Tusk i Rubio u papieża
Dla nas wizyta premiera w Watykanie jest ważniejsza niż wizyta amerykańskiego sekretarza stanu. Ale dla Amerykanów – Leon XIV jest Amerykaninem – ważniejsza jest ta druga.
Domyślamy się, że minister Rubio, katolik z kubańskimi korzeniami, dostał od nieokiełzanego pryncypała jakąś szczególną misję: poprawy relacji administracji Trumpa z papiestwem, a może i wymuszenia na Leonie jakiegoś pojednawczego gestu u progu 250-lecia powstania Stanów Zjednoczonych, wspólnej ojczyzny ich obu. Jak na razie, Leon nie zamierza się wybrać na rocznicowe uroczystości. Tymczasem widok Leona i Trumpa razem świętujących amerykańską niepodległość byłby rzecz jasna wspaniałym prezentem przedwyborczym dla prezydenta. A na tym Leonowi raczej nie zależy.
Trump swoimi memami i komentarzami na temat Leona zbulwersował niemałą część świata katolickiego, w tym katolików i hierarchów w USA. A to ma znaczenie polityczne i wyborcze. Trzeba więc teraz jakoś sobie poradzić z fatalną wymową tych szczeniackich wygłupów nie tylko obrażających papieża, ale i uchybiających urzędowi, jaki Trump sprawuje.
A wszystko spięte klamrą wściekłości na odmowę pobłogosławienia przez Leona wojny USA z Iranem. Trump wielokrotnie insynuował, że Leon XIV chce, by Iran, okrutny reżim teokratyczny, miał bombę atomową. Leon zachował się jak mąż stanu: nie udowadniał, że nie jest islamistą, tylko przypominał, że chce być papieżem pokoju i dialogu w epoce, w której pokój i dialog próbuje się wymuszać siłą, a w rzeczywistości wojny i konflikty się mnożą od Ukrainy przez Bliski Wschód po Sudan i inne państwa afrykańskie.
O szczegółach spotkania Tuska z Leonem i dwoma innymi wysokiej rangi dygnitarzami watykańskimi na razie wiemy niedużo. Tusk sam powiedział, że tematem była m.in. sytuacja w Kościele w Polsce. Mam nadzieję, że dowiemy się więcej.
Kościół rzymskokatolicki jest wciąż najgłębiej wrośniętą w polskie społeczeństwo organizacją pozarządową. Wciąż ma ambicje do definiowania nie tylko wiary i moralności, ale też polityki państwa, choć konstytucyjnie jest od niego oddzielony. Dlatego premier nie powinien skąpić opinii publicznej szczegółów swej wizyty w Watykanie.
O czym rozmawiano konkretnie, możemy spekulować. Lekcje religii? Wychowanie zdrowotne? Edukacja publiczna, którą jeden z biskupów zestawił niedawno z systemem hitlerowskim? Fundusz Kościelny? Finansowanie Kościoła z budżetu państwa? Związki partnerskie, transkrypcja małżeństw osób tej samej płci? Drakońskie prawo antyaborcyjne? A może prawoskręt części polskiego episkopatu? Czy Tusk przedstawił Leonowi stan stosunków między swoim rządem a episkopatem? Idzie ku dobremu czy nadal mamy impas? Czy będzie przegląd postanowień konkordatu pod kątem jego funkcjonowania? Same pytania, zero odpowiedzi.
Sama zapowiedź premiera, że papież z radością przyjął jego zaproszenie do wizyty w Polsce, to za mało, by paść na kolana. Donald Tusk obiecał, że jego rząd będzie przestrzegał konstytucyjnej zasady (przyjaznego) rozdziału państwa od Kościoła. A mówiąc wprost, świeckości państwa.
Po ponad dwóch latach rządu Tuska wolno powiedzieć, że spełnia tę obietnicę miękko. Jakby chciał uniknąć konfrontacji z prawicą w Kościele i polityce na tym polu. Wygląda to na przemyślany plan działania przed przyszłorocznymi wyborami. Bo skoro Leon serdecznie rozmawiał z Tuskiem, to katolicy w Polsce dostali wyraźny sygnał: z rządem Tuska Watykan Leona nie ma problemu.
Zwłaszcza w kwestii wojny i pokoju: dla Leona Tusk jest „peacemakerem”, a nie krucjatowym trumpistą. Pięknie, ale czy tę samą solidarność odczuwa Watykan Leona z Tuskiem w kwestii migrantów? Czy akceptuje linię polskiego premiera, który odmawia relokacji migrantów z innych krajów poza Ukrainą? Bo co do linii Tuska w sprawie wojny z Iranem, to chyba faktycznie Leon może ją tolerować: ani nie wchodzimy z wojskiem do Ukrainy, ani nie włączamy się w wojnę Trumpa z Iranem, pozostając jednak lojalnym członkiem NATO i UE.
To jasne, że religia i polityka są złączone węzłem trudnym do rozplątania, a Watykan, centrum zarządzające największej organizacji wyznaniowej świata, jest graczem na scenie międzynarodowej, z którym świeccy liderzy wchodzą w interakcje, raz negatywne, raz pozytywne. Jak trwoga, to do Boga, czy się w Niego wierzy, czy nie wierzy. Rubio i Tusk deklarują się jako wierzący. Pierwszy musi pić piwo, które nawarzył Trump, drugi szuka sposobu, jak wygrać wybory w przyszłym roku mimo sondażowej przewagi sił prawicowych, które lubią przedstawiać się jako obrońcy cywilizacji chrześcijańskiej i ultrakatolickiej tożsamości narodowej. Papież Leon tego raczej nie kupi ani od polskich biskupów, ani od polskich polityków.
Nie mam wątpliwości, że prędzej znajdzie wspólny język z Tuskiem i kardynałem Rysiem, niż z „gaśnicowym” Braunem i abp. Jędraszewskim. Dobrze, że uciął sobie braterską pogawędkę z naszym Donaldem o świecie i Polsce. Oby to premier Tusk witał go w Polsce za dwa lata.
Komentarze
Wybory za pasem i Tusk et al muszą je wygrać. Rozumiem więc działania Tuska względem Watykanu.
Ale z drugiej strony chciałbym doczekać czasów kiedy KK postawiony będzie na właściwe miejsce, czyli na odległość kija, od Państwa. Do polityki mieszać się KK może bo Polska jest krajem gdzie swobód się przestrzega i broni. Tuska mi żal, że musi się łasić do KK bo to była i jest gansgsterska organizacja i V Kolumna. Konkordat, de facto, oddaje duży prężny kraj w lenno państewku-muzeum i trzerba ten Konkordat zlikwidować albo dokładnie przewietrzyć.
Amerykański szczyl i modelowy wieśniak bezmózg, Vence, który czeka w kolejce po władzę – ten od: „Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie, co się stanie z Ukrainą” i innych kosmicznych bredni… owładnięty paranoją MAGA – triumfem chorych na kasę technooligarchów – przyszłych feudałów trzymających resztę – niewolników za mordę… realizujących rzekomo wezwanie i wskazania boga chrześcijańskiego kościoła i zbawienie świata – … niecierpliwi się już chciałby sam działać… i zabijać…
Rzadki okaz troglodyty i smrodliwego chwastu…
Chcę zmartwić tych obu niebezpiecznych osobników, a intuicja mi podpowiada, że los obu tych amerykańskich debili i groźnych podpalaczy świata i pospolitych zbrodniarzy i złodziei – nie mających nic wspólnego z dyplomacją – jest już przesądzony, obaj są od dawna są na celownikach, działających na zlecenie swoich morderców… kielichy goryczy ich ofiar, ale też interesy wrogów, których sobie stworzyli i dalej tworzą, mogą się wkrótce przepełnić.
Większość ludzkości świata – nie będzie was żałować, będzie tańczyć z radości w nadziei, że może nadejdzie lepszy czas… ale ci są już passe…
Do Americans approve or disapprove of Donald Trump?
………………….January, 24, 2025……. Updated May 7, 2026
Approve………51.9%……………………….39.0%
Disapprove….43.4%……………………….57.6%
W pierwszych westernach główny bohater występował w nieskazitelnie białym przyodziewku i kapelutku i choć widzowie doskonale wiedzieli jak wygląda ubiór poganiacza krów, płacili dziesięć centów za złudny tryumf dobra nad złem.
Należę do zbuntowanych owieczek , które przestały wierzyć w dobre intencje najwyższego pasterza i gdyby nawet przywdział strój kowboja z wielgaśnymi rewolwerami nie odmieni oblicza owczarni -tej owczarni.
USA były kiedyś watykańską skarbonką, po aferach pedofilskich diecezje podupadły, a i hojność mniejsza, więc cóż może zaoferować światu ten skromny Amerykanin. Nie przebije Wojtyły w teatralnych widowiskach gromadzących miliony widzów, Ratzingera w teologii, a Bergoglio w rozumieniu problemów społecznych.
Jego zadaniem jest niesienie Światła Prawdy, ale dziś każdy ma swoją, do założenie nowego kościoła wystarczy piętnaście podpisów,
Mimo to „show must go on”, więc mam dobrą radę dla Roberta Francisa Prevosta -trzeba wrócić do źródeł amerykańskiej kultury, która podbiła świat.
Showbiznes i film amerykański tworzyli Polscy Żydzi, gdyby do tego dodać niemałe i zacne grono noblistów, okazałoby się, że potężne umysły, które wpłynęły na losy świata mają polskie korzenie, więc kierunek jest jasny- tylko gdzie schować Brauna?
Po raz kolejny deklaruję aprobatę i sympatię dla Leona XIV
Kościół rzymskokatolicki jest wciąż najgłębiej wrośniętą w polskie społeczeństwo organizacją pozarządową. ”
A myślałem, że królestwo jego jest nie z tego świata… . Czyli kolejna ściema.
„Wciąż ma ambicje do definiowania nie tylko wiary i moralności, ale też polityki państwa, choć konstytucyjnie jest od niego oddzielony. Dlatego premier nie powinien skąpić opinii publicznej szczegółów swej wizyty w Watykanie. ”
To chyba błąd logiczny. Skoro kościół jest konstytucyjnie oddzielony, to premier jako premier państwa świeckiego powinien być raczej powściągliwy by nie preferować jednego ze związków wyznaniowych.
” Jak trwoga, to do Boga, czy się w Niego wierzy, czy nie wierzy. ”
Proszę o przykłady, szczególnie jeśli chodzi o ateistów.
Wizyta Tuska u papieża Leona XIV była dla PiSowców wielką przykrością dezorganizującą ich oficjalny stosunek do Koscioła, w tym papiestwa – werbalne, intensywnie janopawłowy drugi, bezkrytyczny i bezmyślnie apologetyczny, a dla p.o. prezydenta Karola, który jako dyrektor Muzeum II Wojny uprawiał intensywnie w służbowym apartamencie politykę zagraniczną, jest kolejnym dowodem, że dla Europy, w tym dla instytucji watykańskich Karol jest nie tylko pionkiem, ale z pewnością kimś, z którym nie warto rozmawiać, bo i o czym.
TJ
Jeżeli Leon jest chrześcijaninem poprze Tuska.
Jeżeli go nie poprze to znaczy, że uległ Plasawicy Rydzykowej.
I jest pii pii …
@Jagoda
Co masz na myśli mówiąc o „poparciu” papieża dla Tuska? Papież nie wtrąca się w wewnętrzne krajowe przepychanki. Protestuje, gdy dzieją się rzeczy sprzeczne z Ewangelią i X Przykazaniami. A przynajmniej tak powinien robić. Jak się wydaje, Leon XIV wie o tym, podczas gdy jego poprzednik daleko przesadzał w swej wstrzemięzliwości wobec rosyjskich zbrodni na Ukrainie
@Jagoda
Leon niewiele różni się od poprzedników. Przewodzi najwiekszej i nastarszej korporacji w historii i będzie tego chronić do upadłego. Ględzenie i życzenia pokoju itd nic nie kosztują. Poza tym Leon to pionek, tak jaki poprzednicy, nie ma nic do gadania.
@Stary Profesor
8 maja 2026
12:03
” Jak trwoga, to do Boga, czy się w Niego wierzy, czy nie wierzy. ”
Proszę o przykłady, szczególnie jeśli chodzi o ateistów.
Co mi podpowiada AI:
Oto znane postacie, które w swoim życiu deklarowały ateizm lub sceptycyzm, a u schyłku życia (lub w wyniku nagłego nawrócenia) zmieniły poglądy:
Antony Flew (1923–2010): Jeden z najsłynniejszych ateistycznych filozofów XX wieku. Przez dekady przekonywał o nieistnieniu Boga, jednak u schyłku życia (około 2004 r.) zmienił zdanie pod wpływem odkryć naukowych dotyczących kodu DNA, uznając, że wszechświat wykazuje oznaki inteligentnego projektu.
André Frossard (1915–1995): Francuski dziennikarz i pisarz, syn założyciela Francuskiej Partii Komunistycznej, wychowany w ateizmie. Nawrócił się na katolicyzm w 1935 roku w wieku 20 lat (w rezultacie czego stał się znanym intelektualistą katolickim), opisując to jako gwałtowne „uderzenie światła” w kościele.
Rudolf Höss (1900–1947): Komendant obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Przed wykonaniem wyroku śmierci przez powieszenie, nawrócił się, wyspowiadał i przyjął komunię, o czym świadczą relacje.
Muniek Staszczyk (ur. 1963): Znany polski muzyk, który po latach życia z dala od wiary, przeżył powrót do Kościoła katolickiego, co często podkreśla w wywiadach.
Gary Cooper (1901–1961): Słynny aktor amerykański, który nawrócił się na katolicyzm jako dorosły człowiek, co miało miejsce niedługo przed jego śmiercią.
@Kalina,
To co wyprawia tak zwany ePiSkopat w wa lce z Rządem RP jest łamaniem Dekalogu.
Jeżeli Leon jest chrzescijaninem przywola to towarzystwo do porządku.
Prosta sprawa.
Tak, tak. Nie, nie.
@Stary Profesor:
Kiedyś chyba linkowałem, teraz tylko przywołuję pamięć — w Radiu Naukowym była kiedyś rozmowa z polskim badaczem, który analizował procesy sekularyzacyjne w odniesieniu do „bezpieczeństwa społecznego”. I wychodziło mu, że to wystarczający związek — nie potrzeba innych czynników (choć ich szukał, to „bezpieczeństwo społeczne”, jako przedmiot badań, w znacznej mierze było efektem „błędu McNamary” — wykorzystanie tych danych, które są dostępne). Im jakieś społeczeństwo na świecie miało dłuższy okres pokoju, dobrobytu, zabezpieczeń socjalnych, tym bardziej było zeświecczone. I stąd też wniosek w drugą stronę — żeby odwrócić ten trend w społeczeństwie potrzebna byłaby wojna, albo głęboki kryzys.
Mfizyk
Takich przykładów są tysiące i więcej. We Francji był okres gdzie było to prawie modne.
Możesz dorzucić Max Jacob, henri Bergson, Simon Veil, Irene Niemirowska, Schönberg i inni w Austrii i masa innych. I były to konwersje nie oportunistyczne, lecz przemyślane, świadome poglądy i wiara Edyta Stein!
W Polsce Szerynski Hirszfeld i Jaruzelski. Córki Zamenhoffa, mimo religii Bahaizm, skończyły z biletem w jedną stronę w Treblince
Mój ulubiony prawicowy pajac występuje z inicjatywą ustawodawczą na twitterze: Spłata przez 45 lat pożyczki SAFE powinna objąć dzieci i wnuki dzisiejszej większości parlamentarnej oraz co najmniej ministrów i wiceministrów. Szkoda że nie można podjąć takiej ustawy. Może by się opamiętali!
Rozumiem, że Żaryn taki odważny, bo już spłacił z własnych pieniędzy „fortepian Paderewskiego” oraz wszystkie inne swoje wielomilionowe malwersacje (łącznie z siedzibą „instytutu” kupioną na słupa oraz pompowaniem publicznej kasy w Bąkiewiczów)?
Zaś tak zwaną „pożyczkę koreańską” zaciągniętą przez Błaszczaka (76 mld PLN, 6% na 20 lat) powinni według logiki Żaryna (bo to umysł renesansowy: ekonomista wybitny) spłacać wszyscy pisowcy. Na trzy pokolenia w dół, górę i w bok, rzecz jasna.
@Jagoda
Obawiam się, że musimy sami rozprawić się z łobuzerią duchowną i świecką:)))
@mfizyk
„Trwoga” podpowiada czasem decyzje podyktowane paskudnym wyrachowaniem i strachem. Jak powiedziano mi w Laskach, gdzie usiłowałam dowiedzieć się czegoś o ostatnich latach życie mojej nauczycielki jęz. rosyjskiego – wyjątkowej złej, czerwonej, nienawistnej zdziry – przyjęła chrzest i została pobożną katoliczką chcąc pozostać w Laskach (w Warszawie był pochowany jej syn, ona zaś mieszkała w Jerozolimie i była obywatelką izraelską). Wcześniej podobnego zabiegu dokonała podobno jej kumpela – Luna Bristigerowa
Tylko pozornie nie na temat. Wczoraj 100 lat skończył najbardziej uroczy i fascynujący z ludzi – sir David Attenborough, przyrodnik, popularyzator natury i bojownik o jej dobrostan i przetrwanie. „Poznałam” go, gdy siedział na Galapagos obok wielkiego warana I klepał go po pupie:))) Sir David jest….agnostykiem
Znów dołączam do Kaliny. Leon jest git. Mimo że Amerykanin – ma pewien rodzaj normalnego ludzkiego wdzięku. A to – nienormalne w tej strasznej instytucji
Blogowi intelektualiści świetnie przyswoili mądrości ludowe wbite pałą w głowy trzódki.
Naszej blogowej tropicielce Żydów (zawsze gdy czytam jej rozprawki staje mi przed oczami Christopher Waltz jako Standartenführer Hans Landa z „Inglourious Basterds“) dedykuję fejsbukowy wpis prof. Jacka Perlina.
Rubio katolik z Kuby ma zapewnić Watykan i amerykańskiego papieża o perspektywach WYZWOLENIA KUBY z łap lewactwa i odrodzenie tzw chrzescijaństwa. Wielka Misja!!!
Wojujący Rudy i Piotruś Hesgeth właśnie zapewniają Świat o ,, Naszym Wspaniałym, Druzgocącym, Pełnym i Całkowitym ZWYCIĘSTWIE W IRANIE ” . Niestety tzw Świat”” za Chiny nie chce temu uwierzyć. Papież też nie musi! Zwycięstwo na Kubie w przypadku pełnej Inwazji byłoby osłodą ale tam były przykre zaszłości w ZATOCE ŚWIŃ.
Amerykanie mają pypcia z Quantanamo. Wyszkoleni wojskowi z Kuby pustoszyli kiedyś Mozambik. W armii jest silna antyamerykańska tradycja.
Być może Rudy chce aby Leon nie potępił ewentualnej wojny? Kretyńskie Pierdolamento Vancego i innych bvłyskawicznych katolików wieje jankeskim smrodem typowym ,znanym, bezczelnym …Jak nigdy dotąd.
Hallelutrump! Któż jest jak Maga ? Klękajcie Orbany, Batyry wiwatujcie Sejmy!
Gdakajcie Przydacze, kukurykajcie kaczory,! Niech wasze pawie skrzeczą głośno póki czas. Niech Czarnek popuszcza pasa, a Bielan i inny drób grzebie w tej glebie.. Obywatele płacą ..będzie skąd dalej brać brać.. !!! k***a match!!
mfizyk et al.
Skoro tak, to wspomnijmy (przy pomocy SI) jeszcze jednego znanego konwertyte:
„Hans Frank, nazistowski generalny gubernator okupowanej Polski podczas II wojny światowej, przeszedł na katolicyzm rzymski podczas uwięzienia w Norymberdze po schwytaniu w maju 1945 roku. Jako jeden z głównych sprawców odpowiedzialnych za wyzysk i zamordowanie milionów ludzi w Polsce, dokonał późnego nawrócenia na chrześcijaństwo krótko przed egzekucją 16 października 1946 roku.
Najważniejsze aspekty nawrócenia Hansa Franka
Czas:
Frank przeszedł na katolicyzm rzymski w więzieniu norymberskim, oczekując na proces i po ogłoszeniu wyroku.
Skrucha i wyznanie winy:
Podczas procesów norymberskich, w przeciwieństwie do wielu innych oskarżonych, Frank przyznał się do winy, wyraził „głębokie poczucie winy” i uznał swoją rolę w popełnionych zbrodniach.
Motywacje:
Choć sprawiał wrażenie skruszonego, historycy i obserwatorzy dyskutują nad szczerością jego nawrócenia. Niektórzy uważają je za próbę samousprawiedliwienia albo znalezienia nadziei w obliczu nieuchronnej śmierci.
Ostatnie chwile:
Świadkowie zauważyli, że Frank był jedynym skazanym nazistą, który wszedł do sali egzekucyjnej z poczuciem ulgi i uśmiechem. Tłumaczono to jego przekonaniem, że odkupił swoje winy.
Reakcje:
Podobno Watykan otrzymał prośby o ułaskawienie Franka, jednak inni — w tym jego własny syn — podchodzili sceptycznie do autentyczności jego skruchy, traktując ją jako desperacką próbę uzyskania miłosierdzia w ostatniej chwili.
Przed nawróceniem Frank był wysokim rangą nazistą, który — mimo utraty innych stanowisk w 1942 roku — pozostał generalnym gubernatorem Polski aż do końca wojny, nadzorując tworzenie gett żydowskich i wspierając Zagładę.”
” Rudolf Höss (1900–1947): Komendant obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Przed wykonaniem wyroku śmierci przez powieszenie, nawrócił się, wyspowiadał i przyjął komunię, o czym świadczą relacje.”
Trudno o przykład większej i bardziej obrzydliwej hipokryzji.
@babilas
Dziękuję za inspirację.
Casus k…y narodowej
W mądrych księgach szukała porządku i racji,
Ikona rozumu, duma swej nacji.
Lecz gdy w sercu pycha z ufnością się zrosła,
Wpuściła do łóżka podłego rzemiosła.
On przyszedł jak ogień, gwałtowny i dziki,
Zostawił jej w duszy nieme tylko krzyki.
Wykorzystał ciało, intelektem pogardził,
I uciekł nad ranem, by nikt go nie sprawdził.
Lecz szafot mściwości w niej stanął wysoki,
Zmieniła atrament w trujące wyroki.
Znalazła nań „haka” – w pochodzeniu siła,
Więc całą swą wiedzę w nienawiść zmieniła.
Ta, co o zbrodniach pisała traktaty,
Dziś pluje jadem na naród bogaty
W historię i ból – bo ten jeden, jedyny,
Zrobił z niej ofiarę bez żadnej jej winy.
Zwrot o sto osiemdziesiąt! Pióro – brudna kosa,
Śle antysemickie paszkwile pod niebiosa.
Nie szuka już prawdy, lecz krwawej zapłaty,
Wciągając miliony w prywatne swary i straty.
Morał:
Gdy z mściwej uczonej uczynisz nierządnicę,
To biada ci, chłopcze, przekroczysz granicę.
Bo ona nie spocznie, póki twego rodu
Nie spali w pożarze narodowego głodu.
Jeden błąd w pościeli, ucieczka w popłochu,
A świat legnie w gruzach, zmieniony w pył z prochu.
To wojna totalna, mściwości korona:
Oto jest casus belli – duma pogwałcona.
@babilas
Jeśli dobrze zrozumiałam, moje wspomnienie Luny Bristigerowej w nieciekawym kontekście wywołało pańskie oburzenie:))) Cóż, co kto lubi…W niewątpliwie podobnej poetyce i na podobnym poziomie jest polecany przez Pana wpis na fb. Pozycja społeczna i ranga zawodowa tego pana nie pasują do rynsztokowych opowiastek z życia seksualnego osób wymienionych publicznie z nazwiska
Dla porządku – skoro już o tym tu piszemy:
Post Jacek Perlin
________________________________________
Jacek Perlin
3 dni ·
Od pewnego czasu pojawiają się na Facebooku wypowiedzi niejakiej dr Ewy Kurek, osoby stosunkowo znanej, więc część odbiorców na pewno wie o kogo chodzi. Są to najbardziej żydożercze, ziejące nienawiścią teksty, jakie w można obecnie w Polsce usłyszeć. Przy Ewie Kurek Grzegorz Braun czy Jaszczur Olszański to uosobienia taktu i umiaru. Mnie zainteresowała w tym wszystkim jedna rzecz. Pamiętałem twórczość Ewy Kurek, z którą zetknąłem się dawno temu i była ona raczej filosemicka. Coś zatem musiało się z tą kobietą stać. Z ciekawości postanowiłem to zbadać. Otóż w latach 90-tych opublikowała ona kilka książek o tematyce stosunków polsko-żydowskich Najbardziej znana była pozycja „Gdy klasztor znaczył życie”, Wyd. „Znak”, Kraków 1992; kolejne polskie wydania pod tytułem: Dzieci żydowskie w klasztorach, Wyd. I Lublin 2000; Wyd. II Lublin 2004; Wyd. III Poznań 2012; tłumaczenie angielskie pod tytułem: Your Life is Worth Mine, Wyd. Hippocrene Books, New York 1997. Wstęp do wydania angielskiego napisał Jan Karski. W tej i innych wydanych wtedy książkach dawało się wyraźnie wyczuć sympatię i współczucie dla prześladowanych Żydów. Potem na kilkanaście lat zamilkła i przestała publikować. Pojawiła się ponownie po roku 2010 zupełnie odmieniona, pisząca z nienawiścią przekraczającą granice rozsądku. Wydała wtedy książki Polacy i Żydzi: problemy z historią, Jedwabne – anatomia kłamstwa, Europa 1939-1945 kto wspierał Hitlera a kto z nim walczył, (Nie) rozmawiajmy o Żydach? Konfrontacja, współautor Wojciech Sumliński.
Wyjaśnienie tej zagadki okazało się nie takie trudne. Tak się składa, że znam w Lublinie sporo osób ze środowisk naukowych, głównie z UMCS-u, gdzie jakiś czas miałem zajęcia, ale też z KUL-u. Więc postanowiłem zagadnąć w tej sprawie jedną ze znajomych. Powiedziała mi: – Kurek? Wszyscy u nas znają sprawę. To z powodu RH. Ów RH był młodym doktorantem i asystentem. Niektórzy mówili o nim, że Żyd, ale on nie potwierdzał, więc tak naprawdę nie wiadomo, zresztą mało kogo to wtedy obchodziło. Pewnego dnia Kurek i RH byli razem na imprezie, na której RH upił się w trupa i wylądował w łóżku pani doktor. Gdy wytrzeźwiał, natychmiast dał dyla i więcej do niej nie zadzwonił. Nie odbierał też jej telefonów. Dr Kurek nie ustępowała, zaczajała się na niego pod biblioteką, wpadała na jego zajęcia ze studentami. Chłopina tego nie wytrzymał i wyprowadził się z Lublina. Gdy Kurek doszła do siebie, zdawało się, że była pogodzona z odtrąceniem. Napisała książkę, którą zamierzała przedstawić jako pracę habilitacyjną. Poza granicą solidarności. Stosunki polsko-żydowskie 1939–1945. Była to już jednak książka napisana nie w duchu filosemickim, tylko wręcz przeciwnie. Komisja ds. stopni naukowych KUL jednogłośnie odrzuciła wniosek habilitantki uznając jej pracę za skrajnie tendencyjną. Wówczas Kurek wpadła w zupełną paranoję, oskarżając wszystkich członków komisji o żydostwo. Oczywiście w to, że na KUL-u pracują wyłącznie Żydzi mało kto jednak uwierzył.
Jaki z tego wniosek i morał? Właściwie żaden. Może tylko refleksja nad tym, co może całkowicie przebudować nasz światopogląd.
Wszystkie reakcje:
42
Piotr Urbanski
Zapachniało takim Palikotem wymieszanym z pijanym wujasem na weselu. Hehehe, głupia baba, niewyżyta. O co chodzi? No o cimcirimcim, wiadomo od razu, hehehe.
• 3 dni
Joanna Kołodziejczyk
Nie h świat się boi odrzuconych kobiet !
• 3 dni
Elzbieta Bortkiewicz Morawska
No i przez takiego RH cierpimy wszyscy…Ach, ci faceci…
• 3 dni
Maciej Wnuk
Coś podobnego zaszło w latach 90. ze Stanislawem Michalkiewiczem. Z tłumacza Guy Sormana, francuskiego liberała żydowskiego pochodzenia oraz osoby która nie dopuszczała do antysemickich podtekstów w działalności UPR stał się jednym z czołowych żydożerców. Nie odkryłem przyczyny tej przemiany.
• 3 dni
Mike Lubay
Czyli podobnie jak u niedoszlego austriackiego akwarelisty – projekcja oparta na osobistym uprzedzeniu… ech… jakie to zalosne.
• 2 dni
Michał Jerzy Wojciechowski
Warto pamiętać, że emocje są silniejsze od rozumu. (Ten przypadek jest jednak dość szczególny, uraz osobisty wykorzystanej kobiety. Reprezentuje jednak częstszą sytuację: ludzie życzliwi Żydom napotykają na złośliwość z ich strony i się zniechęcają. Znajomy ksiądz biblista, którego ciotka została za pomaganie Żydom spalona z dziećmi. Wielokrotnie był adresatem żydowskich oskarżeń o polski antysemityzm. Dalszy mój wujek w czasie wojny w „legalizacji” AK tworzył fałszywe kennkarty dla Żydów spoza getta. Musiał uciekać. Po wojnie w USA był zawodowo dyskryminowany przez Żydów, bo Polacy to antysemici. U nas p. Michalkiewicz, z początku otwarty na Żydów i rzeczowy, nawet jeśli krytyczny, zetknął się z intrygami i fałszywymi oskarżeniami i z czasem, może i z wiekiem, się jeszcze zradykalizował).
• 2 dni
Jurek Wiesław
Kobieta odtrącona jest po grób zawzięcie niebezpieczna.
• 2 dni
Jolanta Niklewska
Skoro ten RH nie był być może Żydem, to dlaczego ta Kurek zaczęła prześladować bezczelnie starozakonnych? Jedno jest pewne – na habilitację nie zasługiwała Opowieści zaś dziwnej treści pana Perlina trącą chyba jednak paranoją
• 1 dzień
Jacek Perlin
Jolanta Niklewska Ona była pewna że jest. Inni koledzy nie zajmowali się tropieniem Żydów, więc nie wiedzą. O habilitacji dr Kurek zdecydowali profesorowie KUL-u. Uznali, że jest tak tendencyjna, że nie spełnia kryterium naukowości.
• 1 dzień