Ostatnie podrygi
Już sam fakt, że członkowie partii Kaczyńskiego muszą składać deklaracje, że są i chcą być członkami, zdradza rozmiar kryzysu w PiS. Czy słyszeliście kiedykolwiek, by w jakiejś partii w państwie demokratycznym naczalstwo żądało od mas członkowskich takich ,,lojalek”? Mimo to, Kaczyński podtrzymał to rozporządzenie po spotkaniu z Morawieckim, nazywanym przez niektórych ,,spotkaniem ostatniej szansy’’. Ale szansy na co? Że Morawiecki się ukorzy przed prezesem, złoży samokrytykę i wyrzeknie swoich ambicji? Gdyby tak zrobił, sam by się wykluczył politycznie z ,,obozu patriotycznego” pod nadzorem Kaczyńskiego i jego przybocznych.
Grubo przed południem na Nowodworskiej vel Nowogrodzkiej zaczęły się ustawiać telewizje newsowe. Reporterzy w kółko powtarzali pytanie: przełom czy rozłam? Próbowali zobaczyć przez zaciemnione szyby podjeżdżających limuzyn (czy to Ok w Pisie, że niektóre miały marki niemieckie?), czy w którejś siedzi Morawiecki. Na miejscu szanujących się redakcji zastanowiłbym się, czy to nie strata czasu, bo przecież wystarczyło poczekać, aż z centrali wyjdzie ktoś z gotowym komunikatem o wyniku spotkania. Wcześniej nie należało się spodziewać jakichś szczegółów ani przecieków.
To wielkie czekanie mediów miało podkreślić wagę wydarzenia. W sumie okazało się ,,czekaniem na Godota”. Piarowcy PiSu osiągnęli swój cel: przykuć uwagę mediów i opinii publicznej klasycznym ,,no-eventem”. Bo nie mamy ani przełomu, ani rozłamu, tylko bełkot rzecznika partii o ,,konstruktywnym przebiegu” spotkania tete a tete dwóch panów w tonącej łódce. Za to wiemy, że ultimatum lojalnościowe Kaczyński podtrzymał, czyli że na prawdziwe newsy mamy czekać do północy lub do jutra. A może aż do ,,grilla”Morawieckiego zapowiadanego na 31 lipca.
Ponoć z udziałem Jana Rokity (ostatnio zwymyślał Czarnka za totalną antyukraińskość) i antyputinowskiego arcymistrza szachowego Kasparowa. I panelem, jak wygrać wybory i poszerzyć poparcie, o czym radzić mają m.in. Wildstein i Winnicki. I dwoma wystąpieniami samego Morawieckiego. Taki grill wygląda na konferencję programową nowego ugrupowania. Jeśli do niego dojdzie w planowanym kształcie, będzie można już mówić o rozpadzie PiS, jakie znamy. I to faktycznie byłaby ważna wiadomość dotycząca obecnej polskiej sceny politycznej. Jeśli wierzyć sondażom kosztowałaby Kaczyńskiego utratę kilku procent poparcia. Niewykluczone, że na pozycję lidera prawicy wysunęłaby się w konsekwencji ,,konfa” Mentzena.
Nie może to cieszyć nikogo w obozie demokratycznym. A w obozie nazywającym się prawem kaduka ,,patriotycznym” – to bezczelna insynuacja, że tylko trójgłowej prawicy leży na sercu dobro Polski – punkt ciężkości przesunąłby się na skrajną prawicę Menztena, Bosaka i Brauna. Media ruskiego mira miałyby używanie. W ciągu roku do wyborów ,,efekt świeżości”, na jaki liczy Morawiecki, wyparuje, a ,,konfy” się umocnią sondażowo. Winę za braunizację całej prawicy ponosi Kaczyński, który wraz z PiS pierwszy padnie jej ofiarą. W deklaracje ,,Pinokia” trudno uwierzyć, ale jeśli kością niezgody między nim a Kaczyńskim była braunizacja, to gra Morawieckiego warta jest świeczki. Ostatecznie jednak zadecyduje liczba lojalek.
Komentarze
Wiele osób w PISie i poza nim nie wróży wielkiej przyszłości druhowi Morawieckiemu. Najczęściej mówi się o tym, że „efekt nowości” przestanie działać i adorator Brygady Świętokrzyskiej podzieli los innych rozłamowców. Nie byłbym tego taki pewien. Przecież Mentzen i Braun też wychynęli z niebytu sondażowego i „efekt świeżości” działał na ich korzyść. Ale ten efekt nadal trwa i zdaje się stabilizować. Cechą polityki, może jedyną ciekawą, jest to, że nigdy nie jest tak samo jak było.
PiS rozrywa konflikt pomiędzy ,,chwalebną” (dla nich chwalebną) przeszłością uosabianą przez Morawieckiego a przyszłością reprezentowaną przez Czarnka (i chyba Kaczyńskiego). A jakaż to przyszłość? Konfederacka i taka emocja dominuje w prawackim elektoracie. Kaczyński zdecydował się ,,go with a flow” – jak to zwykł czynić. Temu służyć ma amputacja (albo całkowita marginalizacja – coś na wzór losu G. Schetyny) Morawieckiego, który reprezentuje pisowskie ,,rozdawnictwo”, proukraińskość (lepiej mieć amerykańskie algorytmy i rosyjskie trolle po swojej stronie!), ,,gnębienie biznesu” (Nowy Ład) czy Zielony Ład (podpisał, podpisał!). W ten sposób elektorat ma spłynąć od Konfederasti do PiSu. Proste? Proste ale jakoś czuję to nie zagra. Dlaczego? PiS ,,już rządził”.- opatrzył się, te same mordy, szbrownicy gtosza publicznego. Co innego Konfederastie – nowe twarze (w miejsce opatrzonych) , ,,świeże” pomysły gospodarcze i to jeszcze jakie proste, ,,nie będą się nam Ukraińce panoszyć tu”.
No i biologia – Prezes niby dowodzi ale na ster łapki zbyt słabe.
Ps. Wyrżnięcie 30 ludzi Morawieckiego – umocowanych w terenie, klikach to iluś mniej do miejsc na listach wyborczych a do działaczy dociera, że głosów do pożywienia się będzie ZDECYDOWANIE mniej
Ciekawe że mało kto nie wymienia Donalda Tuska jako premiera po następnych wyborach rządowych za rok. Czyżby jego sytuacja jako lidera KO miała się zmienić wkrótce? Pewnikiem druh Morawiecki musi coś oznaczać w sondażach. No bo co innego w trawie piszczy ?
A nich się kłucą i rozpadają. To może zmienić rozkład sił w przyszłorocznych wyborach, a nawet jak by ta brunatna fala wygrała, to poskładanie z niej sensownej koalicji rządowej będzie bardzo trudne. Ponadto obsypany łupieżem stary piernik z Żoliborza dostaje to, na co sobie ciężko zapracował, co mnie niezmiernie cieszy.
Cieszy mnie, że w Pałacu Prezydenckim mają ból głowy, bo grali na rozpad koalicji rządzącej, tego najgorszego rządu III RP, jak raczył się wyrazić Cesarz Karol I Naćpany, a tymczasem rozpada im się ich własne zaplecze polityczne.
Nie mówmy hop, póki nie przeskoczymy
@orteq
Spekulacje ,,premierowskie’’ są, ale najpierw trzeba sformować rząd, co będzie dużym wyzwaniem. Polska polityka to nie brytyjska, ale koalicja Tuska powinna przeanalizować, jak miażdżący sukces lewicy Starmera zakończył się Farage’em u wrót 10, Downing Street.
@Slawczan:
Pominąłeś COVIDa, gdzie Morawiecki ‚wspierał plandemię’, kupował maseczki i zamykał lasy. Na skrajnej prawicy to poważny grzech.
***
Sytuację widzę trochę odwrotnie — Kaczyński postawił na Czarnka, jak wcześniej na Nawrockiego, jako kandydata, który oczywiście zbieże poparcie PiSu, ale przy okazji też Konfederacji (obu), co da zwycięstwo w wyborach. Bo to mu wygrało wybory prezydenckie. Tymczasem, żodyn się nie spodziewał, postawienie na Czarnka i konfederacką narrację wzmocniło Konfederacje, zwłaszcza tę od Brauna, kosztem PiSu. To się nie może podobać skrzydłu Morawieckiego.
Mateusz Morawiecki twierdzi, że w „latach osiemdziesiątych” namawiany był do podpisania lojalki. Przypomnę, że w latach osiemdziesiątych Morawiecki miał od 12 do 21 lat.
Moim zdaniem szarża Morawieckiego przeciw rozpaczliwej obronie Kaczyńskiego, to pomysł Morawieckiego i jego towarzyszy wynikający z rozeznania i analizy sytuacji, która jest oparta na kilku założeniach.
1) Kaczyński traci witalność polityczną, jest coraz bardziej schematyczny i bezradny wobec skoncentrowanej masy problemów, które w większości sam wytworzył, jest bardziej chłopskim filozofem, jowialnym dziadkiem leśnym niż przywódcą.
2) Morawiecki miał jak dotychczas, przez ostatnie lata dobre notowania u wyborców i może liczyć z dużym prawdopodobieństwem na efekt wschodzącej gwiazdy, powtórnego przyjścia.
3) Morawiecki zapewne czuje, że poparcie dla niego od Amerykańskich czerwonych transmitowane różnymi kanałami do Polski jest większe niż dla Kaczyńskiego.
4) Morawiecki ustalił, że teraz albo nigdy, szansa jest dzisiaj, jutro może zniknąć.
TJ
Spekulacje „premierowskie ” są, ale najpierw muszą odbyć się wybory, po których utworzyć trzeba koalicję większościową w Sejmie, aby „zmusić” Prezydenta RP do desygnacji premiera, który wówczas, posiadając większość sejmową, może sformować rząd. Dzisiejsze spekulacje, to pisanie patykiem na wodzie. Szczególnie po „burzy” w PiS, szanse poszczególnych frakcji politycznych na wejście do Sejmu mogą ulec zmianie. Jest jeszcze około 14 miesięcy na akcję wyborczą. Polityka polska, to nie brytyjska i sukces lewicy to jedyna szansa , aby spekulacje premierowskie z Tuskiem ziściły się.
Zdaje się, że już wszystko wiadomo, nie ma co spekulowac.
Teraz usiąść wygodnie, pop-corn i piwo w zasięgu ręki, aby umilić sobie czas czekania na Canossy w wykonaniu co poniektórych.
Ciekawe, czy na Temu można kupić worki pokutne. Nawet jeśli nie, to te po burakach (50 kg) też się nadają.
Prezes może i wybaczy, ale nigdy nie zapomni.
Mnie się jednak wydaje że cała ta „burza” z rozłamem PISu, jest zaplanowaną kampanią medialną. Wszystkie media w Polsce – i nie tylko, tym się zajmują. Bo o czym można w sezonie ogórkowym mówić, pisać, analizować itp…I o to chodziło.
Sznurek do snopowiązałek dawno temu sam się rozwiązał…
Pisać o PISie przez kilka tygodni, albo dłużej, pro lub kontra nie jest istotne! Ważne że się pisze, mówi, dyskutuje!
Premierowi będzie teraz trudniej przebić się do mediów z czymś co mogłoby bardziej zainteresować tzw opinię publiczną. Przykrycie tak rozpędzonej kampanii jest bardzo trudne…
Jest to dla mnie bardzo smutne, bo wiem jak w Polsce bywa z demokracją… Zresztą nie tylko w Polsce.
@PAK4
24 lipca 2026 11:01
Z tą pandemią to nie wiem…Czasem wydaje mi się, że rzeź wołyńska jest w tym momencie czymś realniejszym i bliższym niż pandemia. Takie społeczne wyparcie.
Wieści o upadku PiS uznaję za niekorzystne bo PiS to wrog znany i rozpoznany, deficyty jego lidera są jego kagańcem. A Konfederastie? Poczucie przegięcie pałki (lub lęk przed tym) – czy to ideologicznej czy medialnej na drodze po władzę w ich wypadku nie istnieje.
Jacobsky – pełna zgoda z jednym zastrzeżeniem: To nie mogą być worki po burakach. Można ostatnio nabyć chiński produkt solidny i tani wór-nabu-raka. Po polsku wór nie po burakach, tylko przed burakami.
Jeśli wierzyć mediom, to odmówiło podpisania „lojalek” 40 posłów, jeden senator i trzech europosłów, co daje przepiękną liczbę ” czterdzieści i cztery”. Mam wrażenie, że liczba ta będzie się szybko powiększać, a chętnych do nałożenia włosienicy nie będzie. Myślę, że M. Morawiecki miał i ma dobre rozeznanie nie tylko wśród posłów i senatorów, ale też w terenie wśród średniego i podstawowego poziomu aktywu partyjnego, stąd moje przekonanie o sukcesie inicjatywy „Rozwój+”. Inicjatywa ta, mniemam, przekształci się w partię i tym sposobem Morawiecki będzie gotowy do przejęcia schedy po słabnącym Prezesie dwa kroki przed innymi pretendentami. Myślę też, że to była i jest istota tych wszystkich działań, które doprowadziły do rozłamu w PiS. I że nie chodzi o podbieranie elektoratu „konfiarzom”, brownistom, tylko o stworzenie mocnych zrębów do budowy silnej partii, która przejmie cały elektorat PiS, a przy okazji jako siła o wielkiej mocy grawitacji przyciągnie do siebie elementy innych ugrupowań. W sytuacji rozchwiania i niepewności w całym „narodzie politycznym” Polski, akcja ta może mieć szanse powodzenia. Jakie były by tego skutki, to przedmiot do solidnych analiz , oraz płynących z analiz prognoz. Popuściłem wodze fantazji, a to wszystko przez tę liczbę „czterdzieści i cztery”.
@Adam Szostkiewicz
W przyszłym roku sytuacja polityczna może się poprawić dla PiS i wtedy Morawieckiemu szanse na premiera wzrosną. Rzecz w tym tylko czy premier Donald Tusk da się pokonać konkurencji.
PAK4
24 LIPCA 2026
11:01
***
Sytuację widzę trochę odwrotnie — Kaczyński postawił na Czarnka, jak wcześniej na Nawrockiego, jako kandydata, który oczywiście zbieże poparcie PiSu,
…..
Zbierze, nie zbierze, ale zawsze coś nazbiera. A może to od biegania , przybieżeli do Kaczora pasterze….po wieże, nie wierzę .
Polski trudny język
@pielnia
Przecież Panu odpowiedziałem na adres prywatny.
A jak Pan ocenia zaplecze intelektualne prezesa? Bo wygląda na to, że przy wodzu pozostały tylko takie tuzy intelektu jak Błaszczak, Sasin, Suski, Czarnek plus ci z dostępem do ucha prezesa. Czarnek ma nawet profesurę (KUL-ową), ale jest zwykłym populistą, co widać było ostatnio. Może jeszcze Karczewski, ale czy często bywa na Nowogrodzkiej? Bez kreatywnych doradców Kaczyński nie wygra wyborów, co najwyżej utrzyma stan posiadania. To z kolei spowoduje, że kampania wyborcza zamieni się w walkę o tzw. miejsca biorące na listach. A wyborcy będą mogli sobie popatrzeć, kto z kim się żre, jak zwykł mawiać prezes. Efektem będzie zejście PiS-u na psy…