Nawrocki, „władca Polski”
Macierewicz nazwał Nawrockiego „władcą Polski”. Na tego „władcę” zagłosowało 10 mln, więc kupią chętnie prezydenckie jedynowładztwo jako najlepszy ustrój dla Polski. Kupią i zagłosują za tym w ewentualnym referendum. Konstytucyjni demokraci muszą się przygotować na bój o zachowanie obecnego ustroju: Polska jest „demokratycznym państwem prawnym”, w którym parlament uchwala prawa państwowe, rząd wyłoniony w wolnych wyborach rządzi, a prezydent reprezentuje majestat Rzeczypospolitej.
Zdobycie konstytucyjnej większości w parlamencie jest marzeniem prawicy. Wtedy mogliby spróbować uchwalić nową konstytucję na wzór przedwojennej kwietniowej. Ośrodek prezydencki miałby zwierzchnictwo nad parlamentem i rządem. Nawrocki byłby faktycznie „władcą Polski”. Miałby jak najszersze uprawnienia, czyniące z niego dyktatora, a z Polski prawicową, nacjonalistyczną dyktaturę.
W praktyce oznaczałoby to wzięcie pod prezydencki but opozycji, sądownictwa i mediów. W gospodarce centralizację, w kulturze zaś i społeczeństwie forsowanie ideologii katolickiej i dławienie wszelkiego liberalizmu. W polityce międzynarodowej rozluźnienie relacji z liberalną Europą Zachodnią i zacieśnienie relacji z trumpistowską Ameryką, o ile trumpizm przetrwałby Trumpa. Gdyby przetrwał, Polska byłaby znów osamotniona jak przed drugą wojną, a przez to skazana na szukanie byle kogo jako sojusznika.
Taką Polskę mógłby zwasalizować Kreml szantażem, pogróżkami i manifestacjami siły. Jeśli koalicja sił demokratycznych wygra za rok i sformuje rząd, powinna szukać sposobu skutecznych zabezpieczeń przed jedynowładztwem, a nawet rozpocząć prace nad rewizją konstytucji w tym kierunku.
Buntuję się na myśl, że jednym podpisem jednego człowieka, wyniesionego na urząd prezydenta Polski wskutek splotu nieszczęsnych okoliczności, można zdemolować ustrój opisany we wciąż obowiązującej konstytucji i blokować wszelkie próby naprawy i wzmocnienia państwa.
Mówią, że w niespokojnych czasach ludzie chętnie zrezygnują z demokracji na rzecz rządów wodzowskich. Ale ślepa wiara w przywódcze talenty jednego człowieka i jego akolitów nie jest rozwiązaniem, tylko kolejnym źródłem zamętu, chaosu i braku bezpieczeństwa. Zwłaszcza gdy jedynowładca nie ma kompetencji, jest pod butem lidera partii, która go wypromowała, a jego otoczenie składa się z litych, konfrontacyjnych nacjonalistów.
Memento historyczne: konstytucja kwietniowa nie ochroniła nas przed utratą niepodległości i czwartym rozbiorem między Niemcy Hitlera i Rosję Stalina. Pozwoliła zachować ciągłość władzy państwowej na uchodźstwie, lecz o naszym bycie jako państwa zdecydowali ówcześni mocarze. I nie była to decyzja przyjazna wobec RP.
Wodzowskie dyktatury tamtych straszniejszych niż obecne czasów okazały się produktem nie tak trwałym, jak planowali ich budowniczowie. Alianci – sojusz zachodnich demokracji z dyktaturą stalinowską – zmiażdżył imperium Hitlera. Trwało 12 lat.
System stalinowski oparty na wszechwładzy policji politycznej, orwellowskiej propagandy i Gułagu, zaczął słabnąć osiem lat po zdobyciu Berlina przez armię sowiecką, a ostatecznie implodował w 1991 r.
O ile powojenne Niemcy zachodnie zbudowały system federalno-demokratyczny z zabezpieczeniami przed powtórką „wodzostwa”, o tyle w Rosji po krótkim epizodzie demokratycznym i chaosie transformacji wszystko wróciło w stare koleiny wraz z putinowskim jedynowładztwem opartym na stalinowskich wzorach, choć adaptowanych do oligarchicznego kapitalizmu państwowego.
Nazistowskie wodzostwo Hitlera trwało 12 lat, faszystowskie Mussoliniego prawie dwa razy dłużej (21), najdłużej rządził wódz Franco (36). Tylko on i Stalin zmarli śmiercią naturalną. W drugiej połowie XX w. trwał tylko wodzowski system sowiecki. W Niemczech, Włoszech i Hiszpanii umościła się na dobre i złe liberalna demokracja parlamentarna. Nawet premier Meloni ze skrajnie prawicowymi korzeniami nie próbuje rozmontować systemu demokratycznego ani Unii Europejskiej, choć w Europie tego się obawiano.
Mówi się, że ludzie, mając do wyboru bezpieczeństwo albo wolność, wybierają bezpieczeństwo. Tylko że w systemach wodzowskich bezpieczeństwo obywateli jest warunkowe: zależy od woli wodza, a nie od gwarancji i zasad konstytucyjnych, jak dzieje się w demokracji. Wodzostwo w polityce i zamordyzm w rządzeniu może się zdarzyć, ale na długą metę wygrywa demokracja.
Komentarze
Następny warchlak zerwał się z łańcucha świniarni – Bocheński… kolejne dziecko poczęte w Pisdowie… ściga się ze świniopasem, pridawkinem, bohuckim, kowalską… w opluwaniu premiera Tuska.
Nie zaznają spokoju
Salazar — 36 lat, dodam. Bo chyba to dyktator najbliższy oczekiwaniom prawicy.
W przypadku nowej konstytucji, należałoby wybrać nowego prezydenta, a nie przyznać prawa aktualnemu. To może być bardziej nakierowane na naśladowanie trumpizmu, czyli próba (jak u Trumpa) wywalczenia prerogatyw przez charyzmę przywódcy — choć Polska ma inaczej rozłożone uprawnienia prezydenta, parlamentu no i premiera (z silną pozycją). Ale, że w polskiej polityce prawica często wprowadza tematy z popkultury politycznej z USA, bez refleksji nad ich dopasowaniem do polskich realiów, to jednak do takiej interpretacji bym sie skłaniał.
Na jednym z politycznych blogów porównano USA do bandy rozbójników, którzy z bezpiecznej pieczary wyruszają na wyprawy po złote runo zgodnie z poleceniem szefa ferajny. To malownicze porównanie trafia do wyobraźni.
USA jest państwem co się dopiero kształtuje w którym rządzi pieniądz. Nawrocki władcą nie jest. Tylko „świr” Antoni może tak uważać. Jako społeczeństwo zachowujemy się na ogół poprawnie. Nie powinniśmy jednak zbyt wiele chcieć od polityków bo oni zagubieni w geopolityce i nie wiedzą co czynią.
@PAK
Tak,
Kard. Wyszyński nie szczędził pochwał katolickiemu państwu autorytarnemu Salazara.
Zamiast gombrowiczowskiego pojedynkowania się „na miny” nieustannie zalecam zdecydowane i skuteczne działania. W czym być może zbliżam się do Salazara, ale trudno, takie czasy
PAK4
17 marca 2026
7:44
Adam Szostkiewicz
17 marca 2026
8:29
Tacy sami, jak ci, którzy zafundowali Ameryce Trumpa , zainstalowali nam Wojtyłę.
Problemem i największym zagrożeniem dla Polski jest wojtylizm.
Kaczyński, Nawrocki, Rydzyk, Macierewicz to tylko użyteczne narzędzia wojtylizmu.
Nie oni, to inni.
Nie da się ocalić w Polsce demokracji bez uporania się z wojtylizmem.
Polska pozostawiona sama sobie , bez NATO i EU , pomiędzy dwoma potężnymi sąsiadami byłaby znowu łatwym łupem dla Rosja i Niemiec. W obecnym układzie politycznym w Europie i Niemczech Polsce raczej nic nie zagraża , ale to może się szybko zmienić, jeśli spełnią się marzenia Putina, Trumpa i Nawrockie i uda im się rozbić te instytucje, a w Niemczech władzę przejęłaby faszystowska AfD , która cieszy się coraz większym poparciem w tym kraju.
Polska przy swoim położeniu politycznym i historii powinna być tym krajem, któremu najbardzej powinno zależeć na umacnianiu tych dwóch organizacji. Dlaczego nie zawsze tak jest , może wynikać tylko z jednej przyczyny. Tutaj chodzi o działania w interesie innych państw , a nie Polski.
Z tezami wpisu wpełni sie zgadam , porażaja mnie jednak dwie sprawy.
1. To ogólne schamienie i głupota naszego społeczeństwa , które całkowicie nie rozumie w jakim świecie żyje i gotowe jest na złość samemu sobie dać sobie samo w pysk i wybrac na swego reprezentanta idealną swą personifikacje. To wprost porażajace jak jesteśmy głupi.
2. To braki narracyjne Koalicji , która mówiac o polexitowych ciagotach prawicy nie potrafi narzucić naracji o tym ,że to my jesteśmy Europą. Ze Polska to Europa a nie Azja , ani nie Rosja ani nawet nie Ameryka. Ze Polska swą kulturą , czy przemysłem nie jest ubogim krewnym np.Hiszpani tylko WSPÓTWÓRCĄ EUROPY. My nie możemy wyjsc z Europy bo nią jesteśmy.Ito trzeba wbijać ludziom do łba a nie reaktywnie odpowadac na prawicowe popierdłku o wyprowadzaniu Polski w Europy . Każdy kto mysli że mozna Polske przesunąć do Azji czy Afryki jest zwykłym idiotą. TO POLSKA TWORZY EUROPE od setek lat i naprawde tylko idiota niszczy sciany wlasnego domu.
@ls42
17 marca 2026
7:56
Jako społeczeństwo zachowujemy się na ogół poprawnie. Nie powinniśmy jednak zbyt wiele chcieć od polityków bo oni zagubieni w geopolityce i nie wiedzą co czynią.
Mamy gorszych politykow od spoleczenstwa?? A ktora czesc spoleczenstwa ma tych gorszych? Ta prawa, ta centrowa czy ta lewa?
„… demokraci muszą się przygotować na bój o zachowanie obecnego ustroju”.
Ten bój już się odbył i został on przegrany. Były to ostatnie wybory prezydenckie. Myślę, że wielu z nas wciąż nie zdaje sobie sprawy z historycznej doniosłości tego wydarzenia. Ja porównuje je do katastrofy smoleńskiej. Katastrofa położyła fundamenty pod system, który nazwałbym „Dyktaturą Kłamstwa”. Zwycięstwo Nawrockiego system ten umocniło i zabetonowało. Jak podaje CBOS, ponad połowa Polaków nie widzi problemu w tym, że prezydent wetuje ustawy. Liberalna demokracja umarła. U swych podstaw zawiera ona bowiem zasadę „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”, którą wygłosił jeden z pierwszych liberałów i demokratów, a która już nie obowiązuje.
P ł y n i e Wi s ł a, p ł y n i e
po polskiej krainie
jeśli coś w niej żyje
to niedługo zginie
(Jul. Fied.)
,,Wodzowskie dyktatury tamtych straszniejszych niż obecne czasów okazały się produktem nie tak trwałym, jak panowali ich budowniczowie”
Jak już Gospodarz i PAK zauważyli te, które uniknęły klęski w wojennej zawierusze wcale długo trwały.
Musimy pamiętać też, że dyktatorzy tworząc swe systemy polityczne z jednej strony mieli wolę stworzenia czegoś ,,wiecznotrwałego” ale częstokroć ich perspektywa była stricte biologiczna. Jednym z czynników, które np. Hitler przyjmował za podstawę swoich kalkulacji politycznych był stan zdrowia i czas życia.
Jest to czysty nihilizm obecnie najlepszymi przykładami niech będą Putin i Trump. Putin grzebie szanse cywilizacyjne Rosji oraz jej pozycję (wasalizacja przez Chiny i prawdopodobieństwo utraty Syberii) dla sławy ,,zbieracza ziem Ruskich” a Trump dla wulgarnego wzbogacenia siebie i swojej rodziny.
Porównanie PiS u do Salazara jest mylne. Nie chodzi mi o aprecjację lub dezaprobatę lecz o zrozumienie. Bo należy robić porównania sensowne. Nota bene Pan kardynał Wyszyński też nie był zwolennikiem oświeconego ludu.
Salazar nie był feminista ani fanem demokracji , był dyktatorskim konserwatysta , ( nie był militaire) który nie naruszył skostniałej struktury społecznej Portugalii , mimo że gospodarka ruszyła , ale w dużej części dzięki emigrantom. Jego największym błędem były wojny kolonialne, skazane na klęskę : angola Mozambik przede wszystkim Rujnowały państwo , ginęli z oby stron ludzie i ZSRR mógł interweniować organizując partyzantkę prokomunistyczną lub bezpośrednio wysyłając armię Kuby Dało to potem dyktatury, zresztą wszędzie tak było nie tylko w koloniach portugalskich. Ale Salazar był patriotą i dyktatorem mnichem który nie wzbogacił się osobiście ani też jego otoczenie ( chciałbym poznać bliżej ten aspekt) Był przedtem profesorem ekonomii (???)
PiS to mafia , która zagarnęła państwo, jak ośmiornica wsunęła ramiona i macki do wszystkich dziedzin, bandyci ja tworzący , tak jak i Krk mają patriotyzm i religie jedynie za parawan chroniący ich przed negatywną opinią plebsu. Wszyscy pisowscy hipokryzyjni oportuniści wzbogacili się jak afrykańskie kacyki. .
Kaczynskiemu, w przeciwieństwie do Salazara, nie zależy na kraju, nie ma żadnej ideologii, idei państwowotwórczej,
Jest obłąkanym starcem śniącym o zemście na wyimaginowanych wrogach i delektującym się władza, manipulacjami , personalnymi roszadami i kreacją mitu męża stanu. Z siebie I jego nieszczęsnego brata.
Jeden z organizatorów rewolucji goździków powiedział że Szkoda że teraz nie ma tak uczciwych polityków jakim był Salazar. Zmarł chyba w ubiegłym roku
Rola prezydenta w PiSowskim państwie
„Trybunał Konstytucyjny, na wniosek posłów Prawa i Sprawiedliwości, zajmował się we wtorek ustawą o statusie sędziów TK. Prezes Bogdan Święczkowski ogłosił, że Trybunał zwrócił się do prezydenta Karola Nawrockiego o zajęcie pisemnego stanowiska” w tej sprawie. Rozprawa została odroczona bezterminowo.”
Trybunał Konstytucyjny nie może ruszyć z postępowaniem w sprawie konstytucyjnej ważności nowo powołanych przez Sejm sędziów TK bez stanowiska Nawrockiego.
TK tym samym oficjalnie potwierdził swoją zależność od „stanowiska prezydenta”.
Macierewicz ma rację – prezydent, to władca Polski. Niebawem dla sądu konstytucyjnego stanowisko prezydenta zostanie prawem.
Zbędna zabawa, dla TK prezydent wyrocznią prawa, zwierzchnikiem wszystkiego co w Polsce się dzieje, wojska i sądów, ministrów i rządu, wiatru i prądu, pospólstwa, co w kącie cicho się śmieje.
Tak więc mamy PiSowskie państwo prawa, czyli państwo PiSowskiego prezydenta, władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej dyrygenta, wszelkich walorów państwa polskiego odważnego dysponenta.
Biały pacanek
Na głowie kraśny ma wianek, w ręku zielony badylek, a przed nim bieży baranek, a nad nim lata motylek.
Przystojny, męski, swój chłop, Batyr waść, z takim, to konie można kraść.
TJ
Słucham konferencji prasowej Trumpa. Byłoby wesoło, gdyby nie było tragicznie. Trzeba było zaatakować Iran, ale nie trzeba było pomagać Ukrainie. A teraz Ukraina nie chce pomóc w wojnie z Iranem. Z tego, co wiem, Zelenski chciał pomóc, ale Trump podobno oświadczył, że jest ostatnim człowiekiem, od którego przyjąłby pomoc:)))) Zato Chiny są ok, ma z nimi świetne relacje:))) Facet jest ewidentnie zaburzony. Czy nikt nie zajmie się w USA tą sprawą?
@tejot
17 marca 2026
16:18
Dla lepszego zrozumienia problemu polecam
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/2335953,1,trybunal-zjadl-ciastko-i-ma-ciastko-wpedzil-nawrockiego-w-niezreczna-sytuacje.read?src=mt
@villk
17 marca 2026
10:40
1. To ogólne schamienie i głupota naszego społeczeństwa , które całkowicie nie rozumie w jakim świecie żyje…
Chyba nie piszesz tego na serio? Bo, np. Nawrockiego wybralo (i teraz popiera?) tylko 50%+x. Czy uwazasz, ze ta druga „polowa” zaraz po wyborach stala sie jak Nawroci, PiS, Kofa? A jesli Trzaskowski by wygral, to ta przegrana „polowa” stalaby sie nagle madra?
Zamiast szermowac bezpodstawnymi ogolnieniami (co do charakteru calego spoleczenstwa) lepiej konkretnie wskazywac o kim sie mysli. Bo bezpodstawne i falszywe uogolnienia prowadza do falszywej oceny politycznej i spolecznej rzeczywistosci.
Co do punktu 2.
Oczywiscie, ze masz racje. Ale w polityce nie chodzi o to, zeby miec racje, tylko o to, zeby wyborcy przyznali ci racje i odali ci swoj glos. Niestety ciezko watpie, ze te przytoczone oczywiste i racjonalne argument sa w stanie przekonac zagorzalych przeciwnikow UE. Te argumenty byly „od zawsze”, ale nie zawsze sie przebijaly. A teraz znowu traca na sile 🙁
@Kalina
17 marca 2026 17:49
Pani Kalino próba zrozumienia sensu tego co mówi ten Kukurydzianowłosy Klown jest bez sensu, kontrproduktywna.
Po prostu słowotok, który JEMU w tym momencie wydaje się genialny i adekwatny.
Znam to uczucie – po środkach psychoaktywnych. Na moje szczęście nie było wtedy środków technicznych by je uwiecznić. Aaa…i nie miały one mocy sprawczej, za to dziś są całe tłumy wyznawców by z nabożną czcią spożyć ,,intelektualne” guano wytoczone przez ich idola.
Ucichły na chwilę spory ideologiczne i zwrócono uwagę na gospodarkę, bo jak powiedział analityk telewizyjny wzrost ceny energii jest niekorzystny dla każdego rządu.
Wymieniono przeszłe zagrożenia takie jak pandemia, pomoc Ukrainie, podatki klimatyczne ETS, nietrafione inwestycje, a teraz grożące nam podwyżki cen paliwa.
Polska nie wyśle wojsk do Iranu, powiedział premier Donald Tusk.
W czasie IIWŚ polscy uchodźcy z ZSRR znaleźli pomoc i opiekę w Iranie. To powinno wykluczać udział w amerykańskich bitwach o Iran.
Przypominam, że szklanka jest do połowy pełna. Polska jest zasadniczo podzielona równo na dwa obozy polityczne. Jednak to też oznacza, że ta przegrana połowa uniemożliwia przeprowadzenie gruntownych zmian. Doświadczyliśmy tego za rządów PiS. Doświadczamy obecnie. I to samo będzie za ewentualnych rządów tzw. „prawicy”.
O kumplu NOvrocky’ego… Pan i pachoł…
Niemcy: Trump podpalił cały region, posprzątać mają „parobki” z Europy
„To nie jest nasza wojna” – piszą niemieckie gazety krytykując prezydenta USA Donalda Trumpa za atak na Iran bez przemyślanego planu i zarzucając mu próbę szantażu wobec sojuszników z NATO. Komentatorzy uważają, że Europa powinna uniezależnić się od wojskowej pomocy Stanów Zjednoczonych, przez które jest traktowana jak „wasal” czy „parobek”.
„To nie jest nasza wojna” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”. Teoretycznie i z etycznego punktu widzenia Niemcy i NATO nie mają żadnego powodu, aby ulec szantażowi Trumpa domagającego się pomocy w odblokowaniu cieśniny Ormuz – pisze Joachim Kaeppner.
Niemcy: NATO nie zostało wtajemniczone w plany Trumpa
Komentator tłumaczy, że NATO jest sojuszem obronnym, a zobowiązanie do udzielenia pomocy dotyczy sytuacji, gdy kraj należący do Sojuszu zostanie zaatakowany z zewnątrz, a nie wtedy, gdy sam atakuje, naruszając przy tym prawo międzynarodowe. W dodatku, NATO i Europa nie zostały wtajemniczone w wojenne plany Trumpa. Teraz, gdy amerykańskie siły zbrojne wpadły w tarapaty, które były łatwe do przewidzenia, Sojusz miałby naraz udzielić im pomocy? – czytamy w „SZ”.
Niemcy: Trump traktuje sojuszników jak parobków i wasali
Komentator zastrzegł, że z „realno-politycznego punktu widzenia” sytuacja nie jest taka prosta, a Niemcy i inni Europejczycy stoją przed dylematem. Trump szantażuje NATO, ponieważ może sobie na to pozwolić. Europa jest zależna od ochrony Ameryki przed rosyjskim neoimperializmem, a jeszcze bardziej uzależniona jest Ukraina. Co w tej sytuacji robić? – pyta komentator i odpowiada: zaproponujmy Trumpowi deal. Trump potrzebuje pomocy sojuszników, których „traktuje w najlepszym razie jak parobków i wasali”. Europejskie okręty wojenne mogłyby wziąć udział w ochronie szlaku morskiego, ale „nie na rozkaz, lecz w zamian za konkretną przysługę”. Trump musiałby przywrócić sankcje przeciwko Rosji albo zobowiązać się do stałego wsparcia Ukrainy w wojnie z Rosją – wyjaśnił komentator „Sueddeutsche Zeitung”.
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że Trump „musiał przyznać, że Iran nie jest Wenezuelą” i próbuje teraz zmusić sojuszników w Europie, z „których lubi drwić”, do udzielenia mu wojskowej pomocy w cieśninie Ormuz. Jest to „równoznaczne z przyznaniem się, że supermocarstwo USA, które rzekomo nie potrzebuje sojuszników, nie jest w stanie udrożnić cieśniny tak ważnej dla światowego handlu”. Gdyby ceny energii rosły tylko w Ameryce, można by uznać, że Trump musi „wypić piwo, które sam sobie nawarzył”. Dlaczego mielibyśmy pomagać szantażyście, który grozi NATO? – pyta komentator. Ponieważ skutki tej wojny nie ograniczają się do USA, trzeba zapytać, czy Europa może sobie pozwolić na to, by odrzucić prośbę „błądzącego prezydenta” i czekać, aż wojna przestanie go bawić lub Iran w końcu skapituluje?
„To nie jest nasza wojna i to nie jest wojna NATO” – podkreślił komentator. Jego zdaniem taka ocena jest słuszna, ale Trump „łączy wszystko ze wszystkim”?. Europejczycy powinni z obecnego konfliktu wyciągnąć wniosek, że muszą ograniczyć swoją zależność nie tylko od ropy i gazu, lecz także od amerykańskiej obrony. Większa europejska suwerenność nie doprowadzi do tego, że Trump zmądrzeje, ale Europa mogłaby wtedy odpowiedzieć na próby szantażu „gestem pochodzącym z Ameryki, na który Ameryka w pełni zasłużyła” – czytamy w konkluzji komentarza w „FAZ”.
Zdaniem „Stuttgarter Zeitung” Trump jest nie tylko „pożałowania godnym strategiem, który rozpoczyna wojny bez rozeznania sytuacji, lecz jest też ignorantem, który gwiżdże na kompetencje swoich generałów”. Prezydent USA jest „szarlatanem, który rozpaczliwie woła o pomoc po tym, jak wmanewrował się w sytuację, z której nie znajduje wyjścia”. Szefowie rządów krajów NATO postępują słusznie odmawiając pomocy Trumpowi. „Nie są jego wasalami. Powinni być pewnymi siebie przywódcami wolnych narodów w Sojuszu opartym na wartościach i powinni to Trumpowi uświadomić” – czytamy w dzienniku.
Nieco odmienne stanowisko zaprezentował stołeczny „Tagesspiegel”. Cieśnina Ormuz jest „arterią gospodarki światowej, a więc także niemieckiej”. Konieczna jest międzynarodowa misja do ochrony tankowców. Niemiecka eskorta cywilnych tankowców nie oznaczałaby wejścia do wojny – pisze Stephan-Andreas Casdorff. Łatwo popaść w cynizm – uważa komentator. Prezydent Trump najpierw podpalił cały region, uzasadniając to argumentami, które każdy może sobie wybrać: aby nie dopuścić do powstania irańskiej bomby atomowej, aby wyzwolić irańskie kobiety albo jeszcze z innego powodu. Ma plan na wojnę, nie na pokój. Ruiny, chaos i ekonomiczne skutki mają uprzątnąć inni – czytamy w „Tagesspieglu”.
Zdaniem komentatora, ze względu na znaczenie cieśniny Ormuz, Niemcy popełniłyby błąd, obserwując sytuację stojąc na brzegu. Merz zwleka, ale trudno mu będzie utrzymać to stanowisko. „Niemcy są krajem eksportu, uzależnionym od stabilnych łańcuchów dostaw i dlatego nie mogą się wycofać w nadziei, że inni rozwiążą problem” – pisze Casdorff.
„Eskorta dla cywilnych tankowców, wielonarodowa misja dla zabezpieczenia międzynarodowego szlaku wodnego nie jest wejściem w wojnę” – podkreślił komentator. Stawką jest też wiarygodność Niemiec. Berlin mówi o odpowiedzialności narodu żyjącego z handlu. „Odpowiedzialność nie kończy się na przemówieniach i rezolucjach. Czasami trzeba też wysłać okręt” – czytamy w konkluzji” (dziennik.pl).
————————————–
Przyzwoite spojrzenie na wojnę Trumpa i Netanjahu z Iranem z perspektywy niemieckich mediów…
Tak to jest gdy beznadziejnie chory człowiek-kretyn Trump „sposobem” – przy pomocy kasy ichniejszych oligarchów, amerykańskiej „masonerii” i populistycznych haseł, tworzy bezkarny reżim – podobnych sobie kretynów – i „bawi się” resztą świata przed swoją naturalną śmiercią, bo nie znajduje się siła trwale eliminująca ich z gry.
Jak długo?
mfizyk
17 marca 2026
skoro ta „mądrzejsza” polowa nie potrafi narzucić swej narracji tej „drugiej ” połowie i daje się jako całośc dzielic i rozgrywac…to potrzymuje swe zdanie ze jako spolecznstwo obywatelskie jestesmy w calosci w przedszkolu politycznej dojrzalosci ( by nie powiedziec wprost ze jestemy zwyczanie głupi) Jest dla mnie oczywistym ze to wynika z wieloletnich zaniedaban edukacyjnych i co tez ważne z działan obcych służb . Jestesmy słabym Państwem, podzielonym wewnetrzne i potencialnie latwym celem dizaln dywersyjnych obcych wywiadów. Z przykrościa stwerdzam że nasza jedyna znaczaca siłą spoleczną jest nasza zaciekłość , zawiśc i złość wokół których ptrafimy się zjednoczyć z tym że sa to wszytko działana reaktywne spoleczenstwa a nie narracyjne . Hm… tak sie zastanawiam ze wlasciwie narracyjnie usiłuje to wykorzytac tylko jedna formacja polityczna (mam ty na mysli Brauna) prowadzaca Polske w faszyzm . I tylko sie teraz zastanawiam czy jest to w tej formacji intuicyjne , intencionalne czy wynika z obcych inspitracji.
Do meritum …. reasumujac jako spoleczenstwo obywatelskie daleko nam do dojrzałosci
Lemarcu(21:03): zacytowałeś wypowiedzi niemieckich publicystów, min.:”Co w tej sytuacji robić? – pyta komentator i odpowiada: zaproponujmy Trumpowi deal. Trump potrzebuje pomocy sojuszników, których „traktuje w najlepszym razie jak parobków i wasali”. Europejskie okręty wojenne mogłyby wziąć udział w ochronie szlaku morskiego, ale „nie na rozkaz, lecz w zamian za konkretną przysługę”. Trump musiałby przywrócić sankcje przeciwko Rosji albo zobowiązać się do stałego wsparcia Ukrainy w wojnie z Rosją – „.
Niemcy, jak zwykle, są racjonalni i pragmatyczni. Można im tylko pozazdrościć tego rozumu. I ja im tego bardzo zazdroszczę. A u nas prawnicy dywagują, czy gdyby polskie Zgromadzenie Narodowe , przyjmując od wybranych członków TK zaprzysiężenie -i byli ubrani w niebieskie krawaty, to ta przysięga byłaby zgodna z konstytucją, czy nie zgodna?(również w takiej teoretycznej „dyskusji’ bierze udział zarówno red.Siedlecka,jak i o zgrozo-prof.Łętowska). Albo: czy Święczkowski wpuści ich do budynku TK, czy nie wpuści, a jeśli ich nie wpuści, to co wtedy? Ta bojaźliwa reaktywność na bezczelne zachowanie prawicy świadczy moim zdaniem o tym, że zwolennicy demokracji z góry skazują samych siebie i nas wszystkich na przegraną. Czyli metoda karpia przed wigilią.
@Lemarc
,,Zaproponujmy Trumpowi deal. Trump potrzebuje pomocy sojuszników, których „traktuje w najlepszym razie jak parobków i wasali”. Europejskie okręty wojenne mogłyby wziąć udział w ochronie szlaku morskiego, ale „nie na rozkaz, lecz w zamian za konkretną przysługę”. Trump musiałby przywrócić sankcje przeciwko Rosji albo zobowiązać się do stałego wsparcia Ukrainy w wojnie z Rosją”
Przeczytaj jeszcze raz to co cytujesz i zastanów się czy ma to sens. ,,Deal”, ,,zobowiązanie”? Przecież to kompletne bzdury w kontekście człowieka, z którym ten ,,deal” ma być zawarty.
Przypominam, że oprócz tego, że jest to zaburzony kretyn, to jest to także notoryczny kłamca i oszust.
Teraz by się przydał europejski przywódca, który by powiedział Trumpowi ,,bujaj się frajerze – sprzątaj po sobie sam”, cytując i przypominając przy tym wszystkie antyeuropejskie,obraźliwe i szkodliwe wypowiedzi i działania tego idioty i jego piesków. W polityce jednak nie należy nigdy mówić ,,nigdy” więc…jeżeli ,,przeprosisz i poprosisz to rozważymy pewne działania…”.
Tylko taki język ten śmieć zrozumie.
@Kalina:
Czy zauważyłaś „polaryzację” społeczeństw?
Z naszej strony jest to problem, bo bardzo ważny czynnik, jakim jest uderzająca głupota, czy niekompetencja, nie mogą być skutecznie wykorzystane w polityce.
Więcej: „oni” odkryli, że ostra krytyka „własnego” polityka (także ta najbardziej zasłużona) przysparza mu popularności, bo trzeba „biedaka” bronić przed „wściekłymi atakami” elit, czy innego salonu. To jeden z najważniejszych czynników ubiegłorocznych wyborów w Polsce — zarzuty moralne pod adresem Nawrockiego pomagały mu. To problem, który mają z Trumpem i jego administracją Demokraci — np. gdy zaczynał urzędowanie Demokraci wyraźnie się wahali, czyje nominacje mogą próbować blokować, bo praktycznie (sprwdzić, czy nie Rubio) nikt się nie nadawał na stanowisko, ale blokowanie wszystkich nominacji byłoby klęską wizerunkową, właśnie jako „wściekły atak oszalałych elit”.
@Slawczan:
Tylko, wiesz, ja się boję czegoś innego. Mianowicie, mamy tendencję by wskazać jakiegoś polityka, czy jeden czynnik i powiedzieć, że to przez niego. Tak jak piszesz o Putinie. Tymczasem jest tak, że takie osoby tylko są pewnymi przykładami zjawisk szerszych.
Pisałem tu chyba o książce „Spin dyktatorzy” — autorzy tam prześledzili model wzrostu tego, co nazywają właśnie „spin dyktaturą”, a co może lepiej byłoby nazwać dla potrzeb tej dyskusji współczesną dyktaturą. Taka współczesna dyktatura musi się o wiele bardziej liczyć z „elitami kreatywnymi” i wizerunkiem. Bardziej operuje więc manipulacjami medialnymi, niż obozami koncentracyjnymi, na zewnątrz próbuje pokazywać demokratyczną twarz i raczej próbuje zakopać niekorzystne informacje w masie zmyłek, niż je ocenzurować. Oczywiście, Putin pokazuje, że na końcu „nowej dyktatury”, może stać stara dyktatura, z przemocą i cenzurą, ale gdyby nie wojna, zapewne tak szybko by do niej nie doszedł.
Niemniej, po okresie triumfu demokracji, „modny” na świecie stał się inny nurt — właśnie dyktatorski. Dyktatorzy więc nie zawsze muszą snuć wizję zbudowania systemu ponad spiż trwalszego — wystarczy, że są trendy. To my, z przywiązaniem do demokracji i rządów prawa jesteśmy dziś „starmodni”.
***
Druga rzecz, ten „nihilizm”…
Tzn. owszem, w tym jest nihilizm, ale o ile zgadzam się z diagnozą, to nie z argumentami przyjętymi do jej obrony. Weźmy oba przykłady:
Putin: chce przejść do historii (patrzy ponad swoje panowanie), jako ktoś kto przywrócił wielkość i znaczenie. Popełnia błąd złej kalkulacji* raczej niż braku wartości.
Trump: zarobił już on, i jego rodzina, na prezydenturze grube miliardy. Raczej nie patrzy dalej niż kilka tygodni do przodu, ale to nie ma znaczenia… Sądzisz, że w USA przyjdzie rewolucja i zrewiduje majątki, albo nawet puści gilotyny w ruch? Czy nakradzione zostanie w rodzinie i jego wnuki będą z tego żyły wśród elit, jako bogaci rentierzy po kres wyobrażalnego czasu?
*) O ile wojna skróciła życie Mussoliniego, czy Hitlera, o tyle Franco czy Salazar żyli i panowali długo, i mogli mieć nadzieję na zachowanie podstaw swojej ideologii. Tyle, że nie da się oszukać ewolucji w kulturze. Ona zachodzi, czy chcemy, czy nie. I nawet dyktatorzy maja na to umiarkowany wpływ.
Co piszę w „przypisie” do Putina, bo może się okazać, że Rosja za kilkadziesiąt lat wyleczy się z imperializmu. I Putin zostanie tylko z czarnymi kartami w podręcznikach historii.
@PAK4
Sytuacja jest taka, że obie opcje zdecydowane co do swego wyboru są „zabetonowane” i żadne argumenty nie mają dla nich znaczenia. Ja mam dokładnie tak samo. Nie chcę dojścia obecnej prawicy do władzy, więc wspieram Koalicję i to jest mój priorytet. Gdyby się okazało, że Tusk przejechał na pasach ciężarną zakonnicę, niczego by to dla mnie nie zmieniło
@villk
18 marca 2026
8:53
Do meritum …. reasumujac jako spoleczenstwo obywatelskie daleko nam do dojrzałosci.
Zawsze moze byc lepiej (tak samo jak gorzej). Zalezy z kim sie porownac i w jakiej dziedzinie. Np. Polexitu (jeszcze) nie ma, w odroznieniu do Bexitu.
Akurat wyszedl raport o rozmnazajacych sie na Swiecie w szalonym tempie roznych autokracjach:
https://www.v-dem.net/documents/75/V-Dem_Institute_Democracy_Report_2026_lowres.pdf
A tam taki pozytywny statement o Polsce:
Some recent positive news – U-Turns (countries such as Brazil and
Poland that have halted and turned around autocratization)
🙂
Warto sie temu raportowi dokladnie przyjzec i sprawdzic miejsce i obraz Polski na Swiecie.
@mfizyk, villk & społeczeństwo:
Dzisiaj czasem „triumf demokracji” od „triumfu autokracji” to jest zmiana zdania 1-2pp. wyborców…
I to można czytać na dwie strony. Dla mnie jednak na gorszą stronę – już chyba pisałem nie jeden raz, że chciałbym głosować na wizję Polski przyszłości i się o nią spierać, a nie bronić demokracji przed autorytarnymi zalewem.
@Kalina:
> Sytuacja jest taka, że obie opcje zdecydowane co do swego wyboru są „zabetonowane” i żadne argumenty nie mają dla nich znaczenia.
Tylko, że to bardziej złożone. Bo może być przecież tak, że „sobie dyskutujemy” obstając przy swoich wyborach, jednak sama dyskusja wpływa na to, jakie skrzydło w swoim ruchu popieramy. (Schopenhauer w Erystyce opisuje trochę inny przypadek — gdy spierający się nie zgadzają się z sobą, ale wychodzą z dyskusji z poglądami przeciwnika.) Nie wiem, czy tu to dobry argument 😉 ale pokazuje się, że w Stanach byli zawsze „demokratyczni Republikanie” i „republikańscy Demokraci”, którzy należeli do jednej partii, ale jeśli chodzi o profil ideowy, mieścili się w drugiej. Zresztą długo profile tych partii się nakładały na siebie — bodaj w latach 70-tych wzywano, by dla dobra demokracji, zaczęły się od siebie jakoś zauważalnie różnić…
Teraz mamy sytuację, że gdy przyglądam się dyskusji, gdy ktoś referuje swoje stanowisko, to od razu padają głosy, które go klasyfikują jako część wrogiej grupy. I sprawa załatwiona — „bo oni to…”.
> Gdyby się okazało, że Tusk przejechał na pasach ciężarną zakonnicę, niczego by to dla mnie nie zmieniło
Ale to jednak różnica od „tym bardziej muszę na niego zagłosować, bo biedaka prześladuje Kodeks Drogowy, a Kościół Katolicki rzuca mu zakonnice pod nogi by utrudnić walkę wyborczą #STOPKODEKSARYZACJIPOLSKI”.
Tzn. może trochę demonizuję — wiele osób miało głosować na Nawrockiego z obrzydzeniem. Może więc „oni” nie różnią się tak bardzo. Niemniej, ten niedobry czynnik, czyli ktoś jest (słusznie) krytykowany, to na niego głosujemy (jakaś kombinacja urojonej krzywdy i działania „na złość”) jest widoczny. (W ogóle, dużo widać działania „na złość”, czym altright potrafi nieźle manipulować.)
@PAK4
Pamiętam, jak w poczuciu odpowiedzialności dałam głos na Wałęsę, żeby Ciemny Lud nie wybrał Tymińskiego
@PAK4
19 marca 2026
6:59
No, niestety taki ten Swiat juz jest, ze niedzwiedzia trzeba najpierw zlapac (czytaj obronic przede wszystkim wolne wybory i panstwo prawa), a dopiero potem jego skore dzielic (czytaj rozwijac demokracje) 😉
@mfizyk:
Ja nie mówię, że nie pójdę na następne wybory. Mówię, że to jest złe. I to na wielu poziomach.
I możliwe, ze to ważny czynnik, dla którego niedźwiedź jest wciąż na wolności.