Trudny temat
Eutanazja. Nie wiem, czy Noelia Castillo była religijna. Zmarła na własne życzenie w wieku 25 lat niedługo przed Wielkanocą, mitycznym zwycięstwem nad śmiercią. Sparaliżowana od pasa i w ciągłym bólu po próbie samobójczej na tle traumatycznych przeżyć osobistych, wolała śmierć niż takie życie. Skorzystała z legalnej eutanazji. Sądy odrzucały kolejne wnioski ojca Noelii i jego chrześcijańskich adwokatów, aby tego nie uczyniła.
Nie pierwszy raz w krajach demokratycznych rozegrała się taka prawna batalia i nie pierwszy raz tak się zakończyła. Nie spieszmy się jednak ani z potępieniem, ani z aprobatą „prawa do śmierci”. Wkraczamy tu na teren egzystencjalnie ekstremalny. Nie wiemy, jak byśmy się zachowali, gdyby w naszym życiu stanął taki wybór, dotyczący nas samych lub osoby nam bliskiej.
Tylko ja jestem panem swego życia i władcą swego ciała, mówią jedni. Nieprawda, odpowiadają przeciwnicy prawa do „dobrej śmierci”: twoja decyzja ma skutki dla innych. Bliskich i obcych. Bliskim zadaje cierpienie, obcych oswaja z „cywilizacją śmierci”, w której słabi nie mają miejsca, a życie dotknięte cierpieniem i niesprawnością nie ma wartości.
Nie da się tu wypośrodkować stanowiska. Jedyne, co możliwe w tym sporze, to otwarcie prawnej furtki, z której można skorzystać pod określonymi warunkami. Opcja, ale nie zakaz czy nakaz. Nie musisz z niej korzystać, ale możesz, jeśli tak się ułoży w twoim życiu, że nie widzisz innej możliwości. Czy jednak chcemy, by państwo wkraczało tak głęboko w życie obywateli?
Z badań wiadomo, że zwłaszcza ludzie starsi albo i młodzi z nieusuwalnymi dysfunkcjami obawiają się takiej ingerencji. Bo prawo prawem, lecz w praktyce pojawia się wywieranie eutanazyjnej presji w rodzinach, środowiskach, szpitalach, domach pomocy społecznej. Nie każda rodzina gotowa jest do permanentnej opieki nad potrzebującymi jej bliskimi. Nie każdy nieuleczalnie chory łaknie eutanazji. Każdy przypadek jest wyjątkowy w takim sensie, w jakim każdy człowiek jest jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny jak odcisk jego palca.
Argumenty i kontrargumenty w tym sporze są powszechnie znane. Spór mógł się pojawić wraz z osiągnięciem pewnego poziomu cywilizacji i medycyny. Wcześniej życia nie dało się ani poprawiać, ani podtrzymywać biologicznie niemal bez końca. Nowe możliwości są zawrotne, ale kosztują publiczne i prywatne pieniądze, więc temat podchwycili politycy, podobnie jak temat aborcji.
Oba dotyczą sytuacji egzystencjalnie ekstremalnych, wyboru: śmierć czy życie. Dlatego generują silne emocje, bo śmierć i życie dotyczą każdego, a nie tylko wybranych. Czy nam się to podoba czy nie podoba, w systemie demokratycznym nawet takie tematy podlegają debacie publicznej. Dawniej była to domena „woli Bożej” czy sił natury, w epoce misji Artemis znalazły się w sferze prawa stanowionego przez parlamenty, które ostatecznie podejmują decyzje w drodze głosowania. Jego wynik w demokracji jest wypadkową nie tylko wartości i idei, ale też interesów.
W kolebce demokracji parlamentarnej, czyli w Wielkiej Brytanii, właśnie trwa procedowanie projektu legalizacji „prawa do dobrej śmierci” w Anglii i Walii. Choć większość społeczeństwa jest za, w Izbie Lordów – wchodzą do niej z automatu przedstawiciele Kościoła państwowego, Church of England – zgłoszono setki poprawek, które prawdopodobnie znacznie opóźnią ostateczną decyzję. Środowisko lekarskie jest podzielone. Na dodatek analogiczny projekt legalizacji eutanazji przepadł niedawno w autonomicznym parlamencie Szkocji ku zaskoczeniu liberalnej części opinii publicznej.
Z drugiej strony rośnie liczba państw, gdzie eutanazja jest legalna (w Europie to Holandia, Belgia, właśnie Hiszpania, której obywatelką była Noelia, Luksemburg, Austria, poza Europą m.in. Kanada, Nowa Zelandia, Australia), ale to ułamek w skali całego globu (blisko 200 państw). Ciekawe, że liczba państw z legalną aborcją jest znacznie wyższa (77) niż z legalną eutanazją. Jesteśmy w środku długofalowego procesu. Tak czy inaczej, nie uciekniemy od tych trudnych tematów. Arbitralne „nie, bo nie” niczego nie rozwiąże.
Komentarze
„Nie wiemy, jak byśmy się zachowali, gdyby w naszym życiu stanął taki wybór, dotyczący nas samych …” To prawda, nie wiemy. Ale wiemy, że chwielibyśmy aby ta decyzja należała tylko i wyłącznie do nas samych, a nie religijnych członków rodziny wspieranych przez konserwatywne i katolickie organizacje.
Niestety ostatnie zdanie Gospodarza idealnie oddaje kulturę prawną III RP. Oto organizacja nad którą państwo nie sprawuje w zasadzie żadnej kontroli, za pomocą wyrafinowanego i rozległego aparatu indoktrynacji i manipulacji narzuca swoje mniemania WSZYSTKIM obywatelom.
,,Nie bo nie”. Masz rodzić wszystko czym cię ,,Najwyższzy obdarzył”, masz umierać ,,naturalnie” choćby w stanie niewyobrażalnego bólu. Nic nie znaczą żywi, nic nie znaczy twoja indywidualna wola – ma być tak bo nasza wiara…etc.
Gospidarz swoim wpisem poruszył temat spraw ostatecznych – ja opiszę coś trywialnego: narkofobia pańatwa polskiego.
Setki tysięcy ludzi zapoznały się ze ,,skutecznością” polskich organów ścigania za trywialną ,,zbrodnię” posiadania ,,suszu roślinnego koloru…Myślę, że 95% to nie byli dilerzy, ,,udzielający” etc. A jednak polskie państwo – tak nieudolne/wyuczenie bezradne w ściganiu znacznie groźniejszych przestępstw, tu wykazuje się wręcz namiętnością w tej robocie. Po prostu ,,tak bo tak”. Co prawda ten obłęd jest dziedzictwem epoki drugiej balcerowiczowizny (1997-2001) gdy w odpowiedzi na obrzymie bezrobocie wśród młodzieży chciało ją ,,uchronić przed narkotykami”. Podobnie postąpiło w odpowiedzi na załamanie demografii wywołane nieludzkimi warunkami na rynku pracy a AWS miało na sztandarach politykę prorodzinną i wprowadziło zakaz aborcji. Nic poza tym.
Uważam, że każdy ma prawo, o ile jest świadomy,do podjęcia decyzji o przerwaniu swojego życia. Jeżeli ktoś uważa inaczej nikt go nie zmusza by kończył życie z własnej woli ale niech nie skazuje na potworne cierpienie.
Ps. Poruszyłem temat narkotyków bo moja matka umierała w potwornym bólu pragnęła móc skrócić swe cierpienie, jednocześnie będąc w fazie terminalnej nie brała przepisanych dawek opioidów bo się bała, że się uzależni. Tak silną narkofobię miała wdrukowaną.
Tak czy inaczej, nie uciekniemy od tych trudnych tematów. Arbitralne „nie, bo nie” niczego nie rozwiąże.
Podstawowy konflikt wedlug mnie to pytanie w jakim stopniu panstwo ma prawo ograniczac indywidualna wolnosc obywateli. I na jakiej podstawie: ideologicznej, moralno-etycznej, religijnej …?
Narzedziem ograniczania wolnosci powinno byc oczywiscie prawo. Ustanawiane przez Sejm (najlepiej po odpowiednim sformulowaniu przez ekspertow).
Czy obowiazujace prawo i nowe paragrafy powinny byc przyjmowane/poprawiane w demokratycznych referendach?
Tematy eutanazji czy aborcji sa stare jak Swiat. Proponowanych rozwiazan bylo i jest multum. Do tego dochodzi roznica miedzy teoria a praktyka. Ja osobiscie sie do takich dyskusji nie pale. Ale oczekuje, ze moja wolnosc wyboru w tych dwoch przypadkach nie bedzie arbitralnie ograniczana.
^
Eutanazja dobroczynna (oraz wspomagane samobójstwo)* zawsze będą większym problemem dla dogmatycznych „wyznawców” niż pozostałych… dobrze wykształconych, myślących i o otwartych umysłach, w tym pielęgnujących w sobie duchowość osobistą… zamiast sekciarskiej dogmatyki.
Cierpienie z bólu i beznadziei oraz utrata sensu dalszego życia w pewnych sytuacjach może być wystarczającym powodem dobrowolnej prośby o zastosowanie eutanazji.
^^
Chory świr Ameryki i białodomna świruska
Paula White-Cain, duchowa doradczyni prezydenta USA, porównała przed kamerami Donalda Trumpa do Jezusa. Sam polityk nie zaprzeczył.
Na White-Cain spadła fala krytyki po tym, jak w środę podczas wystąpienia w Białym Domu porównała prezydenta Trumpa do Jezusa Chrystusa.
– Jezus przekazał nam tak wiele lekcji poprzez swoją śmierć, pogrzeb i zmartwychwstanie. Pokazał nam, czym jest wielkie przywództwo – wielka przemiana wymaga wielkiego poświęcenia – powiedziała Paula White-Cain.
– I panie prezydencie, nikt nie zapłacił takiej ceny, jak pan. Prawie kosztowało to pana życie. Został pan zdradzony, aresztowany i fałszywie oskarżony. To znany schemat, który pokazał nam nasz Pan i Zbawiciel – kontynuowała.
– Ale dla niego to się nie skończyło, i dla pana też się nie skończyło. Bóg zawsze miał plan. Trzeciego dnia zmartwychwstał, pokonał zło, zwyciężył śmierć, piekło i grób.
A ponieważ On zmartwychwstał, wszyscy wiemy, że my też możemy zmartwychwstać. I proszę pana, dzięki Jego zmartwychwstaniu pan się podniósł – dodała.
White-Cain stwierdziła, iż wierzy w to, że Jezus kazał jej przekazać te słowa prezydentowi. Następnie stwierdziła, że dzięki zwycięstwu Jezusa zwycięzcą będzie również sam Trump.
Prezydent USA przysłuchiwał się słowom swej doradczyni, jednak nie zabrał głosu i nie zaprotestował przeciwko porównaniom wobec Jezusa. Co więcej osoby zebrane w sali zaczęły klaskać po wystąpieniu White-Cain.
Szczególnie w mediach społecznościowych te słowa wywołały ożywioną dyskusję. Pod adresem White-Cain padają m.in. zarzuty dot. bluźnierstwa.
White-Cain jest duchową doradczynią prezydenta USA oraz szefową Biura Wiary Białego Domu. Jest kaznodziejką chrześcijańskiej Niezależnej Sieci Charyzmatycznej (Independent Network Charismatic – INC) z Florydy.
Opowiada się m.in. za interpretacją Biblii w duchu „teologii sukcesu”, która sprowadza się do twierdzenia, że Bóg nagradza najbardziej wiernych bogactwem materialnym.
MAGA Smaga
^^^
Kto tu jest większym debilem?
„Wasz prezydent jest prawdziwym przyjacielem Polski, ale również jest prawdziwym wojownikiem – walczy o lepsze życie dla Amerykanów, w tym dla prawie 10 milionów Polaków mieszkających w Ameryce. Potrzebujemy ludzi takich jak on, którzy stawiają ludzi na pierwszym miejscu, chronią miejsc pracy, bronią rodzin i zabezpieczają przyszłość”.
– czytał sługa Pana J. i lizodup do nieobecnego Donalda Trumpa na CPAKu – międzynarodówce konserwatywnej.
—————————————————–
* Krajami o najwyższej liczbie eutanazji na świecie są Kanada oraz Holandia. Wybór „lidera” zależy od tego, czy bierzemy pod uwagę liczby bezwzględne, czy dynamikę wzrostu w ostatnich latach.
Obecnie w Kanadzie odnotowuje się jedną z najwyższych liczb procedur eutanazji (określanych tam jako MAiD – Medical Assistance in Dying). Szacuje się, że od 2016 roku poddało się jej około 90 000 osób. W 2024 roku eutanazja odpowiadała już za około 5% wszystkich zgonów w tym kraju.
Holandia: kraj ten przez lata przodował w statystykach. W 2024 roku liczba osób, które poddały się eutanazji, wzrosła o 10% w porównaniu do roku poprzedniego. Statystyki wskazują, że procedury te stanowią około 5,4% wszystkich zgonów w Holandii.
Szwajcaria jako wyjątek, to najpopularniejszy kraj w kontekście „turystyki śmierci”, ale tam dopuszczalne jest wyłącznie wspomagane samobójstwo. Lekarz przygotowuje dawkę, ale to pacjent musi samodzielnie np. odkręcić zawór kroplówki lub wypić roztwór.
„Nieprawda, odpowiadają przeciwnicy prawa do „dobrej śmierci”: twoja decyzja ma skutki dla innych. Bliskich i obcych. Bliskim zadaje cierpienie, obcych oswaja z „cywilizacją śmierci”,”
Czy jeżeli ktoś, kto nie ma ochoty na życie zdecyduje sie na samobójstwo (np. przez rzucenie się pod pociąg albo powieszenie), skutki dla bliskich i obcych będą mniej przykre ? Bliscy i obcy będą dumni, że zmusili kogoś do śmierci bardziej brutalnej ? Fakt, nie każdy może to zrobić – jeżeli jest sparaliżowany, będzie musiał ‚uszlachetniać się’ do końca, żeby nie narażać bliskich i obcych na dyskomfort.
Kompletnie nie potrafię pojąć, dlaczego ktoś przyznaje sobie prawo do decydowania o moim życiu. A jeżeli mnie nie boli ale krańcowo nie podoba mi sie moja egzystencja na tym świecie, to mam żyć, bo inni sobie tak wymyślili i będzie im przykro?
Polecam świetnie ilustrującą dylematy związane z eutanazją sztukę Prawo wyboru F v. Schiracha. Szczególnie warto zobaczyć to teatrze. Wszedłem jako zwolennik eutanazji wyszedłem jako przeciwnik – teraz w Polsce, na naszym etapie rozwoju społeczeństwa.
Donald J. ( Jezus) Trump naprawdę myśli, że prowadzi go Bóg. Codziennie utwierdza go w tym ta doradczyni duchowa. Będzie wojna światowa.
@mfizyk:
> Podstawowy konflikt wedlug mnie to pytanie w jakim stopniu panstwo ma prawo ograniczac indywidualna wolnosc obywateli. I na jakiej podstawie: ideologicznej, moralno-etycznej, religijnej …?
Nie ma ostatecznej odpowiedzi. Będzie przeciągana linia, metodą prób i błędów.
> Tematy eutanazji czy aborcji sa stare jak Swiat.
Niby tak, ale z drugiej strony, starożytni akurat tu mało podpowiadają… 😉
@ZMI
I szczęśliwie dokona się zbiorowa eutanazja, a świat pozbędzie się gatunku ludzkiego – egoistycznych idiotów uważających się za pępek świata, który zjadł wszystkie rozumy i może narzucać swoją wizję innym
Do metaxy ( z godz.22:03): po Twoich informacjach już wiadomo, że Trump -natchniony przez swoją doradczynię duchową, rozpoczął kolejną wyprawę krzyżową na innowierców na Bliski Wschód. To nie jest wojna z Iranem. To jest krucjata. Czyli prawie o tysiąc lat Trump cofa cywilizację. Jeśli ma taką doradczynię, która mu wmówiła, że jest następcą Jezusa na ziemi ,a widać, że on w to wierzy, to na nic wszelkie argumenty racjonalne. W Polsce tylko czekać, aż Nawrocki rozpocznie werbunek rycerzy do wyprawy krzyżowej. I powtórka z „Krzyżowców” Z. Kossak. Jedyna różnica, to zamiast koni, pojadą samochodami .Mentalność identyczna. Dwór Nawrockiego robi wszystko, żeby Trump potraktował Nawrockiego nie jako jakiegoś tam Imbrama Strzegonia-śląskiego rycerza, lecz co najmniej jak księcia Lotaryngii. Strach się bać, bo logika poszła spać
ZMI..Ostateczna decyzja i osatateczne nastawienie wynika jednak z kilku czynników.
– jakie są zasoby w tzw duszy wegetujacej na pograniczu mroku
-jak wielki jest strach przy zachowanej świadomości.
jak bardzo cierpi ciało i tzw dusza.
-jaki jest związek cierpiącego z OTOCZENIEM
Pewien inkwizytor pyta uciekającego przed kaźnią skazańca..PRZECIEŻ JUŻ NIEBAWEM SPOTKASZ SIĘ Z CHRYSTUSEM jeśli jesteś niewinny?
Otóż nawet deklarujący głęboką wiarę nie są pewni tego spotkania. Inni niewątpliwie przeżywają to inaczej. Dylematy ze skracaniem męki bytu dotyczą też otoczenia. Właśnie wróciłem z rehabilitacji z szpitala wyspecjaliz\owanego gdzie wielu kuracjuszy pod opieką personelu ..pozwala i umożliwia rodzinie czy opiekunom odetchnać od tego co nazywają sukmanici Łaską Cierpienia.
Patrząca na cierpienia HIOBA jego żona nie wytrzymywała.
Blużnij Bogu i umrzyj wołała Nie z braku wiary ale ze współczucia i przerażenia.
Dylematy Trumpa i jego wyznawców… jego cierpienia i co gorsza jego boska rzekomo misja .. to jawne Bluźnierstwo.. Owoce będą gorzkie jak po STALINIE Adolfie H// ITP. niestety !!!
Volter. Nie chodzi mi o ostateczną decyzję i nastawienie. To prywatna sprawa każdego. Chodzi o możliwość zastosowania procedury – ta wymaga wysokiego poziomu moralnego społeczeństwa, u nas niestety z tym słabo.
Matko boska Kalina – aż tak nie, ale jednak będzie źle. Jednak obyśmy się mylili.
Cenię zarówno dorobek jak i jakość publicystyczną Pana. Tym razem nieco się zawiodłem. Chociaż problemy są natury kosmicznej. Jednak trochę więcej odwagi na pewno by nie zaszkodziło.
WYSOKI POZIOM MORALNY SPOŁECZEŃSTWA !! Brzmi Mocno ale kto ustawia normy i pomiary? Społeczeństwo ??
W UK chyba do roku 1949 karano za homoseksualizm? TO BYŁA OBRONA MORALNOŚCI!
W Rzeszy Hitlera i nie tylko tam moralne i świadome tzw SPOŁECZEŃSTWO potulnie zaakceptowało eliminację dzieci upośledzonych a dr ASPERGER doktor z Austrii człek moralny sklasyfikował symptomy autyzmu wczesnego. Przy zupełnym prawie milczeniu kościołów powołanych przecież do miłosierdzia i obrony słabych biednych i maluczkich. Zastrzyk fenolu był tańszy niż ewentualna opieka i leczenie. Dzisiejsi obrońcy życia to spadkobiercy z tamtego czasu. NAJGŁOŚNIEJ KRZYCZĄ RUINY..Pop Wszechrusi daje dożywotni odpust za wojnę w Ukrainie.. a pop Wszechameryki i Reszty Swiata za pozostałe wojny .
Proceduralna Gotowość EUTANAZJI.. TO STRASZNY ŻART Z MORALNOŚCI.
Przy nawoływaniach do wojny,do rzezi .do ustawek[ cokolwiek to oznacza] ..do dalszego doskonalenia narzędzi zabijania… Eutanazja jawi się jak dama w białych rękawiczkach, która protestuje …ale równie dobrze sie czuje przy dywizjonie US NAVY .. W SZATACH PASTORA Z KROPIDŁEM .. bless AMERICA.
Marchewkowy Szaleniec to też Obrońca Życia!!! Procedułów i procedury zgniecie .. pieprząc o moralnej AMERYCE
Po pierwsze depenalizacja. Problemem eutanazji jest współudział drugiej osoby. I narażenie jej na więzienie. A może to być np. syn czy córka. Ponieważ tak to już jest, że jak jesteśmy silni, to myślimy że w razie „W” poradzimy sobie sami. Skoro jesteś sam sobie w stanie poradzić, to w sumie znaczy, że jeszcze nie potrzebujesz. Potrzebujesz wtedy, kiedy sam sobie nie jesteś w stanie poradzić z odejściem. A wtedy potrzebujesz drugiej osoby. Chcemy odejść godnie, niejako we śnie, i nie narażać najbliższych na nieprzyjemny widok. No i oczywiście bez bólu. Dlatego wyborem jest farmakologia. A tutaj zwykli ludzie nie mają wiedzy i popełniają błędy, co naraża ich i bliskich na cierpienie, którego chcieli uniknąć. Na postrzeganie samobójstwa w naszej kulturze miała wpływ religia, a ta wpłynęła na prawo. Dla mnie obecna sytuacja prawna jest wyrazem okrucieństwa. W moim przypadku, to ja zdecyduję, kiedy mam odejść.
Człowiek to nieśmiertelna dusza uwięziona w ciele, czy tylko śmiertelne ciało? Jak dusza to może lepiej gdy się przemęczy w ciele na tym ziemskim padole a potem pięknie sobie pożyje w raju niż miała by się skazać na męki wiekuiste w piekle za grzech samobójstwa. Na Youtubie był filmik jak mnich buddyjski świadomie opuszcza ciało. Nażył się wystarczająco i nadszedł czas aby się wyzwolić, Położył się, bracia zebrali się wokoło, Poleżał nieruchomo jakiś czas aż ręka mu się zsunęła bezwładnie po boku. Wyszedł elegancko z ciała. Czy to sambójstwo? Po prostu wyszedł jak Marian w kapciach z domu wyrzucić śmieci i już nie wrócił.
W zeszłym tygodniu minęła druga rocznica śmierci Daniela Kahnemana, autora Thinking, Fast and Slow (polski tytuł – Pułapki myślenia). Rok temu ujawniono, że w jednej z klinik w Szwajcarii otrzymał pomoc w umieraniu. Pamiętam, jak mnie poruszyła ta wiadomość.
W Szwajcarii eutanazja nie jest legalna jak w Hiszpanii, ale samobójstwo medycznie wspomagane (assisted suicide) jest dozwolone. Okazuje się, że Medical Aid in Dying (MAID) jest dozwolony w 10 stanach a następnych 9 jest w trakcie legalizacji. W Kanadzie obie formy medycznie wspomaganej śmierci są legalne. Sam jestem zdziwiony jak szeroko jest to dostępne.
Na poczatku tego roku odeszła w okropnych cierpieniach moja przyjaciółka. Na szczęście trwały one krótko, bo tylko miesiąc. Teraz czekam z drzeniem na smierc kolejnej przyjaciółki, która cierpi od kilku lat, a dzis dogorywa w szpitalu. Nie chce tak umierac, jestem niewytrzymała na ból, dyskomfort i bezradność fizyczną. Szpitale, ktorych atmosfere znam bardzo dobrze, wpedzają mnie w depresje. I co? Przeciez nie wezmę w razie potrzeby całej flaszki środków nasennych. Po pierwsze – nie mam takich silnych, które by zabiły, a po drugie nawet gdybym je zdobyła – moze tylko by mnie przyprawiły o paraliż, co sie zdarza pechowym samobójcom? Uniemozliwianie ludziom godnego odejscia jest równie nieludzkie, co zmuszanie chorych kobiet do rodzenia chorych dzieci.
@ lalecznik 3 kwietnia 2026 23:07
cyt: „Problemem eutanazji jest współudział drugiej osoby. I narażenie jej na więzienie. A może to być np. syn czy córka”
Tak, udział drugiej osoby (osób trzecich) jest języczkiem u wagi w tym temacie.
W kilku wpisach tutaj występuje decyzja o odejściu jako przejaw wolnej woli jednostki, rozpatruje się jedynie „szczegóły techniczne” i odpowiedzialność za te czyny/zaniechania, osób trzecich.
Nikt się nie zająknął o DEPRESJI jako przyczynie podjęcia niby autonomicznej decyzji o konieczności swojej śmierci! W tej, a może i innych chorobach, nie „wolna wola” pacjenta jest źródłem decyzji, a istota schorzenia, przez pacjenta przemawia jego choroba. Pacjent nie widzi otaczającej rzeczywistości obiektywnie, więc jedynie ingerencja osób trzecich polegająca na diagnostyce i kuracji może obiektywizm spojrzenia przywrócić.
Na przeciwnym biegunie, ingerencja osób trzecich którym zależy na szybszym przejęciu schedy po krewnym może celowo, świadomie i wyrachowanie tworzyć atmosferę konieczności rychłego odejścia przez wyolbrzymione przedstawianie bezsensu dalszej egzystencji, nadejścia rychłych cierpień i bezcelowości jakichkolwiek terapii.
@kowart
Odwaga w moim pokoleniu potrzebna była przede wszystkim za komuny i wtedy jej nie zabrało, teraz jest dla nas czas refleksji.
@kalina
Niestety tak.
Jeśli chodzi o Kanadę, to sugeruję wygooglować medically+assisted+death+in+canada+statistic, czy coś w tym stylu, aby mieć w miarę aktualny obraz rzeczy. Googlowa sztuczna streszcza zgrabnie te statystyki.
Generalnie rzecz biorąc opcja istnieje, ale dostęp do tej opcji zależy od prowincji, bo to one zarządzają swoimi systemami zdrowotnymi. Tu, gdzie mieszkam, procedury najpierw akceptacji, a potem egzekucji (w sensie spełnienia życzenia osoby postulującej – żadnych skojarzeń z innym znaczeniem słowa „egzekucja”), a więc procedury są wymagający i domaganie się MAID ot tak, bo mi się żyć nie chce, to jeszcze raczej dluuuuugo nie. w takich przypadkach należy stosować nie MAID, ale zwykle DIY.
Jest zrozumiałe, że lekarz może odmówić (klauzula sumienia) i w środowisku lekarskim jest opór wobec MAID, nie koniecznie z powodów religijnych, ale również, a może przede wszystkim etycznych.
Bo bez wątpienia jest to dylemat etyczny, którego żadne formuły prawne nie rozwiążą. Przyjąć dane rozwiązanie prawne nie równa się rozwiązanie dylematu etycznego.
I dlatego dobrym jest fakt, że lekarz może odmówić z zreferować do lekarza, który podejmie się MAID. Zlym jest fakt, że świadomie wyrażona i wielokrotnie utwierdzona wola poddania się MAID może być podważana prawnie przez otoczenie osoby proszącej o MAID.
Nie trzeba też zapominać, że w jakimś stopniu forma MAID jest wyrażenie życzenia w stosownym oświadczeniu, żeby w przypadku krytycznym nie ratować za wszelką ceną. W moim stronach nazywa się to acharnement thérapeutique, co w mniej więcej można zinterpretować jako medycze pastwienie się nad pacjentem aby go uratować za wszelką cenę. Sam zawarłem taką klauzulę w testamencie i nawet wyznaczyłem krąg osób (za ich zgodą), które wyciągną z gniazdka wtyczkę, kiedy dojdzie co do czego.
@Jacobsky
Dziękuję za ten komentarz.
W moim stronach nazywa się to acharnement thérapeutique, co w mniej więcej można zinterpretować jako medycze pastwienie się nad pacjentem aby go uratować za wszelką cenę.
W Polsce tez sie mozna chronic przed „uporczywa terapia”, np.:
https://pomylkalekarza.pl/wp-content/uploads/2020/05/Testament-Zycia.pdf
Warto tez przygotowac tzw. „Czerwona teczke” i to przed wlasna smiercia:
https://hospitium.org/czerwona-teczka/#
Red. Szostkiewicz,
Ja za to dziękuję za publikację i życzę zdowych, spokojnych Świąt.