Wieczór ballad

Bardzo oryginalna była koncepcja recitalu Adama Golki zamykającego VII Festiwal Romantycznych Kompozycji, poświęconego wyłącznie balladom.

Program Opowieści przy fortepianie pianista pokazywał już w Stanach i będzie go jeszcze pokazywał, ale teraz zaprezentował go po raz pierwszy w wersji polskiej. Specjalnie na potrzeby tego wieczoru przetłumaczył tekst tego mało znanego dzieła Schumanna – i o ile nie wiadomo, czy w ogóle ktoś to wcześniej w Polsce wykonał, to na pewno zostało to po raz pierwszy wykonane po polsku.

Co więcej, dzieło, pochodzące z późniejszego okresu twórczości kompozytora (1846), przeznaczone jest na głos recytujący i fortepian (zapewne nowatorskie w swojej epoce), ale raczej do wykonania przez dwie osoby, tymczasem pianista wykonał to sam i efekt był tym bardziej oryginalny. Przyznam, że nie słyszałam tego wcześniej i nie wiedziałam, czy to może jakaś wersja pieśni, czy tekst został dodany ex post itp. Adam opowiedział mi później, że zetknął się z tym utworem po raz pierwszy, gdy dostał zamówienie na jego wykonanie, ale z recytatorem. Po koncercie stwierdził jednak, że recytator nie robi tego najlepiej, spróbował więc sam i udało się. Piękna Hedwig bywa określana jako monodram, natomiast sam kompozytor nazwał ją balladą. Stąd wyrósł pomysł na koncert ballad. Zapowiadany przez solistę, ale nie przegadany – tylko po kilka niezbędnych słów, i to nie przed każdym utworem.

Jak Robert, to i Clara – prawdopodobnie była to druga ballada w historii; pierwszą napisał oczywiście Chopin (Ballada g-moll, 1831/36), a Clara w 1836 (Ballada d-moll op. 6 nr 4). Już kiedyś tu wspominałam, że żona Schumanna była pod większym wpływem Chopina niż przyszłego jeszcze w tym czasie męża, a w tym utworze jest to bardzo słyszalne; choć pobrzmiewają tu nutki sentymentalne, to są i oryginalne zwroty harmoniczne. Ale jak Schumannowie, to i Brahms – pięknie wykonane 4 Ballady op. 10, napisane w czasach przyjaźni całej trójki, ale i tragicznej choroby Roberta (stąd ich mroczność, skomentował pianista).

Potem dwa wyjścia w przyszłość: jedno – niedaleką (Juliusz Zarębski, bardzo ciekawa Ballada g-moll), drugie – o wiele dalszą: Frederik Rzewski North American Ballade No. 3: Winnsboro Cotton Mill Blues. Znany nam z Warszawskich Jesieni kompozytor-pianista amerykański o polskich korzeniach stworzył najpierw, pod koniec lat 70. cykl fortepianowych „ballad północnoamerykańskich” (tu słowo ballada ma zupełnie inne znaczenie niż u kompozytorów romantycznych), a w 1980 r. powstała wersja na dwa fortepiany, którą dwa lata temu wykonali na Chopiejach (i nagrali na swój „amerykański” album) Anna Geniushene i Lukas Geniušas. Na jednym fortepianie jest to absolutnie karkołomne i wyczerpujące – najpierw naśladownictwo maszyn, później stopniowo pojawiający się blues. Po tym ekstremum można było podziwiać, że solista był w stanie jeszcze zagrać Balladę F-dur i Balladę As-dur Chopina bez żadnej taryfy ulgowej. I jeszcze trzy bisy: dwie etiudy Chopina z op. 25 nr 1 i 11 oraz Mazurek Władysława Szpilmana.

Cieszę się, że ten znakomity polsko-amerykański pianista, jak sam o sobie mówi (urodził się i wychował w Stanach, ale w polskiej rodzinie, teraz częściowo mieszka w Warszawie, kiedy nie jeździ z koncertami i nie naucza), zapewne tu powróci. I jeszcze jedna dobra wiadomość: w przyszłym roku festiwal ma się odbyć w dniach 10-16 września, żeby było mniej kolizji z innymi ważnymi imprezami.

Reklama