Powtórka z faszyzmu

Cztery państwa postkomunistyczne zostały przyjęte do Unii Europejskiej, choć w przeszłości rządzili w nich faszyści: Słowacja, Węgry, Chorwacja, Rumunia. W Ukrainie faszyści nigdy nie rządzili. Mimo to nacjonalistyczna prawica, a nawet wicepremier Kosiniak Kamysz grozi Ukrainie, że „z Banderą do Unii nie wejdzie”. Pogróżki nacjonalistów odkładam na bok, bo po nich niczego rozumnego się nie spodziewam. Nad pogróżką Kosiniaka ubolewam, bo zdradza taką samą ignorancję (lub złą wolę motywowaną interesem politycznym) co skrajna prawica.

Kto jak kto, ale wiceszef obecnego rządu i minister obrony powinien nie tylko ważyć słowa co do unijnych aspiracji Ukrainy, ale też odrobić lekcję z historii i unijnych kryteriów stawianych państwom, które chcą do niej przystąpić. Te kryteria ich przeszłości nie pomijają, ale skupiają się na tym, co teraz, i na przyszłości. Politykę historyczną pozostawiają w gestii państw kandydujących. I słusznie, bo prawie każde państwo europejskie ma jakieś szkielety w szafie i do nich należy, jak się z tym uporać. Francja miała kolaboracyjny reżim Petaina, Niemcy wiadomo, Włochy miały Mussoliniego, Iberia autorytarne reżimy Salazara i Franco. Holandia wydała swych obywateli pochodzenia żydowskiego na zagładę, Norwegia miała reżim Quilslinga.

Jego nazwisko stało się synonimem polityka wspierającego najeźdźców na własny kraj. Szwecja, Irlandia, Szwajcaria ustawiły się podczas wojny na wygodnych pozycjach neutralnych i robiły na wojnie znakomite interesy. I co? Wszystkie te kraje albo są pełnoprawnymi członkami wspólnoty europejskiej, albo z nią blisko współpracują.

A teraz rzut oka na tę czwórkę faszystowską w naszej części Europy. Również trzy państwa bałtyckie kolaborowały z Niemcami w wojnie przeciwko Sowietom i w eksterminacji swych obywateli narodowości żydowskiej.

Słowacja, przyjęta wraz z Polską w 2004 r., musiała się tłumaczyć z rehabilitacji niektórych przywódców faszystowskiego państwa ks. Tiso. Tamtejsza prawica w niepodległej demokratycznej Słowacji przedstawiała go jako męczennika walki z komunizmem. Węgry (członek UE od 2004 r.) miały w szafie szkielet Horthy’ego, który wysłał na pomoc III Rzeszy wojsko węgierskie na front wschodni, i faszystowski ruch strzałokrzyżowców. Rumunia (akcesja 2007) próbowała w negocjacjach pomniejszać udział faszystowskiego reżimu Antonescu w Holokauście. Wysłał na front wschodni 30 dywizji przeciwko Sowietom, przez pewien czas zajęta przez wojsko rumuńskie Odessa nosiła nazwę Antonescu.

Chorwacja (przyjęta w 2013 r.) była podczas negocjacji intensywnie przepytywana o stosunek władz i obywateli do faszystowskiego katolickiego reżimu ustaszów, „oczyszczających” kraj z Żydów, Serbów i Romów. Po wojnie Tiso i Antonescu zostali straceni, Horthy zmarł na wygnaniu, Pavelić, wódz ustaszów, uciekł z pomocą Kościoła, zmarł w Madrycie, postrzelony przez agenta komunistycznej Jugosławii.

Podczas negocjacji akcesyjnych z tą czwórką skupiono się przede wszystkim na kryteriach kopenhaskich: stabilny system demokratyczny, rządy prawa, ochrona praw mniejszości. Oceniano stan rzeczy w tych głównych dziedzinach. W przypadku Słowacji, Chorwacji i Węgier oczekiwano zabezpieczenia praw mniejszości narodowych i pluralizmu politycznego. W przypadku Rumunii rzetelnej dyskusji o okresie wojennym i wprowadzenia edukacji na temat Zagłady oraz reformy sądownictwa i zgniecenia korupcji. Wszystkie cztery państwa zostały ostatecznie przyjęte do UE.

Od Ukrainy różnią się one tym, że mają ponurą i krwawą historię reżimów faszystowskich. Ukraina takiej historii nie ma jako państwo, bo po raz pierwszy w swych dziejach jest w pełni niepodległym i suwerennym państwem dopiero od 1991 r., w którym skrajni nacjonaliści, neofaszyści czy naśladowcy metod nazistowskich nigdy dotąd nie rządzili. Temat Stepana Bandery i bohaterów UPA jest częścią ukraińskiej polityki historycznej – Unia przygląda się, zaniepokojona konfliktem na tym tle między Polską i Ukrainą – ale nie jest ideologią państwową. Tą ideologią jest obrona i rozwój państwa ukraińskiego m.in. poprzez dołączenie do UE i NATO.

Takie same były cele Polski, gdy przystępowała do negocjacji akcesyjnych. My też, jak większość państw regionu, mieliśmy przed wojną siły faszystowskie i chwalców Hitlera, ale nie mieliśmy kolaboracyjnego reżimu podczas wojny, tylko nasze państwo podziemne. Mieliśmy pogromy na Żydach przed, w ciągu i po wojnie. Mieliśmy za komuny czystki etniczne i państwowe kampanie nienawiści do przedwojennych elit i do powojennej opozycji demokratycznej i niepodległościowej. A jednak nikt nam nie groził, że z NSZ nie wejdziemy do Unii.

Reklama