Ostre zgrzyty

A więc już wiemy, że to zastępca sekretarza Rubio nakazał wydać wizę Ziobrze. Mr Landau jest pamiętany z pogardliwych wypowiedzi antyunijnych. Nic dziwnego, że rzucił koło ratunkowe polskiemu „suwereniście”, nie oglądając się na jego kryminalny „dorobek”. Tyle że pełni ważną funkcję w rządzie Trumpa. Jego decyzja uderza w wysiłki doprowadzenia Ziobry przed oblicze sądu w Polsce. Uderza tym samym w relacje między Waszyngtonem i Warszawą.

Polityczna wymowa pomocy udzielonej Ziobrze przez człowieka Trumpa jest jednoznaczna. Ekipa Trumpa sprzyja pisowskiej prawicy, a rząd Tuska traktuje z buta. Nie interesuje jej, dlaczego Ziobro uciekł przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Przyjęła pisowską narrację, że w Polsce nie ma demokracji, niezależnych sądów, a Ziobro to czempion rządów prawa, który zgniłby w lochu Żurka i Tuska, gdyby nie uciekł. To pierwszy zgrzyt wywołany przez Amerykanów w relacjach między naszymi państwami.

Drugi to decyzja innego człowieka Trumpa, sekretarza Hegsetha, byłego prezentera prawicowej telewizji. Nawet niektórzy republikańscy kongresmeni byli oburzeni, że „sekretarz wojny” tak potraktował wzorowo lojalnego sojusznika Stanów w Europie, któremu grozi i zagraża Rosja Putina: w ramach ogłoszonej przez Trumpa redukcji wojsk wstrzymał przylot rotacyjnego kontyngentu do baz w Polsce. Oba zgrzyty podważają zaufanie rządu Tuska do ekipy Trumpa. Nic tego nie zmieni. Rząd Tuska odebrał od niej lekcję braku zaufania i podejrzeń ze strony trumpistów.

A rząd Tuska nie ma tu ruchu: choć widzi, że trzymają z pisowską opozycją, musi powtarzać mantrę, że nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało. Bo Hegseth zrozumiał, że Polski tak nie wolno traktować. A Biały Dom Trumpa wywiąże się z wszystkich zobowiązań względem Polski. Nadzieja umiera ostatnia. Czyżby? Oba zgrzyty są dziełem ministrów Trumpa, i to nieprzyjaznym, jeśli nie wrogim.

W przypadku Ziobry oznaczają podważenie mozolnych wysiłków obecnego rządu, by rozliczyć „szeryfa” z dewastacji niezależnego wymiaru sprawiedliwości. PiS z Nawrockim będą teraz grać politycznie argumentem: no ale Amerykanie zgodzili się udzielić Ziobrze schronienia, więc uznali go za niewinną ofiarę politycznie motywowanego nękania przez rząd Tuska, a nie za herszta grupy przestępczej.

Z kolei wstrzymanie rotacji kontyngentu oznacza lekceważenie starań rządu Tuska na polu bezpieczeństwa państwa i społeczeństwa. My mamy wojnę w bliskim sąsiedztwie i rekordowe wydatki na obronność, jak chce Trump, a Amerykanie zabierają wojsko z Europy, nie oglądając się na to, że Rosja zaciera ręce z powodu osłabienia europejskich sojuszników Stanów wskutek planowanych w Białym Domu i w sztabie generalnym redukcji. To uderza przede wszystkim w państwa bałtyckie i Polskę.

Rosja już straszy Łotwę i NATO odwetem za rzekomą zgodę na ataki ukraińskie wyprowadzone z terytorium Łotwy. Może ten scenariusz miał na myśli Tusk, gdy ostrzegał, że Rosja uderzy na kraj natowski w najbliższym czasie. Ostre zgrzyty z ostatnich dni mają z tym taki dramatyczny związek, że Trump już dawno temu dał do zrozumienia, że Sojuszu nie lubi.

Reklama