Nie taki Putin straszny, jak go w Unii malują?
Ze stolicy Indii na marginesie spotkania BRICS, antyzachodniej koalicji chętnych, Putin przekonywał Europejczyków, że nic im nie grozi ze strony Rosji, chyba że zachodnie elity będą dalej wspierać reżim Zełenskiego, a może nawet wyślą do Ukrainy jakiś kontyngent zbrojny.
Wystąpił z czymś w rodzaju orędzia mającego udowodnić, jak wielkim przyjacielem pokoju i współpracy była i jest w Europie Rosja. Rosja zaś zrobiła dla Europy tyle dobrego, a krzywdy żadnej. Tak można kłamać w krajach BRICS, które historii stosunków Europy z Rosją nie znają, nigdy nie słyszeli o Gułagu, Wielkim Głodzie w Ukrainie, a nawet o Budapeszcie i zmiażdżeniu czołgami Praskiej Wiosny, ale Putin nie mówił tego do globalnego Południa, lecz przede wszystkim do Europejczyków, którzy szykują się do wyborów we Francji, Włoszech, Niemczech i Polsce.
W polskich internetach już krąży ten gołąbek pokoju wypuszczony z Kremla. W istocie nie jest to żaden gołąbek pokoju, bo jak mógłby być w piątym roku agresji Rosji w Ukrainie? Żadnych szans na pokój nie ma, zgodnie twierdzi komentariat, najwyżej na jakieś zamrożenie działań zbrojnych, póki Rosja nie uzupełni ubytków zadanych jej przez Ukrainę w swoich wojskach, zapasach i w gospodarce.
Do kłamstw historycznych Kremla dawnośmy przywykli i w naszej części Europy, kiedyś bloku sowieckim, z wyjątkiem Jugosławii i Albanii, tylko kibice Putina mogą w nie wierzyć. Ale Czechom, Słowakom i Węgrom zbrojne interwencje Sowietów po wojnie na zawsze wbiły się w pamięć, jak nam 17 września 1939, zbrodnia katyńska, masowa wywózka Polaków z zajętej przez nich wschodniej części terytorium II RP i zbrodnie stalinowskie. Reżim sowiecki uczynił też ogrom krzywdy własnym obywatelom za panowania Stalina. Więc ta uczciwa część Polaków na Putina się nie nabierze. Nawet gaśnicowy Braun, choć utrzymuje zażyłe stosunki z ambasadą rosyjską w Warszawie, do kwestionowania zbrodni katyńskiej jako zbrodni Sowietów, a nie Niemców, się jeszcze nie posunął, choć na odcinku antysemickim i antyukraińskim dał przykład, że jest zdolny do każdej podłości.
Z Brukseli nadeszła właśnie informacja, że Braun z poparciem deputowanych prorosyjskiej skrajnej prawicy zakłócił goszczących w Parlamencie Europejskim rosyjskich dysydentów na temat zbliżających się w Rosji „wyborów” parlamentarnych, które dla Putina są ważnym miernikiem społecznego poparcia dla jego wojennej awantury w Ukrainie.
Niestety, ale rośnie liczba polskich obywateli, którzy – jak część przedwojennych polskich komunistów, wówczas partii niszowej, wspomaganej przez Rosję, którzy po wojnie staną się nową elitą na gruzach Polski sanacyjnej – szczerze lub z przekory pokładają pewne nadzieje w zwrocie polityki polskiej w kierunku wschodnim. Tak jak w postkomunistycznych Bałkanach czy Słowacji antyzachodnia mowa Putina przyciąga sieroty po komunizmie w jego różnych odmianach.
I Putin wykorzystał wybory w Saksonii-Anhalt, by ostrzec w Dehli zachodnie elity europejskie, że to właśnie skutek ich antyrosyjskiego kursu: ludzie głosowali na AfD, bo nie popierają wsparcia Zachodu dla Ukrainy, chcą resetu z Rosją i taniej rosyjskiej energii. To sprytne pociągnięcie w stylu dziel i rządź: złe elity pod przewodem antyrosyjskich jastrzębi ignorują problemy i pokojowe oczekiwania mas ludowych. Elity straszą zagrożeniem rosyjskim, a przecież Rosja nie ma żadnego planu ataku na Europę i nie jest żadnym zagrożeniem dla nikogo. Skoro Putin wygłasza takie uwagi publicznie, to putinowcy wszystkich krajów będą je powtarzać na wiecach skrajnej prawicy i w debatach parlamentarnych pod hasłem: nie taki Putin straszny, jak go malują w Unii Europejskiej.
Komentarze
Powinniśmy pogodzić się z faktem, że nasz stosunek do Rosji jest odmienny od stosunku ludzi Zachodu. Dla nas to jest odwieczny wróg, dla nich państwo może mało sympatyczne, ale posiadające surowce, które pozwoliłyby np w Niemczech obniżyć cenę prądu, nie mówiąc o benzynie. Co innego rodzima V kolumna. Z tą należy rozprawić się bezwzględnie i bez litości
Warto by bylo sprawdzic(ale doglebnie) kto finansuje Brauna i jego partie .Mentzena tez warto przeswietlic.Obie te partie to V kolumna Putina.Panie Siemoniak czas nagli.
Gdy czytałem biografię Tity uderzało mnie podejście jugosłowiańskich komunistów do ZSRR. Bo z jednej strony byli dostatecznie inteligentni i zdystansowani by bardzo trafnie wskazywać jego grzechy; z drugiej… wystarczył gest zachęty by spieszyli z przyjaźnią i poparciem.
Ale, w tej samej biografii uderzyło mnie, że gdy przyszedł rok 1968, to Jugosławia znalazła się w fazie antyradzieckiej i próbowała przekonać do tego zaprzyjaźnione państwa. No i Indie się wyłamały…
Bo Jugosławian jakoś mogę zrozumieć, w końcu byli w „oku cyklonu”, między blokami, potrzebowali wsparcia i bezpieczeństwa. Ale Hindusi byli wolni i niczym nieobciążeni. Cwaniactwo? Resentyment pokolonialny? Nie wiem…
@Pak
Długa historia i skomplikowana, bo tylko w różnych instytutach pamięci historycznej wszystko jest ostatecznie proste do bólu. Indie postbrytyjskie siłą rzeczy budowały swą całkowitą niepodległość w kontekście zaostrzającej się zimnej wojny. Chinom tradycyjnie nie ufały i vice versa, liczna i bogata diaspora indyjska w USA i UK z pewnością nie sympatyzowała z komunizmem czy nawet socjalizmem jako przyszłością tego ogromnego kraju. Między tymi biegunami oscylowała indyjska polityka: antykolonialna i postępowa społecznie w epoce Kongresu Demokratycznego, ale niekonfrontacyjna względem Zachodu. Jugosławia nigdy nie była tak ważnym graczem na scenie globalnej, a Tito nie był ikoną demokracji liberalnej, tylko zasłużonym partyzantem, a jego dzięło rozsypało się jak domek z kart po upadku bloku sowieckiego zamiast stanąć na nogi i rozkwitać. Bo komunizm liberalny przegrał z lokalnymi nacjonalizmami. W Indiach po epoce reformatorskiego Kongresu mamy epokę nacjonalizmu Modiego trochę w stylu Make India a Global Superpower.
@116
No oczywiście i pewno służby mają takie rozeznanie. Ale problem jest polityczny: bez mocnych dowodów ściganie liderów i działaczy tylko napędzi im popularności jako męczennikom reżimu. A wbrew pozorom zabranie dowodów nie jest łatwe, bo mafie umieją się maskować. Im większe poparcie w sondażach, tym problem robi się trudniejszy. Weźmy Niemcy i AfD. Służby definiują ten ruch jako częściowo ekstremistyczny, a Weidel z Chrupallą szykują się do przejęcia władzy w Republice Federalnej. Jest to poniekąd ponura powtórka z historii: naziści przejęli władzę i zlikwidowali liberalną Republikę Weimarską drogą demokratycznych wolnych wyborów. W ten czuły punkt uderzają dziś nacjonaliści w całej Unii: jak demokracja ma się bronić przed jej wrogami wykorzystującymi prawa i swobody dostępne tylko w demokracji? A użyteczni idioci skrajnej prawicy krzywią się na ,,demokrację walczącą’’.
Groźniejsze od Putina jest rosnące zadłużenie państwa. Należy zredukować i zracjonalizować wydatki na obronę zacieśniając współprace z Unią Europejską. I nie jest to zwrot na wschód tylko na zachód. Zwrotem na wschód jest zwrot w stronę Trumpa.
cyt: „Ale rośnie liczba polskich obywateli, którzy – jak część przedwojennych polskich komunistów, wówczas partii niszowej, wspomaganej przez Rosję, którzy po wojnie staną się nową elitą na gruzach Polski sanacyjnej …….”.
„Przedwojenni polscy komuniści” zostali przez Stalina zgładzeni praktycznie w komplecie, uchowały się mniej znaczące niedobitki, o których też nie zapomniano. Przykładem mój sąsiad drzwi w drzwi, przedwojenny łódzki robociarz – komunista. Nie robił kariery, nie wychylał się publicznie, ludzie go szanowali za prawdziwą nie udawaną ideowość. W 1956 uwierzył że „będzie już lepiej” i organizował Rady Robotnicze. Pod zupełnie niepolitycznym pretekstem szafki narzędziowej wypełnionej kradzioną czekoladą trafił na dołek – nawet nie w UB, a w zwykłej komendzie dzielnicowej MO. Kiedy wrócił, ledwo chodził i już nikt nigdy go na żadną choćby ocierającą się o politykę rozmowę nie namówił….
„Nowa elita na gruzach” to były bezwolne marionetki gotowe ze strachu czy dla kariery wykonać każde polecenie z góry.
Współczesny konsensus politologiczny skłania się ku wnioskowi, że kordon sanitarny stał się luksusem czasów stabilnych. W erze głębokiej polaryzacji i rozdrobnienia społecznego izolacja partii cieszących się poparciem milionów wyborców rzadko prowadzi do ich marginalizacji – znacznie częściej wywołuje kryzys legitymizacji całego systemu demokratycznego.
Ocena skuteczności kordonu sanitarnego uległa w ostatnich latach radykalnej zmianie. O ile w latach 90. XX wieku i na początku XXI wieku uważano go za podstawowe narzędzie ochrony demokracji przed ekstremizmem, o tyle dziś większość badaczy (m.in. Cas Mudde, Jan-Werner Müller czy eksperci z unijnych instytutów politologicznych) ocenia go jako strategię wyczerpaną, a często wręcz przeciwskuteczną.
Kraje europejskie mierzą się z tym dylematem od lat, stosując strategie od całkowitej izolacji radykałów po włączanie ich do rządów w nadziei na ich „udomowienie”.
Z różnymi wynikami…
Doświadczenia z państw UE pokazują wyraźny trend: kordony sanitarne w Europie systematycznie słabną. Blokowanie partii posiadających wysokie poparcie społeczne z czasem prowadzi do paraliżu parlamentarnego i kryzysu legitymizacji władzy. Z kolei włączanie ich do koalicji, choć stabilizuje matematykę sejmową, nieuchronnie przesuwa całą scenę polityczną w prawo i legitymizuje hasła, które dawniej uchodziły za margines debaty.
Obecna sytuacja na polskiej scenie politycznej redefiniuje rolę Konfederacji. W najnowszych sondażach z września 2026 roku partia notuje bardzo silne wyniki – w badaniu CBOS Konfederacja osiągnęła 14,8% poparcia, niemal zrównując się z Prawem i Sprawiedliwością (17,5%), podczas gdy samodzielny komitet Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna gromadzi stabilne 6,9% – 7,8%.
Taki układ sił sprawia, że bez głosów środowisk narodowo-wolnościowych utworzenie stabilnego rządu staje się matematycznie niemożliwe.
Oficjalne i kuluarowe strategie dwóch największych partii w Polsce – Koalicji Obywatelskiej (KO) oraz Prawa i Sprawiedliwości (PiS) – wobec Konfederacji diametralnie się różnią. Ze względu na gwałtowny wzrost notowań Konfederacji (sięgający łącznie z Koroną Brauna ponad 20% poparcia w sondażach z drugiej połowy 2026 roku), klasyczny, szczelny kordon sanitarny został przez oba obozy de facto porzucony na rzecz pragmatycznych kalkulacji.
Oficjalna linia KO opiera się na radykalnym odrzuceniu tożsamości ideowej Konfederacji, zwłaszcza w sferze polityki zagranicznej (antyunijność, sceptycyzm wobec Ukrainy) i praw człowieka. KO konsekwentnie buduje wizerunek Konfederacji – a w szczególności Grzegorza Brauna – jako formacji groźnej dla bezpieczeństwa państwa.
Strategia Donalda Tuska zakłada „rozcinanie” Konfederacji. KO kategorycznie wyklucza jakiekolwiek rozmowy z Konfederacją Korony Polskiej. Braun i jego otoczenie są traktowani jako absolutne polityczne tabu i podlegają pełnej izolacji instytucjonalnej (wewnętrzny kordon sanitarny).
Poza kamerami, czołowi politycy KO (m.in. Grzegorz Schetyna) wprost przyznają, że sojusz z gospodarczym skrzydłem Konfederacji (Nowa Nadzieja Sławomira Mentzena) po wyborach 2027 roku nie jest niemożliwy. Strategia KO polega na wysyłaniu sygnałów do przedsiębiorców i wolnościowego elektoratu, że w kwestiach obniżania podatków, deregulacji czy walki z biurokracją KO i Konfederacja mogą znaleźć wspólny język.
Gdyby te trendy poparcia miały się utrzymać – co jest wielka niewiadomą a przebudzenie Polaków możliwe – vide ostatnie wyniki oceny p.o. prezydenta –
to ta strategia KO mogłaby stworzyć techniczną alternatywę blokującą powrót PiS do władzy.
@PAK4
Tito po wojnie organizował obozy koncentracyjne dla przeciwników politycznych, które pod względem stopnia represji szły o lepsze z gułagami. Ludzie o tym wiedzieli i nic nie mówili tylko wielbili Wodza. No i nie wolno zapominać, że Serbowie byli zawsze prorosyjscy, a że mieli inklinację do przemocy, wkrótce pokazali w wojnie domowej
„”Cóż, macie świetnego prezydenta. Był wielkim fanem Trumpa. Był na 12. miejscu, poparłem go, a teraz jest prezydentem i wykonuje fantastyczną pracę. I ma to pod kontrolą” – oświadczył Trump. Odpowiedział w ten sposób na pytanie dziennikarza o wypowiedzi premiera Donalda Tuska o możliwych atakach na Polskę i sojuszników Ukrainy. Trump dodał, że Rosja już atakuje sojuszników Ukrainy „od pięciu lat”.
Tak mówi trep o trepie… obaj znakomicie zorientowani w „polityce” Putina.
Znakomity przykład dzisiejszego wydania polityki mocarstw i kompletnego pionka nieświadomego grozy sytuacji, ubezwłasnowolnionego clowna grającego rolę lidera kiboli „żylety”…
Warto przeczytać… daję końcowy fragment:
”
Minęło 61 dni od zmiany. „Na razie udało mu się powstrzymać spadek notowań”
Burnham [PM], co poniekąd przewidywalne w przypadku centrowej Partii Pracy oraz pragmatycznego polityka obawiającego się skrajnej prawicy, powiela obietnice i narracje dotyczące migracji. W ten sposób zamyka sobie drogę do rzetelnego zmierzenia się ze skrajną prawicą, mechanizmem szukania kozłów ofiarnych oraz wykluczającymi próbami walki z nierównościami – o polityce premiera Wielkiej Brytanii z członkiem brytyjskiej Academy of Social Sciences dla Interii rozmawia Wojciech Łobodziński.
Minęło 61 dni, odkąd Andy Burnham został premierem Wielkiej Brytanii. Na razie udało mu się powstrzymać spadek notowań Partii Pracy w sondażach, stabilizując poparcie na poziomie zbliżonym do Reform UK, czyli około 23%, a także ograniczyć zagrożenie ze strony lewicowej Partii Zielonych, która ma obecnie 13%. Czy to tylko początkowy kredyt zaufania od Brytyjczyków dla „Króla Północy” z Manchesteru, który przybył do Londynu?
(…)
Jednak czy Burnham w ogóle jest w stanie zwalczyć skrajną prawicę na polu gospodarczym poprzez podniesienie poziomu życia? Ludzie mają tendencję do szukania kozłów ofiarnych, ponieważ standard życia w Wielkiej Brytanii spada od czasu globalnego kryzysu finansowego – a to już w zasadzie 18 lat. Realne płace w Wielkiej Brytanii pozostają w stagnacji od kryzysu z 2008 roku, co zdaniem ekspertów oznacza blisko 20 lat „utraconego wzrostu”. Z powodu tak długotrwałego zamrożenia płac brytyjskie gospodarstwa domowe weszły w obecny kryzys kosztów życia z bardzo skromnymi rezerwami finansowymi. Sytuację tę drastycznie pogorszyła rekordowa inflacja z 2022 roku, która doprowadziła do największego od czterdziestu lat spadku realnych dochodów, uderzając najmocniej w najuboższych. Choć sama stopa inflacji wreszcie zaczęła spadać, utrzymujące się wysokie ceny podstawowych towarów oznaczają, że Brytyjczycy będą potrzebowali wielu lat, by powrócić do standardu życia sprzed kryzysu. W tym samym czasie w dyskursie politycznym straszy się, że Polska wkrótce będzie bogatsza od Wielkiej Brytanii.
– Po pierwsze, nawet jeśli nie jest w stanie całkowicie zmienić kursu, musi przynajmniej spróbować, a nie jedynie uwiarygadniać obarczanie winą kozłów ofiarnych. W przeciwnym razie, w miarę pogarszania się warunków materialnych, takie narracje będą jedynie zyskiwać na legitymizacji.
Po drugie, sprzeciw wobec migracji opierał się kiedyś na populistycznej narracji o „pozostawionej w tyle białej klasie robotniczej”. To już nie jest jej główna siła napędowa. To, co widzimy dzisiaj, to nagi rasizm, ksenofobia i twardy etnonacjonalizm: jawny faszyzm, na którego czele stoją mężczyźni wykształceni w elitarnych szkołach prywatnych, którzy nawet nie starają się już tego ukrywać. Być może przegapiliśmy moment, w którym dałoby się przeciwdziałać skrajnej prawicy wyłącznie za pomocą opieki społecznej i inwestycji. Kiedyś to podejście było przekonujące i mogło realnie poprawić warunki życia osób podatnych na radykalizację, zbijając przy okazji argumenty skrajnej prawicy. Teraz jednak skrajna prawica opiera się na teoriach „wielkiego zastąpienia” i pseudonaukowych argumentach rasowych, na które trudno odpowiedzieć narzędziami społeczno-ekonomicznymi, zwłaszcza po tak wielu zmarnowanych szansach.
Niemniej nierówności społeczno-ekonomiczne, które z natury obejmują też nierówności rasowe, muszą zostać rozwiązane. Przez długi czas nie podjęto żadnych starań, by złagodzić kryzys kosztów życia czy cofnąć cięcia w opiece społecznej, prywatyzację, zaniechanie budownictwa komunalnego i niedofinansowanie edukacji. Te trendy należy odwrócić, ponieważ żyjemy w rzeczywistości materialnej. Tymczasem traktujemy mocno ugruntowaną narrację o szukaniu kozłów ofiarnych, jakby to ona była naszą materialną i polityczną rzeczywistością, z czym trzeba walczyć. Cierpią na tym ludzie, a polityka nie powinna być dyktowana wyłącznie chęcią zdobywania głosów.
Jednocześnie wszyscy powoli zaczynają wierzyć, że antyimigranckie hasła wygrywają wybory. Od Warszawy po Londyn, Paryż i Berlin.
– Przekonanie, że postawa antyimigrancka pozwala wygrać wybory, jest w gruncie rzeczy błędne: traktuje całą resztę jako straty uboczne, a do tego wcale nie działa. Potrzebujemy autentycznej poprawy warunków materialnych, choćby jako projektu długoterminowego, ponieważ ludzie potrzebują godności, stabilności oraz środków do życia. Ich zapewnienie powinno być głównym zadaniem rządu, a nie prowadzenie walki wyborczej opartej na fałszywych przesłankach, które jedynie podsycają poczucie rasowej i etnicznej wyższości. Dlatego kluczowe są inwestycje strukturalne. Tymczasem Burnham zabiega o względy centrystów i prawicy, obniżając podatki dla przedsiębiorców, co – nawet przy podwyżkach w innych obszarach – nie wygeneruje zasobów niezbędnych do inwestowania w równość i lepszy standard życia.
Aby skutecznie poradzić sobie z migracją, rząd powinien finansować bezpieczne szlaki i legalne ścieżki migracyjne oraz sprawnie rozpatrywać wnioski i odwołania, zamiast pozostawiać uchodźców i osoby ubiegające się o azyl w długotrwałym zawieszeniu. Powinien także odrzucić model sprywatyzowanego kwaterowania w obskurnych hotelach, a co gorsza, w masowych ośrodkach detencyjnych i deportacyjnych, które są nieludzkie i faszystowskie.
Surowsze środki pociągają za sobą koszty: angażowanie policji do walki z bojówkami pochłania ogromne pieniądze, a same te działania uderzają w najbardziej bezbronnych, czyli tych, którzy naprawdę zostali „pozostawieni w tyle”. Humanitarne inwestycje powinny być czymś oczywistym. Tymczasem cięcia wydatków sprawiły, że życie wszystkich stało się bardziej nieludzkie, a faszyści wykorzystujący narrację o kozłach ofiarnych czynią tę sytuację jeszcze trudniejszą„.
Aaron Winter jest starszym wykładowcą socjologii (Senior Lecturer) na Uniwersytecie Lancaster oraz członkiem (Fellow) brytyjskiej Academy of Social Sciences
Czas faszyzacji… i jego ofiary …
Nie należy pytać, komu bije dzwon, ponieważ dzwon ten bije także dla nas…
@Kalina:
Wiem o tym — Nagą Wyspę widziałem tylko z daleka, ale czytałem książkę o tej historii i wiem, jak Tito potrafił zaprowadzić stalinizm przeciwko stalinistom… Mogę też dodać o mordach ludności cywilinej, w ramach rozliczeń z Włochami, czy Ustaszami, bo to też maluje obraz krwawego dyktatora…
Tyle, że chyba napisałem wyraźnie… Jeśli nie to powtórzę trochę szerzej — „jugosłowiańscy komuniści” dawali wiele razy w swoich wypowiedziach wyraz temu, że rozumieją etyczny upadek komunizmu rosyjskiego, a przynajmniej znaczenia rosyjskiego imperializmu w polityce ZSRR. Wiedzieli i rozumieli. I tak, sprawę można skomplikować, bo „jugosłowiańscy komuniści” to zbiór różnych osób, wywodzących się z różnych tradycji ruchu marksistowskiego, co miało swoje znaczenie… Ale, tu i teraz jest ważne: rozumieli zagrożenie i rozumieli wymiar etyczny.
Rok 1968 — Układ Warszawski wkracza do Czechosłowacji. Stosunek Tity do tematu jest interesowny — on się obawia, że Jugosławia może być następna, więc zależy mu na jak najszerszym potępieniu tego wejścia. Wykorzystuje swoją pozycję międzynarodową*, która jest dużo powyżej znaczenia gospodarczego, czy potencjału ludnościowego Jugosławii, by wystosować wspólną deklarację… Czytałem ponad rok temu, więc już nie pamiętam, czy wykorzystuje konwencję partii socjalistycznych, czy grupę państw niezaangażowanych — tu i tam, Jugosławia ma mocną pozycję i może przygotować propozycję takiej uchwały.
Praktycznei wszyscy są za, ale Indie się wyłamują — nie są gotowe potępić ZSRR za wkroczenie do Czechosłowacji i zdławienie czechosłowackiej niepodległości. Dla mnie to uderzające, bo gdyby Tito postanowił schować sie za innymi w potępieniu bym rozumiał, ale Indie nie miały interesu. Nie znam przyczyny, czy to cynizm i polityka „India First” na dekady przed Modim, czy to resentymenty pokolonialne i Indie nie chcą wystąpić jako sojusznik Anglosasów? Tak, czy inaczej… górnolotnie to może powiem, ale oblewają egzamin z poczucia prawa i etyki w polityce międzynarodowej.
Czytałem to w roku 2025 i miałem w głowie wypowiedzi indyjskich komentatorów, które w wojnie w Ukrainie sympatyzowały z Rosją. Może też dlatego tak zapadło mi to w pamięć, wraz z pytaniem o źródło tej postawy.
*) Jože Pirjevec, autor biografii, stara się ukazać dziedzictwo Tity jako niejednoznaczne, przy czym gdybym miał wskazać, co zapisuje swojemu bohaterowi na plus, to chyba tylko politykę zagraniczną.
@dino77:
Hm… bodaj Bartosz Gajos (jeden z historyków z Centrum Mieroszewskiego, mogę mylić) zwraca uwagę, że polityka Rosji jest stała od przynajmniej XVIII wieku — znaleźć w Polsce grupę polityków, choćby mniejszościową i z marginesu, która jest gotowa współpracować i ją wykorzystać do atakowania polskiej niepodległości. I nie jest ważne, czy tą grupą są konserwatyści z konfederacji targowickiej, czy komuniści z KPP, czy może konfederaci i brauniści dzisiaj.
@lemarc
19 września 2026
13:31
Aaron Winter postuluje, ze w UK jest pozytywna korelacja z faszyzacja spoleczenstwa. W Polsce na odwrot mamy bogacace sie spoleczenstwo i rosnacy faszyzm.
Przypomne, ze korelacje moga byc przypadkowe. I ze korelacje nie sa dowodem.
@PAK
I ma rację. Agresywność i podatność na korupcję to cecha polityków z marginesu społecznego.
Dla Trumpa straszniejsza od Putina jest Unia i Liberałowie.
Otoczony sosem ewangelikalnych fanatyków i żydowską finansierą wpakował świat w olbrzymi kryzys paliwowy. Narzucając Europie 5 procent Pkb liczył na zyski które są realne. Jednak może się nimi udławić. Jego serdeczny przyjaciel z Kremla wieloma rzeczami mu imponuje. Wg ewangelikalnych proroków jest jego sojusznikiem strategicznym. Już raz upokorzył islam. Ruski Lud pobił tatarów ,Turków i obecnie penetruje Afrykę i jest tam przeciwwagą dla Chin. Jak dotąd Putin był pod parasolem Rudego który nie tylko ceremonialnie go wspierał. Kryzys finansowy poszczególnych członków unii to atut dla Trumpa i Putina zarazem. Słabe gospodarki będą słabsze bardzie jeszcze otwierając pole dla faszyzmu i innych skrajności. Na pobojowisku zostaną najsilniejsi i najbardziej odporni. Silna armia i silny dyktator to model znany od wieków.. Liberalizm w jakiejkolwiek formie[ poza finansowym] to wrogowie.
Putin nigdy nie śmierdział liberalizmem. On promuje ruski system i ruską filozofię władzy która urzeka nie tylko Trumpa . KTO SŁABY TEN PADA .. wypisz\ wymaluj to realja wolnego rynku tylko innym językiem napisano.
Obydwaj Putin i Trump czekają na trupa Unii…bo Unia przeszkadza w koncentracji na Amerykańskim Posłannictwie Ewangelikalnym.
Tam na Wschodzie Rośnie zagrożenie.! Narodzi sie Mahdi, zagrozi Jerozolimie i Ewangelikalnym… Wianuszek egzorcystow i magów wokół White House coraz gęściejszy. Ciężko Pracują zaklinacze oraz ezoterycy w propagandzie i kulturze. Ameryka Ratująca Świat i Siły Zła w ostatecznym zwarciu. PUTIN JAK PRZEDSTAWICIEL WSCHODU z Ewangelii . Objawia narodziny Nowego Ładu ..przynosi dary. Myrrę kadzidło i złoto. Świat już wie . Na razie odbywa się tu i ówdzie rzeź niewiniątek.. Tylko brak dobrego rozwiązania. Użycie ekstremalnej siły zniszczy wszystko. Nawet pole golfowe Donalda i inne błogie włości oraz rozkoszne burdele razem z głośną natarczywą reklamą.
@PAK4
19 września 2026
19:27
Miałam kilkoro przyjaciół w Belgradzie w koncu lat 70-ych i pocz. 80-ych ubiegłego wieku. Byla wsród nich bardzo elegancka, starsza pani, córka przedwojennego adwokata, podróżujaca i znajaca jezyki, ale tez homines novi tez podróżujacy i znajacy jezyki. Tito powoli dogorywał, wreszcie zmarl. Nie mogłam nadziwić się stosunku tych ludzi do tego, co działo sie w ich kraju. Wielbili Tite – ok, moze i na to nieco zasłuzył. Ale oni w gruncie rzeczy tkwili w komunizmie, choc przesiadywali w Wiedniu i mieli „kapitalistyczna” mentalność w porównaniu z Polakami, którzy z kolei nienawidzili rezymu PRL-owskiego, ale mentalność mieli jak z piosenki Olgi Lipińskiej (…jasne, ze musi byc kapitalyzm, ale nasz zakład schodzi na psy, zabrac bogatym, domiar dowalić i rozdać ludziom, kto ludzie? My!). No i trzymali sie Rosji, a na USA powiadali, ze to „devil”. Nacjonalizm u nich kwitł i nienawiść do „faszystów”, czyli Chorwatów. Wszystko to objawilo sie z brutalna siłą w czasie wojny domowej. Przyjaciół straciłam, gdyż zastosowano wobec mnie odpowiedzialność zbiorowa za Skubiszewskiego, który uznał niepodległość Chorwacji, i zerwano ze mna stosunki.
@kalina
Dlatego największym złem był i jest nacjonalizm w naszym regionie Europy, zainfekowany trwale panslawizmem, komunizmem i kompleksem na punkcie Zachodu.
Polecam uwadze solidna garść informacji o tym jak trepiarstwo rozwaliło i dalej niszczy instytucje publiczne państwa… prywata, prywata, kasa, kasa …
„Fundacja Centrum Strategii Rozwojowych działa od dwóch lat. Zorganizowała dwie duże imprezy — w czerwcu w Warszawie i teraz w Nowym Jorku. Ich największą atrakcją był Karol Nawrocki.
Polski prezydent właśnie bierze udział w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w Nowym Jorku. Po rozmowach międzynarodowych i udziale we mszy świętej w planie było wręczanie orderów na zwieńczenie Polish-American Economic Summit — imprezy zorganizowanej właśnie przez Fundację Centrum Strategii Rozwojowych. Po odznaczeniach koktajl z prezydentem.
Impreza jest sponsorowana. Dotarliśmy do jej cennika. Sponsorski pakiet platynowy kosztuje 100 tys. dol. W cenniku zapisano, że taki darczyńca może być tylko jeden i ma zagwarantowany pełny dostęp do stref VIP. Jak twierdzą nasze źródła, oznacza to tyle, że za prawie 400 tys. zł może liczyć na spotkanie z prezydentem.
— Pakiet Platinum to rozmowa jeden na jeden z Karolem Nawrockim. Gold daje możliwość spotkania z prezydentem w bardzo małym gronie. Silver to szersza strefa VIP, ale również płaci się za to, żeby dotrzeć do głowy państwa i z nim pogadać — twierdzi nasz informator. Gold kosztuje 50 tys. dol. i są cztery takie pakiety, Silver za 25 tys. dol. oznacza, że będziesz z Nawrockim wśród przedstawicieli ośmiu firm.
Dysponujemy mailami skierowanymi do dużych korporacji z adresu Karola Rabendy, ministra w Kancelarii Prezydenta, który zaprasza na Polish-American Economic Summit przedstawicieli firmy, ale w razie dalszych pytań poleca im kontakt z Fundacją Centrum Strategii Rozwojowych.
— Sugestie, jakie padają na spotkaniu z fundacją, to bardzo wyraźna propozycja wykupienia pakietu sponsorskiego — słyszymy od naszych rozmówców. — Jeśli nie zapłacisz, możesz oczywiście być gościem wydarzenia, bo przecież Kancelaria Prezydenta cię zaprosiła, ale na Karola Nawrockiego popatrzysz sobie, stojąc gdzieś w tłumie, chyba że będziesz miał dużo szczęścia i determinacji, by dotrzeć do niego innymi kanałami. Z pakietem będziesz miał rozmowę z prezydentem na takim poziomie, za jaki zapłaciłeś.
Potwierdzają to nasi rozmówcy z amerykańskich korporacji. — Dostaliśmy propozycję uczestnictwa w Polish-American Economic Summit z Kancelarii Prezydenta, która od razu przekierowała nas na tę fundację — mówi nam przedstawicielka dużej firmy z sektora IT. — Nie skorzystaliśmy, bo uznaliśmy, że to nie ma sensu.
Karol Rabenda został prezydenckim ministrem, bo jest kolegą Karola Nawrockiego ze studiów. Startował bez sukcesu w różnych wyborach z partii Janusza Korwin-Mikkego. Został radnym PiS w Gdańsku, był w Porozumieniu Jarosława Gowina, zdradził go, stawiając na Adama Bielana, i wrócił do PiS, ale znowu nie udało mu się dostać do Sejmu. Za to doskonale obstawił Karola Nawrockiego. W kampanii wyborczej odpowiadał za spotkania żony kandydata.
Management od Morawieckiego
Na czerwcowym Polish Future Summit w Warszawie też były trzy pakiety sponsorskie: Strategic Architect (120 tys. zł), Operational Commander (80 tys. zł) i Tactical Advisor (40 tys. zł). W programie dla płacących dwie pierwsze stawki przewidziano po jednym miejscu na zamkniętym lunchu roboczym.
— Od samego początku była sugestia, że będzie tam można się spotkać i porozmawiać z prezydentem. W dodatku listę gości na lunch miała zatwierdzić Służba Ochrony Państwa i dopiero wtedy sponsor miał dostać ostateczną odpowiedź. Ale prezydencki lunch w końcu się nie odbył. Była za to kolacja w towarzystwie prezydenckich ministrów — słyszymy od uczestników.
Centrum Strategii Rozwojowych założyli nominaci do spółek skarbu państwa z czasów rządu Mateusza Morawieckiego. Na czele fundacji stoi Paweł Ernst, który doradzał w KGHM i był wiceprezesem w Fundacji KGHM.
— Ernst jest tylko twarzą, zaufanym człowiekiem Chludzińskiego, który to wszystko wymyślił i zorganizował — mówi nasz informator. — Ale w razie czego odpowiedzialność za działania CSR spadnie na Ernsta jako prezesa zarządu.
Marcin Chludziński robił karierę od 2016 r. jako szef Agencji Rozwoju Przemysłu, ale jednocześnie był oddelegowany na stanowisko prezesa PZU. Zarobił tam według różnych wyliczeń ok. 2 mln zł. A potem ponad 5 mln w KGHM, gdzie trafił, jak tylko Morawiecki został premierem. To Chludziński w czasie pandemii sprowadził z Chin słynnego Antonowa pełnego maseczek, które nie miały atestów i nie spełniały norm. W dodatku poświadczył na piśmie, że taki atest jest, a jakby tego było mało, wypłynęły jego maile do Morawieckiego wysłane przed lądowaniem samolotu, w których pisze o tym, że „prokuratura ma kilkanaście stron uwag”.
„Gdybyśmy czekali na wszystkie kwity, to pierwsze dostawy byłyby w czerwcu. Trzy tygodnie temu dałeś znak, że trzeba działać w sprawie sprzętu, to działaliśmy, bo taka jest potrzeba, bez kwitów i filozofowania” — pisał do premiera Chludziński.
Stołek w KGHM stracił nie dlatego, że zapłacił 60 mln zł z publicznej kasy za nic niewarte maseczki, ale dlatego, że w obozie władzy wybuchł konflikt Morawieckiego z Jackiem Sasinem. Nie pomógł mu też Andrzej Duda, za którego człowieka był długo uważany (w sprawie maseczek pisał jednocześnie, że robi to na polecenie premiera, ale wszystko ustala z prezydentem).
Radni Nawrockiego
Dziś zarówno Ernsta, jak i Chludzińskiego można znaleźć w szerokim kręgu Karola Nawrockiego. Pierwszego powołał do swojej Rady ds. Młodzieży przy Prezydencie, a drugiego do Rady Gospodarczej. Na czele Rady ds. Energetyki jest natomiast jeden z ekspertów fundacji, Marcin Izdebski.
To kolejna wyjątkowa kariera z czasów rządów PiS. Miał 26 lat, kiedy trafił do Ministerstwa Skarbu Państwa, potem już poszło. Był dyrektorem w KPRM u Beaty Szydło, a w Ministerstwie Aktywów Państwowych dyrektorem ds. nadzoru, by na koniec trafić do rad nadzorczych PWPW, Polskiego Holdingu Hotelowego czy Polskiej Grupy Lotniczej. Ostatnie trzy lata rządów PiS to już kariera w bankowości — PKO BP, potem Pekao. Teraz sprawdza się także jako publicysta i od czasu do czasu pisze dla Kanału Zero.
W Centrum Strategii Rozwojowych ludzie Morawieckiego spotkali się z ludźmi poprzedniego prezydenta. Na przykład z Błażejem Spychalskim, rzecznikiem Andrzeja Dudy, który całkiem niedawno usłyszał zarzuty w sprawie Collegium Humanum. Według naszych informatorów oskarżeni w sprawie Humanum zeznawali, że Spychalski doskonale zdawał sobie sprawę, że proponowany mu indywidualny tok studiów to w rzeczywistości studia bez studiów.
Rektor Paweł C. miał twierdzić, że Spychalski obiecał mu poparcie przy wyborze członków Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP oraz w uzyskaniu odznaczenia państwowego. Żona Spychalskiego miała za to otrzymać dyplom z agrobiznesu, który był potrzebny do kupienia ziemi rolnej. Jak wynika z całości zeznań Pawła C., dyplomy dla Spychalskich były gotowe na następne spotkanie z prezydenckim rzecznikiem.
To wciąż nie koniec. W radzie fundacji jest też Andrzej Kensbok. W Agencji Rozwoju Przemysłu był zastępcą Chludzińskiego, tak samo w KGHM. Ale sprawdził się także w zbrojeniówce, bo na rok został szefem Polskiej Grupy Zbrojeniowej, oraz na kolei, gdzie był szefem rady nadzorczej PKP. Z Błażejem Spychalskim zajmowali stołki w radzie nadzorczej Gaz-Systemu.
Kolejny kolega kolegów to Maciej Rapkiewicz, który w Grupie PZU zarobił za rządów PiS ponad 11 mln zł.
Przed poważnym biznesem aktywiści Centrum Strategii Rozwojowych zaczynali razem w Fundacji Republikańskiej. Tam poznali Marcina Horałę, Krzysztofa Szczuckiego czy Przemysława Wiplera. Żony Chludzińskiego i Wiplera przez jakiś czas były nawet wspólniczkami.
— To wszystko krąg Morawieckiego, zawsze razem — mówi nam dawny kolega byłego premiera. — Mateusz zorganizował im tłuste lata, a teraz oni próbują dalej.(…)
Więcej tutaj:
https://www.newsweek.pl/polska/polityka/sprzedaja-spotkania-z-karolem-nawrockim-za-100-tys-dol-ujawniamy-proceder/gxmxb1p
———————————————–
Tak „sprywatyzowano” państwo, instytucje publiczne państwa… obsadzając na stanowiskach trepów pospolitych i niszcząc długotrwale (do samounicestwienia) ich fundamenty…
Polskę
AS – 20.09.26 – 10:35
Problemem w Europie jest również coraz bardziej postępująca islamizacja.
@PAK
19/19:27
Tak, Bartłomiej Gajos w swoich analizach oraz książce „Historia, która zabija. Polityka historyczna putinowskiej Rosji” (2026) wskazuje, że imperialna polityka Rosji wykazuje uderzającą ciągłość i stałość celów co najmniej od XVIII wieku.
Główne założenia tej tezy, na które powołuje się autor w swoich badaniach i publicystyce, obejmują:
– Cykle obecności wojskowej
Od momentu dramatycznego osłabienia Rzeczypospolitej w XVIII wieku, armia rosyjska regularnie stacjonowała bądź interweniowała na ziemiach polskich (z jedyną dłuższą przerwą na lata 1918–1939), co odzwierciedla stałe parcie imperialne na zachód.
– Narzędziowe traktowanie historii
Współczesny Kreml nie postrzega sąsiadów (takich jak Polska czy Ukraina) jako realnych państw XXI wieku, lecz przez pryzmat historycznych fantazmatów. Przykładowo, dzisiejsza propaganda rosyjska wciąż posługuje się zmitologizowaną figurą „polskiego imperializmu”, dążącego rzekomo do odebrania Kijowa i Mińska, co ma usprawiedliwiać agresywne działania samej Rosji.
– Niezmienność mechanizmów
Niezależnie od formy ustrojowej – czy była to Rosja carska, Związek Radziecki, czy obecna Federacja Rosyjska – rdzeń polityki zagranicznej opiera się na budowaniu stref wpływów, podbojach maskowanych jako „odzyskiwanie historycznych ziem” oraz dążeniu do konfrontacji geopolitycznej.
Przeszłość i polityka historyczna nie są tam jedynie elementem debaty akademickiej, lecz kluczowym orężem legitymizującym przemoc i wojnę.
https://www.bartekgajos.pl/
Religijnym filarem ideologii Grzegorza Brauna są objawienia Matki Boskiej w Gietrzwałdzie. Zawsze dużo o nich mówił, twierdząc, że przyczyniły się w dużej mierze do odzyskania niepodległości przez Polskę. Nakręcił na ten temat film i napisał dwie książki, w tym jedną o tytule „Gietrzwałd 1877. Nieznane konteksty geopolityczne”. Gdy kilka lat temu Lidl zaplanował w Gietrzwałdzie budowę wielkich magazynów, brauniści zorganizowali głośne protesty, a Lidl ostatecznie się wycofał, uzasadniając to „przeciwnościami organizacyjnymi i logistycznymi”.
W związku ze 150 rocznicą tych objawień do Sejmu wpłynął projekt ustawy w sprawie ustanowienia roku 2027 Rokiem Objawień Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Został wniesiony przez posłankę Pasławską z PSL, skierowany pod głosowanie przez marszałka Czarzastego z Lewicy, a następnie zatwierdzony miażdżącą większością przez posłów zarówno opozycji, jak i koalicji. Z KO głosowało za nim 130 osób na 139 obecnych, z PSL wszyscy obecni, z Lewicy 4 na 18 obecnych. Tu można zobaczyć wyniki głosowania z podziałem na partie.
Powstrzymam się od komentarza.
@Adam Szostkiewicz
20 września 2026
10:35
TAK
@Kalina:
To skomplikowane i nie powiem, że to ogarniam (choć czasem próbuję).
Generalnie jest wiele tematów, bo i komunizm jugosłowiański był jednak inny, bardziej odwoływał się do Marksa i samorządności pracowniczej (ale, powtórzę, to skomplikowane) niż do wzorców z ZSRR; i Jugosławia miała niedobre tradycje polityczne jeszcze przedwojenne (albo raczej: Serbia miała niedobre tradycje polityczne jeszcze przedwojenne, gdy to zinterpretowali Serbowie stworzenie wspólnego państwa Słowian Południowych, jako rozszerzenie Serbii i podporządkowanie sobie Chorwatów i Słoweńców); i wokół Tito budowano za życia karykaturalny kult*.
> Nacjonalizm u nich kwitł i nienawiść do „faszystów”, czyli Chorwatów.
Z biografii zapamiętała mi się taka historia z lat też bodaj 60-tych — okres otwarcia na Zachód, Słowenia czerpie duże zyski z handlu z Włochami, chce je (zyski z budżetu Słowenii) zainwestować w autostradę łączącą ją z Włochami, by interesy kręciły się jeszcze lepiej… Belgrad zaprotestował: nie może być tak, żeby pierwsza autostrada w kraju powstała w Słowenii, zanim powstanie pod Belgradem.
Przy czym obraz z Serbów też nie jest jednoznacznie zły — był okres z intensywnym liberalnym ruchem belgradzkich (czyli głównie serbskich) studentów, co było jednym z większych demokratyczno-liberalnych ruchów za czasów Tity.
*) Nie mam wynotowanej sprawy z rokiem 1968, ale podrzucam parę cytatów, które sobie wynotowałem, dla pokazania atmosfery:
—
W samej Jugosławii tuż przed śmiercią marszałka doszło nawet do absurdalnej sytuacji, kiedy belgradzki komitet SSRNJ wystąpił z propozycją przyznania mu po raz czwarty Orderu Bohatera Narodowego (Orden narodnog heroja) za to, że szczęśliwie przeżył operację. Sprawa przycichła, bo stan marszałka wkrótce uległ pogorszeniu.
[Że w biografii Tity powraca wciąż wątek starań Kardelja, by demokratyzować Jugosławię, to też wynotowałem, czym jedno z takich starań się skończyło:]
Trzecie Plenum KC ZKJ przyjęło 27 listopada 1961 roku uchwałę, w której stwierdzono, że nadmiar demokracji stanowi przeszkodę w budowie socjalizmu, toteż KC przejmuje ponownie kontrolę nad inwestycjami w przemyśle, płacami i handlem, by „ustabilizować” sytuację.
[No i standard, ale mam nadzieję, że wywoła uśmiech]
Na wieść o śmierci przywódcy ZSRR Tito nie krył zadowolenia, a pytany, jak to odebrał, powiedział: „Wiadomość […] dostałem wraz z depeszą, w której informowano mnie o poważnej chorobie mojego psa Tigra. Bardzo mi było żal Tigra. To był wspaniały pies.”
Jože Pirjevec, Tito, tłum. Joanna Pomorska, Joanna Sławińska, Wydawnictwo Akademickie SEDNO, 2021
@otu
Ale dziś problem jest agresywna Rosja, jej poputczycy w UE i podział na tym tle w państwach członkowskich. No i co znaczy ,,islamizacja’’? Bo słownikowo jest są to rosnące wpływy politycznego islamu typu dżihadystów, ale nie w państwach demokratycznych, tylko w mniejszościach muzułmańskich, co oczywiście jest problemem dla tych państw.
@remm
Ależ proszę komentować.Byle do rzeczy.
A tymczasem prorosyjska AfD odnosi kolejny sukces. Co za chujce borsucze…
Dobra rozmowa Kraśki z Sienkiewiczem w Faktach po Faktach
Stawiam teze że Rosja po nieudanym transferze rewolucji w 1920 roku do Niemiec na karkach komunistów zmieniła „konia” na nacionalizm i inwestowala w w narodowy socjalizm..Stalin otwrcie dosc wspieral Hitlera w jego agresywnej polityce jak juz pisalem az do czerwca 1941, teraz ten sam model i schemat powtarza Putin …wspiera skrajen prawice europejskie i rob soebie z nich LODOŁAMACZ …jak to pisał Suworow o Hitlerze. Ja naprawde mamtrudnosc ze zrozumieniem jak tego można nie widziec ze to dokladnei ta sama polityka tez same metody i te same cele ..w Rosji nic sie nie zmienilo …ani za Cara ani za Lenina ani za Stalina ani za Putina ..obawiam sie ze nastepnego tez sie nie zmini …jedyna rada to rozdrobniebie tego imerium zla na drobne….
Islamizacja to historyczny i socjologiczny proces, w wyniku którego islam oraz kultura arabska zyskują dominację na danym terenie, wypierając lub przekształcając rodzime wierzenia, religie i tradycje.
@otu
Zgadza się, ale czasy króla Jana pod Wiedniem, a wcześniej kalifatu w Hiszpanii dawno minęły. Nie minęły niestety czasy teorii spiskowych dotyczących dziejów. Jest rzeczą demokratycznego państwa prawa strzec wszyskich jego obywateli, bez względu na pochodzenie i rasę, jeśli nie łamią prawa.A jeśli łamią, karać adekwatnie. To samo państwo prawa zezwala na kultywację kultury i tożsamości mniejszości narodowych na swoim terytorium, inaczej mamy system opresywny. Austria Felix tak właśnie tworzyła zarys przyszłej UE.
Wydawało mi się , że znam Rosjan. Bywałem w Petersburgu, poznałem tam młodych ludzi , w tym Ukraińców, nie dostrzegałem mentalnych różnic, pamięć o wojnie i wojennym głodzie ciągle żyła, nie w pompatycznych imprezach, ale w codziennych gestach (skrzynka z konserwami i sucharami w kuchni, zgarnianie okruchów chleba),
Różnice narodowościowe były zatarte, Ukraińcy nie odróżniali się od Rosjan, otwierali się przy wódce, wszystkim wbito do głów ikony komunizmu i wielkoruski imperializm, ale kpili z Breżniewa i jego geriatrycznego towarzystwa, imponowała im zachodnia kultura.
Byłem pewien, że na Kijów nie pójdą , spierałem się o to przedstawiając , wydawałoby się racjonalne argumenty, ale o tym decydował pewien mało istotny element.
Jest w Rosjanach coś, co burzy do nich sympatię, kiedy jako petent stajesz przed byle urzędnikiem, odzywa się poczucie wszechwładzy, wystarczy mały sprzeciw i następuje wybuch chamstwa , krzyk i ustawienie w pozycji niewolnika.
Rosjanin to Wielkoruski – władca, Ukrainiec to chachoł – małorus podległy Wielkiej Rosji.
Stąd bierze się akceptacja strasznej wojny i odrzucenie dawnych widm.
@otu:
Tylko muzułmanie w Europie podpadają pod te same zjawiska co chrześcijanie, czyli postępującej laicyzacji, czy malejącej dzietności. Nie widać perspektyw, by stali się większością…
Ja myślę, że mamy problem, zwłaszcza my, z Europy Środkowo-Wschodniej z tym (bo tak też odczytywałbym wyniki AfD), że świat za czasów dzieciństwa był bardzo prosty i jednolity. Teraz widzimy ludzi o ciemniejszej skórze, bardziej skośnych oczach, czy inaczej ubranych (a tak, hidżab się rzuca w oczy)… Ale od zauważenia, że się to zmienia, a „inność” wzrasta w krajobraz dookoła nas, do dominacji jest dłuuga droga i nie widziałem żadnego wyliczenia, biorącego pod uwagę czynniki jak poziom migracji, czy dzietność, które by dawały możliwość perspektywy „ismalizacji” w Europie; a Ty piszesz nawet nie o perspektywie, ale o teraźniejszości.
Gołębie nad Warszawą śpiewają o upadku w krainie Bezwstydu.
Otóż rzekomo zdesperowany przez reżym Tuska poseł zawinął się nieszczęśliwie w troki od kaleson gdzieś w rewirach zaklętych Republiki. Każdy krok ku światłości teraz powoduje dotkliwy ból. Protokół z podpisem zdradził niejaki Moskal[ też figura] no się dzieje.
Ani wiceprezesi czyli Zbigu Fanfara ani Pedigree Błaszczak nie pomogą a Prezes mówi A nie mówiłem? I to wszystko?? A tyle się bidaka nawciskał MĘŻOM STANU? w rectum i to bez oliwy!
1