Dziwna wojna
Już trzy tygodnie Izrael i USA z „epicką furią” atakują reżim ajatollachów, a reżim nie daje za wygraną. Skoro, jak podają Amerykanie, zniszczono blisko 8 tys. celów, przeprowadzono ponad 6 tys. lotniczych misji bojowych, zatopiono ponad 100 jednostek pływających, zabito przywódcę państwa i zdziesiątkowano wyższe kadry, a reżim mułłów nie kapituluje, tylko kontratakuje, to jest silniejszy, niż może wydawało się Trumpowi.
System ajatollachów budowany był przez prawie pół wieku, warstwa po warstwie, tak by mógł się bronić przed przewidywanymi od początku jego istnienia atakami od zewnątrz i od wewnątrz.
Prawnik Hitlera Carl Schmitt, twórca „teologii politycznej”, byłby zachwycony Iranem mułłów: za śmiertelnego wroga uznali państwo Izrael, siebie za siłę na rzecz dobra i sprawiedliwości, opozycję wewnętrzną za element wywrotowy.
Przez lata drążyli schrony i tunele na potrzeby reżimu, wieszali publicznie przeciwników, nie ustawali w próbach wyprodukowania własnej bomby atomowej. Rozszerzali wpływy, budując siatkę ochronną z różnych odmian Hezbollahu, szukając sprzymierzeńców w Rosji i Chinach, reżimach tak samo jak oni antyzachodnich. Mułłów wspierały nie tylko armie żołnierzy i „strażników rewolucji”, ale też tucząca się na nich nomenklatura i wszelkiego rodzaju beneficjenci sytemu.
Bunty społeczne przeciwko biedzie, w której żyli ludzie spoza nomenklatury, i przeciwko opresjom krwawo tłumiono, jak ten w obronie prawa kobiet do nienoszenia religijnej chusty czy ten ostatni, już jawnie antyreżimowy. W mediach globalnych pokazywano filmik z mężczyzną trzymającym wysoko nad głową fotografię syna szacha Iranu obalonego przez rewolucję islamską.
Gdzie są dziś, po trzech tygodniach nalotów, te tłumy? Drżą o życie, ustawiają się w kilometrowe kolejki po chleb i modlą o przetrwanie. Strach bywa silniejszy od pragnienia wolności. Od wybuchu wojny – formalnie niewypowiedzianej Iranowi i nazwanej specjalną operacją z pominięciem parlamentu USA – w miastach irańskich nie ustała działalność wszelkiego rodzaju policji politycznej. Prowadzone są ciągle aresztowania osób uznanych za zagrożenie dla bezpieczeństwa reżimu. Trudno więc się dziwić, że wezwanie Trumpa, aby Irańczycy sami obalili reżim, pozostało bez odzewu.
Czytam dużo relacji w mediach zachodnich na temat tej dziwnej wojny. Wiele opowieści przemycanych z samego Iranu, gdzie wciąż dostęp do internetu jest odgórnie zablokowany przez reżim. Mało w nich optymizmu co do przyszłości.
Obalenie systemu mułłów nie wygląda na prawdopodobne w najbliższej przyszłości. Więc po co ta wojna? Niektórzy porównują ją do siłowych gier komputerowych. Może i tak, ale giną w niej prawdziwi ludzie. Reżim i jego zausznicy na Bliskim Wschodzie są osłabieni, lecz wciąż zdolni do stawiania oporu. Nie tylko w regionie, ale i na Zachodzie. Furia Trumpa może okazać się ślepa.
Komentarze
No właśnie!
Dlaczego Chiny siedzą cicho, gdy Izrael i USA atakują Iran?
Widzimy ile broni nagromadziły USA. Potrafią się przebić do wnętrza Ziemi. To chyba groźniejsza broń niż bomby atomowe?
Tyle dobra idzie na marne. Taka strata dla ludzkości
Dziwna wojna to termin zarezerwowany w historii dla okresu od 3 września 1939 do rozpoczęcia kampanii niemieckiej na zachodzie Europy. Nie wiem, czy obecne wydarzenia zasługują na takie miano, bo – w przeciwieństwie do 1939 – w tej kampanii militarnej dzieje się sporo.
Ja bym nazwał obecne wydarzenia mianem „gównianej wojny” : niepotrzebnej, improwizowanej, źle obliczonej. W jej przypadku nawet zasada „good enough” – podstawa wszystkiego, co dzieje się wUSA, nie sprawdza się. To jest raczej „shitty enough” – wystarczająca, żeby usrać życie calemu światu.
2026-03-21_Trump i jego fiku miku strategia
Pomysłowość Trumpa została w pełni objawiona w wojnie z Iranem.
Trump porusza się po planszy politycznej gry ruchem konika szachowego. Jeden kwadracik w tył, dwa w bok, dwa pola do przodu i patrzę co będzie, prześwietlam przeciwnika, potem jedno pole w prawo w razie konieczności lub w lewo w razie oporu.
Sprawę wojny Putina Trump scharakteryzował na początku kadencji – to nie moja wojna, to wojna Bidena, Agresję Putina na Ukrainę Trump olał po tym, jak Putin przydeptał mu czerwony dywan rozłożony na Alasce. Nie czuł się na siłach wobec takiego tytana strategii jak Putin.
Rada pokoju została w tydzień czasu daleko daleko z tyłu i z boku. Riwiera Morza Śródziemnego ze złotymi posągami dawcy Pokoju dla świata rozwiała się jak mgła jesienna.
Patrząc na dotychczasowe dokonania Trumpa i jego strategię można oczekiwać, że wszystko jest możliwe. Błądzenie, majaki, bajdy, przeczenia, pyskówy, przyrzekanie, śmichy chichy – nie masz kart w ręku, uroczyste zapewnienia, że takiej umowy jaką negocjuje Trump, nie było w historii USA a może w historii Globu lub całej galaktyki, itp. polityczne fiku miku.
TJ
Może nie jestem do końca uświadomiona, ale wydaje mi się, że we współczesnym świecie o zaatakowaniu zbrojnym jednego państwa przez drugie nie decyduje widzimisię głowy państwa, zwłaszcza ewidentnie zaburzonej, ale jakieś gremium, w którym wojskowi mają poważny głos. Więc się pytam: jak to działa w USA? Już raz Amerykanie ośmieszyli się w Iraku (nie wspominam Wietnamu, gdzie zwyczajnie przegrali, zdarza się, ale obrona Wietnamu czy wcześniej Korei przed komunizmem była jak najbardziej uzasadniona). Czy amerykańscy generałowie rzeczywiście widzieli szansę na wdeptanie w glebę potężnego państwa islamskiego, gdzie żądza zemsty doprowadzi, głowę dam, do nowego „dnia 11 września”?
Moze po prostu nienawidza ajatollachow ale jeszcze bardziej nienawidza Amerykanow nie mowiac o Zydach.
Poza tym na ile wiarygodne sa te liczby protestujacych i zabitych? Wydaje mi sie ze pochodza ze zrodel zainteresowanych w ich przesadzaniu.
No i jeszcze jedno – w swoim czasie byl Pan we wladzach Solidarnosci. Czy gdyby Ruscy weszli uwazalby Pan ze to jest dobry czas na organizowanie strajkow i uderzanie w rzad?
Nie wiem, nie znam sie ale tak sobie mysle.
P.S. Byly niby protesty na temat noszenia chust, ale po wyjezdzie na zachod olbrzymia wiekszosc te chusty nosi.
Obywatele Iranu nie obalą pod bombami teokracji. Ale może ajatollahowie z Doliny Krzemowej doprowadzą (przy pomocy Izby Reprezentantów) do impeachmentu? Wywołanie wojny bez zgody Kongresu, to moim zdaniem „High Crime”.
Strach bywa silniejszy od pragnienia wolności.
Moze strach a moze racjonalne przemyslenia. Ktorych brakowalo polskim elitom („nie oddamy ani guzika”, II Powstanie Warszawskie).
PS. I Powstanie Warszawskie (w gettcie), bylo jak najbardziej racjonalne. Bo chodzilo o wolnosc wyboru okolicznosci smierci.
już mamy informację cieśnina to nie nasz interes , kto chce niech walczy tam sobie , my idziemy do domu ,jak nas poprosicie to może pomożemy . I tak się kończy wielkomocarstwowy sen
U Pana Gospodarza Adama już pisałem o tym, że Trump dla świata jest nieszczęściem, także dla nas. Jego osobowość w żadnym wypadku nie powinna go desygnować na zajmowane stanowisko, tak go jednak wybrano.
Dał się ewidentnie podpuścić Natan.
Nie wiadmo też – czego tam chce u niego znowu szukać Karol N. Jedzie tam, aby podbudować swojego ego (?), co bowiem ta wizyta ma przynieść Polsce.
Wypada nam też pamiętać o postawie Irańczyków wobec Polaków w czasie ostatniej wojny. Obawiam się formalnego poparcia działań Trumpa przez Karola, który wybór zawdzięcza takim osobnikom jak Hołownia i innym chcącym zaistnieć.
Czego ja jeszcze dożyję ?
Pozdrawiam.
Pesel 41
„Furia Trumpa może okazać się ślepa.”
Panie Adamie, furia już była ślepa od początku, z przewidywą wpadką. Niektórzy nazywają tę „wycieczkę” nie bez powodu Epstein Fury.
Nie posądzam DT ani jego entourage o jakiekolwiek analityczne myślenie ani minimum wiedzy historycznej. Działaniami Trumpa kieruje alter ego Roya Cohn, znanego z legendarnej bezczelności nowojorskiego prawnika, który w latach 70-tych reprezentował słynnych mobsterów oraz trenował pilnego ucznia/klienta D. Trampa. Jego szkoła była prosta: straszyć pałą baseballową albo sądem, nie przepraszać, nigdy nie przyznawać się do winy oraz sowicie dawać w łapę, oczywiście tylko komu trzeba.
Codziennie produkowana farsa obecnej administracji jest powszechnie znana. Deweloperzy przebrani za dyplomatów, blond – etażowa rzecznikiem prasowym WH , wypuszczony niedawno z kryminału papa Kushner ambasadorem w Paryżu. Pentagon kierowany jest przez ćwiczącego ciężary pana doświadczonego w czytaniu wiadomości telewizyjnych, do tego alkoholizmem jako jego główne hobby.
Entuzjastycznie nawołujący do ataku na Iran senator Ted Cruz, przyparty do muru wyznał, że nie wie jak duży jest ten kraj. Dziennikarz prowadzący wywiad zapytał, czy populacja Iranu to 1 milion, 30, czy tez 100. Senator warknął: czy muszę to wiedzieć i czy naprawdę jest to ważne? (!)
Poparcie dla Izraela w USA stopniowo maleje, zwłaszcza wśród ankietowanych w wieku 18-30. Demografia oraz czas są nieubłagalne, na co więc liczy Netanyahu oraz akolici z Likud, na czyje poparcie w perspektywie 15- 30 lat? Rosji, Chin, Korei Płn, czy Kuby?
Kilku moich żydowskich przyjaciół nazywa Bibiego egzystencjonalnym zagrożeniem państwa Izrael, z czy trudno jest się nie zgodzić. Podobnie postrzegam kabaret Trumpa – jako absurdalną misję, systematyczną destrukcję słabnących filarów demokratycznych USA. Craig Unger miał wiele racji…
Dostałem na smyrfona takie cuś :
Donald Trump:
TYDZIEŃ 1: WYGRAMY
TYDZIEŃ 2: WYGRALISMY
TYDZIEŃ 3: WYGRYWAMY
TYDZIEŃ 4: WYŚLIJCIE POMOC.
Mam wrażenie, iż Trump się myli mowiąc,że NATO bez USA nic nie znaczy. Chyba Ameryka bez NATO nic nie znaczy.
Znowu narozrabiają ,zostawią rozgrzebany kraj i dadzą nogę. Dostaną łupnia jak we wszystkich poprzednich wojnach. A nasz Boski Karol Nauroky jedzie do tego szaleńca. Kto mu doradza takie eskapady. Przydacz, Bogucki czy Jarosław vel Prezes Wszystkich Prezesów. Oni chyba wszyscy biorą SNUSY ! Inaczej tego nie sposób wytlumaczyć !
Po co Batyr jedzie do USA, nie wiem. Może został wezwany po to, żeby usłyszeć polecenie dołączenia do wojny przeciw Iranowi
Dziwaczne iunctim – trampizm i kaczyzm… ogłupić połówkę,załapać władzę, dobrać łajdaków i kretynów i t r w a ć , ile się da… Taki nadszedł klimat.
Po dłuższej nieobecności medialnej, która dawała nieśmiałą nadzieję na szybsze zakończenie wojny, w kamerach pojawił się Bibi. Objaśnił cele: 1. program atomowy Iranu, 2. program balistyczny Iranu, 3. przewrót polityczny w Iranie.
Właściwie wszystkie trzy punkty mogą służyć za legitymizację wiecznych ataków na Iran (dowodem choćby punkt 1. – przecież już rok temu Trump „wymazał atom” irański, po czym niedawno stwierdził, że jeszcze tygodnie i Irańczycy skonstruowaliby tę broń), a punkt 3. – chyba najbardziej.
O (potencjalnej) blokadzie Hormuz wiedzieli wszyscy przed atakiem, i Bibi, i Trump. Mimo tego Izrael i USA zdecydowały się uderzyć wiedząc jakie będą skutki.
Przy długotrwałej blokadzie skutki będą horrędalnie kosztowne dla całego świata.
(za pomocą AI można łatwo sprawdzić kto najbardziej zyska, a kto straci). Niekwestionowaną pozycję lidera tych państw, które zyskają zajmuje Rosja.
Drugim niepodważalnym faktem jest, że UE straci (jako importer ropy, gazu, etc).
Nie jest to więc z pewnością „nasza wojna” choć z dużym p-bieństwem my – UE oberwiemy mocno.
Nie czas na dyskusję o ew. „zyskach” tego starcia. Dla Izraela „dogadanie się” z Iranem było / jest_nadal egzystencjalnie ważne. Tylko, czy akceptujemy sposób tego „dogadywania się”?
Jakie są korzyści dla Trumpa? Oprócz odwrócenia uwagi od akt Epsteina lub desperackiej próby odrócenia fatalnego trendu przed wyborami połówkowymi (ludzie „MAGA” raczej będą liczyć koszty niż dostrzegać ew. profity; przykładowo sen. T. Cruz zapytany jak dużym krajem jest Iran nie potrafił odpowiedzieć) niby ciężko określić…
Ale (znowu) cui bono?
Oczywiście kupony odcina ten z którym Trump się dogaduje „lepiej niż z Zeleńskim”! Czy to szantaż (do spółki z Bibim), czy to noxiN niestotne – tak wyglądają fakty.
Wisienką na torcie są wezwania sojuszników z NATO do sprzątania (a jakże we własnym interesie) pasztetu w Hormuz pod groźbami (Putin już mrozi szampany)!
Jeszcze raz na koniec przypomnijmy, że Trump musiał wiedzieć o konsekwencjach zamknięcia cieśniny!
Nie mógł nie wiedzieć Hegseth, przecież w 2002 gen. Paul K. Van Riper w manewrach Millennium Challenge 2002 wykazał skuteczność możliwej strategii Irańczyków!
Jak wyglądą walka lądowa przeciw systemowi powiązanych tuneli powinni wiedzieć i Izraelczycy, i -z doświadczeń Afganistanu- Amerykanie.
Sytuacja robi się tragikomiczna. Marynarze na lotniskowcu Gerald R. Ford chyba nie uwierzyli, że Trump – słynny obrońca kobiet – chce pomóc Irankom zrzucić hidżaby i w proteście gremialnie zaczęli zatykać swoje przewody pokarmowe, a z nimi instalacje sanitarne, co w efekcie wyłączyło jednostkę z działań.
Dzisiaj Trump chce zagrać pokerowo pięcioma asami (dla brydżystów – wylicytował śmiało 17 bez atu 😉 atakując, uwaga (!), elektrownie irańskie…
Czy leci z nami pilot???
Po co ta wojna? Ona jest potrzebna Izraelowi, który chce zdestabilizować i osłabić Iran stanowiący dla niego zagrożenie.
Trumpa wciągnął w tę wojnę jego zięć Jared Kushner, potomek żydowskiego kuśnierza z Nowogródka i człowiek Bibiego w Białym Domu. Warto przypomnieć, że ojciec Jareda, Charles Kushner, jako hojny sponsor proizraelskich inicjatyw zaprzyjaźnił się z Binjaminem Netanyahu jeszcze w czasach, gdy ten nie był premierem. O ich zażyłości najlepiej świadczy fakt, iż Bibi podczas swoich wizyt w USA bywał gościem w prywatnym domu Kushnerów. A Jared już podczas pierwszej kadencji Trumpa został jego głównym doradcą ds. bliskowschodnich.
Przekonanie 80-latka z postępującym zdziecinnieniem starczym, że gdy napadnie na Iran, będzie wielki, nie było chyba problemem. A gdy dwóch takich jak Netanyahu i Trump zabrało się do robienia wojny, musiało wyjść tak jak wyszło.
Podczas poprzedniego ataku Izraela i USA na Iran mogliśmy dowiedzieć się ,,wszystkiego” – co zniszczono, jakie cudownie wielkie dziury porobiły jeszcze cudowniejsze bomby made in USA. Tym razem mam nieodparte wrażenie, że po pierwszodniowym wzmożeniu medialnym USA chciałyby by świat zapomniał o tej chybionej wojnie. Prawie zero newsów z pola walki, poza tymi co Iran zniszczył u swoich sąsiadów i jak to wpłynie na wzrost cen ropy i gazu.
W zasadzie to jedynym pewnym zwycięzcą jest Putin.
Nie wiem czy to ,,dziwna wojna” ale napewno jest to głupia wojna. Rozpoczęta ,,na pałę” (a w zasadzie na telefon), bez przygotowania, bez planu B, bez określonego horyzontu strategicznego. Przecież w 2025r USA i Izrael zniszczyły irański program atomowy. Tyle są warte słowa kłamców Bibiego i Dona.
Co tragiczniejsze reżim ajatollachów miał co raz większe problemy, chwiał się. Teraz atak wywoła efekt flagi (może po to Amerykanie zamordowali 165 dziewczynek?) a każdy dzień przynosi potwierdzenie, że irański reżim bardzo RACJONALNIE przygotowywał się do konfrontacji. Co więcej – to raczej on nie powiedział ostatniego słowa, gdy tymczasem Trump musiał zwrócić się do uprzednio postponowanych i opluwanych sojuszników. USA nie doceniły też irracjonalnego, nihilistycznego pierwiastka zawartego w reżimie ajatollachów – jak ma go nie być to niech nie będxie niczego. Irańczycy są w tej sytuacji sprowadzeni do roli żetonów.
Oczywiście nasi krajowi miłośnicy tego clowna nic z tego nie rozumieją…Każdy wytok z nosa tego idioty traktują nabożną czcią jak relikwię…
Pare obserwacji.
USA wprowadzilo emabargo na tranzakcje finansowe, inwestycje i handel z Iranem, zaraz po rewolucji w 1979 roku. To glowny powod panujacej biedy w tamtejszym spoleczenstwa.
USA stosuje blokade gospodarcza jako pierwszy krok w procesie zmiany rzadu na rzad kontrolowany przez USA.
W przypadku Iranu, kolejny krok to ingerencja militarna, niby zeby usunac grozbe wyprodukowania broni atomowej przez iranski rezim. O broni atomowej BB mowi od trzydziestu lat, ze Iran za tydzien, a najdalej dwa, taka bron bedzie posiadal. Podobno, program atomowy zostal w sierpniu zeszlego roku wyelimowany przez zbombardowanie „wlasciwych” miejsc. Niestety, bombardowanie nie odsunelo glownego ayatollah od wladzy.
Nastepna proba zmiany rzadu miala miejsce w styczniu. Zaczelo sie od manipulacji finansowych, do ktorych przyznal sie Scott Bessent (minister finasow) i ktore spowodowaly spadek wartosci rial o 40%. To bylo glownym powodem spontanicznych protestow. Jak przyznal Mike Pompeo (byly sekretarz stanu), Mossad aktywowal bojowki antyiranskie w celu fizycznego eliminowania „straznikow rewolucji” i obalenia rzadu. Potyczki miedzy prowokatorami a sluzba bezpieczenstwa skonczyly sie, kiedy Iran namierzyl terminale Starlink, wczesniej dostarczone bojowkarzom w celu koordynacji ich akcji. Protesty ucichly, przewrot sie nie udal.
Obecnie mamy trzecia probe obalenia rzadu i obecnie czegos wiecej. Glownym zamiarem jest rozbicie Iranu na mniejsze panstewka podzielone etnicznie, na przyklad na Persians, Azeris, Kurds, Balochs, Arabs, Turkmens i moze na jeszcze inne grupy. Jako bonus, pola naftowe i gazowe maja przejsc pod calkowita kontrole USA.
Jak autor slusznie pisze, jakos ta obecna akcja slabo posuwa sie do przodu.
Prezydent USA Donald Trump znowu grozi Irańczykom.
Tym razem dał im 48 godzin na udrożnienie Cieśniny Ormuz, bo jak nie zastosują się do tego polecenia zniszczy im elektrownie.
Czy nie za dużo tych gróźb?
Kolejny raz zapytam co się dzieje na szczytach władzy. Dlaczego Karol Nawrocki wybiera się do USA? Czy zamierza powstrzymać kolegę przed dalszymi atakami na Iran?
Przykład Trumpa jest fascynujący. Pokazuje, że wybory polityczne w tym poparcie dla polityka polegają przede wszystkim na wyobrażeniach i oczekiwaniach elektoratu. Natomiast merytoryczna ocena działań odgrywa bardzo małą rolę. No bo co jeszcze Trump musiałby zrobić, aby jego notowania runęły w dół. Ja nie potrafię sobie tego wyobrazić. A nawet jeżeli zrobiłby rzecz niewyobrażalną i kompletnie nieakceptowalną to mniemam, że informacja o niej byłaby po prostu wyparta przez zwolenników. I to samo dotyczy naszej tzw. „prawicy”.
@remm:
> Po co ta wojna? Ona jest potrzebna Izraelowi, który chce zdestabilizować i osłabić Iran stanowiący dla niego zagrożenie.
Tylko, jakby to powiedzieć, nawet jeśli też rysowałem podobną tezę (choć nie mówiłem chyba o destabilizacji, a o zadaniu strat, nie do odrobienia w ciągu wielu lat, czy dekad– inni mówią, o „przywróceniu technologicznie do XIX wieku”), to korzyść z niej płynąca dla Izraela jest dyskusyjna. To, poniekąd, jest istota polityki — politycy powinni mieć na celu dobro swoich krajów i obywateli, ale dróg do tego prowadzących nie muszą pojmować tak samo. Obecnie (nie wiem, czy historycznie), prawica o wiele chętniej widzi rozwiązanie w użyciu siły. A altprawica w zasadzia do użycia siły pojęcie „sukcesu” zawęża. (Co zresztą przynajmniej częściowo wynika z tego, że przemoc rodzi przemoc, a to podgrzewa nastroje promując altprawicę.)
Destabilizacja to ryzykowna gra, bo sprzyja ona rozwojowi terroryzmu, wpływa na handel i gospodarkę w całym regionie.
PS.
A poza tym w głowie siedzi mi przypadek Prus i wojny z Francją — Bismarck do niej dążył, by zniszczyć niebezpieczne dla siebie państwo i zbudować Niemcy pod pruskim przewodem. Jednak przestrzegał, by nie przeciągać struny. I cóż, inni politycy, odurzeni sukcesem, nie posłuchali kanclerza… W efekcie nie tylko wzmocniono nastroje antyniemieckie we Francji, ale i doprowadzono do odsunięcia sympatii międzynarodowej z Niemiec na Francję.
wziął trochę prezentów od krajów zatoki, popiera Izrael i teraz nikt nie pyta o akta Epstaina i jak dziecko chciał pokazać kto tu rzadzi, a że jeszcze ma demencję i jest narcyzem to takie mamy skutki
@lalecznik:
Notowania Trumpa i Republikanów spadają.
> No bo co jeszcze Trump musiałby zrobić, aby jego notowania runęły w dół. Ja nie potrafię sobie tego wyobrazić.
Bo jest przeciwny elitom. A elity są złe… Elity prześladują Trumpa oskarżajac go, że będąc prezydentem sprawuje władzę i przypisują mu różne problemy, choćby inflację…
Pokpiwam sobie, ale tu trafiasz w moje ostatnie refleksje nad „klasizmem”, o którym czasem mówi lewica. Bo czy elity są takie sobie? Czy nadużywają władzy? No patrz afera Epsteina — nadużywają. Ale masz możliwe dwie reakcje na nadużycie, kładące nacisk na różne aspekty.
Pierwsza, powiedzmy lewicowa, mówi o promowaniu egalitaryzmu, równości wobec prawa, podatków progresywnych, ochrony sygnalistów, Me Too… Jednocześnie liberalna lewica (wiem, ale zestawiam, bo to coś pomiędzy), będzie uznawała hierarchię akademicką, uznawała głos IPCC bardziej niż internetowych influencerów, oczekiwała od mas, że będą się stosować do praw państwowych i etycznych, np. w relacjach z osobami o innym kolorze skóry, czy prawach kobiet.
Drugi, powiedzmy altprawicowy, także promuje egalitaryzm, ale to egalitaryzm, gdzie influencer z kamerką jest równie ważny jak międzynarodowy zespół ekspertów, sprawca równie dobry jak ofiara, a może lepszy, no bo sama się prosiła; równość wobec prawa owszem, ale na zasadzie, że jeśli pan miliarder łamie prawo, to ja sobie też mogę je połamać wobec słabszych, a przynajmniej przyrody, bo ona jest słabsza…
Innymi słowy: podejście „lewicowe” promuje egalitaryzm w relacjach społecznych, zachowując hierarchię wartości i wiedzy; podejście „prawicowe” odwrotnie — znosi hierarchię wartości i wiedzy*, ale zachowuje hierarchie społeczne.
*) Piszę jako „lewak”, więc siłą rzeczy nie wychodzi mi to sprawiedliwie wobec prawicy. Chciałbym jednak zauważyć, że jakoś to rozumiem, bo wiele nadużyć prawa, czy łamania go, to jest kwestia „jakości życia”: bo ja wiem, rozjechania quadem dla przyjemności rezerwatu przyrody, wyrzucenia butelki do rowu, zamiast oddania do butelkomatu, jedzenia i picia rzeczy niezdrowych, wyrzucenia z głowy jakichkolwiek oszczędności (ograniczenia konsumpcji, choćby przemyślanego używania własnego samochodu). To można odbierać jako gorset — w takim świecie liberalno-lewicowym, będzie to gorset zdrowy, zapewniający lepsze, bardziej wartościowe życie, ale przecież obiektywnie „gorset” — coś, co ogranicza i nie pozwala na pełną życiową ekspresję.
Przypis przypiąłem do „wiedzy”, bo chodzi mi tu cały czas po głowie, że ta hierarchia społeczna funkcjonowała nam od mileniów jako pas transmisyjny kultury. Te rzeczy, do których dzisiaj tak rzekomo jest prawica przywiązana: chrześcijaństwo, narodowość, idea wolności osobistej, wolności słowa, itp., były wypracowywane w elitach, a następnie „skapywały” do społeczeństwa — częściowo przez narzucane przez elity prawa, ale też (chyba częściej) przez poczucie, że elity wiedzą i robią lepiej, i warto je naśladowac. Jeśli zatrzymamy ten schemat, albo odwrócimy to mamy sytuację… no trumpowską. Bo może to jest właśnie przykład, gdzie elity — ludzie rządzący państwem, określający jego kierunki działania, przyjęły kulturę prowincjonalnych mas i nią się kierują.
Cel jest oczywisty – przejecie kontrolii nad ropa i gazem.
Wenezuela ( najwieksze zloza na swiecie) juz kontrolowana.
Arabskie kraje Zatoki – de facto kontrolowane.
Desant na iranska wyspe Kharg – gdzie przekazywane jest 90% iranskiego eksportu ropy – juz w drodze ( 2500 marines- 31 MEU na USS Tripoli ma doplynac 1 kwietnia).
Zostanie Rosja, z ktora „da sie dogadac” np. kosztem Ukrainy…
Niestety w wielkie grze poswiecane sa pionki.
To wszystko by utrzymac pozycje swiatowego hegemona i dolara wobec narastajacej konkurencji Chin.
Gospodarczo USA nie da rady,
zostaje wciaz niekwestionowana super-potega militarna
Jedyną uzasadniającą tę całą zawieruchę przyczyną byłaby dla mnie wiarygodna informacja o planowanym przez Iran bliskim użyciu broni jądrowej do zniszczenia Izraela.
W obliczu kolejnego holocaustu wszelkie inne konsekwencje przestają się liczyć.
Ataki z 2025 zpowolniły irański program atomowy, ale kto wie tak naprawdę, o ile? Jego niewątpliwe istnienie wraz z zafałszowanymi informacjami o stanie zaawansowania może stanowić przykrywkę w przypadku uzyskania gotowej do użycia broni jądrowej przekazanej przez Rosję czy Koreę Północną.
@Lalecznik,
merytoryczna ocena polityka odgrywa zasadnicza role. USA sa tzw „flawed democracy” (wadliwa demokracja) stad mozliwy wybor Trumpa na prezydenta. W zasadzie „kupiony” przez majetnych chlopcow z BigTech, dla wlasnych i jego „wybranca” majatkowych korzysci. Czlowiek ktory szesc razy zrobil bankructwo (oszukal wspolnikow i investorow) i zostal skazany (prawomocnie) za falszowanie dokumentow biznesowych, za napasc sexualna i za znieslawienie. Lepszych resultatow, trudno nagle oczekiwac @lalecznik, jak te wczesniejsze 😎
W krajach skandynawskich mialby problem (po odbyciu wieloletniej kary wiezienia) z otrzymaniem dzierzawy kiosku z papierosami i gazetami (Pressbyrån). Po merytorycznej ocenie. Pzdr Seleuk
seleuk|os|
23 marca 2026
Trump nie został kupiony przez chłopców z Big Tech. Było dokładnie odwrotnie, to Trump ich kupił w 2024.
Ta kasta super-bogatych, dorastających hippies, od lat 90-tych była tradycyjnie mocną podporą Demokratów. Nagły shift 2024 był reakcją na szereg progresywnych, legislacyjnych posunięć bądź też planów administracji Bidena oraz mocno lewicowego gubernatora Kalifornii ( G Newsom).
Przykro czytac te komentarze. Tylko wiecie, jesli Iran to nie jest wasza wojna, to wojna w Ukrainie nie jest nasza wojna. Nie musimy oferowac amunicji ani starlinka.
@Piotr Hebda:
Ale komu mamy pomagać?
Stany napadły wredną dyktaturę.
Napadającemu pomagać nie ma sensu — sam wywołał wojnę, sam może ją zakończyć.
Oczywiście trochę upraszczam — na Bliski Wschód mieli pojechać specjaliści z Ukrainy od zwalczania dronów. Gdyby był taki układ, to kto wie. Ale pomagać dla pomocy?
Napadniętemu pomagać… Ale to „wredna” dyktatura, która budzi obrzydzenie.
Jedyna grupa, po której stronie powinniśmy być, to zwykli ludzie, którzy są tu ofiarami: w Iranie, w Libanie, w Izraelu itp.