Krótka ławka Tuska
Profesor Marcin Matczak martwi się, że Koalicja Obywatelska nie ma planu na wypadek, gdyby zabrakło z jakichś powodów Donalda Tuska. Bo Tusk tak silny jest jako lider, że nie dba o ławkę rezerwowych, tylko o konsolidację swej partii po jej zjednoczeniu. A PiS miał tylu kandydatów na kandydata na ewentualnego premiera, więc myśli perspektywicznie, inaczej niż Tusk.
Profesorowi oczywiście wolno stawiać pytanie, kto po Tusku. W tym felietonie w weekendowej „GW” chciał, jak to ma zwyczaju, sprowokować zadowolonych wyborców KO, by troszkę wytrącić ich z tuskomańskiej równowagi. Pokażcie nam, kto by mógł przejąć pałeczkę od Donalda i ścigać się z konkurentami. Nawrocki jest wszakże wiele lat młodszy od Tuska i Radka Sikorskiego, Mentzen i Bosak takoż. Gdyby coś się stało, kto by przejął stery partii i czy dałby radę je utrzymać?
Nie przepadam za takimi spekulacjami. Zwłaszcza że Tusk i Sikorski są w formie, a Koalicją po wewnętrznych wyborach – Tusk był jedynym kandydatem na przewodniczącego, dostał ponad 90 proc. głosów – nie wstrząsają tarcia frakcyjne takie jak dziś PiS. Owszem, kilku polityków pisowskich wchodziło w grę jako kandydaci na kandydata, ale w końcu stanęło na Czarnku.
Nie dajmy się zwariować: to, że ławka pisowska jest może dłuższa niż w Koalicji, nie znaczy, że rezerwowi są śmietanką polityki polskiej. Nie chodzi o to, ilu kandydatów na lidera ma ta czy inna partia, ale o to, jakiej są klasy politycznej i moralnej. A już na pewno PESEL nie jest tu najważniejszy, choć oczywiście zmiana pokoleniowa musi nastąpić na dłuższą metę.
Trudno sobie wyobrazić, by w KO ster przejęło pokolenie Schetyny czy Kopacz. Byli, minęli. Tak jak w PiS nie wrócą Gowin, Ziobro czy Morawiecki. Kaczyński będzie tak długo, jak długo będzie Tusk. Ich następcy – o kobiecie raczej nie ma co marzyć – będą z pokolenia 40+. W Koalicji widzę kandydatów na lidera po Tusku, ale nazwisk nie zdradzę. Nie wydaje mi się zresztą, by Tusk, jeśli wygra następną kadencję, chciał odejść na emeryturę. Tylko utrata władzy mogłaby go do tego zmusić.
Bardziej więc niż „krótka ławka” Tuska intryguje mnie i niepokoi rosnąca popularność skrajnej prawicy w młodym pokoleniu wyborców. Jeśli ta tendencja utrzyma się do przyszłorocznych wyborów, rośnie prawdopodobieństwo, że Koalicja Tuska, aby sformować większość i rząd, stanie przed mało zachwycającym dylematem: z którą częścią skrajnej prawicy się układać? Bo będą musieli, jeśli ludowcy i resztówka Hołowni polegną pod progiem wyborczym.
Nie ma dziś u nas warunków, by stworzyć kordon sanitarny uniemożliwiający jakiejś części konfederatów udział w rządzeniu. Nie ma też pewności, czy znajdą się tacy, którzy będą gotowi układać się z KO zamiast z PiS. Ani że Nawrocki powierzy misję sformowania rządu Tuskowi, którego przecież Kaczyński kazał mu zniszczyć.
Komentarze
Pomysł na biznes
skup szmat
podaż przewyższa popyt
zabójcza nierównowaga
prowadzi do zeszmacenia
apokalipsa jakiej nie było
szmata na szmacie
a tu i ówdzie szmacisko
niewyobrażalne
jak tłusty wieloryb
po nieudanej liposukcji
z apetytem na władzę
graniczącym z neurozą
i nagle
z tych szmat
wyrasta społeczeństwo
które samo siebie
próbuje sprzedać
w hurcie i detalu
komisje
rozpadają się
zanim powstaną
bo każdy chce
mieć pierwszeństwo
w kolejce do koryta
ulice
zamieniają się
w ruch wahadłowy
od absurdu
do groteski
z przystankiem
na zbiorową histerię
kultura
idzie na wyprzedaż
godność
na przecenę
a pamięć
na gratis
i tylko wiatr
wieje jak zawsze
przerzucając szmaty
z miejsca na miejsce
jakby próbował
ułożyć z nich
nowy ustrój
który i tak
rozpadnie się
przy pierwszym
podmuchu
Inpiczment,… albo inaczej odsuwanie Ruskich od stołków,..czy to w USA czy w Polsce staje sie powoli koniecznością. Długośc ławki nie ma zancznia , ważne by nie siedzili na niej agenci czy koalicianci wrogiego mocarstwa,. Przez błędy Koalicji i wybór Nawrockiego Polska straciła szanse w najbliszym czasie na wielkość wUE. Być może straciła tę szanse juz na stał. Okienka transferowe z ligi do ligi nie są duże.. Cóż ,…słuzy to jedynie Rosji i jej wpływom w Europie.
Tu nie chodzi o ławkę „rezerwowych”. Tu chodzi o to, aby to Tusk usiadł na ławce rezerwowych kiedy jeszcze czas, a kapitanem drużyny został szybki i przebojowy napastnik. Tylko takiego zawodnika, jak słusznie mówi Matczak, po prostu nie ma. A nawet gdyby był (gospodarz wie, ale nie powie) to rzeczywiście tylko utrata władzy mogłaby Tuska zmusić do zmiany warty na stanowisku lidera strony demokratycznej. Tylko co z tego, jak już będzie „po zawodach”?
Dopóki Matczak pisał tylko o prawie, czytałam go z przyjemnością. Kiedy zaczął pisać o polityce nie mogę tego czytać. Mam ochotę mu napisać „pilnuj szewcze kopyta” pisz o tym, na czym się znasz, w czym jesteś dobry, a nawet świetny. Polityczne rozważania, podlane filozoficznym sosem , lukrowane symetryzmem i zwyczajną głupotą, dla mnie są niestrawne i uważam je za szkodliwe.
1. Prezes ma przewagę nad PO bo kogokolwiek by nie namaścił – choćby to był jego pies czy kot to jego wyborcy (trzeba przyznać: kurczący się) wybiorą.
2. R. Sikorski jest ,,bytem osobnym” – niezdolnym do działania partyjnego czyli budowy frakcji. Dlatego ,,jest dobry jak jest”.
3. Niestety, D. Tusk prowadzi partię ,,pod siebie”. Dał temu wyraz gdy wyjeżdżał w 2014r do Brukseli, gdy na swoje miejsce namaścił E. Kopacz – osobę zupełnie lojalną wobec siebie ale żałośnie nie nadającą się na jego następczynię, tak na czele rządu jak i partii.
Myśle poodbnie o przyszłości KO i TUSKA.
@slawczan
Tak, pod siebie, bo widzi, jak jest w koalicji i w opozycji. I dzięki temu wyprowadził KO na prowadzenie w sondażach, a Kaczyński, choć chce kontrolować w partii i poza nią wszystko, na razie nie jest w stanie tego trendu odwrócić. Tusk jest po prostu urodzonym liderem liberalno-demokratycznym. Takie są jego ideowe korzenie, z latami zdobył też umiejętność odróżniania propagandy i ideologii od polityki realnej. To idealna postawa na czasy względnego spokoju i ,moim zdaniem’ także na czasy ,,przedwojenne’’. Zestawmy go z Mentzenem, Bosakiem, Braunem, Kaczyńskim, Czarnkiem, Błaszczakiem, Nawrockim. Wtedy widać jasno, kto jest kim i gdzie jego miejsce. Jest czas dyletantòw i krzykaczy, cynikòw i cwaniakòw, błaznòw i pajacòw w polityce masowej, lecz prędzej czy później przyjdzie opamiętanie.
@Slawczan:
> Prezes ma przewagę nad PO bo kogokolwiek by nie namaścił
Ale rozróżnijmy dwie rzeczy:
1) Prezes stosuje taktykę, by kierować z tylnego fotela. I muszę mu przyznać rację — to lepiej pasuje do jego kompetencji i temperamentu niż przyjmowanie funkcji premiera, albo prezydenta. Dodatkowo PiS ma tu przewagę, mogąc dowolnie ukształtować kandydata pod konkretną strategię wyborczą. A jak dodać, że ma duży elektorat negatywny…
2) Ale to taktyka wybierania twarzy kandydata na wybory, a nie kierowania partią. Tymczasem o tym tu jest mowa — kto po Tusku. Jeśli zaś chodzi o kierowanie partią w PiS, to jest wysoce prawdopodobne, że partia prezesa nie przeżyje, bo nie będzie kandydata, który ogarnie całą złożoność środowiska pisowskiego.
Szanowni Dyskutanci: ja uważam, że rozważanie publiczne na łamach tak poważnego tygodnika, popierającego racjonalizm i demokrację oraz praworządność, jakim jest „Polityka”: „kto po Tusku” jest trochę niestosowne. Tusk jest w sile wieku. Gdyby D.Tusk ogłosił, że wybiera się na emeryturę, to tak, ale przy poparciu, jakie uzyskał w ostatnich wyborach, takie rozważania są -jak napisałem, niestosowne. Pozostawmy tę kwestię zapleczu KO.
Poza tym w całości popieram wypowiedź @Handzi55 z godz.22:00
@Adam Szostkiewicz
19 marca 2026 8:01
Panie Redaktorze absolutnie nie neguję cech wolicjonalnych Tuska. Na tle obecnych elit(?) politycznych jawi się on niczym powrót R. Lewandowskiego do polskiej Ekstraklapy. Pokazał to po powrocie z Brukseli gdy przełamał impotencję PO Schetyny-Budki i poprowadził do odsunięcia PiS od władzy. Dlaczego wobec tego piszę, że gra partią ,,pod siebie”? Pierwszym, najbardziej obciążającym dowodem było namaszczenie E. Kopacz na swoją następczynię. Przypominam, że partia pod jej wodzą przegrała ,,wygrane(ponoć)” wybory prezydenckie w 2015r, potem przegrała wybory z ,,urządzeniem mówiącym model Szydło”.
Kaczyński wielokrotnie pokazywał, że nie boi się zagrać va banque i w obliczu swoich deficytów (brak odwagi cywilnej i męskiej oraz plugawy charakter) czyniącym go małowybieralnym potrafi znaleźć i postawić na nieoczywistego substytuta.
Tusk niestety potrafi SAM WYGRAĆ MECZY ale bez odpowiednich przybocznych nie wygra ligi.
„Myślę, że koalicja KO z Konfederacją się nie wydarzy, ale uważam, że Tusk wcale tego nie wyklucza. On w głębi serca jest bardzo prawicowym politykiem – mówi prof. Renata Mieńkowska-Norkiene.”
I tu jest pies pogrzebany. Tusk nie ma następcy, ponieważ musiałby nim być Kierwiński.
Jeśli lider partii chce utrzymać władzę przez dłuższy czas, musi dbać o to, aby nie wygryźli go wewnętrzni konkurenci, którzy też mają ambicje i predyspozycje przywódcze.
Kaczyński robi to mądrze. Pozwala takim ludziom rosnąć i budować frakcje, ale skłóca ich ze sobą, tak aby żaden nie wyrósł za bardzo i aby nie połączyli sił. Najlepiej było to widać w przypadku Morawieckiego i Ziobry, teraz doszedł Czarnek, jest też oczywiście Nawrocki. Po odejściu wodza stoczą oni walkę między sobą jak synowie zmarłego króla, ale ten, który wygra, będzie umiał poprowadzić partię w przyszłość.
Tusk robi to niemądrze. Najpierw wyeliminował dwóch współzałożycieli Platformy (razem byli określani jako „trzej tenorzy”), potem np. Gilowską. Od wielu lat w tzw. wierchuszce Platformy nie pojawił się potencjalny lider, a to może oznaczać, że Tusk stworzył system eliminujący młodych zdolnych już na niższych szczeblach (bo nie jest możliwe, aby w młodzieżówce nie było ludzi z talentami przywódczymi). Miał nawet dziwny zwyczaj powoływania na ministrów ludzi niekompetentnych, choć mających duże kompetencje w innych dziedzinach (np. Joanna Mucha, specjalistka od zarządzania służbą zdrowia, została ministrem sportu). W rezultacie jest dziś otoczony miernotami i lizusami, dzięki czemu czuje się bezpiecznie na swoim stołku, ale KO jako całość na tym traci.
Widzieliśmy to po wyjeździe Tuska do Brukseli, gdy Platforma stała się karykaturą partii. Pozycję drugiej siły w sejmie utrzymywała tylko dlatego, że mając takie pieniądze i struktury, nie mogła upaść z dnia na dzień. Wystarczyło jednak pojawienie się Hołowni jako alternatywy dla centrum, a KO szybko spadła na trzecie miejsce. Wtedy Tusk wrócił. Partię uratował i nawet odzyskał władzę w kraju, ale faktycznie nie ma z kim rządzić i trudno będzie mu to naprawić.