Cenckiewicz rezygnuje

Chłop z wozu, koniom lżej. Były już szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego odszedł ze stanowiska nie przez „antypaństwowy wandalizm Tuska”, tylko przez brak dostępu do tajemnic państwa, wynikający z braku poświadczenia przez służby tego przywileju. Nie mógł się go spodziewać choćby wskutek tropienia rzekomej zmowy obecnego premiera z Putinem.

Rezygnacja Cenckiewicza to dobra wiadomość z punktu widzenia państwa, bo teoretycznie likwiduje przeszkodę w kontaktach rządu z Kancelarią Prezydenta. Ale tylko teoretycznie, bo ekipa Karola Nawrockiego zapewne podpisałaby się obiema rękami pod rezygnacyjnym oświadczeniem Cenckiewicza.

Jest to jawny skrajnie prawicowy manifest kontrrewolucyjny: „najważniejsza jest zmiana rządu” i „przeciwstawienie się bezgranicznemu draństwu”. No tak, przecież sam Nawrocki nazwał rząd Tuska najgorszym po 1989 r. Ekipę Nawrockiego ta nienawiść do Tuska spaja jednoznacznie, a jednocześnie czyni z niej ośrodek antytuskowej rewolucji. Ale głowa Cenckiewicza musiała spaść, bo chodziło o dostęp ekipy prezydenckiej do tajnych informacji w dyspozycji rządu.

Cenckiewicz stał się obciążeniem w pałacu, nie tylko z powodu braku certyfikatu, ale też z powodu swego wizerunku radykała, który knuje z jednymi generałami, a na innych zbiera haki i przeszkadza ekipie pałacowej odgrywać rolę spolegliwych państwowców i patriotów, większych od ekipy Tuska. W ekipie Nawrockiego nie brak przerośniętych ambicji, pozbycie się nielubianego nawet tam Cenckiewicza daje przestrzeń innym kancelistom. Też by chcieli rozprawić się z ekipą Tuska, ale zarazem zachować pozory pracy państwowej.

Cenckiewicz w oświadczeniu mówi wprost, co zamierza robić dalej: choć ceni Morawieckiego, będzie pomagał Czarnkowi i zawiązaniu koalicji PiS z Konfederacją. „Niech Morawiecki łowi w centrum, KO przegra wybory, nowe ZSL zejdzie pod próg wyborczy, prezydent obejmie patronatem prawicowy Blok Senacki, a prawica zbuduje przyszłą koalicję”. Wszystko jasne. Dzięki manifestowi Cenckiewicza Tusk wie, co go czeka ze strony Nawrockiego i PiS, i co ma z tym zrobić.

Reklama