Garstka tyranów
Żeby odzyskać minimum wiarygodności, PiS musi się wytłumaczyć z dwu rzeczy: czemu popiera skrajną prawicę, choć sam przedstawia się jako patriotyczne centrum, i czemu nie potępia ataków Trumpa na papieża Leona, choć na co dzień przedstawia się jako partia broniąca katolickiej tożsamości większości Polaków, Kościoła i „cywilizacji chrześcijańskiej”.
Wizyta wypromowanego przez Kaczyńskiego Karola Nawrockiego i grupy pisowskich polityków na Węgrzech na znak wsparcia Orbána, lidera antyunijnej międzynarodówki w Europie, była komunikatem, że PiS już dawno przestał być partią „ludową”, tylko przeszedł na trumpizm, nie oglądając się na wysokie koszty polityczne, jakie za to zapłaci w swoim elektoracie.
Sygnałem kryzysu wewnętrznego jest oczywiście problem, jaki Kaczyński ma ze stowarzyszeniem Morawieckiego. Ostrzeżenia wysyłają też pisowscy sympatycy w mediach i niektórzy notable w pisowskiej elicie. PiS może wyjść na trumpistowskim zwrocie jak przysłowiowy Zabłocki na mydle. Zła inwestycja polityczna nie przyniesie zysków, tylko straty.
Mnie to nie martwi, lecz Kaczyńskiego i jego ślepych lojalistów powinno. Już nawet wśród amerykańskich trumpistów słychać zaniepokojone głosy dotyczące prezydenckich zdolności Donalda T. Demokraci wprost sugerują, że powinien zostać zdjęty z urzędu,bo rujnuje wizerunek USA, soft power Ameryki, i zagraża elementarnej stabilności politycznej, militarnej i gospodarczej na naszym globie.
W reakcji na ataki Trumpa na papieża przewodniczący Papieskiej Akademii Teologicznej opublikował artykuł pod tytułem „Pijany król, trzeźwy duszpasterz”. Król to Trump, duszpasterz to papież Leon. Pijaństwo w polityce to zły doradca, dosłownie i w przenośni. Świat potrzebuje trzeźwych liderów, a nie „garstki tyranów” trzęsących posadami. A PiS udaje, że nie ma problemu, choć widzą go najsłabsi maluczcy. Kurczowe trzymanie się płotu, który się chwieje, to dowód, że PiS się pogubił i sam się chwieje.
Partia ostentacyjnie prokatolicka i prokościelna musi stracić wyborców, którzy uwierzyli w tę fasadę. Polski katolik tradycjonalistyczny nie zrozumie i nie zaakceptuje pisowskiego milczenia o antypapieskich wybrykach Trumpa. Już nawet niektórzy biskupi się od nich odcinają.
PiS dodatkowo osłabia dzisiaj Karol Nawrocki, beniaminek Kaczyńskiego. Dla polskiego wyborcy jego sesja zdjęciowa z przegranym Orbánem nie ma takiego znaczenia jak dezorientacja dotycząca prawdziwej roli Nawrockiego jako prezydenta. Nie trzeba być „fanem” Tuska czy Czarzastego, by czuć zaniepokojenie taśmowymi wetami Nawrockiego w kluczowych dla bezpieczeństwa Polski sprawach.
Na Węgrzech doszło do zużycia partii Orbána i zmęczenia nim samym. To samo czeka PiS i Kaczyńskiego. Frakcja Morawieckiego to wyczuwa. Na razie obserwują, aż w końcu zadadzą cios Brutusa.
Komentarze
Pseudokatolicka partia mogła być zamieniona w pył gdyby nie irracjonalna obawa przed zdecydowanymi metodami walki z kłamstwem, szantażem, korupcją. Alt=prawica otrzymała nokautujący cios na Węgrzech, drugi o znaczeniu globalnym szykuje się w USA.
Bilans porażek wyborczych jest oczywisty, a węgierska lekcja tylko go potwierdza – obóz demokratyczny przegrywał wybory przez brak porozumienia, nieudolność, ustępstwa wobec nacjonalistycznego szantażu.
Klasyczna definicja Churchilla, jest aktualna jak nigdy dotąd – wojnę już mamy.
Jak ocenić ostatnią aktywność Donalda Tuska, który przedstawił dziesięcioro ludzi , którzy zapewnią zwycięstwo w najbliższych wyborach?
Niestety źle, wybory można wygrać manipulacjami, ale dziś już się nie da.
Nośne hasło Zwyciężymy – Rozliczymy – Pojednamy , od dwóch lat lewituje i w końcu spadnie na nasze głowy wyborczą klęską.
Wytypowanie ludzi z najbliższego kręgu jest dowodem bezsilności. Już ich widzę w bastionie PiS , zmierzających polnymi drogami na piechotę do Wizny, Jedwabnego, Rutek, Zbójnej.
Nie jest łatwo zwracać się do nieprzychylnie nastawionych ludzi, jeszcze trudniej przekonać ich do własnych racji, nie załatwią tego chłopaki z Warszawy , muszą to zrobić miejscowi działacze, ale trzeba dać im argumenty, tymczasem Kamysz usiłuje flirtować z Morawieckim, Obajtek z Macierewiczom śmieją się w nos Żurkowi.
Nikt nie chce być lemingiem zmierzającym ku przepaści. Jest jeszcze trochę czasu, Premier musi wzmocnić pozycję Żurka i niestety zagonić do roboty służby trzyliterowe, prokuraturę. Na Węgrzech pomogła marna sytuacja gospodarcza, my mamy lepszą więc ja wykorzystajmy, jest cała masa poważnych argumentów brakuje woli , również tej Bożej , a może trzeba pogadać z kardynałami – Rysiem i Krajewskim.
Szanowny Moderatorze !
Nie widzę żadnego powodu aby zajmować się kondycją Pokraczności i Siermiężności, która powinna raz na zawsze zniknąć z naszego życia. Ta sekta nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, to nie jest partia chadecka w klasycznym wydaniu. To jest banda uzurpatorów którym sie wydaje /podobnie jak Trumpowi/ że Pan Bóg to niemal kolega którego są emanacją. Niestety , nagromadzenie w tej partii ludzi wrednych i uwłaczających rodzajowi ludzkiemu, powoduje że niesłychanie postępujące w społeczeństwie odwrócenie pojęć staje się normą. Udawanie jakoby byli jedynymi obrońcami katolickiej wiary jest Obelgą dla przyzwoitych ludzi.
Tyle i tylko tyle , czas już najwyższy przestać pochylać się nad Szkodnikiem i jego akolitami.