań — tu nikt nie protestuje przeciwko przypominaniu niepodległościowej działalności polskiej lewicy i próbach odzyskania poczucia patriotyzmu dla „normalsów”.
> Ale dla prawicowcow i narodowcow pochodnie i race np. na Marszu Niepodleglosci to kwintesencja patriotyzmu. I nikt im tego nie obrzydzi! To jest swiadome, nieprzypadkowe i skuteczne granie emocjami.
Tyle, że i tu bym uważał — bo to, że to estetyka stadionowych kiboli, może stanowić dla dużą barierę dla pozyskiwania nowych zwolenników.
PS.
. Nawiasem mówiąc, lubisz badania, to proszę: CBOS, 2018 (są nowsze badania, ale nie widzę by były tak szczegółowe): https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2018/K_105_18.PDF
(„Poszanowanie i przestrzeganie prawa” jest na 5. miejscu wśród przejawów patriotyzmu w tym badaniu, o jedną pozycję wyżej od udziału w wyborach, o dwie — od „gotowości oddania życia za ojczyznę”; a płacenie podatków samo w sobie na pozycji 11, czyli ciągle wyżej niż gotowość do odbycia przeszkolenia wojskowego, kupowania polskich produktów, czy dbałości o religijne wychowanie dzieci w rodzinie 😉 )
@PAK4
Dzieki za linka. Patrze na RYS. 2. Sytuacje, w których badani odczuwają dumę z tego, że są Polakami (N=880)”
1. Sukcesy sportowe (24%)
a potem dlugo tyle co nic 🙁
Patrze na „RYS. 7. Patriotyzmowi nadaje się rozmaite znaczenia. Czy, Pana(i) zdaniem, patriotyzm polega na:…”
1. „Machanie flaga” 98%
7. oddanie zycia za ojczyzne 88%
11. placenie podatkow 73%
Wcale nie chodzi mi o % bo liczy sie kolejnosc i jak „brac” wyborcow. Prawica macha flaga a lewica chce placenia podatkow. No i kto tu postawil na „lepszego” konia?
@PAK4
PS.
Dodam jeszcze, ze Tusk w 2023 zaczal „machac” bialo-czerwonymi serduszkami.
I teraz mozna spekulowac co przynioslo wiecej glosow, te serduszka czy 100 konkretow na 100 dni. Przypomne, ze frekwenja byla rekordowa!
Przypuszczam, ze z samymi serduszkami zwyciestwa by nie bylo. Ale mierzi mnie, ze teraz to Tusk jest obwiniany „ze nie dowiozl”. Zamiast sie cieszyc ze wspolnie osiagnietego.
A dlaczego ci sam krytycy nie obwiniaja siebie za to, ze sie w koalicji nie przebili? Albo za to, ze 2023 nie zdobyli tyle glosow aby w sumie miec 2/3 poslow jak Magyar? Albo przynajmniej 3/5 aby odrzucac weta Dudy i Batyra? Tez bym mogl im teraz publicznie zarzucac, ze wtedy „nie dowiezli”.