Garstka tyranów
Żeby odzyskać minimum wiarygodności, PiS musi się wytłumaczyć z dwu rzeczy: czemu popiera skrajną prawicę, choć sam przedstawia się jako patriotyczne centrum, i czemu nie potępia ataków Trumpa na papieża Leona, choć na co dzień przedstawia się jako partia broniąca katolickiej tożsamości większości Polaków, Kościoła i „cywilizacji chrześcijańskiej”.
Wizyta wypromowanego przez Kaczyńskiego Karola Nawrockiego i grupy pisowskich polityków na Węgrzech na znak wsparcia Orbána, lidera antyunijnej międzynarodówki w Europie, była komunikatem, że PiS już dawno przestał być partią „ludową”, tylko przeszedł na trumpizm, nie oglądając się na wysokie koszty polityczne, jakie za to zapłaci w swoim elektoracie.
Sygnałem kryzysu wewnętrznego jest oczywiście problem, jaki Kaczyński ma ze stowarzyszeniem Morawieckiego. Ostrzeżenia wysyłają też pisowscy sympatycy w mediach i niektórzy notable w pisowskiej elicie. PiS może wyjść na trumpistowskim zwrocie jak przysłowiowy Zabłocki na mydle. Zła inwestycja polityczna nie przyniesie zysków, tylko straty.
Mnie to nie martwi, lecz Kaczyńskiego i jego ślepych lojalistów powinno. Już nawet wśród amerykańskich trumpistów słychać zaniepokojone głosy dotyczące prezydenckich zdolności Donalda T. Demokraci wprost sugerują, że powinien zostać zdjęty z urzędu,bo rujnuje wizerunek USA, soft power Ameryki, i zagraża elementarnej stabilności politycznej, militarnej i gospodarczej na naszym globie.
W reakcji na ataki Trumpa na papieża przewodniczący Papieskiej Akademii Teologicznej opublikował artykuł pod tytułem „Pijany król, trzeźwy duszpasterz”. Król to Trump, duszpasterz to papież Leon. Pijaństwo w polityce to zły doradca, dosłownie i w przenośni. Świat potrzebuje trzeźwych liderów, a nie „garstki tyranów” trzęsących posadami. A PiS udaje, że nie ma problemu, choć widzą go najsłabsi maluczcy. Kurczowe trzymanie się płotu, który się chwieje, to dowód, że PiS się pogubił i sam się chwieje.
Partia ostentacyjnie prokatolicka i prokościelna musi stracić wyborców, którzy uwierzyli w tę fasadę. Polski katolik tradycjonalistyczny nie zrozumie i nie zaakceptuje pisowskiego milczenia o antypapieskich wybrykach Trumpa. Już nawet niektórzy biskupi się od nich odcinają.
PiS dodatkowo osłabia dzisiaj Karol Nawrocki, beniaminek Kaczyńskiego. Dla polskiego wyborcy jego sesja zdjęciowa z przegranym Orbánem nie ma takiego znaczenia jak dezorientacja dotycząca prawdziwej roli Nawrockiego jako prezydenta. Nie trzeba być „fanem” Tuska czy Czarzastego, by czuć zaniepokojenie taśmowymi wetami Nawrockiego w kluczowych dla bezpieczeństwa Polski sprawach.
Na Węgrzech doszło do zużycia partii Orbána i zmęczenia nim samym. To samo czeka PiS i Kaczyńskiego. Frakcja Morawieckiego to wyczuwa. Na razie obserwują, aż w końcu zadadzą cios Brutusa.
Komentarze
Pseudokatolicka partia mogła być zamieniona w pył gdyby nie irracjonalna obawa przed zdecydowanymi metodami walki z kłamstwem, szantażem, korupcją. Alt=prawica otrzymała nokautujący cios na Węgrzech, drugi o znaczeniu globalnym szykuje się w USA.
Bilans porażek wyborczych jest oczywisty, a węgierska lekcja tylko go potwierdza – obóz demokratyczny przegrywał wybory przez brak porozumienia, nieudolność, ustępstwa wobec nacjonalistycznego szantażu.
Klasyczna definicja Churchilla, jest aktualna jak nigdy dotąd – wojnę już mamy.
Jak ocenić ostatnią aktywność Donalda Tuska, który przedstawił dziesięcioro ludzi , którzy zapewnią zwycięstwo w najbliższych wyborach?
Niestety źle, wybory można wygrać manipulacjami, ale dziś już się nie da.
Nośne hasło Zwyciężymy – Rozliczymy – Pojednamy , od dwóch lat lewituje i w końcu spadnie na nasze głowy wyborczą klęską.
Wytypowanie ludzi z najbliższego kręgu jest dowodem bezsilności. Już ich widzę w bastionie PiS , zmierzających polnymi drogami na piechotę do Wizny, Jedwabnego, Rutek, Zbójnej.
Nie jest łatwo zwracać się do nieprzychylnie nastawionych ludzi, jeszcze trudniej przekonać ich do własnych racji, nie załatwią tego chłopaki z Warszawy , muszą to zrobić miejscowi działacze, ale trzeba dać im argumenty, tymczasem Kamysz usiłuje flirtować z Morawieckim, Obajtek z Macierewiczom śmieją się w nos Żurkowi.
Nikt nie chce być lemingiem zmierzającym ku przepaści. Jest jeszcze trochę czasu, Premier musi wzmocnić pozycję Żurka i niestety zagonić do roboty służby trzyliterowe, prokuraturę. Na Węgrzech pomogła marna sytuacja gospodarcza, my mamy lepszą więc ja wykorzystajmy, jest cała masa poważnych argumentów brakuje woli , również tej Bożej , a może trzeba pogadać z kardynałami – Rysiem i Krajewskim.
Szanowny Moderatorze !
Nie widzę żadnego powodu aby zajmować się kondycją Pokraczności i Siermiężności, która powinna raz na zawsze zniknąć z naszego życia. Ta sekta nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, to nie jest partia chadecka w klasycznym wydaniu. To jest banda uzurpatorów którym sie wydaje /podobnie jak Trumpowi/ że Pan Bóg to niemal kolega którego są emanacją. Niestety , nagromadzenie w tej partii ludzi wrednych i uwłaczających rodzajowi ludzkiemu, powoduje że niesłychanie postępujące w społeczeństwie odwrócenie pojęć staje się normą. Udawanie jakoby byli jedynymi obrońcami katolickiej wiary jest Obelgą dla przyzwoitych ludzi.
Tyle i tylko tyle , czas już najwyższy przestać pochylać się nad Szkodnikiem i jego akolitami.
Reakcja PiS-u na obrażanie papieża przez Trumpa: „Oj tam, oj tam. Nic się nie stało.”
Ale gdyby na swoich soszjalach, używając dokładnie tych samych słów, to samo napisał o papieżu Tusk… wyobrażacie sobie, waćpanie i waćpanowie, jakiej „epickiej furii” dostałby cały PiS (a także Konfa) z wielkiego oburzenia?
Kilka ,,sprostowań”
1. ,,Partia ostentacyjnie prokatolicka i prokościelna musi stracić wyborców, którzy uwierzyli w tę fasadę. Polski katolik tradycjonalistyczny nie zrozumie i nie zaakceptuje pisowskiego milczenia o antypapieskich wybrykach Trumpa”. Dla polskiego katolika lista papieży kończy się na Janie Pawle II. ,,Upolonizowanie” stanowiska papieża, jakie się dokonało za pontyfikatu JP II w naszym społeczeństwie sprawiło, że każdy kolejny papież jest nie-do-papieżem. Szczególnie jeżeli nie mówi polsko-katolicką czarną sotnią. Nie ma więc u polskich katolików żadnego dysonansu bo nie mędrkowaniu i rozumieniu służyć ma tzw. formacja katolicka ale posłuszeństwu doktrynie i jej depozytariuszom.
2. To co mówi PiS nie ma nic wspólnego z impoderabiliami jakie głosi ale jest tylko czystą żądzą władzy. PiS obstawia, że jego trumpizm spowoduje wsparcie ze strony wspierających Trumpa technooligarchów (i słusznie) jak i rosyjskiej trollowni. Obecnie to sprawdzony jakby się zdawało (a jednak nie Węgry…!) czynnik pomagający wygrać wybory.
3. Prezydent: Nałroki ma świadomość, że PiS to partia schyłkowa, której jedynym zwornikiem jest Kaczyński i sprawowana przez niego kontrola nad partią. Biologia też tobi swoje a Nałroki to czlek jak na realia polskiej polityki relatywnie młody. Dlatego Nałroki nie inwestuje wszystkiego w PiS ale ,,dywersyfikuje (swój) koszyk” inwestując w Konfederastie. Mentalnie zresztą jest mu do nich bliżej. PiS grozi implozja czego wyrazem jest ,,opozycja” Morawieckiego wobec ,,konfederactwa” Czarnka ale to konfederastie wyglądają bardziej rześko a,Czarnek usiłuje zaimitować.
„Żeby odzyskać minimum wiarygodności, PiS musi się wytłumaczyć…”
PIS nigdy i z niczego się nie tłumaczył i zawsze na tym zyskiwał. Nie zrobi tego i tym razem.
” Już nawet niektórzy biskupi się od nich odcinają….”
Nie chodzi o Trumpa i papieża, chodzi o to, że PISowi spada (ostatnio poniżej 20%). Kościół musi grac na różnych frontach,
„Na Węgrzech doszło do zużycia partii Orbána i zmęczenia nim samym. To samo czeka PiS i Kaczyńskiego. Frakcja Morawieckiego to wyczuwa…”
Jak już kiedyś napisałem, Morawiecki chciałby być polskim Magyarem. Przy wsparciu PSL i sierot po Hołowni oczywiście. Ale to się nie uda. Lada chwila Mateusz Krzywousty wystąpi w obronie papieża.
Takie głupie pytania …
Jakim cudem Koalicja 15 x ma wygrać wybory?!Ta „10” z przegranym Trzaskowskim
ma to załatwić?Cóż,p.Gajewska może obskoczyć i ze sto DPS-ów,ziemniaki teraz takie tanie…Trzaskowski znów będzie rozdawał prince pola?Ktoś na Centralnym
poczęstuje pączkami?
A jesli ktoś zapyta dlaczego Matecki,Woś,Macierewicz ,Cieszyński,Obajtek etc.etc.
nie siedzą?Niemal codzienie podawane ze zgrozą inforamacje,że postawiono zarzuty,skierowano do prokuratury,złożono akt oskarżenia wywołują pusty śmiech.
Ani jednego procesu wyroku…A te parę płotek skazanych dla zamydlenia oczu cóz znaczy?Rekiny czują sie dobrze.
Jesteśmy dwudziestą potęgą gospodarczą?Phi!za Gierka byliśmy dziesiątą!
Nie wszystko na smutno.
@ Chandra Unyńska
17 kwietnia 2026
14:17
Trudno się nie zgodzić z pani trafną analizą , tylko … Rozliczeń nie ma lub prawie nie ma z podstawowego powodu – po przejęciu władzy nie zrobiono czystek z pisowsko-ziobrowych nominatów w Służbach , Sądach i Prokuraturze . Wszędzie tam ci ludzie robią co mogą by takowych rozliczeń nie było. Na dodatek Tusk z Bodnarem zmarnowali ponad rok czasu na dyskusje o rozliczeniach bez jakichkolwiek rozliczeń. Miał rację prof Sadurski który wielokrotnie radził jak je zrobić. Nie da się oczyścić szamba nie brudząc sobie rąk.
@ Szostkiewicz
Żeby odzyskać minimum wiarygodności, PiS musi się wytłumaczyć…
Pozwoli Pan, że… przedstawię nieco odmienne pierwsze zdanie, wynikające z moich obserwacji i wieloletnich studiów sytuacji politycznej w Polsce czyli czytania ze zrozumieniem – z różnych źródeł – i hobbystycznej znajomości psychologii polityki nie tylko ostatniego czasu.
PiS już nigdy nie odzyska wiarygodności, której zresztą nigdy nie miał u normalsów, PiS tonie … dobije go afera ZondaCrypto – z jasnym już wsparciem ruskiej agentury swobodnie działającej (nawet znanej od lat polskim specjalistom od dezinformacji) nazwie?! swobodnie wpłacającej kasę (m.in. agencjom pisowskim i konfiarskim), za którymi stoją konkretni polscy agenci na usługach tych kacapów.
Sytuacja jest dynamiczna…
Jedno mnie niepokoi, że polskie służby są niemrawe, walczą ze sobą, albo też są ruskie … to dopiero byłaby afera.
Nie jest przypadkowe, że minister Siemoniak wg wielu opinii (może niesprawiedliwych) przez wielu komentatorów wskazywany jest za jedno ze słabszych ogniw rządu.
Proszę pamiętać – o czym przypomniał w dzisiejszej rozmowie w TVP Info po konferencji prasowej rządu specjalista od dezinformacji w Polsce –
ruska agentura (jedna lepszych na świecie) wspiera zarówno jednostki i stojące za nimi fundacje i media pyskujące przeciwko EU, Ukrainie i rządom liberalno-demokratycznym, ale też dla zmylenia przeciwnika tym którzy deklaratywnie są antyrosyjscy i podkreślają to na każdym kroku a kremlowskie medialne goebellsy nagłaśniają, że np. gangus gdy pojawi się Moskwie to zostanie odstrzelony podczas gdy jest zupełnie inaczej.
Znana od tysiącleci rola „podwójnego agenta”… przypadek najtrudniejszy do odkrycia i rozwiązania. Gęba pełna zapewnień, że jest partiotą a nie ruskim agentem i stwarzającym pozory, że tropi ruskich podczas gdy faktycznie jest ruskim agentem pracującym od lat realizując agendę prorosyjską…agendę wroga…
Intuicja mi mówi, że tak właśnie jest w Polsce od lat… co zupełnie jest niezrozumiałe…
Piszę tu o tym od 2011…
Według mojej wiedzy czytelnika wielu źródeł…w opisywanej tu kwestii
Number One: Cenckiewicz – ubecko-esbecko nasienie and company,
kurdupel, gangus, Duda, Maciarewicz, Matecki, Woś, Ziobro, Wójcik, Kamiński, Wąsek Wipler, i stado NN…
to nazwiska, które w najbliższym czasie będą w „obrocie”…
Chciałbym się mylić…
Czytajcie Grzegorza Rzeczkowskiego „Szpiedzy Rosji„…
NPR
“ LAGOS, Nigeria — Pope Leo XIV has delivered striking remarks in Cameroon, condemning global leaders who, he said, are „ravaging the world” by spending billions on war.”
https://www.npr.org/2026/04/16/nx-s1-5787753/pope-leo-takes-trump-war-tyrants-iran-africa
Moim skromnym zdaniem Kaczyński niczego nie musi. Ponieważ to on stanowi prawo i określa, jak rozumieć sprawiedliwość, a więc Kaczyński nie musi niczego wyjaśniać jeśli chodzi o zawierane oficjalnie czy domyślnie sojusze polityczne. Taki partner czy inny, byle tylko dodawał głosów. Coś jak z tym przysłowiowym kotem : nie ważne, czy biały, czy czarny, liczą się dodane głosy i, tym samym, podkopywanie fundamentów ugrupowania wokół Tuska. A dla Kaczyńskiego ten ostatni jest kołem zamachowym napędzającym działania szefa PiS. Z naciskiem na słowo „zamachowym”.
Twarda prawica populistyczna trzyma się nadal mocno i pogłoski o jej słabnięciu są mocno przesadzone. Wypadek węgierski to tylko lekcja, z której w Moskwie wyciągną wnioski i co spowoduje wzmożenie ingerencji z tej strony w następne wybory, w których antyeuropejska lumpem-prawica będzie miała coś do powiedzenia. Ciekawym będzie obserwować rozwój wydarzeń na Słowacji – łatwy poligon, w tej chwili twarda ostoją Moskwy w Europie.
Nie wiem, jak polscy katolicy odbierają obecny spór trumpa z papieżem. Tu, w moich stronach, środowiska katolickie praktycznie rzecz biorąc nie reagują. I być może mają racją, bo jak reagować na coś tak absurdalnego, jak trump ? Ile można się wzdrygać i oburzać ? Chyba powoli wkrada się zmęczenie tym codziennym rozwolnieniem, jakie trump serwuje w mediach społecznościowych.
„Katolicy się nie dadzą” – napisał Lucuś na ścianie w toalecie i czekał, aż mu skrzydła wyrosną u ramion. Z pewnością katolicy i Watykan przeżyją trumpizm, co nie jest takie pewne w odniesieniu do Kaczyńskiego.
Wszystko prawda, tylko co zrobić, żeby ta mierzwa, czyli wyborcy prawicy wreszcie przejrzeli na oczy
Trump to doskonały przykład, jak jeden człowiek może w ciągu 2 lat zniszczyć dorobek i pozycję mocarstwa, na którą pracowało od dziesiątek lat wielu ludzi. Frapujące. Skoro Polska jest politycznie podzielona na pół, i jedna strona ciągnie do UE, to raczej oczywiste jest, że druga będzie ciągnąć w kierunku USA. To nie tyle wina PiSu, co zbiegu wydarzeń. Warto nadmienić, że w Polsce zachodzi fundamentalna zmiana w części społeczeństwa dotycząca USA. Jeszcze niedawno, przychylność USA była jednym z niewielu elementów wspólnych łączących Polaków. Teraz już nie.
A przy okazji, doskonały czas zacząć dyskutować o przyjęciu Euro. Decyzja dobra i politycznie i ekonomicznie.
@Zagłoba
Oczywiście, że tak.
red. Szostkiewicz: „czemu nie potępia ataków Trumpa na papieża Leona”
Mój ulubiony prawicowy pajac, niejaki Żaryn napisał właśnie na Twitterze: „W Wielkim Tygodniu i w okresie Wielkanocy zachęcam każdego Amerykanina do pielęgnowania pamięci o papieżu świętym Janie Pawle II dla przyszłych pokoleń.” To napisał Donald Trump, a nie Donald premier do swoich rodaków. Budowanie wrażliwości Narodu to ważne zadanie rządzących.
Najwyraźniej są dobrzy i źli papieże. Ślady tego myślenia widać było i u tutejszej protegowanej Żaryna. Poza tym bardzo mi się podoba ten proponowany model i wzorzec wrażliwości. Oraz obsesja na tle Tuska, który Żarynowi zrobił niewybaczalną krzywdę – wykopał stołek spod dupska odcinając od możliwości marnotrawienia publicznych pieniędzy, wydawanych na kapcie Szopena, ineksprymable Dmowskiego i przeróżne inne prawicowe „relikwie”.
„Demokraci wprost sugerują, że powinien zostać zdjęty z urzędu”
Nie tylko Demokraci. Jeszcze przed napaścią na Iran chodziły słuchy, że otoczenie Trumpa zamierza utrzymać go na stanowisku tylko do lipcowych uroczystości 250-lecia USA (niech się dziadek cieszy), a później doprowadzić do jego ustąpienia ze względu na stan zdrowia. Ostatnie wypadki mogą przyspieszyć działania w tym kierunku. Nie będzie to jednak wielki zwrot w polityce, ponieważ Trumpa zastąpi Vance, który jest jeszcze skrajniejszy w poglądach, choć przynajmniej poczytalny.
W 2028 też nie wiadomo, kto wygra. Republikanie oprócz Vance’a mają Rubio, chyba jedynego sensownego człowieka w tej ekipie. U Demokratów nie widać ani nowych liderów, ani pomysłów.
@Slawczan
„każdy kolejny papież jest nie-do-papieżem” – Lepiej bym tego nie ujął 🙂
@lalecznik 17 kwietnia 2026 20:43
„Trump to doskonały przykład, jak jeden człowiek może w ciągu 2 lat zniszczyć dorobek i pozycję mocarstwa”
Trump to skutek, nie przyczyna. Swój dorobek i pozycję USA zaczęło niszczyć w latach 90-tych, podejmując decyzję o przeniesieniu przemysłu do Chin. Trump to tylko żałosny finał.
Wtedy, w latach 90-tych, w ramach nauki języka czytałem amerykańskie gazety i pamiętam artykuły na ten temat. Niektórzy ostrzegali, że za 20 lat to się skończy właśnie tak. Ale nikt ich nie słuchał. Establishment był zachłyśnięty pierwszymi zyskami z taniej pracy Azjatów.
20 lat później pojawił się Trump. Wygrał, bo jako pierwszy powiedział głośno o przyczynach upadku Ameryki i obiecał przywrócić ją do stanu poprzedniego. Oczywiście nie mogło mu się to udać. Too late.
Polska i euro – to ponury żart. Czas tej decyzji dawno przepadł. Może Korea Płd wymieni nasz złoty skarb na swoje monety. Pod warunkiem, że pozostaniemy w EU i dostaniemy pożyczkę na spłatę koreańskiego i amerykańskiego długu.
@Slawczan:
Zastanawiłem się wczoraj, czy skomentować tekst, ale doszedłem do wniosku, że mogę jedynie powiedzieć: „Wiem, że nic nie wiem”. Ale tu wyciągnąłeś parę aspektów, więc się odniosę.
@1 & Dla polskiego katolika lista papieży kończy się na Janie Pawle II.
Nie wiem.
Z jednej strony, niedawny list dotyczący 40. rocznicy wizyty JPII w synagodze pokazał, że JPII, jeśli chodzi o samo nauczanie, też jest gdzieś daleko po liberalno-lewicowej stronie od „polskiego katolika”.
Z drugiej strony, kropla drąży skałę. Nie widzę tu obron Trumpa. Słyszę od osób, które podejrzewam o protrumpowość już zdania w typie: „Trump do debil, który chce dobrze”. Jak dla mnie, powinni przejrzeć na oczy, że wcale nie dobrze, ale wyłom w wierze już się u nich dokonał.
(Zresztą, tu pouczająca była zmiana stanowiska względem Orbana, któremu bardzo tam kibicowano, ale po przegranej zaczęto się dystansować.)
@2. To co mówi PiS nie ma nic wspólnego z impoderabiliami
To chyba bardziej złożone. PiS to „swojacy” dla dużej części polskiej prowincji i to ta „swojskość” jest rzeczywistą wartością. Nie katolicyzm, patriotyzm, czy tradycja.
Oczywiście, jest pytanie, czy tej swojskości nie rozrywa teraz altprawica (zakotwiczenie w protestanckim USA, a nie na polskiej, katolickiej prowincji; polityka „konfederacka”, sprzeczna z socjalnymi oczekiwaniami elektoratu), więc czy stawianie na Czarnka (gra na altprawicę) nie daje miejsca Morawieckiemu (umiarkowany, technokratyczny PiS).
W każdym razie: widzę czynniki, ale nie wiem, jak one się rozkładają i który wygra.
> PiS obstawia, że jego trumpizm spowoduje wsparcie ze strony wspierających Trumpa technooligarchów (i słusznie) jak i rosyjskiej trollowni.
A propos: Zondacrypto, Svinarski i lobbyści u Nawrockiego.
@3. Prezydent: Nałroki ma świadomość
Chyba przeceniasz Nałrokiego. To nawet w wykonaniu Kaczyńskiego, a co do dopiero jego, jest taktyka, nie strategia. Zakiwać przeciwnika tu i teraz, w oparciu o to, czym się dysponuje, a nie „świadomość schyłkowości”. I tak, Konfederacja jest tu, oczywiście, siłą do wykorzystania. I tak, Nawrocki (jak i Czarnek) został wystawiony, by tą stroną boiska grać. Choć Nawrocki by ją łączyć, a Czarnek by próbować zdominować.
Do tej garstki tyranów bardzo chce dołączyć Nawrocki. Otwarcie nawołuje do zmiany konstytucji i wprowadzenia systemu prezydenckiego w Polsce. Jednym słowem- dajcie mi władzę a ja was urządzę.
@Panowie Remm i Lalecznik,
to byly lata 70 🙂 Rysiu Nixon i Heniek Kissinger uznali, ze otwarcie na Chiny moze oslabic zwiazek Pekinu z Moskwa, zmienic uklad sil w zimnej wojnie. W ramach tej strategii zaczeli wspierac stopniowe wlaczanie Chin do gospodarki swiatowej. Dajac Chinczykom prawo do produkcji opiekaczy do chleba i podnosnikow do aut w amerykanskich garazach. Oba te przedmioty byly i sa niezbedne am wyborcom do szczescia. Uznali (Heniek i Rychu), ze przeniesienie produkcji przemyslowej do Chin obnizy koszty dla firm amerykanskich. A wieksze powiazania gospodarcze dadza USA wiekszy wplyw na kierunek rozwoju Chin. I tak rozpoczeli ostatnia (szosta) faze globalizacji. Generalnie to nie jest zly pomysl. O czym pisal juz niejaki Adam Kowalski w dziele „On The Wealth of Nations” a rok byl 1776 i text nie stracil nic na aktualnosci.
Rychu i Heniek, jak rowniez ich kolejno wszyscy nastepcy bez wyjatku wszyscy, nie zauwazyli ze ten dobrobyt, to musi dotyczyc wszystkich. Moze przymykali oko. A nie tylko wybranego 1%, albo 2% dobrobyt. To wtedy taka globalizacja produkuje tylko kleptokratow. Ktorzy z czasem zaczynaja uwazac ze powinni oni rzadzic swiatem (z powodu wlasnej nadzwyczajnej inteligencji). A najlepiej tego dokonac, ordynarnie kupujac (i dosc tanio) potrzebne urzedy, potrzebnych politykow. Niezbyt rozgarnietych intelektualnie.
I tak @Panowie Remm i Lalecznik, powstalo dzielo typu ”majnkampf” a zatytulowane ”Project 2025”, ktore wyborcy amerykanscy kupili zamiast opiekaczy i podnosnikow garazowych dla szczescia. A chlopaki z BigTech (lista bardzo niepelna w artykule) zakupili sobie urzad (p)rezydenta USA, rowniez dla szczescia.
https://www.marketplace.org/story/2024/07/19/why-tech-billionaires-are-now-flocking-to-donald-trump
W kazdym wypadku, to nie lata 90te. Jak rowniez kazdy dostal co chcial. Tak kleptokraci wladze, jak wyborcy teoretyczne podstawy nowego ladu, pisemnie.
Pzdr Seleukos
@handzia55 18 kwietnia 2026 9:59
Gdyby Tusk był mądry, to zaraz po przejęciu władzy rozpocząłby dyskusję na ten temat, optując za systemem kanclerskim. Bo każdy z dwóch alternatywnych systemów – prezydencki i kanclerski – jest lepszy od obecnego. Polacy to widzą od lat i chętnie poprą zmianę . Kto pierwszy ruszy ten temat, zorganizuje dyskusję i doprowadzi do referendum, ten wygra. Jeśli zrobi to Nawrocki, zostanie później pierwszym „prawdziwym” prezydentem RP. Tusk ma jeszcze szansę, ale jak znam życie, nie wykorzysta jej.
Proszę sobie wyobrazić Snusika w roli głównej w systemie PREZYDENCKIM. no i polskie konsekwencje tej roli.??
CO OPRÓCZ TEGO OLŚNIEWAJĄCEGO UŚMIECHU?
– może cła na niewdzięcznych i opornych?
-podniesiony w górę kciuk jakby łaska dla gladiatorów na arenie?
– może geniusz wojskowy? rozmawia już z generalicją?? ?
-może nauka w zakresie IPN?
Kadra Doradcza już fiksuje jakby skonsumowała domniemanego psa z mikrofalówki w ostrej papryce . Kompromitacja owalnego Idola zajebiście pomyliła krok belwederski. Tzw Kapitał Zaufania Trumpowego to teraz kompromitacja.
…Dyplomaci donoszą że sekretarz Stanu wezwany został na dywanik do Belzebuba gdzie bez ceremonii odczytano mu stanowcze oświadczenie..
,, Zrozumcie kurwa raz na wieki ja nie mam nic wspólnego z wasza polityką
, ani z Muskiem,ani Epsteinem .. a tym bardziej z sukcesami tego Trumpa.
Czytajcie uważnie… kim jest i kto wyhodował gangusa:
Biuro Niebezpieczeństwa Narodowego, czyli Cenckiewicz, Kreml i PRL
• Tomasz Piątek
lip 6, 2025
Zdjęcie: WIKIMEDIA COMMONS/Jwdys
Nawrocki ogłasza, że nowym szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego będzie Sławomir Cenckiewicz. To protegowany Macierewicza i były szef Tomasza L., zdemaskowanego później jako szpieg Rosji. Cenckiewicz zaczynał w prokremlowskiej organizacji powiązanej z Anatolijem Szarkowem, pułkownikiem GRU
Zapowiedź postawienia Cenckiewicza na czele BBN wzbudziła gorący sprzeciw wśród licznych ekspertów i komentatorów.
– Trudno dobrać słowa, żeby skomentować ten stan rzeczy, a nie chciałbym wychodzić na człowieka, który używa słów ogólnie przyjętych za niedyplomatyczne – powiedział generał Mirosław Różański.
I dodał, że Sławomir Cenckiewicz jako szef BBN to „konfrontacja z rządem Donalda Tuska”.
Co tak wzburzyło ekspertów? Nie tylko to, że Cenckiewicz jest skrajnie stronniczym propagandzistą PiS. Przede wszystkim to, że grozi mu 10 lat więzienia za ujawnienie tajnych planów obronnych Polski. Sławomir Cenckiewicz uczestniczył w ich upublicznieniu, gdy był dyrektorem Wojskowego Biura Historycznego z ramienia PiS. Czemu miało służyć to ujawnienie wojskowych planów? Dezinformacji. Pisowcy fałszywie interpretowali upublicznione plany. Próbowali wmawiać Polakom, jakoby Donald Tusk zamierzał oddać pół Polski pod władanie armii Kremla.
Na tym dokonania Cenckiewicza się nie kończą. Sławomir Cenckiewicz ujawniał też tajne dokumenty Ministerstwa Spraw Zagranicznych. A także – dane osobowe agentów wywiadu RP, którzy zaczęli służbę za czasów PRL.
Rzecz jasna, publiczne wyjawianie takich informacji nie służy polskiemu państwu. Pomaga Rosjanom i innym wrogom zdobywać wiedzę na temat naszych służb specjalnych.
W związku ze swoimi wyczynami Sławomir Cenckiewicz w 2024 r. stracił poświadczenie bezpieczeństwa, czyli dostęp do informacji niejawnych. Stawia to teraz Biuro Bezpieczeństwa Narodowego w sytuacji absurdalnej. Biuro przecież zajmuje się tajnymi dokumentami. Będzie więc musiało je ukrywać przed swoim szefem – albo będzie łamać prawo dając je Cenckiewiczowi. Wszyscy znamy PiS. Zatem wiemy, że bardziej prawdopodobne jest to drugie.
Dlaczego Nawrocki wybrał właśnie Cenckiewicza? Obaj panowie znają się od dawna. Wszystko wskazuje, że związali się na dobre i na złe.
Karol, Sławomir i esbecy z Grand Hotelu
Sławomir Cenckiewicz od lat jest mentorem Karola Nawrockiego. To Cenckiewicz jako członek kolegium Instytutu Pamięci Narodowej forsował kandydaturę Nawrockiego na prezesa IPN. Potem odszedł z kolegium, żeby zostać doradcą prezesa Nawrockiego. [ czyli Cencki. wyhodował sobie przez wykonawcę poleceń , dopisek mój]
Nie brak też powiązań, które sięgają głębszej przeszłości. Zwraca uwagę rola, jaką odgrywał dziadek Cenckiewicza. Otóż Mieczysław Cenckiewicz za czasów PRL był rezydentem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa w sopockim Grand Hotelu (przyznaje to nawet jego wnuk) . Media zaś podają, że Karol Nawrocki w latach dwutysięcznych pracował w Grand Hotelu jako pomocnik sutenera. A ten sutener wcześniej był esbekiem. Najwyraźniej więc sutenerski szef Nawrockiego „odziedziczył terytorium” Grand Hotelu po dziadku Cenckiewicza i jego kolegach. Ludzie SB kontrolowali bowiem hotelowy półświatek w sposób nieprzerwany przez całe dekady.
Pani Hajduk, Ruch Narodowy i cień GRU
Na tym nie koniec. Bliską współpracowniczką Karola Nawrockiego jest Magdalena Hajduk, obecnie szefowa Biura Nowych Technologii IPN. To synowa Wiktora Hajduka, który w latach 80. współkierował trójmiejskim Ruchem Narodowym. A właśnie w tej antyzachodniej organizacji Sławomir Cenckiewicz zaczął swoją karierę aktywisty.
Ruch Narodowy określał się jako „niekomunistyczna opcja proradziecka” albo „niekomunistyczna akcja proradziecka”. Członkowie organizacji mieli powiązania z SB. Założyciel Ruchu Narodowego, Mariusz Urban, kontaktował się z sowieckim pułkownikiem Anatolijem Szarkowem. Traktował Szarkowa jak swojego protektora.
Czytamy o tym w aktach SB, dostępnych pod sygnaturą IPN Gd 013/149 (tom 1). Esbecy przyglądali się Ruchowi Narodowemu i przez pewien czas traktowali go nieufnie. A to dlatego, że organizacja próbowała się kontaktować z prominentnymi komunistami bez wiedzy SB. W 1983 r. esbecja zatrzymała Urbana i zrewidowała mu mieszkanie.
„Dodatkowo informuję, że w czasie przeszukania mieszkania podejrzanego Mariusza URBANA ujawniono i zabezpieczono bilet wizytowy /wizytówkę – red./ na nazwisko ANATOLIJ SZARKOW, PUŁKOWNIK, Zastępca Attaché Wojskowego, Morskiego i Lotniczego przy Ambasadzie ZSRR w PZPR. Podejrzany M. Urban odmówił wszelkich wyjaśnień dot. okoliczności wejścia w posiadanie tego biletu wizytowego. W piśmie adresowanym do Prokuratury Rejonowej w Gdańsku, podejrzany M. Urban domagał się umożliwienia przeprowadzenia rozmowy z płk A. Szarkowem” – mówi jedna z esbeckich notatek.
Ze względu na swoją funkcję płk Szarkow musiał być funkcjonariuszem GRU, czyli wojskowego wywiadu Kremla.
Akta SB mówią również, że Mariusz Urban gorąco interesował się lefebryzmem. To ultrakatolicki i ultrakonserwatywny ruch, potępiający nowoczesny Zachód. Lefebryści uważają Watykan za nazbyt liberalny. Tymczasem żarliwym zwolennikiem lefebryzmu jest Sławomir Cenckiewicz.
W latach 90. Cenckiewicz kierował czasopismem polskich lefebrystów „Zawsze Wierni”. I to na łamach „Zawsze Wiernych” znajdujemy dowody na związki Cenckiewicza z prokremlowskim Ruchem Narodowym.
Pięć lat temu czasopismo tak napisało: „W 1994 i 1995 roku Ruch Narodowy (wśród nich m.in. obecny dyrektor Wojskowego Biura Historycznego prof. Sławomir Cenckiewicz) zorganizował pikiety antymodernistyczne pod katedrą oliwską w Gdańsku, w ramach sprzeciwu wobec wprowadzenia świeckich szafarzy Komunii św.” Artykuł mówi też, że działacze Ruchu Narodowego „sami siebie określali mianem niekomunistycznej opcji proradzieckiej /…/ za największe zagrożenie uważali Republikę Federalną Niemiec, ośrodki syjonistyczne i zachodnią masonerię”.
Magazynowy odtajniacz i szef Tomasza L.
Przez długie lata Sławomir Cenckiewicz działał pod skrzydłami Antoniego Macierewicza. Gdy Macierewicz w 2006 r. niszczył Wojskowe Służby Informacje, wstawił Cenckiewicza na stanowisko szefa Komisji ds. Likwidacji WSI.
Komu tam szefował Sławomir Cenckiewicz? Członkiem komisji został wówczas Tomasz L., później zdemaskowany jako szpieg rosyjskiego wywiadu.
Dziesięć lat później Macierewicz, już jako minister obrony narodowej, obsypał Sławomira Cenckiewicza zaszczytami. Między innymi, powierzył mu Centralne Archiwum Wojskowe. Zrobił Cenckiewicza dyrektorem Wojskowego Biura Historycznego.
Czym wtedy zasłynął Sławomir Cenckiewicz? Niezwykle liberalnym stosunkiem do sekretów armii. Za przyzwoleniem Cenckiewicza, magazynierzy Centralnego Archiwum Wojskowego bezprawnie i hurtowo odtajniali niejawne dokumenty. Dostali w tym celu specjalne pieczątki. Media podają, że działo się to w atmosferze chaosu, bez żadnego skutecznego nadzoru.
Również i tym skandalem zajęła się prokuratura.
Protegowany Rydzyka i tropiciel Wałęsy
W 2013 r. Sławomir Cenckiewicz został profesorem Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. To uczelnia antyzachodniego kaznodziei-propagandzisty Tadeusza Rydzyka. Liczne związki Rydzyka z Rosją i służbami PRL przedstawiłem w książce Rydzyk i przyjaciele. Tadeusz Rydzyk nigdy nie pozwał mnie za tę książkę. Nie dostałem też od niego żadnego sprostowania.
Pomoc Rydzyka była dla Cenckiewicza szczególnie cenna. Szukał bowiem miejsca dla siebie po czterech latach ostracyzmu. W 2009 r. musiał odejść z gdańskiego Biura Edukacji Publicznej IPN. Z jakiej przyczyny? Chodziło o publikację słynnej książki SB a Lech Wałęsa. Napisana do spółki z Piotrem Gontarczykiem, wywołała powszechne oburzenie.
Co wywołało szok? Książka przedstawia dowody świadczące o prawdopodobnej współpracy Wałęsy z SB w latach 70. Opisuje też esbeckie prowokacje SB z lat 80. Esbecy usiłowali wówczas stworzyć wrażenie, jakoby agenturalna współpraca Lecha Wałęsy nadal trwała. Robili to, żeby wywołać podziały i panikę wśród antykomunistycznej opozycji.
Czy to źle, że Cenckiewicz i Gontarczyk opisali całą sprawę? Książka byłaby cenna, gdyby nie sugerowane przez nią hipotezy. Co bowiem zostawiała czytelnikowi w głowie? Wiarę w to, jakoby esbecy przez całe dekady mogli sterować Wałęsą przy pomocy kompromitujących materiałów, prowokacji i szantaży… Zatem książka przewrotnie uwiarygodniała esbeckie manipulacje.
Dodajmy, że opowieść o rzekomej agenturalnej roli Wałęsy w latach 80. powstała w Biurze Studiów SB. Była to elitarna jednostka Służby Bezpieczeństwa, szczególnie blisko współpracująca z sowieckim KGB. Biuro Studiów starało się perfidnie rozbijać antykomunistyczną opozycję od środka. Między innymi lansowało niby-podziemnych i pseudo-opozycyjnych liderów, często przedstawiających się jako radykalni prawicowcy.
Akta SB wskazują, że Biuro Studiów opiekowało się m.in. Kornelem Morawieckim i Antonim Macierewiczem – późniejszym protektorem Cenckiewicza.
Pod rękę z płk Wojciechowskim
Z publikacji Sławomira Cenckiewicza na uwagę zasługuje również Długie ramię Moskwy. Wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943–1991.
Cenckiewicz napisał tę książkę przy pomocy Mirosława Wojciechowskiego, byłego oficera PRL-owskiego wywiadu wojskowego. Jak spróbował uwiarygodnić takiego informatora na użytek swoich ultraprawicowych czytelników? W tym celu Sławomir Cenckiewicz posunął się do mistyfikacji. Bezpodstawnie stwierdził, jakoby Wojciechowski był prześladowany przez promoskiewskie Biuro Studiów SB. Wystarczy jednak zajrzeć do akt Mirosława Wojciechowskiego w IPN, by zobaczyć, że Cenckiewicz minął się z prawdą.
To prawda, że w latach 80. Wojciechowski wzbudził zainteresowanie esbeków.
Był wówczas szefem PRL-owskiego Radiokomitetu. I jego działalność na tym stanowisku niektórzy esbecy uznali za niejasną. Co ich zaniepokoiło? Kontakty Mirosława Wojciechowskiego z Zachodem, ale nie tylko. Z esbeckich akt wynika bowiem, że Wojciechowski w latach 80. uczestniczył w prowokacjach, które mogły zachęcić Sowietów do interwencji w Polsce. A rządzący Polską generałowie Kiszczak i Jaruzelski takiej interwencji nie chcieli.
Z tych przyczyn Mirosławem Wojciechowskim zajął się esbek Stanisław Stępień. Jednak Stępień nie działał wtedy z ramienia Biura Studiów SB! Dopiero po tym, jak przestał tropić Wojciechowskiego, został przeniesiony do elitarnego Biura Studiów. Zatem wygląda to tak, jakby Stępnia nagrodzono za pozostawienie Wojciechowskiego w spokoju.
Na koniec ciekawostka. W latach 80. Mirosław Wojciechowski, późniejszy zaufany informator Cenckiewicza, był głównym protektorem… Lwa Rywina. To dzięki Wojciechowskiemu Rywin – człowiek bez telewizyjnego doświadczenia i były konfident służb PRL – zaczął robić wielką karierę w strukturach ówczesnej TVP.”
——————————————–
„Niedocenianie” roli Cenckiewicza w wieloletniej promoskiewskiej, dzisiaj proputinowskiej, działalności agenturalnej może być kosztownym błędem.
——————–
Więcej szczegółów tu:
https://goniec.pl/tomasz-piatek-nawrocki-cenckiewicz-pani-w-rozowym-i-pulkownik-szarkow-tp-jsch-100325
„Garstka tyranów” niszczy świat wojną i wyzyskiem. Amerykański Leon Ameryki nie odkrył. Proceder trwa od zarania świata. Bez boskiej interwencji samymi słowami prawdy do wskrzeszenia sumień i przemienienia serc tyranów nie doprowadzi. Niech raczej wymodli sprawiedliwy gniew boży, aby spadł na tyranów jak najszybciej. Dopóki Donald Kichot i wierny giermek Marco Pansa walczył z wiatrakami świat się śmiał. Odkąd w rolę Pansy wcielił się Bibi światu już nie jest tak wesoło.
W czasach Polski Ludowej zdarzało się przeceniać osiągnięcia, a teraz z kolei szanowni komentatorzy przesadzają z krytyką tego co jest i co można podziwiać.
Podziwiać można drogi szybkiego ruchu, których dawniej nie było. Nowe budownictwo też wygląda ładnie, a prace realizowane są kompleksowo łącznie z małą architekturą.
Przekop Mierzei Wiślanej też wygląda dobrze, a jest szansa, że statki morskie dopłyną do Elbląga.
W Warszawie odbudowany zostanie Pałac Saski.
Oddano do użytku Muzeum Sztuki Współczesnej.
Nie zapominajmy o warzawskim Metrze, a właściwie obu liniach Metra, z których drugie jeszcze jest w budowie.
Spory ideologiczne były, są i będą. Najważniejsze aby budować przyszłość nie zapominając o osiągnięciach z przeszłości.
@volter
Hm, nie powiedziałbym, że to ,,olśniewający uśmiech’’, raczej zastygły grymas. KN to chodząca skumulowana agresja przykryta tym grymasem. Tylko w scenie z dziennikarzem maska spadła.
Moje pytanie do wszystkich, ktorzy tak intensywnie zajmuja sie „marna” polityka KO i PiS: Dlaczego lewica na tym nie zyskuje?
Przypomne, ze bez lewicowych wyborcow po wyborach 2027 juz czysto matematycznie nie bedzie wiekszosciowego rzadu na lewo od PiS. Nie wspominajac nawet o 3/5 mandatow do odrzucenia vet Batyra 🙁
PS. Spekulacje lewicowych partii na „odbicie” czesci wyborcow KO nic w powyzszym czarnym scenariuszu nie zmienia. Nie ma sie tez co ludzic, ze to lewica obalila Orbana. Lewica w Polsce musi sie ogarnac i sama zdecydowanie urosnac wsrod nowych wyborcow. Bo wsrod starych nie ma szans.
Panie Redaktorze . Mnie ten uśmiech bynajmniej nie olśniewa. Brak pazurków to moja nieuwaga. NIESTETY JEST WIELU TAKICH..którzy belwederskie tańce Batyra ,Boguckiego i jego pracowitych tzw służb odbierają jako coś konstruktywnego.
Dla mnie jest to coś w najgorszym gatunku i smaku również. KWINTESENCJA ZŁEJ WOLI I NISKUICH POBUDEK. Rzecz znana w Polsce od wieków…a rozwinieta i rozwijana przez pedagogikę Prezesa i jego załogi.
Mam też podejrzenie że ten głupawy kadr w tv z uśmiechniętą gębą i podniesionym kciukiem jest celowo prezentowany.. brak tylko podpisu : OTO Wasz Prezydent w pełnej krasie!!
Odnosze wrazenie ze IPN to wylegarnia specyficznych osobnikow.
Przecież Lewica ewidentnie się „ogarnia”! Ludzie, dlaczego macie wciąż mysią pamięć? Dlaczego zachwyt nad wypowiedziami Czarzastego trwa dwa dni? Dlaczego Gawkowski, Dziemianowicz, Frysztak są olewani? przecież są lepsi o klasę od całego kaowskiego tałatajstwa. Po genialnym Kwaśniewskim długo „lewicowałem” aż błazen Miler oszalał i trzeba było przestawić się na „mniejsze zło”, ale już naprawdę dość tego! O podłym numerze Tuska wobec Cimoszewicza zapominało się gładziutko, ale „komuchom”?? W życiu!…
remm 18 kwietnia 2026 1:53
Przemysł to popularny slogan populistów, którzy tym sposobem chcą zyskać określony elektorat. Przeniesienie przemysłu do krajów rozwijających się jest naturalnym procesem dalszego rozwoju państw już rozwiniętych. I bogacących się społeczeństw. Współczesne państwa wysokorozwinięte mają rozwinięte usługi. I tak jak kiedyś większość ludzi pracowała w rolnictwie, to rozwój spowodował spadek zatrudnienia w tym sektorze. To samo jest w przypadku przemysłu. Spadek zatrudnienia w przemyśle będzie następował, czy się to politykom podobna czy nie. Osoba, która mówi o miejscach pracy w przemyśle, powinna konsekwentnie mówić o miejscach pracy również w rolnictwie. Ale to nie ma sensu. To bardzo dobrze tłumaczy prof. Robert Lawrence.
@mfizyk, gart
Lewica- ale jaka?
Nowa lewica musi zdefiniować pojęcie wroga . Jeżeli w tej roli obsadza demokratyczne państwo, staje się w istocie sojusznikiem skrajnej prawicy, takie połączenie skrajności skutkuje anihilacją państwa.
Stara lewica nosi brzemię ancien regime, Czarzasty czyni to z godnością, ale każda pisowska niedojda wypomni mu ocet na sklepowych półkach.
Nie ma lepszej metody na weryfikację polityka jak urząd ministra- naszego sługi. Zandberg odrzucił propozycję udziału w rządzeniu państwem, co powinno oznaczać koniec jego politycznej kariery.
Czarzasty urósł do pozycji trzeciego tenora wypowiadając proste słowa prawdy i spełniając oczywiste obowiązki marszałka.
Antysystemowość jako sposób na wygodne życie finansowane z budżetu to noumen Nowej Lewicy – kantowskie Ding an sich, – na tyle ich stać.
@mfizyk:
> Moje pytanie do wszystkich, ktorzy tak intensywnie zajmuja sie „marna” polityka KO i PiS: Dlaczego lewica na tym nie zyskuje?
Dokładnie z tego powodu, dla którego namawiasz wyborców lewicy do popierania Tuska i KO — bo to Tusk i KO są twarzą „antypisu”. Spotkałem ostatnio parę osób, które są pełne pogardy dla KO, uważają, że to fatalna partia, ale głosują na nią i twierdzą, że nie zagłosują na lewicę (NL, czy Razem), do których im ideowo bliżej. Dlaczego? No bo NL czy Razem są za słabe na pokonanie PiSu, a KO z ich głosami (ich zdaniem) ma na to szanse.
PS.
No dobrze, mam parę innych powodów — lewica mogłaby zająć to miejsce, ale musiałaby mieć lepszy punkt startowy. Ale to przekonanie, że istotą sporu jest wybór Kaczyńskiego albo Tuska i innych wariantów nie ma, jest tu decydujące.
Po raz pierwszy od dawna w debacie politycznej w Radiu Wrocław zabrakło dzisiaj przedstawiciela Prawa i Sprawiedliwości, a były ważne pytania, które pozostały bez odpowiedzi.
Widocznie trwa walka o przywództwo w regionie, gdzie silne wpływy ma Mateusz Morawiecki. Szkopuł w tym, że prezes Jarosław Kaczyński wyraźnie nie znosi konkurencji.
Mateusz – Brutusem? Śni o tym bez wątpienia i systematycznie grą pozycyjną chce zwiększyć swoje szanse. Tylko, czy na pewno to jest gambit na dojście do końcówki i objęcie schedy jako główny spadkobierca?
Obstawiam go bardziej w roli „Konrada” – delfina pretendenta, który dostał następujące zadanie: Przemysł (spod Lublina) gryzie z prawej, ty z naszej lewej. Który zagarnie więcej mięsa – wygrywa.
I w oczekiwaniu na to „igrzysko” teoretycznie można by smażyć pop-corn (<- tyle zostało z medialnego marszałka), spekulując, czy Przemysł zadusi ciałem Snusoida, czy tamten go znokautuje…
Lecz na konkurencyjnej arenie może toczyć się ważniejsza, choć nie tak spektakularna, bitwa. PSL bowiem, jak Tygrysek (oraz jego pobratymcy) jest w paski i zdaje się sugerować, że pasuje do obu układanek.
Próbują się przebijać witosowskie majaki Tygryska zanęcane podobno i zza Atlantyku, i p-bnie również przez nikotynistów.
Dotychczas pan doktor wybudzał się z tej anestezji.
Oby tak było dalej.
Sądzę, że polskich katolików nie nurtuje problem wypowiedzi D Trumpa. Przeglądając nagłówki prasy katolickiej trafiłem na jeden krótki felieton o mesjaszu, którego „nie potrzebujemy”, i to nie na pierwszej stronie.
KrK zrósł się z PiS, łączy ich bowiem walka o władzę i wpływy w „hedonizującym się” społeczeństwie. Katolicy nie mają tu nic do gadania, przecież się nie wypiszą.
Kontroferty ideowej nie dostrzegam. Słynnego, wspomnianego wyżej: zwyciężymy-rozliczymy-pojednamy, lepiej w rozmowach nie wspominać, aby nie rozjuszać upokorzonych przez własną koalicję wyborców.
Myślę więc, że wojna wewnętrzna będzie trwała a wynik nie jest przesądzony. Trochę to przypomina sytuację z końca lat 80tych, kiedy to rządzące koterie trwały latami siłą bezwładności i braku alternatywy.
PS. Marks twierdził, że nadbudowa ideologiczna potrzebuje bazy. Polecam więc https://www.youtube.com/@ZeihanonGeopolitics.
Zeihan pisze książki i tworzy podcasty o bazie, czyli zasobach poszczególnych obszarów świata (żywność i energia) oraz możliwościach ich eksploatacji i obrony. Aby oddać dynamikę zmian, pisze również dużo o demografii. Nie trzeba się zgadzać z przewidywaniami, lektura dostarcza wielu nieoczywistych danych na temat realu. Jeśli ktoś ma ochotę, to życzę przyjemnej lektury.
Papier przyjmie każdą narrację — również taką, według której wybory na Węgrzech stanowiły jednoznaczną porażkę prawicy i triumf liberalizmu, liberalizmu kosmopolitycznego, promującego różnorodność i inkluzywność. Tymczasem taka interpretacja jest fałszywa, triumfalistyczna, a przede wszystkim uproszczona do absurdu. Gdyby odnieść węgierską scenę polityczną do realiów polskich, można by ją porównać raczej do rywalizacji między różnymi nurtami szeroko rozumianej prawicy, na przykład pomiędzy Zbigniewem Ziobro a Mateuszem Morawieckim.
Trafne i bezdyskusyjne jest natomiast spostrzeżenie, że część polityków Prawa i Sprawiedliwości reagowała tak, jakby istniał spójny, międzynarodowy blok ideowy po stronie prawicy, posiadający jednolite cele i program. W praktyce jednak rzeczywistość polityczna jest bardziej złożona, a poszczególne państwa kierują się przede wszystkim własnymi uwarunkowaniami i interesami.
Wpisuje się to w szerszą tendencję w polskiej debacie publicznej, polegającą na interpretowaniu krajowych wydarzeń przez pryzmat szerszych, ponadnarodowych narracji ideowych. Być może wynika to z tradycji intelektualnej lub sposobu myślenia, który większy nacisk kładzie na kategorie ideowe oraz osobiste ambicje niż na konkretne interesy i uwarunkowania społeczne.
Znaczna część społeczeństwa podchodzi do takich sporów z dystansem. Dla wielu obywateli kluczowym punktem odniesienia pozostaje polityka krajowa i to głównie w kwestiach wpływających bezpośrednio na jakość życia codziennego, a kontent ideologiczny w tym w skali międzynarodowej— choć nie bez znaczenia— niekoniecznie ma wpływ na wybory polityczne.
Vetulat Snusokrates został na ciepło olany przez Macrona .
Reakcje będą bo muszą być. Zarówno oficjalna gęba mówiąca za Belweder jak też inni twórcy tamtejszych gniotów okolicznościowych muszą powoli zaakceptować moc smrodu po Forcie Trump. Pan Prezydent Duda musi być jednak zadowolony że będąc jeszcze prezydentem i autorem nieudanej fortyfikacji nie musiał oglądać tej błazenady. Sejmowe elyty.. na czele z Prezesem, Błaszczakiem i szerszeniami Suwerennymi wołające i skandujace Donald Trump, Donal Trump ! .. Donald Trrrump! .. no muszą Coś brać… bo zgaga narasta!
Macron jako jeden z pierwszych próbował jakoś zdiagnozować tę srakę i jej paroksyzmy. Nasi belwederusy oglądali się jeno aby upiec coś w ofierze dla Owalnego Pomazańca. Powściągliwość D>T> była regularnie kapowana do Białego Domu. Odnosi się wrażenie że sam Prezes też już staje się ofiarą klęski Forrest Gumpa i widać to po nim.
@lalecznik
„Współczesne państwa wysokorozwinięte mają rozwinięte usługi”
Zgadza się, właśnie tak wtedy mówiono: „pracownicy przejdą z fabryk do usług”. Tylko że o ile przejście z rolnictwa do przemysłu oznaczało wzrost dochodów i poziomu życia ludności, to z przemysłu do usług – odwrotnie. Wykwalifikowany pracownik w fabryce zarobił na domek, samochód i niepracującą żonę. Gdy fabrykę przeniesiono do Chin, mógł najwyżej znaleźć śmieciową posadę w sklepie z chińskim badziewiem, gdzie zarobki nie wystarczały mu do pierwszego. I to są właśnie te „usługi”.
W rezultacie coraz mniej miasteczek wyglądało tak, jak w filmie „Kevin sam w domu”, a coraz więcej – jak w „Elegii dla bidoków” nakręconej na podstawie autobiografii J.D. Vance’a. A Chiny, które stały się fabryką świata, zaczęły temu światu dyktować warunki.
@remm
No dobrze, ale jaka jest alternatywa. Czym Razem, PiS, Maga, nacjonaliści wszelkiej maści, prawicowi dewoci i miłośnicy wspòłczesnych i dawnych krucjat, chcą zastąpić ten stan rzeczy? ,,Reindustrializacją’’, etatyzacją gospodarki, czystkami etnicznymi i obozami koncentracyjnymi, autarkią jak w Hiszpanii Franco czy w Korei Kimòw, państwowym kapitalizmem pod kontrolą monopartii? To wszystko już było i jak widać nie zadziałało, bo znów o tym dyskutujemy. Próby restauracji systemów utopijnych, czarnych, brunatnych czy czerwonych, są walką z wiatrakami historii, lecz cenę za te fantazje płacimy wszyscy i dlatego trzeba stawić im czoło zawsze i wszędzie.
@Is42
Chyba Pan żartuje…Obie linie metra zawdzięczamy w pierwszej kolejności Hannie Gronkiewicz-Walz, dokończył Trzaskowski. Muzeum Sztuki Nowoczesnej to koszmarny gniot szpecący centrum miasta, zaś w środku nie ma nic, na czym można byłoby zaczepić wzrok
@Is42
Odbudowa Pałacu Saskiego była od początku poronionym pomysłem. Na razie od lat jest rozgrzebany Plac Saski i końca nie widać
Alternatywy istnieją. Proszę nie upraszczać.
Warto odejść od modelu, w którym zyski pozostają prywatne, a koszty są przerzucane na całe społeczeństwo. Konieczne jest ograniczenie mechanizmów umożliwiających bezkosztowe transfery kapitału oraz przywrócenie równowagi, w której realna działalność gospodarcza przynosi większe korzyści niż operacje czysto finansowe.
System podatkowy powinien w większym stopniu obciążać dochody pasywne i rentierskie, a jednocześnie mniej penalizować konsumpcję. Kluczowe jest także skuteczne przeciwdziałanie erozji bazy podatkowej. Choć własność prywatna pozostaje fundamentem gospodarki, rynek nie może być jej jedynym regulatorem.
Dlatego państwo – rozumiane jako wspólnota – powinno aktywniej uczestniczyć w procesach inwestycyjnych i innowacyjnych. Wbrew często powtarzanym opiniom, nie jest ono z natury mniej efektywne od inwestorów prywatnych. Dysponuje bowiem zdolnością podejmowania większego ryzyka oraz może działać w dłuższym horyzoncie czasowym, bez presji na natychmiastowy zwrot.
@chassepot
Państwo nie jest wspólnotą, lecz może ją wspierać mądrymi rządami. To dziś w Polsce niemożliwe, bo cała polska polityka polega na niszczeniu wspólnoty metodą dzielenia na swoich i wrogów lub na próbach obrony przed tą metodą. Idzie na to ogrom środków i zasobów, a państwo staje się stroną – zamiast arbitrem – w tej przepychance.
@ Adam Szostkiewicz 21 kwietnia 2026 8:27
cyt: „Czym Razem, PiS, Maga, nacjonaliści wszelkiej maści, prawicowi dewoci i miłośnicy wspòłczesnych i dawnych krucjat, chcą zastąpić ten stan rzeczy?”
Wszyscy autokraci/dyktatorzy uważają, że jeśli im „nie wychodzi” tak jak sobie zaplanowali, to wina za mało aktywnej propagandy wychwalającej tworzony ustrój, oraz służb za mało skutecznie radzących sobie z „wrogami”. Zmiany ILOŚCIOWE czyli rozbudowywanie aparatu propagandowego oraz zwiększanie liczebności istniejących służb prowadziły nieodmiennie do bankructwa państw nie dając powyżej pewnych granic pożądanych efektów. Ale żyjemy w czasach zmian JAKOŚCIOWYCH, technika umożliwiła skuteczną autopropagandę – ludzie za pośrednictwem socjalmediów „przekonują się” nawzajem przy niewielkiej, więc taniej, ingerencji ukierunkowującej, a śledzenie ich poczynań i nawet samych zamiarów takich poczynań stało się dziecinnie łatwe dzięki dostępowi do dokonywanej poprzez te same socjalmedia wymiany myśli, oraz dzieki możliwej przez każdy smartfon lokalizacji tras przemieszczania oraz aktualnego miejsca pobytu. Miliony kamer z oprogramowaniem identyfikującym pozwalają obserwować przemieszczanie się tych, którzy aktualnie smartfonu przy sobie nie mają.
Dyktatury są takie kuszące, bo wydaje się ich twórcom że unikną coraz bardziej skomplikowanej analizy wieloaspektowości zglobalizowanego świata, w dodatku coraz się szybciej i bardziej nieprzewidywalnie zmieniającego.