Ach, Najwyższa Maryja
Taki polski paradoks: niby kicz i megalomania, a wszyscy o tym piszą. Od prawa do lewa, katolicy i ateiści. W Konotopie stanęła najwyższa w Europie figura Matki Boskiej. W „Polityce” opisał ją, jak zwykle cienkim piórem, Marcin Kołodziejczyk, mistrz reportażu społeczno-kulturowego. W OKO.press mamy wywiad z prof. Semprinem o „nadobecności” Maryi w polskim katolicyzmie.
Konstrukcję sfinansował z własnej kieszeni miejscowy biznesmen. Jego pieniądze, jego decyzja. Ale publiczność, niekoniecznie wierząca, zastanawia się, na co mogłyby pójść jego miliony zamiast na kolejny, po Jezusie ze Świebodzina, symbol kulturowej dominacji katolicyzmu w Polsce. Oczywiście, że przydałyby się np. służbie zdrowia albo publicznej edukacji. Jednak póki mamy wolność wydawania własnych pieniędzy po własnym uważaniu, musimy się pogodzić z polskim „świętym kiczem” finansowanym przez prywatne osoby, a nie przez państwo.
Szczerze mówiąc, kiczu ci u nas dostatek, także świeckiego i dworującego sobie na potęgę z uczuć religijnych. Przykłady znajdziemy bez trudu we współczesnej kulturze masowej, od Monty Pythona po darcie Biblii przez Nergala czy zdjęcia JPII przez Sinead O’Connor (skądinąd znakomitej) albo czarne msze satanistów. A mnie się nie podoba jedno i drugie, choć Monty Python i mnie bawi, bo lubię brytyjskie poczucie humoru, dosadne, lecz zwykle nieprzekraczające czerwonych linii. Należy do nich szacunek dla zwykłych ludzi, choćby biednych, niewykształconych, mierzących się z życiem z pomocą wiary. Co innego estetyczna ocena religijnej gigantomanii, a co innego ludzie, którzy odczuwają potrzebę obcowania z widzialnymi znakami wiary, którą wyznają.
Nie znam tak kpiących krytyk jak te polskie, odnoszących się do gigantycznych figur Buddy, np. w Kamakurze czy w Afganistanie, niestety wysadzonej przez talibów dynamitem. Przeciwnie, uważamy je za imponujące i warte ochrony zabytki ludzkiej kultury duchowej. I tego się trzymam: jest wolność do religii, nawet dla religijnego kiczu, tandety i dewocji, póki nie narusza ona wolności od religii, która też nie zawsze imponuje wysokim artyzmem i smakiem.
Moje zainteresowanie wzbudza bardziej postawa ludzi religijnych wobec zła społecznego. Bo mamy właśnie rosnącą falę uprzedzeń, nienawiści, a nawet ataków fizycznych na Ukraińców, Żydów i wszelkich „obcych” w naszym kraju. Niewiele warta jest religijność, która to zło ignoruje lub wręcz popiera. Na tym polu oczekuję reakcji i od zwykłych wierzących, i od duchownych wszystkich szczebli. Mamy dziś deficyt reakcji negatywnych, wzywających do opamiętania się i porzucenia tej drogi, za to znaczną „nadobecność” pozytywnych, próbujących usprawiedliwiać bicie lub znieważanie na polskich ulicach takich Bogu ducha winnych osób. Dlatego za ważne uważam publiczne wypowiedzi na ten straszny temat zadomowiania się w Polsce nienawiści. Szczególnie osób wierzących. Pokroju ks. Lemańskiego, siostry Chmielewskiej czy kardynała Rysia.
Po raz kolejny kardynał dał przykład katolikom polskim w liście duszpasterskim do wiernych z okazji Wniebowzięcia Maryi, datowanym na 12 sierpnia, a przygotowanym w Rzymie, gdzie Ryś załatwia kościelne sprawy (właśnie papież Leon mianował go członkiem watykańskiej Rady do spraw Ekonomicznych). W tym liście poświęconym głównie kwestiom „mariologicznym” polski hierarcha, uważany w kręgach katolików soborowych za nieformalnego lidera Kościoła w Polsce, wspomina o nienawiści na tle narodowościowym.
„Nie ma dnia, aby media nie informowały nas o nowych aktach przemocy: wobec dzieci i młodzieży, wobec kobiet, wobec migrantów, szczególnie Ukraińców. Mówimy o tym już chyba wszyscy. Przemoc jest grzechem. Obojętność wobec niej również. W jaki więc sposób można się temu przeciwstawić? Gdzie znajduje się źródło tych postaw? Skąd się to bierze? Czy nie stąd właśnie, że widzimy i podchodzimy do drugichz góry – jako ci, którzy zawsze stoją wyżej, wiedzą lepiej, mogą więcej? Rozeznajemy rzeczywistość wokół nas ciągle z perspektywy siły i władzy. Czasami – i to jest jeszcze gorsze – z pozycji władzy utraconej. Widząc utratę pozycji, autorytetu i wpływów, tym bardziej chcemy ich bronić, tupiąc, wykrzykując i żądając. Im bardziej słabnąca pozycja – tym więcej agresji. Ale błąd jest najpierw na poziomie widzenia – zawsze z góry, nigdy z pozycji maluczkich. A to widzenie nie tylko głęboko fałszywe, ale także rujnujące wszelkie ludzkie spotkania i relacje”.
Takiej refleksji oczekuję nie tylko od duchownych, ale też od polityków, na czele z prezydentem, premierem i ministrami polskiego rządu. Słowa robią politykę tak samo jak działania. Ale nie cieszmy się przesadnie. W jednym z kościołów krakowskich z tego fragmentu listu metropolity odczytujący go ksiądz usunął jedno słowo. Nietrudno zgadnąć jakie: „Ukraińcy”.
Komentarze
Miś.
W konfrontacji z globalna korporacją jesteśmy zadziwiająco mali i bezbronni. Jeżeli w tym ” dziele” poszukujemy jakiegoś przesłania, to pierwszym z brzegu jest nasza „małość” wobec instytucji , które urządzają nam świat.
Kiedyś czytałem artykuł Artura Sandauera , w którym krytyk twierdził , że w oryginalnej wersji pacierza chodzi o chleb duchowy, bo takie jest zadanie Boga, chleb codzienny powinniśmy zdobywać ciężką pracą. Krewni z Kandy zaskoczyli mnie spostrzeżeniem , że w polskiej Biedronce jest większy wybór niż wszystkich kanadyjskich marketach.
Chleb codzienny dostarczają im globalne firmy, bo skopiowały system organizacji od firmy produkującej chleb duchowy. Jednym i drugim powodzi się nie najgorzej, bo są monopolistami, ale monodieta nikomu nie służy.
Wszyscy się zgadzamy, że to potworny kicz — twarz posągu przypomina postać z Muminków — dlatego porównanie do figur Buddy uważam za nie fair. Zastanawiające jest, dlaczego rozziew między obiektami sakralnymi a przedmiotami o walorach artystycznych wydaje się powiększać. Jeśli chcesz mieć dzieło sztuki, mawiał Sergiusz Diagilew, zatrudnij artystę. Zasadę te stosowali przez wieki możni fundatorzy, biskupi, papieże. Wiedzieli, że nie można tworzyć na chwałę Najwyższego obiektów brzydkich i pospolitych. Co przeszkodziło rodzinie Karkosików wynająć dobrego rzeźbiarza? Rozumiem, że wtedy projekt mógłby się nie spodobać okolicznym mieszkańcom i księdzu proboszczowi. Ale w końcu jest to obiekt wotywny a nie kolejna inwestycja. Swoją drogą ciekawe, kto będzie czerpał zyski z rodzącego się w okolicy sakro-biznesu.
kard. Rys – austryjackie, sorry, katolickie gadanie.
Err. austriackie
> W jednym z kościołów krakowskich z tego fragmentu listu metropolity odczytujący go ksiądz usunął jedno słowo.
To u mnie był czytany „fragment”, obejmujący jakieś 2/3 listu. Na pewno wyleciał cały akapit o narastającej nienawiści motywowanej ksenofobią, ze słowem „Ukraińcy” włącznie.
Miś ma się w Polsce i nie tylko zankomicie.
Gdyby usunąć wszystkie słowa definiujące tych. których nienawidzą wierni Matce Boskiej i przodującej wierze nie byłoby żadnej Księgi.
@profesor
Chodzi o gigantyczne wymiary figur religijnych. Do Buddów nikt się nie czepiał, chyba źe fanatycy muzułmańscy.
@leśnyszum:
Tomasz Terlikowski ostatnio żartował, że w Polsce dla wielu prymasem stał się Grzegorz Braun.
Wydaje mi się, że to mniejszość Kościoła, ale — i to jest dla mnie niepokojące — jest to mniejszość będąca przeciwwagą dla innej mniejszości, którą nazwałbym „papieską” — zwracającą uwagę na nauczanie papieża Franciszka, czy Leona XIV. Jeśli nauczanie papieski jest skrajnością, to okno Overtona jest bardzo źle postawione…
Natomiast jest drugie pytanie: oni w to wierzą, czy tylko są konformistami? Bo miałem taką sytuację, za Szydło jeszcze, jak trafiliśmy na wiejską pasterkę pod Tarnowem. Całe kazanie było o złej opozycji, która podstępnie próbuje obalić rząd prawdziwych Polaków, zachęcana przez zdradziecką Brukselę. Słowa o Jezusie, Maryii, Bożym Narodzeniu nawet nie padły. (Cóż, w mojej pamięci, drugie miejsce wśród najgorszych kazań jakie osobiście słyszałem.) Żona wkurzona poszła na skargę do proboszcza (ze mną u boku), który to proboszcz powiedział, że ksiądz który mówił kazanie był i tak zbyt delikatny i sam by dał więcej polityki. Ale na uwagi żony, że „u nas w Krakowie”, to powiedział też coś takiego, że wiadomo, że w miastach to się mówi inne kazania, a tu jest wieś. I teraz jest kwestia interpretacji. Bo żona to interpretuje tak, że proboszczowi szło o to, że świadomie okłamuje i oszukuje parafian, bo może i nikt mu nie zabrani; a ja trochę tak, on uważał, że ma rację, i że na popieraniu rządu Szydło, a nie jakimś Jezusie polega chrześcijaństwo, tylko w mieście musiałby się kryć, bo ludzie wredni i wygadani.
Ale, wróć, gdy piszesz o „wrażliwości wiernych” to ja się zastanawiam, ile w tym proboszczu, księdzu i kazaniu, jest „wiernych”, a ile konfirmizmu. Jeśli media, które do księdza docierają, to on może uważać, że Ewangelia Ewangelią, ale w tym świecie tak trzeba, bo wszyscy tego oczekują. A ci wcale nie będą „wszystkimi” , będą wydawcami owych mediów.
PS.
Nie mieliśmy nagrania, a z głowy trudno było zrekonstruować całe kazanie, więc skarga do kurii tarnowskiej się rozeszła po kościach…
@Stary Profesor:
Może idealizujesz? Bo jest tak, że z przeszłości zwykle dociera to co dobre i wartościowe, a kiepskie dzieła popadają w niepamięć. (Choć, serio, nigdy nie widziałeś w muzeum, czy kościele Madonny o twarzy premiera Oleksego???)
Owszem, gigantomania i zły gust do sztuki chodzą wyraźnie w parze. Ale nie widzę związku ze sztuką sakralną jako taką — ona ma i dobrych, i złych wykonawców i sponsorów.
Dla wielbicieli największych pomników świętych …
„Dewastacja największego pomnika Jana Pawła II na świecie
Szary Burek
12 grudnia 2025, 18:00
Największy w Polsce pomnik Jana Pawła II, znajdujący się w nieczynnym Parku Miniatur Sakralnych w Częstochowie, od dłuższego czasu jest w stanie postępującej degradacji. Obiekt stoi niepilnowany, został wielokrotnie zdewastowany, a do jego wnętrza można swobodnie wejść. Dolna część pomnika została oszpecona prymitywnym graffiti, a wyważone drzwi prowadzą do wnętrza przypominającego opuszczoną melinę. Tak dziś wygląda 14-metrowa figura Jana Pawła II w Częstochowie.
Fotografiei artykuł tu:
https://www.onet.pl/turystyka/szaryburekpl/dewastacja-najwiekszego-pomnika-jana-pawla-ii-na-swiecie/r7sxd9k,30bc1058
Trudno o większa ironię … trep polski zbeszcześcił „Jasna Górę”, która zbrunatniała w momencie tworzac schronienie dla kibolstwa.
Obłęd hipokryzji trwa zaciemnianie w nowej fali rozkwitu
jakiś biskup schował się na ostatniej defiladzie za Pobóg Malinowskimi postacia wielce kontrowersyjna („podjął też studia polonistyczne, których jednak nie ukończył”) i wyjaśnił narodowi:
Bp Lechowicz: Od początku Bitwę Warszawską łączono z Maryją
Zachęcił, by w trudzie żołnierskiej służby szukać oparcia w Maryi nazywanej Hetmanką.
Hierarcha zwrócił uwagę, że od samego początku z Bitwą Warszawską roku 1920 łączono osobą Matki Bożej.
Oficer artylerzysta i zarazem historyk Władysław Pobóg-Malinowski pisał: „Cud nie powstaje z niczego, nie wyrasta na nieużytkach jałowych. Cud sierpniowy zrodził się pod opieką Boską, z męki samotnego wodza i ze zbiorowego, krwawego, ofiarnego wysiłku żołnierza. Jest to istotnie cud niespożytej mocy ducha polskiego, która spętana w niewoli drzemała a obudzona do życia piorunem spadła na ponawianą próbę narzucenia jarzma” – powiedział bp.
Kolejne usypianie czujności i wiary w cuda… nic ta nasza historia nie uczy nikogo… tylko daje dochody jej przepisywaczom … wskazującym „bohaterów narodowych” na zamówienie polityczne zależnie od koniunktury i interesów aktualnej władzy.
Ten koszmarek jest wyrazem potrzeby duchowej okolicznych mieszkańców i nie tylko okolicznych. Jest też wyrazem prymitywnego przekonania, że to, co wielkie, to ważne, wspaniałe i świadczy o potędze. Żeby zbudować pałac dla Causaescu, trzeba było wyburzyć zabytkową, starą dzielnicę Bukaresztu. Póki takie koszmarki powstają za prywatne pieniądze, nie mam wiele przeciwko nim. Polska od lat stoi kiczem i na razie nic na to nie poradzimy
Czasami jeden obraz wart jest tysiąc słów:
https://assets.science.nasa.gov/dynamicimage/assets/science/cds/apod/apod/2026/august/total_eclipse_spain26.jpg?w=1025&h=1536&fit=crop&crop=faces%2Cfocalpoint
Pisze Autor: ” Jednak póki mamy wolność wydawania własnych pieniędzy po własnym uważaniu, musimy się pogodzić z polskim „świętym kiczem” finansowanym przez prywatne osoby, a nie przez państwo.”
Niezupełnie się zgodzę: jeśli ktoś ma ochotę na przykład paradować z gołą d…ą w serduszka wymalowaną, niech to robi, ale w zaciszu swego domu. Oprotestowywano wiatraki, że nie tylko ptaki zabijają i krowom mleko odbierają, ale że brzydkie są i szpecą sielskie krajobrazy. Przedmiotową figurę muszę oglądać przejeżdżając po publicznych drogach, a ona razi moje poczucie estetyki. Wolność wydawania swoich pieniędzy stoi tu w sprzeczności z wolnością przeżywania podróży po kraju rodzinnym.
Komentarz Jacobsky’ego nie do przebicia!
Mi przypomniały się rekordy świata bite przez Polskiego Fiata 125P.
Były one w konkurencjach, w których od bardzo dawna nikt nie brał udziału.
“Stary Profesor
Co przeszkodziło rodzinie Karkosików wynająć dobrego rzeźbiarza?
A co, jeśli zdaniem Karkosików rzeźbiarz był świetny i figura odpowiada ich wymaganiom? I byli przekonani, że lud podzieli ich gust? I chyba mają rację?
Teraz trzeba poczekać aż ktoś zbuduje jeszcze większe posąg.
Zebrali się wyznawcy jedynie słusznej religii. Nienawidzą wszystkich oprócz siebie. Obłuda, a nawet głupota, bo nie boją się kary bożej – za nienawiść.
@markot
17 sierpnia 2026
10:59
To tylko potwierdza, ze temu zleceniodawcy baaaardzo daleko do wloskich renesansowych mecenasow sztuki 😉 I to we wszystkich(?) aspektach.
Trzeba się przyzwyczaić do tego, że w kulturze KK i jego wiernych dominuje tandeta. Kicz architektoniczny to nie wyjątek. Na przykład oprawa muzyczna wszelkich nabożeństw jest na tak niskim poziomie, że jest wręcz obrazą Boga. Ale to jest sprawa drugorzędna, bo to jakoś można znieść.
Gorzej jest z kulturą wiernych w kwestii zachowania tj. traktowania ‚bliźniego’. Źródłem tego zła jest w dużej mierze kler. To jest niepojęte by ludzie, od których można oczekiwać wielkiej dawki humanizmu są mistrzami manipulacji i wzbudzania nienawiści. Księża im głupsi tym bardziej w oczach wiernych godni zaufania.
Wspomniany tu powyżej Terlikowski powiedział prawdę mówiąc, że dla wielu katolików prymasem jest teraz Braun. Braun jest dowodem na to, że jeden człowiek może zaszkodzić milionom. A szkodników, którzy imponują milionom jest przynajmniej kilku.
Zasadniczym szkodnikiem i największym nieszczęściem naszego kraju po wyzwoleniu się z systemu komunistycznego jest Kaczyński. To, że ten człowieczek nie jest jeszcze w kazamatach świadczy częściowo o tym, że jako ludzie najgorsi nie jesteśmy, ale musimy cierpieć z tego powodu.
@Kalina
17 sierpnia 2026 9:48
Ja mam nieodparte uczucie, że polski oddział watykańskiej korporacji co raz większymi ,,misiami” (estetycznymi ale i prawnymi*) usiłuje zamaskować swoją pustotę. Niby są potężni siłą Ewangeli a ale strasznie mało cnót ewangelucznych mają.
To tylko jeden aspekt – drugim jest totemiczność mająca pokazać ,,kto tu rządzi”. A to katolicki disnejland w Licheniu, a to świebodziński Pantokrator, a to ,,wyciskarka” na Wilanowie…My tutaj rządzimy i nikt tego podważać się nie waży. Nie ma znaczenia czy ludzie do ,,wyciskarki” przyjdą czy też nie. Plebania stoi? Jak się patrzy. Budynek panuje na przestrzenią bezbożnego osiedla? Panuje! Reszta bez znaczenia.
Pamiętam epizod związany z rodzimowiercami, którzy na jakiejś niższej górze sąsiadującej z dawną słowiańską świętą górą (nie pomnę: okolice Ślęży? Łysicy? Rowokołu ? ) zaczęli się gromadzić na obrzędy, od razu spotkali się z inicjatywą, że akurat ta góra wymaga koniecznie kapliczki…
* piszę: prawnych bo czymże nie jest uporczywe domaganie prawnego ,,totalnego zakazu aborcji” jak nie pokrywaniem ,,troską o najsłabszych” chciwości i sybarytyzmu organizacji, że o daremności trwającego od przedszkola ,,nałuczania”.
Jest to zawłaszczanie przestrzeni publicznej. Forma przesłania społecznego. Sposobu postawienia na swoim. Tak samo robi ksiądz, który stawia nową dzwonnicę we wsi, która przez drogę sąsiaduje z 30 tysięcznym osiedlem z wielkiej płyty. Możecie nie chodzić do kościoła, ale i tak o 21 będzie słuchać „Maryjo królowo Polski”.
Mili Państwo,
Karkosik zbudował za swoje, na własnej działce, z wszystkimi wymaganymi pozwoleniami, pod kontrolą nadzoru budowlanego (przypominam, że Świebodzineiro do dziś stoi na papierach „mała architektura ogrodowa”). Bo miał taką potrzebę i środki do jej realizacji. Można oczywiście ubolewać nad gustem, gigantomanią oraz zastanawiać się, czy nie można byłoby spożytkować tych pieniędzy lepiej. I rozmyślać czy wszystko w Polsce musi być robione na pokaz oraz jakie kompleksy to pieści. Ja jednak wolę refleksję nad kondycją polskiego katolicyzmu, który wykwita nam przeróżnymi Licheniami i Świebodzinami. I jest jako ta figura świebodzińska – z wierzchu beton zbrojony, a w środku pusty.
14-metrowy pomnik św. Jana Pawła II w Częstochowie znów ulęgł poważnemu uszkodzeniu. Ta figura była pomazywana i niszczona wielokrotnie wcześniej, a sam teren dawnego parku ulegał silnej degradacji. Ostatnimi czasy jednakże park i pomnik przeszły w ręce komornika. Co to się dzieje z naszymi świętościami zapytują liczni obywatele nie tylko lokalni. Dobre pytanie przy okazji obecnego wpisu Gospodarza
@Slawczan:
> Nie ma znaczenia czy ludzie do ,,wyciskarki” przyjdą czy też nie.
Podobną rzecz powtarza moja żona: liczba katolików spada, społeczeństwo się starzeje — kto będzie te budynki utrzymywał? To przecież wymaga regularnych remontów i nakładów. Inwestorzy powinni myśleć nie tylko o tym, że i teraz znajdą pieniądze, ale też o perspektywach na kolejne dekady.
> nie pomnę: okolice Ślęży? Łysicy? Rowokołu ?
Nie wiem, czy to ta historia, ale były protesty katolickie przeciwko rodzimowiercom organizującym się na Ślęży.
@pak
W Europie Zachodniej, gdzie też frekwencja w kościołach na mszę i innych eventach jest słaba, nawet słabsza niż u nas (aktualnie ok.30 proc), wypracowano rozwiązanie problemu kościelnych ,,pustostanów’’ ; kupno przez samorządy lub osoby prywatne na cele głównie komercyjne, interwencje państwa w przypadku zabytków narodowego znaczenia, jak po pożarze katedry Notre-Dame, pozostawienie inicjatywy ratunkowej w rękach zatroskanych wyznawców we współpracy z administracją kościelną. I tu mamy ważny test na szczerość motywacji religijnych: ilu ludzi się zaangażuje? Testem jest też gotowość płacenia na Kościół i jego potrzeby w formie tzw. podatku kościelnego. W Niemczech podatek zbiera fiskus i przekazuje Organizacjom religijnym proporcjonalnie do liczby wyznawców.W Niemczech działało ,ja to u nich, dobrze, ale przestaje bo corocznie dziesiątki tysięcy wiernych wypisuje się, aby nie płacić tego podatku (odpisu). U nas KRK broni się rękami i nogami przed tym ,,podatkiem’’, znając doświadczenie niemieckie.
Taki polski paradoks: niby kicz i megalomania, a wszyscy o tym piszą.
Tak to już bywa na blogach i w życiu.
O czym warto wiedzieć.
Że jedni coś mają do powiedzenia.
A drudzy, chcą coś powiedzieć.
A żeby nie być gołosłownym.
Idąc tej myśli śladem.
Spłodziłem niniejszy wierszyk
Co jest tego przykładem.
@W47D3K
Co to za kościół na załączonym zdjęciu? Rozumiem, że w Hiszpanii? Czy to nie jest kościół Nuestra Senora del Pilar w Saragossie?
@AS
W Niemczech, Francji oraz Belgii wskaźnik cotygodniowego uczestnictwa w nabożeństwach dla całego społeczeństwa wynosi dokładnie 6%.
W krajach nordyckich (np. Finlandia, Szwecja, Norwegia) spada on nawet do 5%, a w Islandii wynosi zaledwie 3%
https://www.facebook.com/ryanburgewrites/posts/when-comparing-the-religious-attendance-of-the-european-countries-and-american-s/916928717583720/
@Babilas
17 sierpnia 2026 17:55
Oczywiście masz całkowitą rację. Bardziej chodzi o kościelne placet dla fantazji miliardera.
@PAK
To bez znaczenia p,,przyjdą-nie przyjdą” bo JP II świadom sytuacji KRK na Zachodzie zadbał o zabezpieczenie swojego polskiego oddziału. Jego utrzymanie przerzucił na polskich podatników – to raz a dwa za sprawą polityków i Komisji Majątkowej KRK zgromadził tak ogromny majątek że samego kapitału im wystarczy.
Kwestia (ewangeliowej) nadbudowy to didaskalia.
KMP
17 sierpnia 2026
17:13
…Gorzej jest z kulturą wiernych w kwestii zachowania tj. traktowania ‚bliźniego’. Źródłem tego zła jest w dużej mierze kler. To jest niepojęte by ludzie, od których można oczekiwać wielkiej dawki humanizmu są mistrzami manipulacji i wzbudzania nienawiści. Księża im głupsi tym bardziej w oczach wiernych godni zaufania. …
A szkodników, którzy imponują milionom jest przynajmniej kilku….
Polecałam tu jakiś czas temu książkę:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5102027/uleczyc-boga-w-sobie-z-psychiatra-o-duchowosci
Naprawdę warta jest przeczytania. Pomaga zrozumieć wiele z tego, co kształtuje polski klimat społeczny i kulturowy.
W marcu tego roku ukazała się nakładem Prószyński i S-ka, w tłumaczeniu Magdy Witkowskiej książka:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5228022/opus-dei-brudne-pieniadze-handel-ludzmi-i-skrajnie-prawicowa-organizacja-koscielna
Porywające śledztwo, które pokazuje, jak członkowie Opus Dei – ultrakonserwatywnej sekty katolickiej – forsowali swój radykalny program wewnątrz Kościoła i na całym świecie, wykorzystując miliardy dolarów wyprowadzonych z jednego z największych banków.
Przez ponad pół wieku hiszpański Banco Popular był jednym z najbardziej dochodowych banków świata – aż do 2017 roku, gdy nagle, z dnia na dzień, upadł. Kiedy dziennikarz śledczy Gareth Gore został wysłany, by opisać tę historię, spodziewał się znaleźć kolejny przypadek nieokiełznanych kapitalistycznych ambicji zakończonych finansową katastrofą. Zamiast tego odkrył oszustwa, które skrywały jeden z najbardziej niesłychanych przypadków korporacyjnej kradzieży w historii – dokonywanej przez grupę mężczyzn zwanych numerariuszami, żyjących w celibacie i umartwiających się, którzy potajemnie kontrolowali Banco Popular i nadużywali swoich stanowisk, by pomóc rozszerzać wpływy Opus Dei.
Korzystając z dostępu do dokumentów bankowych i relacji osób z wewnątrz oraz wypowiedzi sygnalistów z samego Opus Dei, Gore ujawnia, jak pieniądze z banku wykorzystywano do budowania potęgi organizacji i w jaki sposób z kobiet z biednych środowisk robiono darmową siłę roboczą, służącą numerariuszom. Śledzi także wzrost znaczenia Opus Dei w Stanach Zjednoczonych, pokazując jego rolę w finansowaniu wielu prawicowych inicjatyw.
Gore opowiada wstrząsającą historię pieniędzy i władzy, rozciągającą się na dekady i kontynenty. Dokumentując po raz pierwszy tajemną historię Opus Dei, ten porywający reportaż śledczy stawia ważne pytania o mroczne siły kształtujące nasze społeczeństwo.
Już na stronie 100 mamy opis niemal 1:1 wyprowadzania publicznych pieniędzy w Hiszpanii 1947 i Polsce pod rządami prawicy.
Na stronie 394 możemy przeczytać:
… Ostatnio pojawiło się nagranie, na którym Kevin Roberts, Prezes Heritage Foundation … przywołuje założyciela Opus Dei jako źródło inspiracji. Odwołuje się też bezpośrednio do jego słów, gdy nawołuje do „radykalnego przyspieszenia”…
„Heritage 2025” czyli Projekt 2025 (Project 2025 lub 2025 Presidential Transition Project) – obszerny, kontrowersyjny plan reform amerykańskiej administracji rządowej przygotowany przez konserwatywny think tank The Heritage Foundation.
Główne założenia Projektu 2025
• Reforma urzędów: Propozycja zwolnienia dziesiątek tysięcy urzędników federalnych i zastąpienia ich zwolennikami linii konserwatywnej.
• Wzmocnienie władzy prezydenta: Zwiększenie bezpośredniej kontroli głowy państwa nad strukturami i agencjami rządu federalnego.
• Zmiany programowe: Przebudowa polityki m.in. w obszarze imigracji, edukacji, klimatu oraz prawa federalnego zgodnie z prawicową wizją.
Gore pokazuje w jaki sposób Wojtyła, wbrew woli większości biskupów, w tym Ratzingera, i niezgodnie z prawem kanonicznym nadał Opus Dei status prałatury personalnej zezwalając tym samym na ich całkowitą bezkarność i dowolność stosowanych środków i metod.
Możemy mu podziękować za Trumpa, PiS, Konfederację z Braunem włącznie.
Po czynach ich poznacie.
To nam zostawił w spadku.
Po to amerykańska konserwa zrobiła z niego papieża.
Tak zwani „katolicy otwarci” powinni bardzo uważnie obejrzeć film „Ministranci”. Szczególnie scenę, w której proboszcz wygania wrażliwego ministranta słowami: „nie pasujesz tu”.
„Otwarci katolicy” to listek figowy, żeby nie powiedzieć dosadniej.
Adam Szostkiewicz
18 SIERPNIA 2026
8:11
Od czasu rozdzielenia ( brutalnego i czesto rabunkowego) państwa od kościoła, we Francji właścicielem formalnym obiektów sakralnych budowanych przed tym rokiem , 1905, jest republika francuska Państwo.
W 1905 państwo stało się właścicielem nieruchomości i ruchomości , meble, zegary, obrazy. Parafie i wierni są użytkownikami i finansują drobne remonty, ogrzewanie itp. Państwo , gminy, nie ma pieniędzy, więc jest jak jest. Église Saint Sulpice à Paris wygląda jak katakumby. Natomiast np Saint Eustache czy katedra W Bordeaux są wspaniale odnowione.
W mojej parafii kościół z 1107 roku był w stanie krytycznym. Stworzyliśmy association wg praw z 1905 ( nic wspólnego z « rozdzieleniem ») i wpłaty na nią były w 66% odliczane od podatków Dzięki temu romańska absyda i barokowy ołtarz są teraz wspaniałe.
Obiekty sakralne budowane po 1905 roku są własnością parafii/Kosciola. Jedyna cathédrale będąca własnością kościoła jest ta w Créteil Dlatego Kościół nie był formalnie odpowiedzialny za odbudowę Notre Dame de Paris.
Inna sytuacja jest w Alzacji Lotaryngii gdzie było wtedy Cesarstwo niemieckie i obowiązuje tam ówczesny konkordat niemiecki a nie Napoleona. Tam też proboszcz ma pensje kapitana a biskup generała ( do sprawdzenia)
Kościół jest właścicielem obiektów, terenów i nieruchomości otrzymanych po 1905. Père Hamel zamordowany przez islamistów 10 lat temu, niedługo przed męczeńską śmiercią ofiarował lokalnym muzułmanom działkę na budowę ich obiektu kultu. Działkę należącą do parafii, więc mógł ją dysponować
@Slawczan:
Pożyczam sobie AI, która liczy tak:
Przepływy państwo->KK to ok. 5,5 mld PLN rocznie. Z czego ok. 2 mld to organizacja lekcji religii; fundusz kościelny to ok. 273 miliony; do tego dotacje do uczelni katolickich, czy utrzymanie kapelanów.
Ja to podkreślę, bo przytłaczającej wiekszości z tych pieniędzy nie da się wykorzystać do opłacenia kosztów utrzymania i remontów kościołów.
Wydatki KK na utrzymanie kościołów to ok. 4,5-6,5 mld PLN rocznie (10352 parafie, ok. 13 tys. obiektów). Kwota więc porównywalna z przepływami od państwa, ale patrz zastrzeżenie wyżej: tu mówimy tylko o budynkach — ich utrzymaniu i remontach, a nie o zatrudnieniu ludzi — tylko niewielką część tych przepływów da się wykorzystać do utrzymania infrastruktury.
*
Podsumowując: problemu należy się spodziewać — jak słusznie pisze red. Szostkiewicz, mamy przykład zachodu, gdzie trzeba coś zrobić z nadmiarem budynków sakralnych, które nie mają dość wiernych by je utrzymywać; a nie wszystkie są zabytkami tego znaczenia i klasy, by ratowało je państwo jako część dziedzictwa kulturowego.
@Jagoda
Nie ma ,,katolików otwartych’’, to potoczne określenie na wierzących w KRK, którzy akceptują reformy II Soboru Watykańskiego. Dziś spór o miejsce i kształt katolicyzmu w społeczeństwach demokratycznych toczy się między zwolennikami i przeciwnikami tych reform. Uporczywe insynuowanie przez Panią, że ci soborowi są pożytecznymi idiotami stawia Panią po stronie najtwardszego betonu ultrakatolickiego i zażartych krytyków obecnego papieża Leona. Opus Dei odegrało pozytywną rolę w transformacji postfrakistowskiej Hiszpanii. U nas skupiło niestety głównie konserwatystów. Znaczenie tej organizacji zmniejsza się jednak na korzyść nowych ultraprawicowych środowisk inspirowanych przez trumpistów różnych odmian. U nas przykładem jest Ordo Iuris. Kościół traci wpływy i poparcie głównie w Europie, na innych kontynentach przeżywa rozkwit, np. w Azji i Afryce. Często jednak kosztem zwolenników reform soborowych i na niekorzyść nurtów ,,progresywnych’’, które ujawniły się również w Europie i częściowo w USA w następstwie Vaticanum Secundum. Tak czy owak, wieści o śmierci katolicyzmu są grubo przesadzone, ale jego przyszłość zdefiniuje wynik sporu między nurtem soborowym i antysoborowym. Czy nazwałaby Pani ks. Lemańskiego lub siostrę Chmielewską pożytecznymi idiotami systemu kościelnego? System jest dysfunkcjonalny, ale wciąż może odgrywać rolę pozytywną społecznie, a nawet państwotwórczą, jeśli odrzuci antagonizujący prawoskręt, szczególnie u nas.
Pisano o tym wcześniej, dziś jest w „Polityce”. Fanatycy z krzyżami w dłoniach, do wtóru dzwonów kościelnych i w cieniu monstrualnych posągów, przypuścili skuteczny atak na Urzędy Stanu Cywilnego. „Polityka” słusznie określiła to jako kompromitację MSWiA. Nawet w PISie nie było tak niezatapialnej betonowej figury jak Kierwiński.
@Kalina (18/08/2026 08:52)
Tak, to jest ta Katedra-Bazylika w Saragossie.
Zdjęcie, ufam, że zrobione 12/08/2026 (…skoro NASA je zaakceptowało od nadawcy).
Adam Szostkiewicz
18 sierpnia 2026
10:34
…Uporczywe insynuowanie przez Panią, że ci soborowi są pożytecznymi idiotami stawia Panią po stronie najtwardszego betonu ultrakatolickiego i zażartych krytyków obecnego papieża Leona. …
Mocno i emocjonalnie.
Nie będę dyskutowała z Pańskimi opiniami. Opinia to opinia a nie fakt.
Co do bycia „zażartym krytykiem” papieża Leona.
Nie mam zdania na temat tego pana. Nie interesuje mnie specjalnie.
Sądząc po tym jakie mechanizmy rządzą awansami w korporacjach i instytucjach paramafijnych to lelija to raczej nie jest.
Ale nie moja broszka.
Rozbawił mnie za to swoją wypowiedzią:
…Sierpień, to miesiąc ważnych dla was rocznic – powiedział. – Dzięki wstawiennictwu Maryi 15 sierpnia 1920 roku dokonało się zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej, które odmieniło losy Polski i Europy…
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2026-08-12/zwyciestwo-odmienilo-losy-polski-i-europy-leon-xiv-nawiazal-do-bitwy-warszawskiej/
Nic bez Maryji. Szkoda, że Maryja taka wybiórcza w swoim wstawiennictwie.
Wciskanie takiego kitu po tym jak się napisało encyklikę na temat AI. Niepoważne.
…Opus Dei odegrało pozytywną rolę w transformacji postfrakistowskiej…
Równie pozytywną, a nawet bardziej, jak u nas Komisja do spraw zwrotu majątku kościelnego.
Chyba, że uznamy łupienie kraju i wyprowadzanie środków na cele Opus Dei za działalność pozytywną.
…Franco powołał Wyższą Radę Badań Naukowych … otrzymała środki … co stanowiło trzykrotność kwoty przeznaczonej na odbudowę szkół …. w całym kraju. Na czele rady stanął jeden z pierwszych członków Opus Dei. … Niemal natychmiast wykorzystał sytuację, żeby przekazać państwowe fundusze do dyspozycji swoich przyjaciół z Opis Dei. … Wyższa Rada Badań Naukowych znajdowała się w zasadzie całkowicie w rękach Opus Dei, a organizacja sprawnie wyprowadzała z niej państwowe fundusze, które mogły zostać przeznaczone na odbudowę kraju….
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5228022/opus-dei-brudne-pieniadze-handel-ludzmi-i-skrajnie-prawicowa-organizacja-koscielna
s. 100
Takich przykładów jest co niemiara.
Pospolite złodziejstwo.
…Tak czy owak, wieści o śmierci katolicyzmu są grubo przesadzone, ale jego przyszłość zdefiniuje wynik sporu między nurtem soborowym i antysoborowym. …
Pełna zgoda co do wieszczenia śmierci katolicyzmowi.
Zawsze będzie istniał, pytanie w jakiej formie, bo jedni ludzie tego potrzebują a drudzy potrafią robić na tym niezłe biznesy.
Trzeba zachować dużą czujność, bo w tej chwili wszystko wskazuje na to, że grozi nam dyktatura nacjonalistyczno – kościelna.
Nie widzę szans na zwycięstwo nurtu prosoborowego. Raczej będzie się umacniała brunatna wersja kościoła rzymsko – ginekologicznego.
…Czy nazwałaby Pani ks. Lemańskiego lub siostrę Chmielewską pożytecznymi idiotami systemu kościelnego? …
Ich nie. To są raczej Don Kichoci.
Poza tym stanowią wyjątek potwierdzający regułę. Jak Lemański jest traktowany przez kościelną władzę? Chmielewskiej wolą nie ruszać, ale na sztandary też jej nie wstawiają.
…System jest dysfunkcjonalny, ale wciąż może odgrywać rolę pozytywną społecznie, a nawet państwotwórczą, …
„Nie da się rzeźbić w spróchniałym drewnie” (H. Krall)
Ten system jest rozsadnikiem moralnej zarazy.
Ale Pan ma prawo mieć inne zdanie.
„Punkt widzenia, kąt widzenia …”
Ku pamięci, że polski Ciemny Lud nie jest jeszcze „najciemniejszy”:)))
Przed laty zawitałam do Saragossy i ruszyłam na zwiedzanie tego pięknego miejsca. Przed katedrą Nuestra Senora del Pilar spotkałam wielki tłum uformowany w kolejkę jak za masłem w Polsce 1981. Okazało się, że ludzie czekają, aby pocałować odsłonięty kawałek kolumny, na której w głębokim średniowieczu pojawiła się Nuestra Senora. Ci ludzie mieli twarze normalne, często całkiem inteligentne, rozmawiali w różnych europejskich językach, bynajmniej nie wyłącznie po polsku. Rzecz się wprawdzie miała przed Covidem, niemniej ryzyko złapania jakiejś zarazy z innego kraju i kontynentu było duże, co nikogo nie powstrzymywało przed całowaniem starych cegieł.
@Stary Profesor
18 sierpnia 2026
10:35
„Polityka” słusznie określiła to jako kompromitację MSWiA. Nawet w PISie nie było tak niezatapialnej betonowej figury jak Kierwiński.
Skandalem bylo i jest blokowanie ustawy o malzenstwach jednoplciowych przez PiS i Batyra. Rzad i Kierwinski musieli realizowac plan B i walczyc z jego torpedowaniem. A to opoznia pelna realizacje. Nastepne zwyciestwo (nad niektorymi USC) bedzie 23 sierpnia.
No, ale mamy „skandal, skandal”! A moze jednak tylko „upal, upal”?
« Opus Dei odegrało pozytywną rolę w transformacji postfrakistowskiej Hiszpanii.«
…
I smutne jest, że ten fakt jest celowo przemilczany. I karykaturyzowany
Wchodząc do UE. Hiszpański PNB per capita był 70% średniej UE. POLSKA30%. W 2004
@jagoda
Ale tu nie chodzi o opinie, tylko o skrajne uprzedzenie antyklerykalne. W miesięczniku Kraków i świat w niedawno opublikowanym wywiadzie Adam Michnik na pytanie, czy wierzy, że po stronie kościelnej można znaleźć ,,kogoś, kto razem z nami będzie budował wolność”,mówi tak: ,,Wierzę, że tak. To mogą być ludzie typu kardynała Rysia. Bardzo liczę na niego i na tych ludzi, którzy myślą jak Ryś. Ja jestem papista, bronię papieża, choć miał pomyłki kadrowe. Pamiętajmy jednak, że kościoły są pełne, nikt ludzi nie przymusza do chodzenia do kościoła. Widać ludzie tego potrzebują i tego nie należy wyszydzać”.
Jeszcze jedno
Opis dei , technokraci, byli aktywni w Hiszpanii za Franco, mniej potem. Szczególnie od roku 1957 , początek liberalizacji gospodarki i stabilizacji. Za czasów Franco 8 z 116 ministrów było z opus dei, lecz nie był to monolit ideologiczny. Reprezentowali różne opcje polityczne.
Członkowie opus dei byli ministrami potem. Za Aznar a też
Jose Maria de Balaguer, pozniejszy założyciel Opus Dei kształcił się w seminarium duchownym w Saragossie. Jedno piękne zdjęcie, a ileż skojarzeń:)))
Adam Szostkiewicz
18 sierpnia 2026
15:24
Ale tu nie chodzi o opinie, tylko o skrajne uprzedzenie antyklerykalne….
Co złego jest a antyklerykalizmie?
Antyklerykalizm to postawa i pogląd, w którym człowiek sprzeciwia się temu, aby duchowni i Kościół mieli władzę lub duży wpływ na życie polityczne, społeczne oraz prawo w państwie.
Główne cechy
• Krytyka władzy kleru: Sprzeciw wobec wtrącania się księży w rządzenie krajem i tworzenie ustaw.
• Różnica z ateizmem: Antyklerykalizm nie oznacza braku wiary w Boga; krytykuje on instytucję i zachowania duchownych, a nie samą wiarę.
• Obrona państwa świeckiego: Poparcie dla zasady, że państwo i Kościół powinny być od siebie oddzielone.
Woli Pan państwo wyznaniowe?
…Adam Michnik na pytanie, czy wierzy, że po stronie kościelnej można znaleźć ,,kogoś, kto razem z nami będzie budował wolność”,mówi tak: ,,Wierzę, że tak. …
Ależ ja też w to wierzę.
Katolicyzm liczy obecnie około 1,42 miliarda wyznawców na świecie. Stanowi to w przybliżeniu 17,8% całej populacji naszej planety.
Władysława Szpilmana ocalił Wilm Hosenfeld, niemiecki kapitan i oficer Wehrmachtu.
Skoro znalazł się szlachetny człowiek wśród żołnierzy Hitlera, dlaczego nie miałoby być szlachetnych ludzi wśród katolików.
…To mogą być ludzie typu kardynała Rysia. Bardzo liczę na niego i na tych ludzi, którzy myślą jak Ryś. …
I tu się różnimy z Michnikiem.
Nie będę pisać co myślę o Rysiu, żeby nie obrażać Pańskich uczuć religijnych.
Bliżej mi do Jacka Kuronia, który namawiany przez Glempa do przystąpienia do kościoła, powiedział, że już raz się sparzył na zawierzeniu „przewodniej sile”. Więcej nie chce. Pisał o tym w książce „Wiara i wina”.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/110052/wiara-i-wina-do-i-od-komunizmu
Kwaśniewski „budował” z Głódziem „Flaszką” przy flaszce i kiepsko na tym wyszedł.
…Widać ludzie tego potrzebują i tego nie należy wyszydzać…
Potrzebowali, potrzebują i będą potrzebować.
Co nie znaczy, że należy oddać klerowi władzę nad stanowieniem prawa, zapewnić bezkarność i pozwolić łupić państwo.
@Adam Szostkiewicz (08:11/15:24) kościoły są pełne versus podatek kościelny
Ja tutaj wielokrotnie czytałem komentarze i opinie, że Polska jest en masse katolicka, i że atakowanie Kościoła przez lewicę i jej sympatyków to błąd taktyczny (a może i strategiczny), że trzeba jak z jajem, bo inaczej ci „wyszydzani i prześladowani” katolicy zewrą szeregi, się zabetonują, przełożą zwrotnicę i skierują lokomotywę historii na ślepy tor. Więc lepiej ich nie denerwować.
I ja nawet byłem skłonny w to uwierzyć, bo przecież żyję w dużym mieście, obracam się w kręgach towarzyskich i rodzinnych podobnych sobie i w ogóle spędzam w Polsce znacznie mniej czasu niż statystyczny jej mieszkaniec. Typowa szczelna bańka. Ale gdy zobaczyłem wściekły opór polskiego Kościoła wobec zupełnie racjonalnego pomysłu Kirchensteuer to zrozumiałem, że opowieści o „Polsce katolickiej” to bezczelny blef i każda próba powiedzenia „sprawdzam” spotka się z imposybilizmem, zmienianiem tematu, czy po prostu bezczelnym „nie bo nie”.
Kościoły mogą być i pełne (nie wiem, bo unikam), ale to niekoniecznie przełoży się na chęć uczestniczenia w finansowaniu ich za pomocą odpisów podatkowych.
@ Wieczny Tłumacz
Czy dobrze rozumiem ten enigmatyczny wpis, że to Opus Dei zapewniło bogactwo post-frankistowskiej Hiszpanii? Romanowski na ministra finansów!
@ahasverus
Tak, a Adolfo Suarez związany z OD (supernumerariusz) był pierwszym demokratycznym premierem Hiszpanii.
@Jagoda
w antyklerykalizmie nie ma niczego złego, co mówił choćby papa Francesco, i każdy świadomy katolik z tym się zgodzi, bo antyklerykalizm to zdolność do samooczyszczenia i odnowy w Kościele. Co innego uprzedzenia na tym czy innym polu: zwykle mącą jasność widzenia dobra i zła w Kościele i wszędzie indziej. Jacek Kuroń z latami stawał się coraz bliższy ,,anonimowemu chrześcijaństwu” i to jest OK. Oddanie klerowi władzy jest tak samo niebezpieczne, jak doktrynerskiej prawicy albo lewicy.
@profesor
Ministrowie OD w rządzie frankistowskim i później w demokratycznym byli fachowcami od gospodarki i finansów, p.Romanowski mógłby im podawać papiery do podpisu i parzyć kawę.
Profesor
Tułacz, profesorze, tułacz. Czasami coś przetłumaczę od niechcenia.
@ Ahasverus podaje: „Wchodząc do UE. Hiszpański PNB per capita był 70% średniej UE. POLSKA 30%. W 2004”.
W 1986 średnią EU zaniżały Grecja, Portugalia i Irlandia. Ponadto 70% podaje Pan w PPP. Nominalny PNB Hiszpanii np. w stosunku do Francji był ok. 50%. Natomiast te 30% dla Polski podaje Pan nominalne. W terminach PPP (purchasing power parity) byliśmy ok. 50 % EU .
W Polsce taka forma podatku kościelnego jak w Niemczech by nie przeszła, ponieważ w Niemczech podatek kościelny jest dodatkową daniną proporcjonalną do wysokości opodatkowania standardowego.
Odstąpienie od płatności na rzecz kościoła w Niemczech uwalnia automatycznie cały podatek kościelnego „odstępcy” od części kościelnej. Odstępca płaci niższy podatek, a kościół dostaje mniej. Państwo nie tracj na tej operacji.
W Polsce, jeśli państwo wysunie propozycje wprowadzenia opodatkowania wiernych na rzecz kościoła, to wierni będą oczekiwać, że suma na rzecz kościoła będzie wykrojona z dotychczasowego podatku. Innymi słowy wprowadzenie podatku kościelnego ma nie powodować wzrostu podatku dotychczas płaconego.
Wierni oczekują i zgodzą się tylko na wariant wykrojenia opodatkowania dla kościoła z dotychczas płaconych państwu kwot opodatkowania. Podobnie jak dotychczasowe rozwiązanie, tj. skierowanie poprzez podatnika części opodatkowania na instytucje, organizacje, których listę ustala państwo. Instytucje te otrzymują około 1% podatku każdego deklarującego obywatela, że ten 1 % ma iść do konkretnej instytucji, a nie do budżetu państwa. Budżet państwa ten 1 % traci,
TJ
@Gospodarz
„Kariera polityczna Suareza przyspieszyła dzięki protekcji jego mentora Fernando Herrery Tejedora wysokiego urzędnika reżimu frankistowskiego, również gorliwego katolika i członka Opus Dei.” I tu jest pies pogrzebany, panie Redaktorze. Inaczej mówiąc, w tym sęk.
Wielopole@
Myli pan Hiszpanie z Grecją
Podaje PIB , lecz to nic nie zmienia
PIB/habitant, CEE-12 = 100
Luxembourg: 126,6
Allemagne: 115,1
France: 110,3
Belgique: 101,8
Pays-Bas: 106,6
Italie: 102,9
Royaume-Uni: 103,8
Danemark: 117,6
Autriche*: ~110
Espagne: 72,8
Irlande: 63,4
Grèce: 55,9
Portugal: 52,5
@tejot
Trochę nie tak jak Pan pisze. Dotychczasowe propozycje zakładały likwidację Funduszu Kościelnego i zastąpienie go odpisem podatkowym z podatku PIT. W budżecie na ten rok zapisano 276,52 mln złotych na Fundusz Kościelny, a całkowite przychody z podatku PIT zaplanowano na 193,8 mld złotych. Przy założeniu, że odpis kościelny będzie wynosił 2% (tak jak wnioskują autorzy najnowszej petycji) i – przyjmijmy arbitralnie acz optymistycznie – zadeklaruje go 29,5% podatników (to ustalony przez kościelny instytut statystyczny odsetek dominicantes), to zbierze się kwota 1,14 mld złotych, co oznacza, że Państwo będzie stratne na tym setki milionów złotych (866,9 dokładnie). Przy obniżeniu wymiaru odpisu do przykładowego 1% (na co i tak nie zgodzi się strona kościelna) nadal budżet będzie stratny niecałe 300 milionów złotych rocznie. Jest jednak zupełnie inny powód, dla którego Kościół torpeduje ten model bez względu na procentową wysokość odpisu. Okazać się bowiem może, że deklaracje finansowania go złoży znacznie mniej osób i ten rząd dusz z ich uroszczeń okaże się bardzo wątłym rządkiem. A tej prawdy kler się panicznie boi.
Jest jeszcze jeden element tej układanki. Według ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, która weszła w życie w tym roku samorządom przekazywana jest w formie dotacji część dochodów z PIT i CIT według nowo ustalonego algorytmu. Obecna konstrukcja algorytmu skutkuje tym, że budżet Państwa nie zobaczy ani złotówki z PIT, wręcz przeciwnie, dotacje dla samorządów zjedzą jeszcze kilkanaście miliardów złotych do końca roku. I to kolejny powód, dla którego tym razem Państwo nie ma żadnego interesu w zmianie obecnych mechanizmów finansowania Kościoła.
PS. Pisze Pan: Instytucje te otrzymują około 1% podatku każdego deklarującego obywatela. Dokładnie 1,5% – wyrażajmy się precyzyjnie. I sprawdzajmy fakty zanim zaczniemy o nich pisać.
Adam Szostkiewicz
18 sierpnia 2026
18:53
Ministrowie OD w rządzie frankistowskim i później w demokratycznym byli fachowcami od gospodarki i finansów, …
W jaki sposób i na czyją korzyść wykorzystywali swoją „fachowość”?
Z książki Garetha Gora wynika, że na wzór mafijny okradali zrujnowane państwo i wyprowadzali pieniądze na szemrane a nawet przestępcze cele Opus Dei.
Gareth Gore jest brytyjskim dziennikarzem finansowym z niemal dwudziestoletnim doświadczeniem. Pracował dla Bloomberga, Thomson Reuters i International Financing Review. W celu napisania książki „Opus Dei. Brudne pieniądze, handel ludźmi i skrajnie prawicowa organizacja kościelna” przeniósł się do Hiszpanii. Spędził tam i w innych krajach powiązanych z OD pięć lat.
Same przypisy do książki liczą sobie blisko 100 stron. Jest to naprawdę dobrze udokumentowana książka.
Jeżeli zna Pan źródła, które mogłyby potwierdzić Pańską tezę o ich konstruktywnej pracy na rzecz państwa i obywateli, proszę o podanie.
Byle autorami nie były osoby pokroju tych panów:
Joaquín Navarro-Valls rzecznik prasowy papieża Jana Pawła II, który jednocześnie należał do Opus Dei.
George Weigel biograf JPII należący do Ethics and Public Policy Center. EPPC oraz prałatura Opus Dei nie są formalnie powiązane, lecz dzielą wspólne środowiska intelektualne, katolicką naukę społeczną oraz sieć wpływowych postaci w Waszyngtonie.
Formalnie nie jest w OD.
…p.Romanowski mógłby im podawać papiery do podpisu i parzyć kawę.
To prawda.
Przy tych „fachowcach” Romanowski to mały Jaś z grupy Muchomorków.
Ale nic straconego. Jak dalej tak pójdzie wróci do władzy.
Tym razem dużo skuteczniejszy.
Jak nie on osobiście to jemu podobni.
Benedykt XVI, mimo że był przeciwny nadaniu przez JPII prałatury personalnej Opus Dei, nie zrobił nic, żeby ograniczyć jego samowolę i bezkarność.
Papież Franciszek wydał dwa dokumenty w formie motu proprio dotyczące Opus Dei. Pierwszy to Ad charisma tuendum z 14 lipca 2022 roku, który przeniósł nadzór nad strukturą z Dykasterii ds. Biskupów do Dykasterii ds. Duchowieństwa oraz odebrał prałatowi tytuł biskupi. Drugi, z 8 sierpnia 2023 roku, znowelizował kanony 295 i 296 Kodeksu Prawa Kanonicznego, mocniej wiążąc prałaturę z ogólnym prawem o strukturach diecezjalnych.
Opus Dei przewlekał sprawę do śmierci Franciszka.
Pytanie co teraz zrobi Leon.
Przed i w czasie konklawe OD i związane z nim środowiska grały ostro przeciwko niemu.
babilas
19 sierpnia 2026
0:38
Pisze Pan: Instytucje te otrzymują około 1% podatku każdego deklarującego obywatela. Dokładnie 1,5% – wyrażajmy się precyzyjnie. I sprawdzajmy fakty zanim zaczniemy o nich pisać.
Mój komentarz
Dokładnie, to do 2023 r, było 1 %, a od 2023 r, jest 1,5 % na organizacje pożytku publicznego, Jestem zapóźniony w tej sprawie o 2 lata z kawałkiem.
TJ
@Jagoda…
Gore widzi grzechy OD ostrzej…
Oskarżenia oraz obszary działalności Opus Dei opisane w publikacji:
– najcięższe oskarżenia i zarzuty (tzw. „najobrzydliwsze czyny”)
x – Handel ludźmi i współczesne niewolnictwo– najmocniejszy zarzut dotyczy systemowego wyzysku kobiet, głównie tzw. asystentek numerariusek. Według ustaleń Gore’a (opartych na relacjach sygnalistów), werbowano młode, często ubogie dziewczęta, które następnie zmuszano do darmowej, niewolniczej pracy fizycznej (sprzątanie, gotowanie) w ośrodkach organizacji, bez ubezpieczenia społecznego i prawa do prywatności.
x – Korporacyjna kradzież i oszustwa finansowe – autor zarzuca grupie celibatariuszy (numerariuszy), że potajemnie kontrolowali hiszpański bank Banco Popular. Nadużywając swoich stanowisk, mieli potajemnie wyprowadzać z niego miliardy dolarów na rzecz finansowania i rozszerzania globalnych wpływów Opus Dei co ostatecznie przyczyniło się do upadku banku.
x – Przemoc psychiczna i manipulacja – w książce opisano rygorystyczne mechanizmy kontroli, całkowitego podporządkowania członków kierownictwu, izolowania ich od rodzin oraz wymuszanie posłuszeństwa za pomocą technik manipulacji psychicznej.
x – Finansowanie skrajnej prawicy i lobbing – Gore twierdzi, że organizacja wykorzystywała ukryte kapitały do ingerowania w politykę wielu krajów, wspierania ultrakonserwatywnych ruchów politycznych oraz prowadzenia kampanii wymierzonych w podstawowe prawa człowieka (m.in. prawa reprodukcyjne).
X – Istota działalności Opus Dei w ujęciu krytycznym
x – Struktura ukrytych wpływów – budowanie sieci powiązań w elitach biznesowych, prawniczych i politycznych, aby po cichu wpływać na prawodawstwo i gospodarkę.
x – Ekonomiczna niezależność – tworzenie sieci fikcyjnych fundacji i tajnych kont, służących do ukrywania majątku i omijania kontroli fiskalnejlub kościelnej.
x Radykalny ultrakonserwatyzm – dążenie do klerykalizacji życia publicznegoi cofnięcia liberalnych reform społecznych pod płaszczykiem tradycyjnej pobożności.
Stanowisko Opus Dei i obrońców organizacji – jak zwykle rutynowe zagrywki:
– instytucja/sekta kategorycznie odrzuca te oskarżenia, publikując oficjalne oświadczenia.
– to teorie spiskowe i kłamstwa– sekta nazywa publikację „strumieniem świadomości nieskrępowanym rzeczywistością” i oskarża Gore’a o fałszowanie faktów, manipulację i opieranie się wyłącznie na relacjach zawiedzionych, byłych członków sekty.
– Sekta podkreśla „autonomię członków„– Opus Dei deklaruje, że nie kontroluje biznesowych ani politycznych decyzji swoich członków, a ich zaangażowanie ma charakter wyłącznie duchowy.
Rozliczanie błędów – w oficjalnych komunikatach m.in. na platformie Opus Dei w Polsce zaznaczono jednak, że w niektórych kwestiach z przeszłości organizacja jest w trakcie procesu uznawania błędów i przepraszania ofiar.
I na takie g… w coraz to innych „objawieniach”nabiera się świat ciemnoty z przepranymi mózgami…
W świetle ustaleń Garetha Gore’a oraz analiz politologicznych, ruch MAGA (Make America Great Again) oraz Project 2025 nie tyle są „nowym wydaniem” tej samej zagrywki, ile bezpośrednią kontynuacją i ewolucją metod wypracowanych przez Opus Dei.
Sam autor w zaktualizowanych wydaniach swojej książki wprost łączy amerykańską skrajną prawicę z mechanizmami opisanymi w historii hiszpańskiej organizacji.
Zbieżności między dawnym Opus Dei a współczesnym ruchem skupionym wokół Project 2025 są uderzającei przejawiają się w konkretnych obszarach:
1. Personalne powiązania na szczytach władzy
Kluczowi architekci Project 2025 i rewolucji MAGA są powiązani z Opus Dei:
Kevin Roberts– szef Heritage Foundation i główny twórca Project 2025, ma bliskie, udokumentowane relacje z Opus Dei oraz waszyngtońskim Catholic Information Center (CIC), stanowiącym centrum wpływów tej organizacji w USA.
Leonard Leo– potężny ultrakonserwatywny aktywista i donator, powiązany z Opus Dei. To on stał za nominacjami trzech konserwatywnych sędziów Sądu Najwyższego USA (co doprowadziło do obalenia prawa do aborcji) i sfinansował ponad połowę organizacji tworzących Project 2025.
2. Strategia „Elitarnego Przenikania”(Entrismo)
Wersja Opus Dei:
Założyciel Josemaría Escrivá uważał, że zamiast nawracać masy, należy pozyskać elity: intelektualistów, bankierów, prawników i polityków. Sukcesem tej taktyki było obsadzenie ministrów w rządzie dyktatora Francisco Franco w Hiszpanii w latach 50.
Wersja MAGA / Project 2025:
Zamiast działać na marginesie polityki, konserwatywni aktywiści stworzyli 900-stronicowy podręcznik przejęcia administracji federalnej.
Plan zakłada m.in. zmianę statusu urzędników (tzw. Schedule F), aby Trump mógł zwolnić tysiące apolitycznych ekspertów i zastąpić ich sprawdzonymi, lojalnymi ideologicznie kadrami. To idealna kalka techniki przejmowania instytucji państwa od środka.( skąd my to znamy…)
3. Ciemne/lewe pieniądze i sieć fasadowych fundacji
Wersja Opus Dei:
Gore opisuje w książce potężną sieć tajnych kont, fikcyjnych fundacji i spółek, które służyły m.in. do tajnego kontrolowania banku Banco Popular i finansowania globalnych wpływów organizacji poza jakąkolwiek kontrolą fiskalną czy kościelną.
Wersja MAGA / Project 2025:
Amerykański ruch konserwatywny w ogromnym stopniu opiera się na tzw. dark money (funduszach od anonimowych miliarderów). Miliardy dolarów przepływają przez sieć setek powiązanych ze sobą think-tanków, organizacji lobbystycznych i medialnych, tworząc fasadę szerokiego ruchu społecznego, podczas gdy sznurki pociąga wąska grupa powiązanych ze sobą liderów.
4. Ultrakonserwatywna agenda społeczna
Wersja Opus Dei:
Walka z liberalizmem, sekularyzacją, dążenie do podporządkowania prawa państwowego rygorystycznej doktrynie religijnej.
Wersja MAGA / Project 2025:
Choć sam Donald Trump w kampanii dystansował się od niektórych radykalnych zapisów Projectu 2025 ze względów wizerunkowych, dokument ten wprost postuluje m.in. całkowite ograniczenie dostępu do aborcji, likwidację federalnego Departamentu Edukacji, uderzenie w prawa osób LGBTQ+ oraz delegalizację pornografii.
Kevin Roberts nazwał to wprost dążeniem do „<b.rozpalenia ziemi ogniem Chrystusa”, co brzmi niemal jak cytat z pism założyciela Opus Dei.
Gareth Gore w swoich analizach dowodzi, że amerykańska skrajna prawica przejęła od Opus Dei „podręcznik operacyjny”. Różnica polega na skali: Opus Dei działało w sposób tajny, elitarny i zakulisowy.
Ruch MAGA i Heritage Foundation w ramach Project 2025 wzięły te same mechanizmy – budowanie alternatywnych struktur finansowych, obsadzanie sądów i urzędów swoimi ludźmi oraz dążenie do autorytarnej zmiany ustroju – i zastosowały je jawnie, na masową skalę, w ramach tradycyjnego procesu wyborczego w USA.
A co na to Leon XIV…
Pod wpływem narastających oskarżeń i m.in. głośnej książki Garetha Gore’a, papież podjął zdecydowane kroki:
– 6-miesięczne ultimatum: Leon XIV wydał oficjalny list, dając kierownictwu Opus Dei czas na przeprowadzenie głębokich reform strukturalnych.
– Rozliczenie nadużyć: Warunkiem uniknięcia surowych sankcji ze strony Stolicy Apostolskiej jest pełne zbadanie i rozliczenie zarzutów dotyczących wyzysku (współczesnego niewolnictwa), handlu ludźmi oraz przemocy psychicznej we własnych strukturach.
– Osobiste spotkanie z autorem: Co symboliczne, Leon XIV przyjął na prywatnej audiencji samego Garetha Gore'a. Publicyści tacy jak prof. Stanisław Obirek wskazują, że to spotkanie diametralnie zmieniło optykę – Watykan zaczął oficjalnie traktować krytykę i dowody dziennikarza śledczego z pełną powagą.
Obserwuje się dwie reakcje na ultimata Leona XIV:
– pobłażliwe uśmiechy dla tych działań wobec „przeciwnika” i pozycja obserwatora bo być może cuda się zdarzają…
– życiowa niewiara w możliwość wygranej z ruchami sekciarskimi w kościele (za duże pieniądze tam przepływają do stracenia… my władzy totalnej nie oddamy, zdaja się szeptać „a któż to jest ten papież, najwyżej go zmienimy gdy będzie stawał okoniem do naszych planów w nasze mocy – zdają się mówić – wszystko czego zechcemy – nawet cieśnina Ormuz”.
Trzeba się bać i tępić skutecznie wszelkie przejawy działań Ordo Curvisów…
Musk przewiduje…
„Szacuje on, że już za około pięć lat AI prześcignie zbiorową inteligencję wszystkich ludzi na Ziemi, a w ciągu dekady całkowicie przejmie stery nad światem. Musk uważa, że próby zatrzymania tego postępu nie mają sensu, a wciskając ewentualny przycisk „stop”, pozbawilibyśmy się szansy na świat niesamowitego dostatku i prosperity, w którym nikomu niczego nie brakuje.
Zamiast walczyć z nieuniknionym, ludzie powinni skupić się teraz na wpajaniu sztucznej inteligencji właściwych wartości, tak aby działała ona w naszym interesie i dbała o nasze dobro, a nie doprowadziła do naszej zagłady. Porównał przy tym układ sił do relacji człowieka z szympansem, zauważając, że tak jak małpy nie rządzą dziś światem ze względu na mniejszą od naszej inteligencję, tak samo ludzie stracą dominację na rzecz AI – zwłaszcza że różnica możliwości między AI i ludźmi jest znacznie większa niż między ludźmi a człekokształtnymi.
Choć ryzyko czarnych scenariuszy nie jest zerowe, Musk przyznaje, że jego obecną filozofią w tej sprawie jest dość beztroskie „Enjoy the ride”
No i masz babo placek…?
OD rośnie w siłę…
lemarc
20 sierpnia 2026
9:50
Znakomite podsumowanie, choć bardzo smutne.
Nie mamy szans na demokrację w Polsce jeżeli nie zrozumiemy, że Krk to w pierwszym rzędzie nieformalna, ale potężna partia polityczna.
Partia antydemokratyczna, która już nas trzyma mocno za gardła.
Wiara i religia nie mają z tym nic wspólnego. Nie wspominając o duchowości.