Koniec Orbána, ale czy koniec orbanizmu?
Patrząc na Magyara w naddunajskim parlamencie, słuchając jego twardej przemowy zapowiadającej powołanie urzędu państwowego do rozliczenia Orbána, jego rządów i wspólników, zastanawiałem się, czy da radę usunąć złogi po Orbánie. Już przeszedł do historii, miażdżąco pokonując swego byłego mentora, czy do tego zwycięstwa dołoży odbudowę demokratycznego państwa prawa po 16 latach Orbána? Pytanie otwarte.
Tak jak u nas po dwa razy krótszych rządach PiS i Ziobry. Ale tłumy pod parlamentem, wiwatujące na cześć Magyara, morze flag węgierskich i znów unijnych, optymistyczne wypowiedzi zwykłych ludzi dotyczące przyszłości ojczyzny – pokazują, że miodowy miesiąc nowego premiera trwa i może trwać znacznie dłużej. Aż dwie trzecie Węgrów oczekuje rozliczeń, w tym postawienia pod sąd Viktora Orbána. Casus Orbána, kiedyś liberalnego demokraty, to podręcznikowa ilustracja maksymy lorda Actona, że władza deprawuje moralnie, a władza abolutystyczna deprawuje absolutnie.
To z tej nadziei Péter Magyar będzie czerpał siłę potrzebną mu do odnowy kraju. Magyar nie jest rewolucjonistą, lecz raczej oświeconym konserwatystą. W pokomunistycznej części Europy taki lider to rzadkość. Drugim takim liderem jest Donald Tusk.
Na jego tle Karol Nawrocki wypada jak typowy populistyczny, prawicowy nacjonalista, a to z nowoczesnym konserwatyzmem zupełnie się nie rymuje. Magyar wezwał odpowiednika Nawrockiego do własnowolnego ustąpienia. Tusk nie może, nie ma konstytucyjnej większości, nie ma swobody politycznej, jaką wywalczył sobie Magyar. Musi stawić czoła nie tylko opozycji w parlamencie, ale i w ekipie prezydenckiej, która jest przedłużeniem parlamentarnej. No i próbom rozbicia koalicji rządzącej, którym patronuje Hołownia.
Lubimy takie historie o samotnych początkowo straceńcach politycznych, którzy na koniec osiągają wszystko: Wałęsa, Havel, opozycja demokratyczna w Polsce, Tusk po powrocie z Brukseli, teraz Magyar. Siła bezsilnych. Determinacja w walce o dobrą sprawę. Każdy przypadek jest jednak indywidualny. Nie ma jednego schematu w tej walce. Nie każda historia kończy się dobrze. Entuzjazm w naszej części Europy szybko się wypala, przychodzi niezadowolenie, że zmiana się ślamazarzy i rozmienia na drobne. Niezadowolenie przeradza się w zniechęcenie i obojętność. Przegrani podnoszą głowy.
System Orbána, tak jak pisowski, ma jeszcze znaczne zasoby. Czy przetrwa i wróci do władzy, zależy jednak ostatecznie od zbyt wielu czynników wewnętrznych i zewnętrznych, by dzisiaj rzecz przesądzać na tak lub nie. Mądrzej dać Magyarowi kredyt ograniczonego zaufania, a Tuskowi życzyć udanej kampanii wyborczej w przyszłym roku, konsolidacji koalicji i jak najmniej fałszywych przyjaciół w polityce.
Komentarze
Oglądając radość na ulicach Budapesztu mimowolnie wzbudzałem w sobie zawiść, że im się udało, a nam tylko częściowo. A przecież nawet nie pomyślałem, że dożyję cywilnej śmierci kurdupla Orbana – ohydnego gada zdrajcy narodowego, zdrajcy sprawy europejskiej, jawnego szpiega Putina i FSB/KGB, wieśniaka mentalnego i pospolitego złodzieja na skalę afrykańskich kacyków…
To powinno kończyć się pokazową śmiercią a la Czałczesku…
Oczekuję od Tuska i Żurka jak najszybszego skutecznego działania w sprawie czynnej współpracy polskiej pseudopolitycznej gówniarzerii – Ziobro, Romanowski, Wójcik itd., ale także pisdnych „prominentów”… gangus, kurdupel, Morawiecki, Czarnek, Błaszczak, Kamiński i inne zgredy z tego gangu, plus konfederaści itd. zapatrzeni w Orbana jak Cygan w pi… pi, stawiający za wzór przyszłego wodza Siedmiomorza … wliczając w to śmierdzące kacze doły… i systematycznie rozbijając i osłabiając UE – realizując wprost agendę Putina – to zdrada narodowa najwyższej kategorii żądająca najwyższego wymiaru kary – dosyć tej niezrozumiałej pobłażliwości i niskiej skuteczności.
I jeszcze jedna sprawa…
Nie można zostawić afery ZONDACrypto – to trwa od 2020 albo wcześniej – trąbiła o tym TVN – Duda ksywa Debil, Morawiecki, Ziobro, Kamiński — którzy „zatrzymali” śledztwa czy ich w ogóle nie wdrożyli… i potem Gangus – weta na czyje życzenie, żądanie?… role Wiplera, Kowalskiego, Wójcika, Czarnka… w aferze…
Co robi Siemoniak? Żurek?- wiem, że zapracowany…
Ta jaskrawa nieudolność wkurwia a podejrzani/winni – zamiast przesłuchań i cd zajmują się propagandą i „wyrabianiem” własnych ryjów w mediach i na ściankach, rżnąc głąbów… mimo, że nie muszą, bo to się wie, widzi i słyszy od 15 lat…
A Madziary pełni radości i nadziei… może im się poszczęści…
„Ideologiczna obsesja” o której powiedział słowacki premier Robert Fico ma się dobrze w szerzonej w mediach propagandzie, ale też jest wykorzystywana politycznie przez zwalczające się obozy w kraju i za granicą, a przecież wystarczy porzucić złe myśli i oddać się pozytywnemu działaniu, porzucając zbrojenia za wszelką cenę.
Podobno światowi przywódcy zaczynają rozumieć, że ich imperialne zapędy poszły za daleko. To dobrze. Mam nadzieję na dobro i pokój, a także ekshumacje Polaków zamordowanych przez Ukraińców w czasie IIWŚ.
Prezydent Karol Nawrocki to obiecywał w czasie kampanii wyborczej. Czas na przyspieszenie i spełnienie tych słusznych obietnic
Ciekawe, jak to wpłynie na gospodarkę.Obawiam się, że najsłabiej, a — wniosek z majówki — z Polski, Słowacji i Węgier, to Węgry są obecnie najbiedniejsze (tak „na oko” — porównując stan infrastruktury); a Polska najzamożniejsza.
Myślę, że jednak Magyar będzie miał łatwiej niż Tusk. Orban zadbał aby pozycja premiera była silna, prezydent pełnił funkcję reprezentacyjną, jednym słowem aby nikt premierowi nie bruździł.U nas jest inaczej. Do tego trzeba dodać zamiłowanie Polaków do potępieńczych swarów, nawet w koalicji rządzącej . Na Węgrzech jakoś tego nie widać.
W polskich mediach już pojawił się temat porównań Polski i Węgier. Tytuł z GW:”Węgry. Magyar jeszcze nie zaprzysiężony, a państwo już bierze się za oligarchów” W tekście o działaniach rządu ani słowa, ale porównanie do Polski nasuwa się samo. Komentarze jednoznaczne: Węgry mogą a ten nasz rząd nic nie potrafi. Pomijając, że w artykule nie ma nic o działaniach rządu i autor i komentatorzy jakby nie zdawali sobie sprawy z różnicy między większością konstytucyjna jednej partii i rządem koalicyjnym z niewielką większością. Tych porównań będzie coraz więcej po tym samym hasłem: popatrzcie na Węgry, nieudacznicy ( jeżeli bratankom się uda). Obniży to notowania rządu, utrudni kampanię ale nic to : temat samograj, złoto medialne, więc będzie go pełno. Obym się mylił, ale dużych pieniędzy na tę moja pomyłkę bym nie postawił.
Walka z „Orbanizmem” w Polsce: wczoraj w TV miał wystąpienie pan R. Kalisz, główny autor obecnej konstytucji Rzeczpospolitej i, jako główny współtwórca tejże konstytucji dał znamienitą interpretację decyzji ETPCz odnośnie jego decyzji o zabezpieczeniu polecenia, aby Polska dopuściła wszystkich wybranych sędziów do pracy w TK. Media i szereg prawników interpretowały to postanowienie, jako polecenie dla Święczkowskiego, a wiadomo, że pan Święczkowski na to odpowiada, że „tu się zgina dziób pingwina”. R. Kalisz wyjaśnił, że jest to błędna interpretacja tego postanowienia Europejskiego Trybunału. Otóż wyjaśnił, że nie jest to polecenie wydane Święczkowskiemu, lecz Polsce, czyli Rządowi! I jeśli Rząd nie wdroży tego postanowienia, to Polska ,jako państwo poniesie konsekwencje, a nie Święczkowski!!! Z tego wynika, że w końcu został znaleziony bat na szajkę gabinetu prezydenta Nawrockiego, z czego bardzo się cieszę
Nawiązując do mojego wpisu z godz.10:23,gdzie napisałem, że R. Kalisz wyjaśnił, że decyzja ETPCz o ustanowieniu zabezpieczenia w/s sędziów TK, którzy nie są przez Święczkowskiego dopuszczeni do prowadzenia działalności , nie dotyczy Święczkowskiego, a polskiego Rządu ,czyli, że decyzję ma podjąć Rząd, a nie Święczkowski , czyli Rząd ma wziąć za dupę Święczkowskiego, a nie czekać, co zrobi miłościwie panujący w TK Święczkowski, mam pytanie do prawników pisujących tu, na blogu: jak to jest panowie-prawnicy, że nikt nie wie w świecie prawniczym , co oznacza i kogo dotyczy wyrok ETPCz? Przecież to jest kompromitacja polskich prawników, że dotychczas nikt nie wyjaśnił tego w TV,do kogo jest skierowane postanowienie o zabezpieczeniu i kogo dotyczy ta decyzja, czyli kogo zobowiązuje do działania? A może pan R. Kalisz improwizuje???( w co nie wierzę, bo to poważny człowiek).Panowie prawnicy, a w tym konstytucjonaliści: czy naprawdę tego nie wiedzieliście dotychczas i dopiero R. Kalisz wam to wyjaśnił? A media od kilku tygodni zapytują:”no,ale Święczkowski ma to w nosie i co dalej?” i zapraszani de mediów politycy bezradnie rozkładają ręce. Totalna kompromitacja świata prawniczego zajmującego się konstytucją, ale lepiej późno, niż wcale……